listopada 30, 2018

AKADEMIA MĄDREGO DZIECKA, MOJE PIERWSZE 100 SŁÓW

 AKADEMIA MĄDREGO DZIECKA, MOJE PIERWSZE 100 SŁÓW
Jeśli macie w domu małego "czytelnika" w wieku 2 latka plus, to koniecznie zaopatrzcie go w te książeczki! Mój Leoś je uwielbia, do tego stopnia, że nie ma dnia, aby do nich nie zajrzał. A co najfajniejsze jest na tyle samoobsługowa, że nie potrzebuje, a nawet nie chce mojego udziału w zabawie. 
Z serii "Akademia mądrego dziecka, moje pierwsze 100 słów" mamy (póki co) dwie książeczki i o nich chciałabym wam trochę opowiedzieć.

"Moje pierwsze 100 słów na wsi"

Książeczka przenosi malucha na farmę. Będzie miał okazję odkryć wiele tajemnic związanych z pracą i życiem w gospodarstwie. Dzięki okienkom pozna zwierzaki, które żyją na wsi, dowie się jakie maszyny wykorzystywane są przez rolników, jakie uprawy można spotkać na różnych kontynentach, czy skąd pochodzą poszczególne produkty.

"Moje pierwsze 100 pojazdów"

To coś co przypadnie do gustu małemu miłośnikowi motoryzacji. Idealna pozycja dla chłopców, którzy są ciekawi i chętnie dowiedzą się czegoś na temat różnych pojazdów. Dzięki niej maluch pozna przeciwieństwa, dowie się czym poruszają się strażacy, policjanci, czy ratownicy medyczni. Książeczka zawiera także kilka zagadek dzięki którym nauczy się on rozpoznawać kolory, czy liczyć koła w poszczególnych samochodach. 

Podsumowując:

Książeczki z cyklu: "Moje pierwsze..." to super propozycja dla najmłodszych odkrywców zagadek i ciekawostek. Uczą i rozwijają w dziecku wiele umiejętności. Osobiście jestem nimi zachwycona, a z wiarygodnego źródła wiem, że sam święty Mikołaj przyniesie Leosiowi kolejną książeczkę z tej serii 6 grudnia. Bardzo ją wam polecam! Każdy z tytułów to edukacyjny, kartonowy boardbook z okienkami, do którego dziecko będzie wielokrotnie wracać. 

Książeczki możecie zamówić tutaj:
 

Ze egzemplarze do recenzji dziękuję Wydawnictwu EGMONT.

https://egmont.pl/

listopada 30, 2018

Komiksy są super! Ptyś i Bill. Śmiech to zdrowie. Tom 2

Komiksy są super! Ptyś i Bill. Śmiech to zdrowie. Tom 2
Czy wasze dzieci lubią komiksy? A lubią się śmiać? To zapewne opowieść o Ptysiu i Billu im się spodoba. To humorystyczna historia o przyjaźni chłopca i psa. Ich charaktery z całą pewnością się pokrywają, gdyż obaj bardzo lubią psocić. Nie ważna szkoła i obowiązki, grunt aby było zabawnie i stale coś się działo. Przyjaciele stale wymyślają kolejne rozrywki: od zabawy w Indianę Jonesa, aż po budowę zamku ze śniegu. Nawet zwykłe przygotowanie obiadu, może stać się niezwykłe, jeśli tylko uruchomi się wyobraźnię. A jak sami się przekonacie po lekturze tej książeczki, tego im akurat nie brakuje. Oczywiście ich psoty są nie w smak rodzicom i nauczycielom, co nie przeszkadza Ptysiowi i Billowi, szukać kolejnych okazji do zabawy. 
Pomysłodawcą serii był legendarny belgijski autor Jean Roba, a kolorowe ilustracje są również jego dziełem.

Podsumowując:

Seria "Komiksy są super!" to propozycja dla najmłodszych czytelników, którzy nie przepadają za grubymi tomami stricte do czytania. Oczywiście to również doskonała propozycja dla miłośników komiksów i dzieci z poczuciem humoru. Całości dopełniają kolorowe obrazki, które umilają lekturę. 

 
Książkę możecie zamówić tutaj:
 


Ze egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu EGMONT.
 
https://egmont.pl/


listopada 29, 2018

"TYLKO JEDEN WIECZÓR" - KRYSTYNA MIREK

"TYLKO JEDEN WIECZÓR" - KRYSTYNA MIREK
Zwykłe życie to coś bardzo niezwykłego. Najtrudniej je zbudować".
Są na naszym rodzimym rynku autorzy, po których książki sięgam w ciemno. Wiem, że będzie czekała mnie prawdziwa uczta literacka. Do nich zalicza się z całą pewnością Krystyna Mirek. Czy jej tegoroczna świąteczna propozycja również mnie zachwyciła?

Sylwia Nowak vel Amelia Diamond ma doskonałe życie. Zazdrości jej go wiele kobiet, które codziennie z zapartym tchem śledzą losy postaci, granej przez nią w popularnym serialu. Z powodu śmierci siostry musi zaopiekować się jej córką i urządzić w domu rodzinne święta. Mimo obaw przekonuje samą siebie, że to w końcu tylko jeden wieczór, a potem wróci do swojego normalnego życia. Co stanowi trudność, z którą przyjdzie się jej zmierzyć? I czy wyjdzie z tego starcia zwycięsko? 
Chciałabym napisać, że ta książka mnie zachwyciła. Chciałabym powiedzieć, że miałam łzy w oczach, a emocje we mnie buzowały podczas lektury. Chciałabym przyznać, że jest to jedna z moich ulubionych świątecznych propozycji przeczytanych w tym roku. Chciałabym... ale nie mogę.

Zacznę może od tego, co odbieram in plus. Na pewno pod względem stylu i języka Krystyna Mirek nie zawiodła - książka jest "ładnie napisana". Ciekawy był również pomysł na opisanie losów gwiazdy telewizyjnej, a tym samym pokazanie tego, że to co na co dzień widzimy na ekranie telewizorów jest wykreowane, a rzeczywistość odbiega od idealnego życia rodem z serialu. Podobał mi się także pomysł na narrację naprzemienną, zestawienie losów "zwyczajnej" rodziny, która zmaga się ze "zwyczajnymi" problemami, z perfekcyjnym życiem sławnej aktorki i jej troskami. Książka ma przesłanie, które może nawiązywać do znanych słów księdza Jana Twardowskiego: "Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą", a które to odzwierciedla relacja Sylwii i jej siostry. Uświadamia także, że ważniejsze od pieniędzy i pozornego szczęścia jest rodzina, prawdziwe emocje, a nie te stworzone na potrzeby otoczenia.

I to chyba byłoby tyle z tych plusów...

Historia opisana w książce jest dla mnie mało spójna. Cały czas miałam wrażenie, że autorka stwarzała ją na przysłowiowym kolanie. Bohaterowie nie tylko nie wzbudzili mojej sympatii, ale do tego byli mało wiarygodni. Nawet Zosia i Kazik, z którymi mi po drodze jeżeli chodzi o codzienność. Zabrakło mi w tej historii świątecznej magii, ciepła, bardziej skłaniałabym się do nazwania jej depresyjną opowieścią dla tych, którym jest ciężko w życiu, a którzy przeczytawszy ją stwierdzą, że są na szczęście tacy, którym jest gorzej. Jeżeli dołożyć do tego sztuczne dialogi, to całość wypada w moim odczuciu niestety bardzo blado. Nie uratowała jej nawet świąteczna okładka, która zapowiadała przyjemną lekturę.

Podsumowując:

"Tylko jeden wieczór" mnie rozczarował. Pierwszy raz sięgając po książkę Krystyny Mirek dostałam lekturę, którą mówiąc kolokwialnie - męczyłam, która ciągnęła mi się tak bardzo, że nie mogłam doczekać się jej zakończenia. I jeśli zazwyczaj z niecierpliwością wypatruję finału opowieści, tak tutaj było mi obojętne jak się zakończy. Nie trudno było go zresztą przewidzieć. Oczywiście nie musicie się zgadzać z moją opinią, chętnie poznam wasze zdanie. Być może to ja nie dostrzegłam w niej magii, która powinna, moim zdaniem, towarzyszyć świątecznej historii.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki.
https://www.facebook.com/edipresseksiazki/

listopada 28, 2018

"TAJEMNICA POD JEMIOŁĄ" - RICHARD PAUL EVANS

"TAJEMNICA POD JEMIOŁĄ" - RICHARD PAUL EVANS
Różnica pomiędzy samotnym życiem a samotnością polega na tym, że pierwsze istnieje w świecie fizycznym, a drugie w sercu".
Ta powieść świąteczna była moim kolejnym spotkaniem z bestsellerowym amerykańskim pisarzem. Poprzednia książka nieszczególnie mnie zachwyciła. Czy zimowa odsłona Richarda Paula Evansa wpisała się w mój czytelniczy gust?

Alex rozstaje się z żoną, która znajduje swoje szczęście u boku innego mężczyzny. Namówiony przez kolegów postanawia poszukać miłości w internecie. Tym sposobem trafia na blog LBH. Jego zainteresowanie i fascynacja tajemniczą blogerką są tak silne, że wyrusza do zaśnieżonego miasteczka na drugim końcu kraju pomimo faktu, że zna tylko jej inicjały. Czy mężczyzna odnajdzie kobietę, która skradła jego serce?

Mówi się, że można być samotnym w tłumie. Jest w tych słowach wiele prawdy, a biorąc pod uwagę fragment z książki Richarda Paula Evansa, stan ten to kwestia naszego umysłu i serca. "Tajemnica pod jemiołą" zaczyna się mało świątecznie, co mogłaby sugerować sielankowa i zimowa okładka. Od pierwszych stron uderza nas proza życia i smutek współodczuwany wraz z bohaterem. Jednak im bardziej zagłębiamy się w lekturze, tym bardziej dostrzegamy "światełko w tunelu". Pojawia się nadzieja na to, że można zamknąć za sobą pewien rozdział i ruszyć dalej. Koniec danego etapu w życiu wcale nie świadczy o tym, że nic więcej nie czeka na nas za przysłowiowym zakrętem. Czasem los odbiera coś, aby ofiarować nam coś innego. Jakby chciał powiedzieć: nie martw się! Jeśli szczęście nie zapukało do twoich drzwi, zawsze możesz wpuścić je oknem.   

Historia Alexa i LBH to dowód na to, że można odnaleźć bratnią duszę nawet jeśli jesteśmy przekonani o tym, że samotność stała się naszą codziennością. To także smutny obraz dzisiejszych czasów, kiedy to w dobie Internetu, całego mnóstwa możliwości kontaktu, tak wielu ludzi czuje się osamotnionych, niezauważanych, pozostawionych samym sobie. I chociaż wiele w tej książce momentów, które skłaniają nas do refleksji, chociaż jest to ciepła i napisana w dobrym stylu opowieść, która niesie nadzieję, to... jakoś mnie nie urzekła. Być może czegoś mi w niej zabrakło, a być może przeszkadzała mi jej przewidywalność i to, że autor nie pozostawił czytelnikowi żadnego elementu zaskoczenia?

Podsumowując:

"Tajemnica pod jemiołą" to książka, którą zakwalifikowałabym do kategorii: "można przeczytać". Nie rozczarowała mnie, ale też nie wniosła do mojego życia niczego nowego. Być może jest to efekt dużych oczekiwań, które mam wobec tegorocznego "wysypu" książek świątecznych? Niemniej jednak czytało się ją całkiem przyjemnie i na pewno umili wam nadchodzące zimowe wieczory. 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.


https://www.facebook.com/miedzyslowamiksiazki/
 

listopada 26, 2018

"Drzewo Anioła" - Lucinda Riley

"Drzewo Anioła" - Lucinda Riley
I jeśli dwoje ludzi się kocha, to oczywiste, że powinni być razem."

Przyznaję, że "Drzewo Anioła" było moim pierwszym spotkaniem z twórczością Lucindy Riley. Po lekturze tej książki wiem na pewno, że zostanie ona wpisana na listę moich ulubionych zagranicznych pisarek.

Greta po blisko 30 latach powraca do swojej przeszłości. Wizyta w dawno niewidzianej rezydencji Marchmont Hall ma sprawić, że odzyska pamięć, którą utraciła w wyniku tragicznego wypadku. Kobieta odbywa podróż w czasie, podczas której krok po kroku odkrywa kim była i jak wyglądało jej życie. Jak zareaguje na fakty z jej życiorysu, któremu daleko było do ideału? Czy będzie potrafiła pogodzić się ze starą-nową rzeczywistością?
Czy mieliście kiedyś tak, że podczas lektury przed waszymi oczami przewijały się kadry filmowe? Pytam o to ponieważ cały czas w trakcie czytania "Drzewa Anioła" widziałam bardzo wyraźnie opisywane w książce sceny, jak również szczegółowe wizerunki jej bohaterów. Pierwszy raz, odkąd pamiętam, towarzyszyło mi podobne odczucie. Jakbym za każdym razem kiedy po nią sięgałam, uruchamiała swoistego rodzaju projektor, który wyświetlał na "ścianie" mojej wyobraźni sceny rodem z filmu i to uczucie towarzyszył mi od pierwszej do ostatniej strony. Myślę, że ta historia idealnie nadawałaby się jako gotowy scenariusz dla filmu.

Lucinda Riley stworzyła bowiem zachwycającą, wielowątkową sagę, od której nie sposób się oderwać. Poznajemy w niej trzy pokolenia kobiet, których życie nie było pozbawione smutku, bólu i tragicznych wydarzeń. Niemniej jednak było tak pasjonujące, że chętnie wcieliłabym się w rolę jednej z nich. "Drzewo Anioła" to nie tylko świetna obyczajówka, ale także bardzo szczegółowe przedstawienie życia aktorów powojennej Anglii. Postać małej Cheski, córki Grety, przywoływała skojarzenie z gwiazdą starego kina - Shirley Temple. Autorka opisała bardzo szczegółowo blaski i cienie kariery małej bohaterki, która rozpoczęła się u niej w wieku 4 lat, a która doprowadziła ją na sam szczyt. Droga do sławy okupiona była ciężką pracą, a dziewczynka straciła tym samym szansę na normalne dzieciństwo oraz poczucie bezpieczeństwa. Jej losy chwytają za serce, a z powodu tego, co się z nią stało, także za gardło... Wnikliwe opisy choroby psychicznej przedstawione przez autorkę, były niesamowicie ciekawe i sprawiały, że książka momentami zamieniała się w thriller. Nie chcę wam zdradzać szokujących losów Cheski, bo w moim odczuciu jest to najbardziej interesująca i trzymająca w napięciu część książki. 
Podsumowując:

"Drzewo Anioła" to napisana z dużym rozmachem historia o ludzkich losach, która uzależnia od pierwszej strony. To także opowieść o niespełnionej miłości oraz o bezinteresownym poświęceniu człowieka dla drugiego człowieka. To z całą pewnością jedna z lepszych powieści, jaką miałam okazję przeczytać w tym roku. Zachwycająca, nieoczywista, wciągająca, trzymająca w napięciu, wywołująca skrajne emocje książka z niezwykle ciekawym wątkiem psychologicznym oraz zakończeniem, którego się nie spodziewamy, ale na które szczerze liczymy w czasie lektury. Polecam! 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.

https://www.facebook.com/WydawnictwoAlbatros/

listopada 25, 2018

ZAPLANUJ SWÓJ CZAS - PLANERY/KALENDARZE

ZAPLANUJ SWÓJ CZAS - PLANERY/KALENDARZE
Ostatnio na rynku pojawiło się kilka planerów. Sama mam trzy, plus jeden dla dzieci, dlatego wpadłam na pomysł, aby opowiedzieć wam o nich i być może pomóc wam w wyborze własnego. W tym poście znajdziecie cztery mini recenzje, każda z nich dotyczy innego rodzaju planera. Do poszczególnych opinii przejdziecie klikając w nazwę kalendarza. Mam nadzieję, że ułatwi wam to znalezienie idealnego egzemplarza dla siebie lub dla najbliższej osoby. 


"Planer taki jak Ty" od Gabriela Gargaś


ilość stron: 320
oprawa: zintegrowana
wymiary: 14,5 x 20,5 cm

wydawca: Czwarta Strona




"Nieco dziennik, czyli Twoje piękne chwile"  - Magdalena Kordel

ilość stron: 300
oprawa: twarda
wymiary: 14,4 x 20,5 cm

wydawca: Znak

"Kalendarz Moomin Collection"

ilość stron: 80
oprawa: twarda
wymiary: 15 x 21,2 cm

wydawca:empik Moomin Collection



"Lost Kitties. Bezdatownik kociarza"

ilość stron: 96
oprawa: twarda
wymiary: 18 x 18 cm

wydawca: EGMONT

listopada 25, 2018

"Lost Kitties. Bezdatownik kociarza" - EGMONT [PRZEDPREMIEROWO]

"Lost Kitties. Bezdatownik kociarza" - EGMONT [PRZEDPREMIEROWO]
Kiedy zobaczyłam w ofercie Wydawnictwa EGMONT "Bezdatownik" od razu pomyślałam o moim starszym synu, który ma 9 lat i stale o czymś zapomina. Po cichu liczyłam na to, że pomoże mu on w organizacji czasu i sprawi, że zapamiętywanie o ważnych rzeczach w jego życiu, jak chociażby sprawdzianach, nie będzie tak uciążliwe. 
Na początku dowiedziałam się czym są "Lost Kitties, bo ten organizer utożsamiał mi się jedynie z idealnym prezentem dla miłośnika tych czworonożnych stworzeń w ogóle. Z tego co udało mi się ustalić to kolekcja figurek z zabawnymi kociakami. A dzięki bezdatownikowi dzieci mogą poznać je bliżej. Z opisów mały użytkownik kalendarza dowie się jakie są ich umiejętności oraz cechy szczególne.
Wracając do organizacyjnych aspektów, to ten kalendarz nie posiada dat, a jedynie  podział na tygodnie. Każdy z nich składa się z oczywiście z dni i miejsca, gdzie dziecko może zapisać istotne wydarzenia. Niektóre z nich zawierają niespodziankę jak na przykład: informację o urodzinach kota, żarty, czy zabawne święta, jak międzynarodowy dzień zrzucania szelek.
Aby zachęcić dziecko do korzystania z bezdatownika, nie mogło w nim zabraknąć czegoś co je zainteresuje, a najlepiej go rozśmieszy. I tutaj wydawca spisał się na medal. Znajdziecie w nim szereg ciekawostek, testów, czy zabawnych tekstów dotyczących oczywiście kotów.

Podsumowując:

"Lost Kitties. Bezdatownik kociarza" to fajna propozycja dla dzieci, które mają problem z dobrą organizacją czasu. Można wypróbować pozytywny wpływ kotów na nasze dziecko. Nawet jeśli pierwsze podejście z planowaniem nie wypadnie pozytywnie, to z całą pewnością użytkownik bezdatownika będzie się doskonale bawić, czytając żarty czy poznając "sekrety" dotyczące tych sympatycznych zwierzaków. 

Premiera - 28.11.2018 r.


Książkę możecie zamówić tutaj:

Ze egzemplarze do recenzji dziękuję Wydawnictwu EGMONT.

https://egmont.pl/

listopada 25, 2018

Moomin Collection, Kalendarz książkowy 2019

Moomin Collection, Kalendarz książkowy 2019
Ten kalendarz kupił mi mąż. Oczywiście, jak sama stwierdziłam, idealnie się nadaje dla wielbicielki Muminków i kobiety, która czasem jest złośnicą jak okładkowa Mała Mi. Zakup był poczyniony z rozmysłem. Już jakiś czas próbuję zmusić siebie do zapisywania pewnych rzeczy, tak aby ułatwić sobie codzienne funkcjonowanie, ale z marnym skutkiem. Dlatego kiedy wzięłam do ręki ten kalendarz, obiecałam sobie, że tym razem będzie inaczej. ☺

Ten egzemplarz to klasyczny kalendarz na dany rok. Rozpoczyna go wersja w pigułce, gdzie możecie wpisać wydarzenia, czy ważne daty, które już znacie, a o których za nic nie chcecie zapomnieć.

Potem pojawia się coś co łączy typowy kalendarz z planerem, czyli moje noworoczne postanowienia. Ja w zasadzie nie wpisuję nigdy takich rzeczy w obawie, że potem będę musiała rozliczyć sama siebie z niekonsekwencji. Dlatego tym razem, znając siebie z poprzednich lat, "ukręciłam na siebie bicz". 
Poza typowym miejscem na zapiski każdego dnia, kalendarz zawiera mini tabelkę z dniami miesiąca oraz rubryką na plany.

Nie sposób nie wspomnieć o ilustracjach z jednej z moich ulubionych historii z dzieciństwa. Dodają one z całą pewnością urokowi kalendarzowi, a dodatkowo wywołują uśmiech na mojej twarzy.
Na końcu zajdziecie miejsce na notatki, które może być przydatne na przykład jeśli akurat jesteście na jakimś spotkaniu, wywiadówce, czy szkoleniu. 

Podsumowując:

Jest to typowy kalendarz, który ułatwi wam codzienne funkcjonowanie w 2019 roku. Ma kilka elementów, które sparwiają, że korzystanie z niego jest przyjemniejsze od zwykłych organizerów, jakie możecie kupić w każdym sklepie papierniczym. W momencie pisania tego artykułu na stronie empik był niestety niedostępny, ale liczę, że seria z Muminkami jeszcze pojawi się w regularnej sprzedaży. Ten egzemplarz posłużył mi jedynie do przedstawienia wam jednej z wielu wersji kalendarzy dostępnych na rynku.

Dziękuję mężowi za prezent. ☺

listopada 25, 2018

"Nieco dziennik, czyli Twoje piękne chwile" - Magdalena Kordel

"Nieco dziennik, czyli Twoje piękne chwile" - Magdalena Kordel
Kiedy zobaczyłam "Nieco dziennik" bardzo chciałam go mieć. I dzięki mojej koleżance, która mi go sprezentowała, mogę wam teraz o nim nieco opowiedzieć. Na początku dodam tylko, że byłam zdziwiona, bo spodziewałam się czegoś na kształt typowego kalendarza przeplatanego cytatami, ale okazało się inaczej.

Jak głosi opis wydawcy jest to nieco - pamiętnik, nieco - kalendarz i tak jest faktycznie. Z założenia służy on do zapisywania ważnych chwil, może swoich przemyśleń, czy wierszy. "Nieco - dziennik" na pewno jest taki bardzo osobisty. Chociażby dlatego, że zaczyna się od stron, na których znajdziecie miejsce na opisanie kilku faktów o sobie jak to: o czym marzycie, w co wierzycie, co lubicie i za co siebie szanujecie. 

Dziennik rozpoczyna zimowa pora roku. I tutaj pojawiają się pierwsze cytaty, które mają nastroić nas do spisania swoich planów. Podoba mi się fakt, że w przypadku tego egzemplarza kalendarz jest, jakby to powiedzieć, nienarzucający się. Kolejne daty pojawiają się w formie "wyrwanych" z niego kartek, ale nie ma na nich miejsca na wpisanie wydarzeń. One jedynie uświadamiają nam, że minął kolejny dzień.
Co zatem znajdziemy w zamian? Miejsce. Dużo miejsca na nasze zapiski. Możemy go potraktować jako organizer, ale w moim odczuciu bardziej nadaje się na pamiętnik. Jako coś co wyciągamy spod poduszki, czy szuflady wieczorem i spisujemy emocje, jakie towarzyszyły nam danego dnia.
To co mogę powiedzieć o "Nieco dzienniku" to to, że z całą pewnością spodoba się miłośniczkom sentencji i złotych myśli. To taka wersja dla tych z nas, które mają duszę romantyczki - wrażliwca i potrzebują czasem oderwania się od codziennego zabiegania oraz skupienia się na swoich uczuciach i troskach. Podobno kiedy się coś z siebie "wyrzuci", chociażby napisze, to pomaga nam sobie to przemyśleć, albo po prostu ułatwia nam poradzenie sobie z trudnościami.

Podsumowując:

"Nieco dziennik, czyli Twoje piękne chwile" Magdaleny Kordel nie mogę zaliczyć do kategorii organizerów, czy planerów. Jest on bowiem zbyt osobisty, oczywiście zakładając, że będziemy wykorzystywać go zgodnie z przeznaczeniem. Być może znajdzie się w nim coś, co zainspiruje was w przyszłości? Może któraś z was zapisze w niej pomysł na swoją własną książkę? A może po prostu znajdzie miejsce, które będzie powiernikiem waszych sekretów? Możliwości jest wiele, a cytaty z powieści autorki Magdaleny Kordel, zebrane przez jej córkę Zuzannę, będą na pewno bardzo inspirujące. 

Za piękny prezent dziękuję Anetce ❤ Zapraszam do niej serdecznie. ↙

https://www.facebook.com/czytamitu/

"Niedokończona baśń" - Dorota Gąsiorowska [PREMIEROWO]

- Nigdy z tego nie rezygnuj, wyobraźnia to jeden z najcenniejszych darów, jakie otrzymał człowiek (...)" Baśń kojarzy mi się ...

Copyright © 2016 NIEnaczytana , Blogger