lipca 17, 2018

WYNIKI KONKURSU - "OCH, ELVIS!"

WYNIKI KONKURSU - "OCH, ELVIS!"
Pora na ogłoszenie wyników konkursu, w którym do wygrania była książka "Och, Elvis!" Mariki Krajniewskiej. Ponieważ został spełniony warunek udziału min. 100 uczestników, to wygrywają dwie osoby. A są to:


"Kiedy moja córka usypia wieczorem, mąż też już śpi to kładę się obok niego z książką w ręku, szczęśliwa, że mam chwilę dla siebie, zatapiam się w lekturze, a z mojej twarzy nie schodzi uśmiech."

Pani Alicja Wiśniewska
 

Gratuluję! Proszę o podanie adresu w wiadomości prywatnej lub mailowo: nienaczytana.kontakt@gmail.com.

lipca 15, 2018

WYNIKI KONURSU - "HUŚTAWKA"

WYNIKI KONURSU - "HUŚTAWKA"
Przyszedł czas na ogłoszenie wyników konkursu, w którym do wygrania była książka "Huśtawka" Agnieszki Lis. Ponieważ ilość uczestników przekroczyła liczbę 100, to zgodnie z obietnicą, nagrodzę dwie osoby. Dziękuję za wszystkie zgłoszenia, a książkę wygrywają...

Pani Lidia Paschke  

"Chciałabym poczuć wewnętrzny spokój ale Huśtawka uczuć jest tak duża, że na razie nie jestem w stanie go osiągnąć."

oraz 

Pani Barbara Kman-Gałązka  

"Kiedy się huśtam dotykam głową chmur, w brzuchu czuję motyle 
a świat wokół znów jest taki sam jak miałam lat dziesięć i tylko tyle!"

Gratuluję! Proszę o podanie adresu w wiadomości prywatnej lub mailowo: nienaczytana.kontakt@gmail.com.

lipca 15, 2018

"LATO UTKANE Z MARZEŃ" - GABRIELA GARGAŚ [PRZEDPREMIEROWO]

"LATO UTKANE Z MARZEŃ" - GABRIELA GARGAŚ [PRZEDPREMIEROWO]
Są takie chwile, które chciałabyś przeżyć jeszcze raz z bijącym sercem. Wspominasz czyjeś spojrzenie, uśmiech, rozmowę. To chwile, które sprawiają, że czas na sekundę przestaje gnać do przodu. Takie momenty zawieszone między teraźniejszością a przyszłością. Tylko że na przyszłość i teraźniejszość niezwykle silne oddziałuje nasza przeszłość. Przeszłość, o której niekiedy chcemy zapomnieć."

W książce "Wieczór taki jak ten" Gabriela Gargaś zaprosiła nas do Złotkowa. Mogliśmy poznać nowych bohaterów, zakochać się w zimowych, bieszczadzkich krajobrazach. Czy letnia odsłona historii o urokliwym pensjonacie i jego mieszkańcach, jest równie klimatyczna?

W Różanym Pensjonacie czas płynie leniwie. Michalina nieustannie tęskni za Arturem, który tak rzadko pojawia się w Złotkowie, zbyt zajęty swoim życiem w dużym mieście. Wreszcie nadchodzi ten moment i zakochani mogą mieć chwilę tylko dla siebie. Jednak nie jest im dane cieszyć się swoim towarzystwem. Dzieci mężczyzny nie potrafią zaakceptować nowej miłości swojego ojca i na każdym kroku, próbują mu to uświadomić. Jak potoczą się ich losy? Czy ich uczucie będzie miało szansę, aby rozkwitnąć?
Wiecie co poczułam, kiedy skończyłam czytać "Lato utkane z marzeń"? Tęsknotę. Wszechogarniającą potrzebę, aby rzucić to wszystko i wyjechać... Tylko dokąd? Ale ta myśl towarzyszyła mi tylko przez moment. Od razu wróciłam do 'twardego stąpania po ziemi' i racjonalnych rozważań typu: nie da się, to niemożliwe, przecież są dzieci, przecież jest praca, nie mam teraz pieniędzy ... 
Ile razy w naszym życiu pojawiają się takie rozterki? Kiedy mamy ochotę uciec od tego zabiegania, ciągłego pośpiechu, pogoni za lepszym życiem, bardziej dostatnim. Za kolejną rzeczą, która ozdobi nasz dom, ale już za chwilę nie będziemy pamiętać, ile radości przyniósł nam jej zakup... I po co to wszystko? Czy nie lepiej byłoby chociaż raz postawić wszystko na jedną kartę i zacząć żyć, tak po prostu ... ?

W najnowszej książce Gabrieli Gargaś poznajemy dalsze losy Michaliny i Bartka. Od pierwszych stron kibicujemy dziewczynie, która przecież w swoim krótkim życiu przeszła już tak wiele. Trzymamy kciuki za jej związek z Arturem i szczęśliwe, spokojne życie. Znowu możemy poczuć się jak w domu, za sprawą babci Zosi i zapachów unoszących się w cukierni "Cynamonowe serca", które są wręcz wyczuwalne podczas lektury. Jednak poza znanymi wątkami, autorka zaserwowała nam całą gamę nowych emocji i bohaterów, którzy nadają kolorytu tak urokliwemu miejscu, jakim jest Złotkowo. 
Cieszę się, że Gabriela Gargaś rozwinęła watek pani Jadwigi i jej córki Amelii. Poznajemy powody jej tajemniczego zniknięcia oraz zerwania kontaktów z matką. Jest to emocjonalna podróż w czasie, która ukazuje trudne relacje i zawiłości matczynej miłości. 
Podsumowując:

"Lato utkane z marzeń" to opowieść życiem pisana. Każdego dnia ktoś rodzi się i umiera, ktoś jest szczęśliwy, a ktoś cierpi z powodu złamanego serca. Bohaterowie - ludzie tacy jak my i ich historie uświadamiają, że nasze życie choć pozornie zwyczajne, może być zupełnie niezwykłe. Że zawsze warto walczyć o miłość, o rodzinę. A czasem można po prostu odpuścić i pomyśleć tylko o sobie, swoim szczęściu i spełnieniu. Albo rzucić wszystko i wyjechać... chociażby w Bieszczady.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję autorce oraz Wydawnictwu Czwarta Strona.

https://www.facebook.com/gargasgabriela/
https://www.facebook.com/czwartastrona/

 

lipca 13, 2018

"Wszystko, czego pragnęliśmy" - Emily Giffin [PRZEDPREMIEROWO]

"Wszystko, czego pragnęliśmy" - Emily Giffin [PRZEDPREMIEROWO]

(...) w każdej sytuacji, choćby nie wiem jak trudnej, zawsze da się znaleźć jakieś pozytywy."
To było moje pierwsze spotkanie z Emily Giffin. Byłam bardzo ciekawa, czy uda mi się podzielić zachwyt koleżanek-blogerek, które bardzo mi ją polecały. Po lekturze "Wszystko, czego pragnęliśmy" już rozumiem dlaczego...

Nina ma wszystko czego można oczekiwać od życia. Prowadzi dostatnie życie u boku męża, ma dorastającego syna, który właśnie dostał się na prestiżową uczelnię. Niespodziewanie na jej drodze pojawia się Tom, a to za sprawą afery obyczajowej, w której zamieszane są ich dzieci. Rozpoczyna się walka, która obnaża wiele skrywanych przez lata tajemnic. Co tak naprawdę wydarzyło się w życiu Niny oraz dwójki nastolatków: Fincha i Lyli?
Czy jesteś w stanie zrobić dla swojego dziecka absolutnie wszystko? W pierwszym odruchu odpowiedź na to pytanie wydaje się oczywista. Ale kiedy zaczynamy się zastanawiać, pojawiają się wątpliwości. Jeżeliby zabiło człowieka, to czy chroniłabym i trwała przy nim z równie mocnym przekonaniem o słuszności swojego postępowania? Czy ukrywałabym prawdę...? Te i wiele innych pytań wywołała we mnie lektura "Wszystko, czego pragnęliśmy" Emily Giffin. Autorka "wrzuca nas" niejako w dwa różne światy, uświadamiając tym samym, że rodzicielstwo jest trudne, bez względu na status materialny, w obu przypadkach ma swoje blaski i cienie. Ta historia uzmysławia czytelnikom, jak podjęte decyzje, czy stosunek rodziców do życia, mogą mieć wpływ na losy, a także ukształtowanie charakterów ich dzieci. To emocjonalna podróż po meandrach rodzicielskich dylematów, z której nie każdy wychodzi zwycięsko. 

Najnowsza książka Emily Giffin to także obraz. Smutny obraz wpływu bogactwa na zachowanie ludzi, którzy stają się 'marionetkami w szponach mamony' - jedni zatracają się w nim całkowicie, gubiąc gdzieś zasady moralne i szacunek do drugiego człowieka, niektórym udaje się wyrwać z tego zamkniętego kręgu i pozostać sobą.

To co było dla mnie kluczowym przekazem, jaki niesie ze sobą ta książka, to głos w sprawie przemocy na tle seksualnym. To wyraźny sprzeciw wobec nietolerancji i zaszufladkowaniu kobiet, które będąc ofiarami gwałtu, niejednokrotnie nie zgłaszają ataku na policję, bojąc się odrzucenia społecznego oraz oskarżeń typu: 'same sobie winne', 'sprowokowały napastnika ubiorem lub zachowaniem'. Kobieta NIGDY nie powinna czuć się winna temu, że ktoś w okrutny sposób odarł ją z godności!

Podsumowując:

Książkę Emily Giffin porównałabym do pudełka, do szkatułki z drugim dnem. Z wyglądu niepozorna obyczajówka, skrywa w sobie o wiele więcej, niż tylko historię dwójki młodych ludzi, których przypadkowo połączył los. Znajdziemy w niej wiele powodów do rozważań nad naszym życiem. "Wszystko, czego pragnęliśmy" zmusza do refleksji, poruszając trudne tematy dotyczące: rasizmu, gwałtu, kłamstwa, a nade wszystko miłości rodzicielskiej i prób na jakie wystawia ją życie. Polecam waszej uwadze tę książkę. Jeśli szukacie w powieściach obyczajowych czegoś 'więcej', to na pewno się nie zawiedziecie.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

https://www.facebook.com/WydawnictwoOtwarte/

lipca 13, 2018

WYNIKI KONKURSU - "W PROMIENIACH SZCZĘŚCIA"

WYNIKI KONKURSU - "W PROMIENIACH SZCZĘŚCIA"

Przyszedł czas na ogłoszenie wyników konkursu, w którym do wygrania była książka "W promieniach szczęścia" Agaty Przybyłek. Dziękuję za wszystkie zgłoszenia, a książkę wygrywa

Pani Grażyna Strzelczyk  

Szczęście moje tworzę z ziarenek piasku porywanych wiatrem i z okruchów wiary w osiągnięcie celu, choć jest ono w kształcie chmur pierzastych i lotne jak dmuchawiec rozwiewany szeptem...

Proszę o podanie adresu w wiadomości prywatnej lub mailowo: nienaczytana.kontakt@gmail.com.

lipca 10, 2018

Mid Year Book Freak Out TAG 2018 – czytelnicze podsumowanie półrocza

Mid Year Book Freak Out TAG 2018 – czytelnicze podsumowanie półrocza
Do powstania tego wpisu przyczynił się film Cat Vloguje. Pomyślałam sobie, że dlaczego nie spróbować zabawić się w takie podsumowanie półrocza? A ponieważ czas jest ku temu adekwatny, to pozostało spisać pytania/kategorie i trochę się zastanowić. Oto moja wersja 'MYBFOT'.

1. Najlepsza książka tego półrocza.


To była najtrudniejsza kategoria, dlatego wylądowała na miesjcu pierwszym. Myślę, że mój wybór padł na tę, a nie inną książkę, bo to właśnie ona na trwałe wryła mi się w pamięć i zrobiła na mnie największe wrażenie w tym półroczu. Mowa o „Performens”, czyli wznowieniu debiutu Karoliny Wilczyńskiej. 
2. Najlepsza kontynuacja serii.

Tutaj także króluje Karolina Wiczyńska. Myślę, że mój wybór nie będzie zaskoczeniem dla wszystkich fanek serii, a jest ich już całkiem duże grono. Cykl Stacja Jagodno i jej najnowszy tom - „Uczucia zaklęte w kamieniu”, to jedna z tych serii, dzięki której czujemy się jak w domu i chcemy przenieść się w świat jej bohaterów. 


3. Nowa książka, której jeszcze nie przeczytałam.


„Owoc granatu. Dziewczęta wygnane" Marii Paszyńskiej bardzo mnie przyciąga, jeśli tak mogę powiedzieć o książce. Ponieważ zazwyczaj czytam książkę obyczajowe, a w najbliższym czasie planuję wychodzić nieco poza ten gatunek, dlatego ta historia wpisuje się idealnie w moje postanowienie.

4. Najlepszy debiut.

Nie sądziłam, że książka "Napisz do mnie" tak mnie zachwyci. To z całą pewnością była miłlość od pierwszego wejrzenia.

5. Wyczekiwana premiera na drugą połowę roku.

Stanowczo jest nią najnowsza książka Magdaleny Majcher - „W cieniu tamtych dni”, która swoją premierę będzie miała 1 sierpnia. Czekam na nią z utęsknieniem, również dlatego, że będzie to nowa odsłona autorki.  

6. Największe rozczarowanie tego półrocza.

Bardzo czekałam i cieszyłam się na tę książkę, ale niestety „Magda M. Ciąg dalszy nastąpił” była dla mnie wielkim rozczarowaniem. 


7. Największa niespodzianka tego półrocza.

Czytałam już "Anielską zimę" Aleksandry Tyl i wiele innych książek obyczajowych, ale stanowczo „Szalona wiosna” była dla mnie największą, bardzo pozytywną niespodzianką, jeżeli chodzi o książki przeczytane w tym półroczu. Myślałam, że obyczajówka nie może mnie niczym zaskoczyć, a jednak ...


8. Książka, która doprowadziła cię do łez.

Kilka książek przeczytanych w tym półroczu wycisnęło ze mnie łzy, ale „Wszystkie pory uczuć. Wiosna” Magdaleny Majcher zagrało bardzo mocno na moich emocjach. Podobnie zresztą jak "Letnia" odsłona cyklu autorki, która wywołała we mnie wiele emocji. 


9. Książka, która dała ci radość.

„Kłopoty mnie kochają” Joanny Szarańskiej, to była najfajniejsza i najzabawniejsza książka, jaką przeczytałam w tył półroczu. Pokochałam Zojkę oraz ... aspiranta Chochołka i czekam z niecierpliwością na kontynuację jej losów w kolejnym tomie - "Do zakochania jeden rok", którego premiera już 1 sierpnia.


10. Najładniejsza okładka książki przeczytanej w tym półroczu. 
Spośród książek, które przeczytałam w tym półroczu, wybrałam książkę, a właściwie książki Agaty Przybyłek: „Ja chyba zwariuję!” oraz "W promieniach szczęścia". Niemniej było wiele innych, które podobały mi się równie bardzo, ale jeśli miałabym zdecydować, to są to moje typy na mijające pół roku. 

Jeśli macie ochotę zabawić się w wasze podsumowanie półrocza, to zachęcam do wpisywania odpowiedzi w komentarzach.

lipca 10, 2018

Magda M. Ciąg dalszy nastąpił - Radosław Figura

Magda M. Ciąg dalszy nastąpił - Radosław Figura

"Więc chodź pomaluj mój świat
Na żółto i na niebiesko. 
Niech na niebie stanie tęcza malowana Twoją kredką. 
Więc chodź pomaluj mi życie
Niech świat mój się zarumieni,
Niech mi zalśni w pełnym słońcu
Kolorami całej Ziemi."

Minęło już ponad 10 lat od kiedy pożegnałam się z żalem z bohaterami serialu "Magda M". Myślę, że nie dokonam nadużycia nazywając go kultowym, bo w moim przypadku takim właśnie był. Był swoistego rodzaju symbolem mojej wczesnej młodości i chyba na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Dlatego też z ogromną radością przyjęłam informację, że pojawi się kontynuacja losów mojej ulubionej prawniczki i jej przyjaciół, tym razem w wersji książkowej. Z entuzjazmem zabrałam się za lekturę. Niestety z każdą przeczytaną stroną moja ekscytacja malała, aby z czasem przemienić się w ... irytację. 

Mam bardzo mieszane uczucia względem tej książki. Z jednej strony nie potrafię tak całkowicie jej skreślić, gdyż kojarzy mi się z dobrym czasem, z wypiekami na twarzy i rozmowami z przyjaciółkami na temat kolejnych wydarzeń, które miały miejsce w serialu. No właśnie - może na nim trzeba było pozostać? Bo o ile los, który autor zaserwował w swojej książce Magdzie i Piotrowi, jest dla mnie nie do przyjęcia, mając w głowie młodzieńcze ideały, o tyle jestem w stanie zrozumieć, że musiało się wydarzyć to COŚ co spowoduje, że czytelnik "rozdziawi" ze zdumienia buzię. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że serial i pomysł na niego opierał się, praktycznie w całości, na drodze tych dwojga do bycia razem, to zupełnie nie rozumiem toku rozumowania Radosława Figury. I o ile jestem daleka od oczekiwań nastawionych na "miałką historię", o tyle liczyłam jednak na ich wspólny happy end. 

Podczas lektury przeszkadzał mi trochę język. Nie jest to duży zarzut, ale był on moim zdaniem zbyt kwiecisty, momentami poetycki, a w połączeniu z bardzo rozbudowanymi opisami, sprawdziłby się przy sporządzaniu scenariusza, wizualizacji kolejnych wątków. Niestety w przypadku książki, skutecznie odwracał moją uwagę od fabuły, która sama w sobie była monotonna i nijaka.
Podsumowując:

Oczekiwałam cudownej kontynuacji ukochanej historii sprzed lat, powiewu świeżości, a dostałam "odgrzewane kotlety". Czuję się zawiedziona i trochę mi żal, że sięgnęłam po tę książkę. Wiem jednak, że szybko o niej zapomnę i serial odzyska swoje dawne miejsce w mojej hierarchii. Na zakończenie pragnę dodać tylko, że ja już dorosłam, a Magda Miłowicz, w moim odczuciu, niestety jeszcze nie ... 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova. 

https://www.facebook.com/WydawnictwoZnak/

lipca 07, 2018

"PRZYCIĄGANIE" - ELŻBIETA RODZEŃ

"PRZYCIĄGANIE" - ELŻBIETA RODZEŃ


Bałam się być szczęśliwa. Wydawało mi się, że wszystko co piękne, zaraz się skończy, jeśli tylko odważę się cieszyć."

Czasem tak się dzieje, że między dwojgiem ludzi zaczyna iskrzyć od pierwszego spotkania. To tak jakby niewidzialna siła pchała ich ku sobie, jakby było między nimi tajemnicze ... przyciąganie. 

Nadia jest zmuszona porzucić swoje dotychczasowe życie i zacząć wszystko od nowa. Udaje się jej dostać pracę w charakterze pielęgniarki. Jednak jej nowy "podopieczny" nie jest zachwycony faktem, że ojciec sprowadził mu do domu obcą kobietę, a tym samym znalazł mu opiekunkę, której jak sam twierdzi, wcale nie potrzebuje. Meżczyzna nie kryje swojej awersji wobec Nadii i postanawia się jej pozbyć.   
Kiedy zaczęłam czytać "Przyciąganie", z tyłu głowy pojawił się głos, ktory mówił: już gdzieś o tym napisano. Nie będzie to żadną tajemnicą, że wątek niepełnosprawnego mężczyzny oraz opiekunki pojawił się w książce Jojo Moyes "Zanim się pojawiłeś". Jednak jeżeli chodzi o podobieństwa, to tutaj wszelkie skojarzenia z tą opowieścią się kończą, bowiem Elżbieta Rodzeń zaczyna snuć swoją własną historię, która z prawdziwą mocą przyciąga i wciąga czytelnika, nie wypuszczając z objęć do ostateniej strony. 

Podobało mi się, że nie była to tylko i wyłącznie historia o samej miłości. Głównym motywem wykorzystanym i ukazanym niezywkle wyraziście przez autorkę, był temat przemocy. Co ciekawe, nie chodzi jedynie o przemoc w związku, ale także o przemoc w rozumieniu niszczącej siły, która w nieodwracalny sposób wpływa na życie ludzkie, niejednokrotnie, jak to było w przypadku Garetta, zmieniając je na zawsze. Rodzeń nie bała się przytoczyć brutalnych opisów gwałtu, bicia i przemocy psychicznej. Ukazała ich niszczącą moc, zachowując jednocześnie realizm przedstawionych sytuacji.

To co urzekło mnie absolutnie, to sposób w jaki Elżbieta Rodzeń opisuje emocje. Szczerze, dawno nie otrzymałam podczas lektury książki tak sugestywnych opisów, które nie tylko umożliwiały mi wierną wizualizację elementów fabuły, ale także współodczuwanie ich razem z bohaterami. Od uczuć: strachu, bólu, smutku, aż po radość, a nawet szczęście i euforię. 
Podsumowując:

"Przyciąganie" Elżbiety Rodzeń to opowieść o niszczącym wpływie przemocy. To także historia miłości, która rodziła się w ukryciu, aby wybuchnąć ze zdwojoną siłą i stać się wybawieniem dla dwojga ludzi, których życie nie oszczędzało. I chociaż zakończenie jest typowym happy endem, to cała droga, jaką prowadziła nas autorka od pierwszych stron, aż po finał opowieści, jest emocjonującym przeżyciem, które pozostawia w nas ślad na długo. Polecam miłośnikom dobrej literatury obyczajowej, która nie traktuje tylko i wyłącznie o miłości. 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję autorce i Wydawnictwu Zysk i Spółka.  

https://www.facebook.com/elzbieta.rodzen/
https://www.facebook.com/zyskiska/

lipca 05, 2018

WYNIKI KONKURSU URODZINOWEGO NR 7 - "MATKA MOJEJ CÓRKI", "WSZYSTKIE PORY UCZUĆ.LATO"

WYNIKI KONKURSU URODZINOWEGO NR 7 - "MATKA MOJEJ CÓRKI", "WSZYSTKIE PORY UCZUĆ.LATO"
Czas na ogłoszenie wyników siódmego urodzinowego konkursu. Dziękuję za wasze zgłoszenia. Przeczytałam wszystkie odpowiedzi i miałam ogromny dylemat, które z nich wybrać. Ale decyzja zapadła. Wygrywają dwie osoby, a książki wędrują do...

"Matka mojej córki" wygrywa Pani Ewa Gwiazda:

"Mama kojarzy mi się z bezwarunkową miłością,ciepłem,serdecznością,oparciem,zrozumieniem i wszystkim co najlepsze "  

"Wszystkie pory uczuć. Lato" wygrywa Pani Kasia Boroń:

"Mama kojarzy mi się z bezpieczeństwem, kłótniami, przebaczeniem, złotymi radami, zaufaniem, wtrącaniem trzech groszy, troską i bezgraniczną miłością."

Proszę o przesłanie adresu do wysyłki w wiadomości prywatnej.  

lipca 04, 2018

TU DZIEJE SIĘ MAGIA, czyli moje miejsce do pisania - AGATA PRZYBYŁEK "W PROMIENIACH SZCZĘŚCIA"

TU DZIEJE SIĘ MAGIA, czyli moje miejsce do pisania - AGATA PRZYBYŁEK "W PROMIENIACH SZCZĘŚCIA"
Z okazji premiery "W promieniach szczęścia", zapraszam was na wywiad z Agatą Przybyłek, w którym autorka odkrywa swoje sekrety warsztatu pisarza.
Twoje ulubione miejsce do pisania to ...?

Jakkolwiek to nie zabrzmi – łóżko. Chociaż to niezbyt dobre dla kręgosłupa, zwykle piszę mając laptop na kolanach a za plecami poduszkę – tak mi po prostu najwygodniej. Swoją drogą uwielbiam w ten sposób odpowiadać czasem na pytanie o miejsce pracy nowo poznanym osobom. „Właściwie to pracuję w łóżku…”. Reakcja niektórych osób jest po prostu bezcenna.
Podczas pisania „podręczy musthave” to … ? 

Zielona herbata, która zawsze mi wystygnie nim zdążę ją wypić, czerwony zeszyt w rozmiarze A4, w którym zapisuję kluczowe dla książek informacje oraz coś słodkiego. Chociaż to ostatnie staram się od pewnego czasu ograniczać, ponieważ zazwyczaj nawet nie zauważam, kiedy znika cała czekolada. I to w zaledwie kilka minut… ☺
Na czym najczęściej notujesz swoje pomysły dotyczące książek ? 
 
Rzadko notuję pomysły, ale jeśli już to robię, to w specjalnie przeznaczonym do tego czerwonym zeszycie rozmiaru A4, który towarzyszy mi właściwie od początku mojej przygody z książkami. Nie ma w nim jednak zbyt wiele informacji, ponieważ planowanie fabuły w moim przypadku się nie sprawdza. Zapisuję jedynie wiek bohaterów, ich cechy charakterystyczne, jakieś adresy i inne tego typu dane, które bywają ulotne.
Moje natchnienie czerpię z … ?
 
Właściwie z wszystkiego. Często są to tak prozaiczne czynności jak wyrzucanie śmieci, jak na przykład w przypadku mojej najnowszej książki - „W promieniach szczęścia”. Gdy wrzucałam worek do kontenera, przemknęła mi przez głowę myśl: Co by było, gdybym teraz usłyszała płacz dziecka? I od tego się wszystko zaczęło…


Najczęściej piszę … ? 

Najczęściej piszę przed południem albo wieczorem. Uwielbiam zasiadać do pisania zaraz po śniadaniu – z pustą głową, gdy nie dopadną mnie jeszcze problemy dnia codziennego. Redagować książki lubię natomiast najbardziej nocami, gdy wszyscy już śpią, panuje cisza, a ja mogę bezkarnie przepaść w świecie moich bohaterów.

Proszę opowiedz w kilku słowach o swojej nowej książce

„W promieniach szczęścia” to pachnąca morzem opowieść o poświęceniu, prawdziwej miłości i szczęściu. I o tym, że czasem rezygnując z siebie można zyskać najwięcej.

Młoda studentka, Łucja, niespodziewanie znajduje na śmietniku porzucone dziecko i jej życie diametralnie się zmienia. Ponieważ dziewczynka jest chora i żadna rodzina nie decyduje się na adopcję, Łucja postanawia wziąć za nią odpowiedzialność. Niestety, otwierając się na miłość, musi porzucić swoje marzenia i plany. Natomiast Justyna leczy się z powodu depresji. W młodości podjęła niewłaściwe decyzje, przez które teraz nie potrafi w pełni cieszyć się życiem. Tkwi w marazmie i nic nie wskazuje na to, że kiedykolwiek zazna jeszcze miłości.
Tym razem poza tematem miłości poruszam w tej książce problematykę adopcji, samotnego macierzyństwa oraz depresji. A wszystko to w otoczeniu pięknych, wakacyjnych, nadbałtyckich krajobrazów. Lubię mówić o tej książce, że to lato w pigułce. ☺


Dziękuję za rozmowę.


/fot. autorki - Beata Cichecka/

lipca 04, 2018

TU DZIEJE SIĘ MAGIA, czyli moje miejsce do pisania - AGNIESZKA LIS - "HUŚTAWKA"

TU DZIEJE SIĘ MAGIA, czyli moje miejsce do pisania - AGNIESZKA LIS - "HUŚTAWKA"

Dziś swoje premierę ma "Huśtawka", najnowsza książka Agnieszki Lis. Z tej okazji autorka zdradziła mi kilka sekretów, związanych z jej miejscem do pisania.

Twoje ulubione miejsce do pisania to ...?

Piszę zazwyczaj przy swoim biurku. W domowej bibliotece. Ten pokój to było moje marzenie, miało być w nim miejsce na wszystkie książki i dużo, dużo więcej. A tymczasem… Książki stoją na bibliotecznych regałach w dwóch rzędach i brakuje już półek. ☺
To ponadstuletnie biurko jest prezentem od mojego męża na urodziny. Ma plamy na fornirze i skrzypiące drzwiczki oraz niepraktyczne szuflady – nie da się zamknąć drzwiczek, jeśli któraś z szuflad (ciężko się przesuwają! Nie mają prowadnic ;-) nie jest idealnie dosunięta. Poza tym biurko jest duże, przestronne, od przodu też ma dodatkową półkę i niewielkie szafki na książki.
Mówiąc inaczej, jest meblem z historią i bardzo je lubię.
Wiele razy już myślałam o tym, żeby wynieść się z pisaniem na taras, w „okoliczności przyrody”, ale przy tym biurku coś mnie trzyma.
Chociaż potrafię też pisać w niemal dowolnych warunkach, jeśli jest taka potrzeba. Nie lubię tracić czasu ☺
 
Podczas pisania „podręczny must have” to … ?

Nie specjalnie skupiam się na tym, co jest mi potrzebne do pisania. Głowa jest niezbędna i komputer. Ręczne pisanie by mnie wykończyło, przede wszystkim w zakresie późniejszych poprawek. Zresztą, nie byłabym w stanie odczytać tego, co napisałam. Gdy się spieszę, bazgrzę przeokropnie. A piszę szybko, tak jak myśl mi przylatuje i odlatuje. Palce dają radę (w końcu jestem pianistką), ale pióro na pewno by nie nadążyło

Zawsze mam koło siebie kubek z herbatą – czarną albo ziołową.

Poza tym lubię mieć porządek na biurku, dużo miejsca, co jest raczej ideą niż rzeczywistością. Okazuje się bowiem, że porządek lubią wszyscy, fajnie się przebywa w takim „ogarniętym” otoczeniu, w związku z tym przychodzi do mnie mój syn (zawsze coś od siebie zostawi na owym biurku), mąż (zawsze coś zostawi), młodszy syn (zawsze coś zostawi)… i ostatecznie muszę wygospodarowywać dla siebie trochę przestrzeni odsuwając stertę kompletnie mi niepotrzebnych rzeczy.

Na czym najczęściej notujesz swoje pomysły dotyczące książek ?

Serwetki. Bilety (różne, teatralne, kinowe, autobusowe). Paragony. Broszury. Ulotki. Zakładki. Pisałam już kredką do oczu, konturówką do ust i szminką. W tej chwili często notuje w telefonie. Ot, znak czasów.
Ale generalnie – raczej zapamiętuję, niż notuję. Uważam, że jeśli coś „uleciało” z głowy, to raczej nie było warte zapamiętania.

Dlatego też nie noszę ze sobą notesu, chociaż mam kilka, i to pięknych.

Jak wszystko jednak także i to ma dwa końce. Czasem mi tego notesu brakuje i wtedy… cóż, szminka i paragon. ☺
Moje natchnienie czerpię z … ? 
 
Z życia. Tutaj nie ma żadnej tajemnicy. Widzę dokładnie to samo, co wszyscy dookoła. Może tylko obserwuję baczniej, staram się robić to uważnie. Nigdy nie wiem, dlaczego „coś” mnie poruszy i potem rozwinie się w większą historię. To się po prostu dzieje i już.

Najczęściej piszę … ?

Mam na to bardzo nieromantyczną odpowiedź. Wtedy, kiedy mam czas. Zwykle odwożę dzieci do szkoły, potem ogarniam trochę dom, obiad, pranie, zakupy, jakieś prozaiczne sprawy. Popołudniami pracuję (szkoły muzyczne zaczynają lekcje dopiero po szkołach ogólnokształcących), mogę więc pisać w tak zwanej przerwie. Czasem to jest dwadzieścia minut, czasem dwie godziny. Jeśli jestem w procesie pisania, to wyznaczam sobie dzienny limit znaków i w przypadku, gdy nie uda mi się zrealizować planu, piszę wieczorem. Jest to jednak dla mnie trudne o tyle, że wracam z pracy zmęczona, muszę zadbać jeszcze o dzieci, częstokroć odrobić lekcje, zwyczajnie porozmawiać. W praktyce mogę siąść do komputera około dwudziestej drugiej. O tej porze głowa nie pracuje mi już tak sprawnie jak w dzień, pisze mi się gorzej, dłużej. Ale cóż, takie życie – pracę trzeba wykonać.
Proszę opowiedz w kilku słowach o swojej nowej książce.
To jednotomowa saga rodzinna. We wszystkich opisach funkcjonuje jako opowieść o trzech pokoleniach, jednak tak naprawdę są tam pokolenia cztery. Z tym, że to czwarte takie malutkie. ☺ Za to przyszłościowe.

Zależało mi jednak, żeby ta książka to było ciut więcej, niż tylko opowieść o życiu dwóch sióstr, ich matki i córki jednej z nich. Ma dość nietypowego narratora, który… nie, przecież nie mogę opowiedzieć za dużo.

Myślę, że przede wszystkim jest to opowieść o tolerancji, otworzeniu się na drugiego człowieka, o czym tak często w biegu codzienności zapominamy. Niestety, dotyczy to także naszych najbliższych, a to przecież źle, fatalnie nawet dla więzi rodzinnych.
Mam nadzieję, że ta historia spodoba się Czytelniczkom i Czytelnikom. ☺

Bardzo dziękuję za rozmowę. 

/zdjęcia miejsca do pisania: nadesłane przez autorkę/

lipca 04, 2018

"PRZEPYTYWAJKA" - MARIKA KRAJNIEWSKA

"PRZEPYTYWAJKA" - MARIKA KRAJNIEWSKA

Dziś premiera książki Mariki Krajniewskiej - "Och, Elvis!". Z tej okazji autorka przyjęła moje zaproszenie do "Przepytywajki".

A o czym jest książka?

Przyjaciółki, które ukradły urnę i zniknęły!
Chociaż Joanna jest już po trzydziestce, wciąż mieszka z matką i ciągle słyszy, że powinna wreszcie znaleźć męża. Od lat cały swój wolny czas poświęca podopiecznym domu spokojnej starości, w którym pracuje. Nie jest tam jednak tak spokojnie, jak mogłoby się wydawać. Gdy jedna ze staruszek umiera, jej szalone przyjaciółki chcą wykraść urnę i spełnić ostatnie marzenie Alicji – zabrać ją na grób Elvisa w Memphis. Policjanci ignorują sprawę, więc Joanna musi sama odnaleźć siwowłose złodziejki. Pomaga jej wnuk Alicji, którego gryzą wyrzuty sumienia, bo nie zdążył spędzić z babcią zbyt wiele czasu. Trzeba mu tylko wytłumaczyć, dlaczego Joanna nie upilnowała urny…

Czy miłość do Elvisa zwycięży, a żywiołowym staruszkom uda się zrealizować zwariowany plan? Przekonaj się, do czego można być zdolnym po siedemdziesiątce!

Moją recenzję znajdziecie tutaj: "Och, Elvis!"


Dziękuję autorce za udział w NIEnaczytanym "Mini-wywiadzie", a wam polecam lekturę jej najnowszej książki.
 

lipca 03, 2018

Królik Franek - książeczki dla najmłodszych - Marta Krzemińska

Królik Franek - książeczki dla najmłodszych -  Marta Krzemińska
Czy wasze dzieci lubią jak im czytacie? Moi chłopcy nie zasnęliby bez bajeczki na dobranoc. I chociaż starszy już czyta samodzielnie, to młodszy chętnie słucha różnych opowieści. Zwłaszcza tak ciekawych, jak te o przygodach Królika Franka. Bohater serii bajek jest bardzo rezolutnym króliczkiem. Chodzi do przedszkola i zawsze stara się dobrze zachowywać. Jest ciekawy świata i nie ma problemów z nawiązywaniem nowych znajomości. 

Historia pt. "Królik Franek i historia nieśmiałego misia" opowiada o nowych sąsiadach głównego bohatera.  Kiedy do domu obok wprowadza się rodzina misiów, Franek bardzo chce się zaprzyjaźnić z małym Mikusiem. Jednak miś jest nieśmiały i wstydzi się nowego, gadatliwego kolegi. Króliczek jest zawiedziony, bo bardzo chce zyskać nowego przyjaciela. Na szczęście niezastąpiona w tej sytuacji staje się Pani Lwica, która pomaga przedszkolakom przełamać pierwsze lody. 
Druga opowieść - "Królik Franek i prawda o zaginionym telefonie" porusza temat kłamstwa. Frankowi, chociaż próbuje być grzeczny, zdarza się coś "przeskrobać". Dzień rozpoczyna się od strącenia kwiatka w doniczce, do którego nie przyznaje się mamie. Potem zabiera bez pozwolenia telefon siostry, a kiedy ta odkrywa jego zaginięcie, Franek kłamie, że nie wie co się z nim stało. Jednak mama znajduje aparat w bluzie króliczka i ten ze wstydem musi powiedzieć, że to on zabrał telefon siostry. 
Książeczki są bardzo ładnie wydane. Kolorowe ilustracje przyciągają uwagę dziecka podczas lektury. Język jakim posługuje się autorka jest przystępny, co umożliwia najmłodszym czytelnikom i słuchaczom, zrozumienie lektury. 
Poza ciekawą opowieścią, która zawiera morał i naukę dla dziecka, znajdziemy w niej także kilka pytań. Dzięki nim możemy sprawdzić czy dziecko zrozumiało o czym jest książeczka, czy wyniosło z niej jakieś ważne informacje.
Podsumowując:

Książeczki o przygodach "Królika Franka" to fajna propozycja dla dzieci w wieku przedszkolnym. Historie są na tyle ciekawe, że przyciągną uwagę także młodszych dzieci. Niosą one ze sobą naukę, która uświadamia dzieciom, że każdy z nas jest inny: jedni mają łatwość nawiązywania kontaktów, a inni są nieśmiali i potrzebują trochę czasu, aby się zaprzyjaźnić. To mądre bajki, które zwracają uwagę na istotne kwestie, jak chociażby temat kłamstwa - czym ono jest, dlaczego nie wolno oszukiwać i że przyznanie się do niego, wcale nie musi oznaczać negatywnych konsekwencji dla małego kłamczucha. Polecam serdecznie! 

Książeczki możecie kupić tutaj:

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Wilga.
https://www.gwfoksal.pl/dziewczyny-koduja-tom-2-dziewczyny-rzadza.html

lipca 03, 2018

WYNIKI KONKURSU URODZINOWEGO NR 6 - "W OBŁOKACH MARZEŃ"

WYNIKI KONKURSU URODZINOWEGO NR 6 - "W OBŁOKACH MARZEŃ"
Czas na ogłoszenie wyników szóstego urodzinowego konkursu. Dziękuję za wasze zgłoszenia. Przeczytałam wszystkie odpowiedzi i miałam ogromny dylemat, którą z nich wybrać. Ale decyzja zapadła. Gratulacje dla...

Pani Magdaleny Faltyn

Wierzę i uczę tej wiary mojego syna...Oczywiście trzeba im pomóc żeby się spełniły 😊 czasami osoby trzecie pomagają je spełnić. Moje dziecko miało marzenie pływać z delfinami 😊 oczywiście pomogliśmy mu je spełnić...łzy wzruszenie u niego ...miód na serce. Ja też mam dużo marzeń kiedyś miałam marzenie poznać panią Ewę Wachowicz i wystąpić w jej programie ...no i wysłałam 3 przepisy do niej ...jeden się spodobał i dostałam zaproszenie do jej domu i udziału w programie ...niezapomniane chwile.

Proszę o przesłanie adresu do wysyłki w wiadomości prywatnej. 

lipca 03, 2018

WYNIKI KONKURSU URODZINOWEGO NR 5 - "A GDYBY TAK..."

WYNIKI KONKURSU URODZINOWEGO NR 5 - "A GDYBY TAK..."
Czas na ogłoszenie wyników piątego urodzinowego konkursu. Dziękuję za wszystkie zgłoszenia. Standardowo bardzo ciężko było wybrać jedną odpowiedź. A jednak zwycięzca może być tylko jeden. Wygrywa odpowiedź, która najbardziej mnie urzekła. :)

"A gdyby tak
wspomnienia złe
zamknąć na klucz
w szkatule serca

położyć na niej
pieczęć śmiechu
wbrew strachowi
w zrywie męstwa

wyrzucić klucz
w jasny poranek
na samo dno
oceanu myśli

zacząć od nowa
niech na szkatule
zakiełkuje nieśmiało
ziarenko nadziei"


A należy ona do Pani Kingi Kosiek

Gratuluję i proszę o wysłanie adresu do wysyłki w wiadomości prywatnej. 

lipca 01, 2018

"Lucky Luke. Polowanie na duchy"

"Lucky Luke. Polowanie na duchy"
Jako fanka Lucky Luke'a nie mogłam przejść obojętnie obok kolejnej historii. Tym razem nasz kowboj staje na straży dyliżansu, próbując go ustrzec przed zniknięciem. Razem z nim na misję rusza Calamity Jane. Czy ta dwójka ma szansę na sukces?

Jak już wam pisałam Lucky Luke to seria komiksów stworzona przez dwóch mistrzów frankofońskiego rynku komiksowego: pisarza René Goscinnego oraz rysownika Morrisa. Jest pełna humoru i zawsze zaskakuje fabułą lub bawi absurdami, które mają miejsce w wykreowanych przez autora zdarzeniach. 
Miłośnicy gatunku zapewne docenią kreskę rysownika, która jest tak charakterystyczna, że trudno sobie wyobrazić inną wizualizację tych historii. 
Podczas lektury tego tomu przygód kowboja, dowiedziałam się czegoś ciekawego, co mnie kompletnie zaskoczyło. Znalazłam w internecie informację, że Calamity Jane istniała naprawdę! Była amerykańskim rewolwerowcem i żyła w XIX wieku. A myślałam, że wszystkie postacie, które występują w tych komiksach są fikcyjne. 😉

Fajnym elementem, który docenią miłośnicy Lucky Luke'a jest spis poszczególnych tomów serii, który znajdziecie na końcu komiksu. Umożliwi to wam zebranie wszystkich części przygód kowboja, a co za tym idzie pozwoli cieszyć się nimi przez długie godziny.

Podsumowując:

"Lucky Luke. Polowanie na duchy"  to kolejna zabawna opowieść o kowboju i jego wiernym wierzchowcu. Docenią ją zarówno najmłodsi czytelnicy, jak też starsi, którzy chętnie wsiądą do dyliżansu, aby odbyć tę sentymentalną podróż.

Książkę możecie zamówić tutaj ➡ "Lucky Luke. Polowanie na duchy."
 
Tytuł: "Lucky Luke. Polowanie na duchy."
Liczba stron: 48
Ilustrator: Morris
Tłumacz: Maria Mosiewicz
 
 
Ze egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu EGMONT.
https://egmont.pl/




WYNIKI KONKURSU - "OCH, ELVIS!"

Pora na ogłoszenie wyników konkursu, w którym do wygrania była książka "Och, Elvis!" Mariki Krajniewskiej. Ponieważ został sp...

Copyright © 2016 NIEnaczytana , Blogger