czerwca 18, 2018

"UCZUCIA ZAKLĘTE W KAMIENIU" - KAROLINA WILCZYŃSKA [PRZEDPREMIEROWO] PATRONAT MEDIALNY NIENACZYTANA

"UCZUCIA ZAKLĘTE W KAMIENIU" - KAROLINA WILCZYŃSKA [PRZEDPREMIEROWO] PATRONAT MEDIALNY NIENACZYTANA

- Żaden klejnot nie jest wart więcej niż uczucia. Tylko one są prawdziwe i pozostają  w sercu. Nie uda się ich zakląć w kamieniu, choćby się bardzo chciało."
Nareszcie! Te słowa padły z moich ust zaraz po tym, jak dowiedziałam się, że Karolina Wilczyńska skończyła pisać kolejny tom o Jagodnie. W końcu każdy lubi wracać do swojej ukochanej serii i nie wyobrażam sobie póki co, że kiedyś po prostu się skończy. Na szczęście nie tym razem...
 
W Jagodnie ciągle coś się dzieje. W tym tomie poznajemy Leę, artystkę specjalizującą się w wyrobie biżuterii artystycznej, która chce wykorzystać w swoich projektach krzemień pasiasty – największy dar natury z tutejszych gór, zwany też kamieniem optymizmu. Z powodu awarii samochodu jest zmuszona oddać swój drogocenny pojazd w ręce gburowatego, jak go ocenia, mechanika. Zatrzymuje się w Stacji Jagodno na czas naprawy. Jednak niedługo później wraca do dworku, aby szukać natchnienia do swoich projektów. Czy jej pojawienie się jest naprawdę przypadkowe?
Tymczasem Tamarę i Łukasza czeka prawdziwa życiowa rewolucja. Marysia próbuje swoich sił w pracy na własny rachunek, a Jadwiga wyrusza na zasłużony wypoczynek, zostawiając najmłodszą córkę pod opieką żony wójta. Dla niego i Małgorzaty będzie to bodźcem do zmian w życiu. Niestety, ukochana babcia Róża będzie musiała zwolnić z powodu problemów ze zdrowiem.  
Czy można zrecenzować wizytę w rodzinnych stronach? Czy można ocenić odwiedziny u znajomych i przyjaciół? Zaopiniować wydarzenia, które są niczym kard wyjęty z naszego życia? Nie, ja nie potrafię. Dlaczego o to pytam? Bo dla mnie każdy tom Stacji Jagodno, to taka właśnie podróż. Za każdym razem czuję się tak, jakbym była częścią tej opowieści. Wszystkie osoby, miejsca, czy wydarzenia są mi znane, a problemy bohaterów, troski i radości dnia codziennego tak bliskie, jakby dotyczyły ważnych dla mnie osób. 
Nie wiem jak Karolina Wilczyńska to robi, ale stworzyła coś, co na pewno będzie przekazywane z pokolenia, na pokolenie. Myślę, że fenomen serii o Jagodnie polega na tym, że niesie ona ze sobą uniwersalne wartości. Z jednej strony ukazuje blaski i cienie życia, bez zbędnego upiększana, a z drugiej strony autorka oddaje nam miejsce, do którego każdy chciałby pojechać, aby tam zamieszkać, choćby od zaraz. 
Pamiętam jak na jednym ze spotkań autorskich Karolina Wilczyńska powiedziała, że tworząc serię o Jagodnie chciała, aby każdy z nas miał taki dom, jak ten babci Róży, miejsce, do którego chce się wracać. Aby w jego życiu istniała ktoś, może nawet czworonożny przyjaciel, przy kim czuje się szczęśliwy i bezpieczny. 
Cóż Karolino - udało ci się ...
Podsumowując:

W kolejnym tomie Stacji Jagodno Karolina Wilczyńska udowadnia, że nadal trzyma wysoki poziom. Książkę czyta się bardzo szybko, wręcz pochłania się kolejne strony. Wszystko to po to, aby jak najszybciej dowiedzieć się, co słychać u naszych ulubionych znajomych. Bo jej Jagodno i jego mieszkańcy są ja najbliższa rodzina, ludzie, których chce się odwiedzać, aby dzielić z nimi codzienność i czuć się częścią ich literackiej społeczności. 

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania oraz objęcia książki "Uczucia zaklęte w kamieniu" patronatem medialnym dziękuję autorce i Wydawnictwu Czwarta Strona. 

https://www.facebook.com/WilczynskaK/
https://www.facebook.com/czwartastrona/

czerwca 17, 2018

"DROGA DO MARZEŃ" - KRYSTYNA MIREK

"DROGA DO MARZEŃ" - KRYSTYNA MIREK
Szczęście sprzyja przygotowanym. Musisz sama stworzyć mu warunki do rozwoju."
Książki Krystyny Mirek zdobią całą półkę na moim regale. Jednak "Drogi do marzeń" nie miałam okazji jeszcze przeczytać. Więc kiedy pojawiło się wznowienie tej pozycji wydawniczej, nie wahałam się wcale i zagłębiłam się w lekturze, która wciągnęła mnie niemalże od pierwszej strony ... 

Rozkapryszona, bogata, nie licząca się z innymi, beztroska - to cechy, które doskonale opisują główną bohaterkę - Konstancję. Bo i po co robić cokolwiek, uczyć się, zdobywać doświadczenie, skoro wystarczy, że pod ręką jest karta kredytowa, znane nazwisko lub możliwość zatelefonowania do taty. Ale kiedy dziewczyna traci wszystko, zaczyna rozumieć, że żadna z rzeczy, które do tej pory otwierały przed nią każde drzwi, nie przyda się jej na nic. Samej przyjdzie się jej zmagać z zaistniałą sytuacją, bo przyjaciele nagle przestali odbierać od niej telefony. Zostawiła ją nawet własna matka. Czy Konstancji uda się odnaleźć w brutalnej rzeczywistości?  
Czasami trafiają w moje ręce książki, które pozostawiają po sobie trwały ślad. Są jak tatuaże, które jeśli raz zostały "namalowane" na naszym ciele, nie sposób o nich zapomnieć. I tak jest w przypadku "Drogi do marzeń". Ta historia jest jak drogowskaz. Jak motywacyjna recepta, która w chwilach zwątpienia może dać nam nadzieję...
Ktoś może powiedzieć, że takie rzeczy się nie zdarzają "przeciętnemu Kowalskiemu". Przecież nie każdy z nas żyje w świecie luksusu i bogactwa. Ma przy boku bogatego ojca lub męża i nie musi myśleć o problemach związanych z finansami. Ale to nie o to w tej książce chodzi. Bo tak wiele można odczytać między wierszami... 
Dla mnie stała się ona kolejnym potwierdzeniem słów, że jeśli mocno wierzysz, to możesz osiągnąć wszystko. W swoim życiu wiele razy rezygnowałam z czegoś, bo nie miałam nadziei na powodzenie i realizację swoich marzeń. Pesymizm zabijał we mnie kreatywność, aż do pewnego momentu... Kiedy zaczęłam wierzyć, że można, to świat zaczął wydawać się lepszy i przyjaźnie do mnie nastawiony. Nawet teraz, kiedy ludzie pytają mnie, jak ja TO robię, że pomimo wielu obowiązków, znajduję czas, aby skupić się na tym co lubię. Odpowiadam wtedy, że jeśli robisz to co kochasz, to zawsze znajdzie się czas i energia, aby spełniać swoje marzenia. Motywacja to podstawa. Tak jak w przypadku Konstancji - wiara w to, że może odmienić swój los, stała się początkiem czegoś wielkiego. Zdała sobie sprawę, że to co do tej pory nazywała szczęściem, wcale nim nie było. Znalazła swoją drogę życiową i postanowiła nią podążać z dumnie podniesioną głową. I myślę, że to było jej sekretnym sposobem na sukces.

"Droga do marzeń" to jednak nie tylko historia o tym, jak walczyć o to, w co się wierzy. To także opowieść o miłości, ze wskazaniem na miłość macierzyńską. Autorka pokazuje różne jej odcienie i uświadamia nam, że może być ona okazywana na wiele sposobów. Ponadto pozostawia czytelnika z pytaniem: czy chęć doświadczenia tego, czym jest macierzyństwo, potrzeba posiadania dziecka, są wystarczającym bodźcem do tego, aby zbudować swoje szczęście na nieszczęściu innych...?
Jeśli czytaliście moje dotychczasowe recenzje, mogliście zwrócić uwagę na fakt, iż bardzo dużą uwagę przywiązuję do języka, jakim posługują się w swoich powieściach autorzy. I w tym miejscu chciałabym wyróżnić Krystynę Mirek za styl. Jej książki napisane są piękną polszczyzną, nie stosuje ona tak popularnych w dzisiejszej literaturze - zapożyczeń. Autorka udowadnia, że nie trzeba wykorzystywać wulgaryzmów, czy modnych powiedzonek, aby przyciągnąć uwagę czytelnika.

Podsumowując:

"Droga do marzeń" to wspaniała książka, która wzrusza, bawi, a czasem nawet irytuje. To ostatnie za sprawą głównej bohaterki, która na szczęście dla czytelnika, przechodzi niezwykłą przemianę. To historia, która w bardzo realny sposób ukazuje blaski i cienie życia. I jeśli do tej pory wydawało się wam, że pieniądze są remedium na wszystkie problemy, a ludzie z tzw. klasy wyższej wiodą życie jak z bajki, to po jej lekturze możecie się bardzo zdziwić. Książka Krystyny Mirek to opowieść, która zmusza do refleksji i daje nadzieję na to, że z nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji jest wyjście. Bo przecież każdy z nas może być szczęśliwy. Wystarczy tylko być przygotowanym i stworzyć szczęściu 'warunki do rozwoju'. 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Filia i ONA CZYTA. 

https://www.facebook.com/Krystyna-Mirek-strona-autorska-1858712194407462/

https://www.facebook.com/WydawnictwoFILIA/
https://www.facebook.com/ONACZYTA/

czerwca 17, 2018

"KŁOPOTY W SZKOLE" - CHRIS HIGGINS

"KŁOPOTY W SZKOLE" - CHRIS HIGGINS
 Pamiętacie swój pierwszy dzień w szkole? Ja tak. Bardzo się wtedy denerwowałam. Na szczęście wtedy poznałam Anię, z którą przyjaźniami się do dziś. 

Bella zaczyna naukę w nowej szkole, co oczywiście nie jest łatwe dla małej dziewczynki. Na szczęście (lub nieszczęście), ma u swojego boku Martę. Ale koleżanka, mówiąc najdelikatniej, jest nieco pechowa. Wszystko to sprawia, że już od samego początku Bella ma nie lada kłopoty. Najgorsze, że od pierwszego dnia podpada nauczycielowi Panu Mądrali. Z pomocą przyjaciółki Bella próbuje zatrzeć złe wrażenie, co nie zawsze wychodzi tak, jak sobie założyła.
"Kłopoty w szkole" to wesoła opowieść o małej dziewczynce, która próbuje sobie poradzić w nowym środowisku. Musi zmagać się z surowym nauczycielem i jego zasadami, z przemądrzałymi koleżankami, które nie odpuszczą żadnej nadarzającej się okazji, aby jej dopiec.

Duże litery i fajne ilustracje sprawiają, że młode czytelniczki na pewno polubią opowieść o Belli i Marcie. Zwłaszcza, że będą miały okazję porównania swoich początków w szkole, z tymi, które opisała autorka. Myślę, że to będzie mile spędzony czas, na nieco zakręconej lekturze "Kłopotów w szkole". 

Podsumowując:

Książeczka Chris Higgins to opowieść o początkach w nowej szkole. O przeszkodach spowodowanych nieznajomością panujących reguł, o zazdrości nowych koleżanek oraz o tym jak radzić sobie nawet w najtrudniejszych momentach. To zwariowana historia o tym, że z każdej sytuacji można znaleźć wyjście, jeśli u twojego boku jest przyjaciel. 


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Wilga.
https://www.gwfoksal.pl/klopoty-w-szkole.html

czerwca 15, 2018

"CAŁA PRZYJEMNOŚĆ PO MOJEJ STRONIE" - NATALIA SOŃSKA

"CAŁA PRZYJEMNOŚĆ PO MOJEJ STRONIE" - NATALIA SOŃSKA

Na tym przecież polega miłość! By dzielić się z ukochanym człowiekiem całe życie, nie nudząc się przy tym ani przez chwilę."
Natalia Sońska serwuje swoim czytelnikom przyjemne w odbiorze książki. Pomysł na umiejscowienie akcji najnowszej historii w cukierni, bardzo mi się spodobał. W końcu kto nie lubi słodyczy?

Jagoda ma za sobą nieudane małżeństwo. Aktualnie jest w trakcie procedury rozwodowej. Na szczęście mimo niepowodzeń w życiu osobistym, zawodowo idzie jej całkiem nieźle. Oddaje się swojej pasji, którą jest wymyślanie i tworzenie nowych ciast i słodkości. Kiedy na jej drodze pojawia się Tomasz, którego życie nie oszczędzało, między tym dwojgiem zaczyna iskrzyć. Czy słodki zapach sernika spowoduje, że połączy ich gorące uczucie?
Kiedy zaczęłam czytać „Cała przyjemność po mojej stronie”, byłam przygotowana na lekką lekturę, która umili mój czas. To był odpowiedni moment, aby sięgnąć po coś słodkiego, także literacko. I powiem wam, że jeśli chodzi o moje oczekiwania w tym względzie, to Natalia Sońska je spełniła. Otrzymałam współczesną bajkę o „Kopciuszku po przejściach” i „księciu z przeszłością”, przesycony zapachem sernika z chilli romans, który pozwala nam przenieść się w inny wymiar.
I mimo, że było całkiem miło i przyjemnie, to podczas lektury miałam moment lekkiego przesłodzenia. Czułam się trochę tak, jak klient cukierni „Słodka”, który zamawia prawie wszystko co znajduje się w menu, a potem to zjada. Na szczęście po tej chwilowej „czytelniczej niedyspozycji”, akcja książki zaczęła zmierzać w ciekawym kierunku, aż do zakończenia, które … No właśnie… W sumie to spodziewałam się jakiegoś wielkiego „boom”, które spowoduje, że będę z niecierpliwością oczekiwać kolejnej części przygód Jagody i Tomasza. Nie powiem, że nie jestem ciekawa, jak potoczą się ich dalsze losy, jednak liczyłam na to, że autorka bardziej nas zaskoczy zakończeniem pierwszego tomu.
Podsumowując:

Natalia Sońska oddała swoim czytelnikom fajną, słodką opowieść, która kusi aromatem wanilii oraz pięknym, bajkowym uczuciem. Jeśli macie ochotę, aby przenieść się do świata Jagody, to polecam wam lekturę „Cała przyjemność po mojej stronie”. Autorka w bardzo dobrym stylu nakreśliła historię, która potwierdza tezę, że nawet w bajkach zdarzają się problemy, złamane serca i nietrafione wybory. Tak jak w każdej beczce miodu, możemy natrafić na łyżkę dziegciu. 


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.
https://www.facebook.com/Natalia-So%C5%84ska-Profil-Autorski-876383479119756/

https://www.facebook.com/czwartastrona/

czerwca 14, 2018

„…i wyjechać w Bieszczady. Thriller z Domaniewskiej” - SARA TAYLOR [ZAPOWIEDŹ]

„…i wyjechać w Bieszczady. Thriller z Domaniewskiej” - SARA TAYLOR [ZAPOWIEDŹ]
Lubicie satyrę? Jeśli tak, to ta książka może wam się spodobać. 
Premiera - 19 czerwca 2018 r.

To zwierciadło, które w sarkastycznym, nieco przerysowanym i przede wszystkim krzywym odbiciu, przedstawia niekiedy gorzki, ale jednocześnie uniwersalny i odarty z różnorakich dekoracji obraz współczesnych: dwudziesto-, trzydziesto- i czterdziestolatków.
Większość pracowników warszawskiego Mordoru, to osoby tylko pozornie szczęśliwe. W rzeczywistości borykają się z wieloma problemami, związanymi choćby z budowaniem głębszych i trwałych relacji. Ich życie, nastawione jest głównie na zaspokajanie własnych, hedonistycznych potrzeb, czyli ciągłe poszukiwanie przyjemności.

Autorka, która sama wciąż pracuje w jednej z warszawskich korporacji, napisała książkę bardzo uniwersalną, nie o korporacjach i tym jak one funkcjonują, ale o tym jak zmieniają ludzi w nich pracujących. Ale także o nas wszystkich, którzy chcemy doświadczać naszego życia „bardziej”. Bez względu na to, gdzie pracujemy.

Nie jest to reportaż, ale raczej zbeletryzowana, napisana lekkim językiem, satyra.


"Świat warszawskiego Mordoru, ale i Warszawy, staram się pokazać w lustrzanym odbiciu. Jest to jednak krzywe i bardzo subiektywne zwierciadło. Pewne zjawiska świadomie uwydatniam. Inne przemilczam. Najwięcej uwagi staram się poświęcić ludziom. Mniej wewnętrznym procesom i kulturze organizacyjnej poszczególnych korporacji.
Ale to korporacyjne środowisko bardzo silnie oddziałuje na życie każdej i każdego z nas. Zmienia nasze charaktery. Nas samych. I nasze podejście do świata oraz ludzi" - pisze we wstępie autorka.

Sara Taylor to pseudonim 36-letniej, polskiej pisarki, która zdecydowała się zadebiutować książką „…i wyjechać w Bieszczady. Thriller z Domaniewskiej”.Od ponad 10 lat nieprzerwanie pracuje w jednej z warszawskich korporacji, dlatego postanowiła się nie ujawniać. Jeszcze nie teraz. Ma jednak nadzieję, że to właśnie w pisaniu odnajdzie „swoje Bieszczady” i raz na zawsze porzuci pracę w korpo. Już teraz przygotowuje dla swoich czytelników pełnokrwistą powieść.

http://wydawnictwoautorskie.pl/

czerwca 13, 2018

Misja BLOGER - #1

Misja BLOGER - #1
Ruszamy z pierwszą odsłoną nowego cyklu NIEnaczytana, w którym będę wam przedstawiać ciekawe, moim zdaniem, blogi, które chętnie odwiedzam, które w jakiś sposób zwróciły moją uwagę. 

Dziś zapraszam was do świata Lidii, w blogosferze znanej jako RETROMODERNA. O jej blogu usłyszała po raz pierwszy przy okazji naszego wspólnego patronatu medialnego nad książką "Napisz do mnie" Lidii Liszewskiej i Roberta Kornackiego. Nikogo chyba nie zdziwi fakt, że byłam ciekawa nowego, dla mnie, miejsca w sieci. A jednak jak się okazało, Lidia istnieje w niej już od dłuższego czasu (od 2012 roku) i radzi sobie doskonale!
Jak sama pisze na blogu, który możecie odwiedzić pod adresem www.retromoderna.pl, jest mamą 3 dzieci, kobietą z pasją, miłośniczka książek, blogerką i wielbicielką kawy. Na blogu pokazuje kadry ze swojego życia i powiem wam, że jest w czym wybierać. Bo Retromoderna to blog lifestylowy. Znajdziecie na nim porady z zakresu: mody i urody, psychologii, wystroju wnętrz, sugestie związane z życiem codziennym dotyczące np.: wyboru fotela do pracy, oszczędności w zakupach, miejsc, do których warto pojechać z dziećmi, a nawet sposobów na piękne zęby. 
Jest jednak coś co łączy blog Lidii i mój. Chodzi oczywiście o książki. Tutaj każdy odwiedzający Retromedrnę ma wybór pomiędzy poleceniami autorki bloga dotyczącymi książek i gier dla dzieci, a literaturą dla dorosłych. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie przyjrzała się jej recenzjom.😉 I powiem wam, że Lidia w sposób bardzo drobiazgowy przedstawia zarówno fabułę książek, jak i swoją opinię. A wszystko to jest "okraszone" pięknymi zdjęciami. Jej wybory są różnorodne, dlatego każdy znajdzie coś dla siebie.
Dodatkowym plusem bloga jest fakt, iż jest to miejsce idealne dla mam i tatów małych czytelników i rodziców w ogóle. Retromoderna przedstawia na swoim blogu ofertę książek dla najmłodszych, sprawdza atrakcyjność gier i zabawek oraz radzi, jak zachować porządek w dziecięcym pokoju.
Pod kątem "czysto technicznym" - na blogu Retromoderny poruszamy się bez problemu. Jej menu jest bardzo przejrzyste co sprawia, że interesującą nas dziedzinę, zlokalizujemy od razu. 
Lidia ma swoje konto także m.in. na Facebooku oraz Instagramie, gdzie chętnie zaglądam, śledząc jej nowe wpisy i instastory. 😉

profil na Facebooku

profil na Instagramie


Podsumowując:

Myślę, że nie muszę wam dłużej polecać Retromoderna? Jeśli cenicie sobie profesjonalne porady w wielu różnych dziedzinach, to to miejsce na pewno wam się spodoba. Sama chętnie obserwuję jej działania w blogosferze. Oczywiście najbardziej ciekawią mnie nowinki z zakresu literatury, ale nie byłabym kobietą "z krwi i kości", jeśli nie skusiłabym się na polecenia Lidii dotyczące ubrań i kosmetyków. 😉

Dla chętnych podaję linki, pod którymi możecie ją znaleźć:
https://www.instagram.com/retromoderna

https://www.facebook.com/Retromoderna/

http://www.retromoderna.pl/

Dziękuję Lidii za zgodę na udział w moim cyklu "Misja BLOGER"! 😉


* wszystkie zdjęcia użyte w materiale pochodzą z bloga Retromoderna: www.retromoderna.pl, www.instagram.com/retromoderna, www.facebook.com/Retromoderna i zostały wykorzystane za zgodą autorki.

czerwca 11, 2018

"SZALONA WIOSNA" - ALEKSANDRA TYL

"SZALONA WIOSNA" - ALEKSANDRA TYL


Miłość jest chyba największą tajemnicą świata – powiedziała poważnie Dorota. – Nie wiadomo, kiedy się zacznie i kiedy skończy."

I znowu muszę pożegnać się z kolejną serią książkową. Z jednej strony jestem pod wrażeniem i urokiem "Szalonej wiosny", a z drugiej chciałabym zawołać: ja chcę jeszcze!


Dorota została odrzucona. Ona, zawsze taka przebojowa i energiczna, teraz musi zmierzyć się z odejściem ukochanego. Nie jest to dla niej łatwe, gdyż naprawdę zaangażowała się w ten związek. Pała chęcią zemsty, a dzięki zupełnemu przypadkowi, na jej drodze staje szaman Zen, który dysponuje nietypowymi zdolnościami. Kobieta postanawia zaryzykować i podejmuje wyzwanie, które ma na celu odegranie się na niewiernym ukochanym. Tylko czy metoda, którą wybrała, na pewno zadziała...? 
Nieczęsto nie wiem jak zacząć? To takie dziwne uczucie, kiedy książka bardzo się podoba, a brakuje mi słów, aby opisać jak bardzo. 😄
Właściwie to mogłabym pisać o tej książce bez przerwy. I co ciekawe - w samych superlatywach! To z całą pewnością jest jedna z najfajniejszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Wszystko mi w niej odpowiadało: język, styl, kreacja bohaterów i ten pomysł na główny wątek...świetny! Nie powiem wam dokładnie jakiego zabiegu użyła Aleksandra Tyl, aby mnie zaskoczyć i zauroczyć jednocześnie. Podpowiedzią niech będą słowa piosenki Kayah "Supermenka":  
 
"Gdybym mogła być mężczyzną jeden dzień,
pewnie byłabym
supermenem, tyle o kobietach wiem
jestem jedną z nic"
 
"Szalona wiosna" jest zakończeniem cyklu autorki i nie ukrywam, że żal mi rozstać się z jej bohaterami. Te pory roku były wspaniałą przygodą, którą z przyjemnością odbyłam wspólnie z Aleksandrą Tyl. Ofiarowała mi ona całą gamę emocji: były śmiech i łzy, radość i wzruszenie. A w ostatnim tomie rozczuliła mnie bardzo. Ukazała w nim miłość i to w wielu odcieniach. Czasem kryła się w codziennym uśmiechu i porannej kawie, czasem w magiczny sposób znajdywała swoje miejsce w ... głowie potencjalnego ukochanego. A czasem ... była taka "zwyczajna", a przez to najpiękniejsza... Nie sposób było nie wzruszyć się czytając o uczuciu Zofii i Tadeusza, którzy po kilkudziesięciu latach małżeństwa, potrafili zrobić dla siebie wszystko, nawet nauczyć się trudnej, jak dla mężczyzny, sztuki makijażu. Każdy marzy o takiej miłości. Szuka recepty na to, aby trwała wiecznie. Ale chyba jeszcze nikt jej nie znalazł, bo ona jest, jak w cytacie, "największą tajemnicą świata".
Podsumowując:
 
W "Szalonej wiośnie" Aleksandra Tyl pozamykała wszystkie otwarte w poprzednich tomach "drzwi". I chociaż miałam ochotę "wsadzić w nie stopę" i poprosić o więcej, to rozumiem, że w każdej serii przychodzi czas, aby się pożegnać. Nawet wtedy, kiedy książkę taką jak TA, czyta się z zapartym tchem. Dlatego proponuję stworzyć kolejną porę roku, albo nie! Po prostu poczekam cierpliwie na kolejną książkę autorki. Polecam wam serdecznie cały cykl.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję autorce i Wydawnictwu Prozami. 
 
https://www.facebook.com/Aleksandra-Tyl-314567801888667/
 
https://www.facebook.com/wydawnictwoprozami/


 

"UCZUCIA ZAKLĘTE W KAMIENIU" - KAROLINA WILCZYŃSKA [PRZEDPREMIEROWO] PATRONAT MEDIALNY NIENACZYTANA

- Żaden klejnot nie jest wart więcej niż uczucia. Tylko one są prawdziwe i pozostają  w sercu. Nie uda się ich zakląć w kamieniu, choćby...

Copyright © 2016 NIEnaczytana , Blogger