"Wiedźma z Sudetów" - Monika Raspen
(...) - Życie kobiety to nieustanna walka. Walka o godność, o prawo do decydowania o sobie. I są ludzie, dla których nasza walka, nasza samodzielność, jest obrazą".
Zaskakująca i mało znana historia procesów o czary, którą trzeba przypomnieć.
Morawy, rok 1678. Tydzień przed Wielkanocą w jednym z kościołów niedaleko spokojnego miasta Szumperk podczas mszy pewna uboga staruszka, pchana głodem, dopuszcza się skandalicznego czynu. Ten w gruncie rzeczy niewinny incydent, sprowokuje ambitnego księdza do rozpętania piekła, w które zostaną wciągnięte niewinne kobiety. Podżegana zazdrością hrabina Angela z możnego rodu Żerotoninów zaprasza do udziału w procesie czarownic okrytego złą sławą sędziego inkwizycyjnego, którego mroczny sekret z przeszłości znają miejscowa zielarka Anna oraz pustelnica matka Walpurgis zamieszkująca Uroczysko Martagonów.
.png)
Po moich zachwytach nad serią Moniki Raspen opowiadającej o losach Romanowów, z niecierpliwością wypatrywałam jej kolejnej powieści. I przyznaję, że choć oczywiście jestem pod stałym urokiem talentu autorki, to gdzieś z tyłu głowy towarzyszył mi minimalny niepokój, czy i „Wiedźma z Sudetów” zdoła skraść moje serce i powtórzyć sukces cyklu o carskiej rodzinie. Czy tak się stało?
Od razu powiem, że ta książka jest jakby zupełnie inna od wspomnianej serii, nie mam tu jednak wyłącznie na myśli oczywistych względów dotyczących fabuły. Ona jest niczym twardy orzech do zgryzienia. Początkowo próbujemy przebić się przez skorupę oddaną w mnogości postaci i pozornie nie mających ze sobą nic wspólnego wątków, by w końcu dotrzeć do wnętrza. A to… Cóż, stanowi źródło tej niezwykle bolesnej, ważnej i jakże fascynującej historii. Wbrew tytułowi nie jest to jednak opowieść o czarach, nie jest to nawet opowieść o czarownicach, bowiem Monika Raspen dotyka czegoś więcej. Ona zgłębia temat człowieczeństwa w obliczu strachu, zemsty oraz fanatyzmu i chorobliwej wręcz potrzeby poklasku. I robi to doskonale, zachowując przy tym klimat czasów, w których toczy się akcja. Ona wnika całą sobą do XVII wieku, zabierając nas razem ze sobą w podróż, która jest przerażająca i pouczająca zarazem…
O czym zatem jest nowa książka autorki? To opowieść o zemście i nienawiści. O ludzkiej głupocie, ograniczeniach oraz zabobonach, które mogą rozpanoszyć się niczym trucizna. Które mogą stać się podatnym gruntem dla tych, którzy zechcą wykorzystać je do własnych celów. Bo to właśnie prywatne porachunki i obsesja stają się tą jedną iskrą rzuconą na stos, który zapłonie, zabierając ze sobą niewinne istoty… To jednak nie tylko porażająca opowieść o procesach oskarżonych o czary kobiet. To historia, która wybrzmiewa smutkiem i niesprawiedliwością, która pokazuje, jak łatwo zniszczyć drugiego człowieka, zmusić go do skazania siebie i innych na śmierć w imię strachu. To wreszcie opowieść o tych, które pomagały innym, a w chwilach, kiedy same owej pomocy potrzebowały, pozostały same na "placu boju"…
Podsumowując:
Monika Raspen ponownie zachwyca niezwykłą wnikliwością i chęcią przywołania wydarzeń, które uśpił czas i ludzka niewiedza. To historia, która pokazuje kobiecą mądrość i siłę, które to stały się solą w oku mężczyzn, którzy zapragnęli je zniszczyć. Opowieść o ogniu, który nie tylko trawił ciała nieszczęśniczek, które padły ofiarami pomówień, ale o fanatyzmie i obsesji, które niszczyły dobro, rozsądek i wiarę… A także o wierze właśnie, w której imieniu plądrowano ludzkie umysły i mordowano niewinnych. Monika Raspen w sposób niezwykle barwny, pełen szczegółów, przywołuje ówczesne wydarzenia, nie łagodząc okrucieństwa procesów, lecz wręcz przeciwnie – nakazuje patrzeć i nie odwracać wzroku. To wszystko sprawia, że czytelnik wkracza do świata przedstawionego, stając się niemym świadkiem historii o tym, że to wcale nie czary czy czarownice są tym, czego należy się bać, tylko ludzie dążący do zemsty, ślepo przekonani w słuszność własnych przekonań. I chociaż powieść osnuta jest mrokiem, to tę mgłę zdaje się przenikać wątły płomień światła, którym jest... człowieczeństwo. Pomocna dłoń wyciągnięta pomimo strachu, cicha modlitwa oraz nadzieja, na to, że można przetrwać to, co złe. Że wciąż tli się w nas coś, co nie jest w stanie zniszczyć nawet najgorsza pożoga ludzkiej nienawiści. Doskonała powieść!

Komentarze
Prześlij komentarz