maja 09, 2021

"Pocztówki ze Wschodu" - Reyes Monforte

"Pocztówki ze Wschodu" - Reyes Monforte

 

(...) życie zostaje z tobą na zawsze, nawet jeśli o nim zapomnisz".

Powieść obyczajowa z historią w tle? To stanowczo mój ulubiony gatunek, dlatego nie mogłam nie sięgnąć po "Pocztówki ze Wschodu". Jakie wrażenie wywarła na mnie lektura tej książki?

Tych wspomnień nie zniszczy nawet piekło obozu koncentracyjnego.
We wrześniu 1943 roku Ella zostaje wywieziona do obozu w Auschwitz-Birkenau. Od razu staje się uprzywilejowaną więźniarką i pomocnicą Marii Mandel zwanej Bestią. Mimo że Ella ma lepsze warunki niż reszta więźniów, jest zdana na łaskę i niełaskę Bestii, która często wpada w furię i znęca się nad dziewczyną. Ella pracuje w tak zwanej Kanadzie, gdzie w bagażach deportowanych znajduje liczne pocztówki i zdjęcia. Wykrada je i w ukryciu zapisuje na nich obozowe historie, a także imiona towarzyszek, by nikt o nich nie zapomniał.
Prawie czterdzieści lat później Bella próbuje się pogodzić ze śmiercią matki. Kiedy wydaje się, że życie powoli wraca na właściwe tory, dziewczyna dostaje tajemnicze pudełko pełne starych pocztówek, które jej matka przechowywała, będąc więźniarką obozu Auschwitz- Birkenau.
Chciałam, żebyś je miała i oczywiście żebyś je przeczytała. I żebyś zrobiła to we właściwym czasie. Ten czas właśnie nadszedł.
Pocztówki ze Wschodu to chwytająca za serce opowieść o doświadczeniach, które na zawsze nas zmieniają, woli walki i dramacie II wojny światowej.

Choć na swoim czytelniczym koncie mam wiele książek dotyczących KL Auschwitz, czy tych z gatunku literatura faktu, czy beletryzowanych powieści z historią w tle, to „Pocztówki ze Wschodu” na pewno były jedną z tych, które mną tak bardzo wstrząsnęły... Nawet zdobyta na ten temat wiedza, nie uchroniła mnie przed potokiem łez, poczuciem bezsilności, bólu i niemego sprzeciwu wobec bestialstwa osób, które dokonywały barbarzyńskich praktyk w obozie w Oświęcimiu.

Powieść, bo warto w tym miejscu zaznaczyć, że jest to poniekąd fikcja literacka, zaczęła się dosyć niepozornie. Jeśli można tak określić poczucie pustki po stracie ukochanej matki. Jednak w kontekście całej fabuły było to jedynie delikatne preludium — wstęp do tego wszystkiego, co działo się potem... Do opowieści o losach więźniarki KL Auschwitz, która zapisywała na pocztówkach wspomnienia o tych, których chciała ocalić od zapomnienia. Na kartach książki fikcja miesza się z faktami znanymi z materiałów archiwalnych dotyczących obozu. Działalność Josefa Mengele, Marii Mandel i ich zauszników, choć poniekąd znana, nie zostawia czytelnikowi miejsca na złudzenia — to wszystko wydarzyło się naprawdę. Reyes Monforte nie szczędzi nam opisów dramatycznej walki o przetrwanie. I choć lektura książki niesie ze sobą ciężki bagaż emocjonalny, to czytając, staramy się dostrzec w całej opowieści, choć promyk nadziei, a może dobra...? Dla niektórych takim wątłym kwiatem, który próbuje przetrwać mimo sprzyjających warunków, może być żeńska orkiestra, która nie tylko stanowiła rozrywkę dla Niemców, ale ratowała w pewien prześmiewczy sposób, należące do niej kobiety od piekła codzienności, jakie było udziałem innych więźniów.

Autorka w podsumowaniu pisze, że wiele z opisywanych scen było tak przedstawionych, aby dodać wydarzeniom dramaturgii. I faktycznie tak było. Wszystko to sprawia, że kolejne przewracane kartki są niczym klatki z filmu. Obrazami, które tak ciężko nam jest oglądać, które wywołują tak wiele emocji. A jednak nie można zapominać, że KL Auschwitz istniało. Że ludzie pokroju Mengele i Mandel także... Ocalałe od zniszczenia pocztówki są świadectwem na to, że tam żyli ludzie, którzy mogliby zostać pogrzebani dwukrotnie, gdyby pamięć po nich nie została zachowana.

Podsumowując:

„Pocztówki ze Wschodu” to nie jedynie wiarygodna relacja z życia w Auschwitz, ale przede wszystkim opowieść o wielkiej nadziei. O walce jednostek w nierównym starciu z oprawcą, który bezlitośnie niszczył wszystkich i wszystko. O solidarności pojedynczych osób, które próbowały, choć w pozornie nieistotny sposób, ocalić siebie, innych, a nade wszystko pamięć, która choć zawodna, może zostać przekazana kolejnym pokoleniom dzięki słowu pisanemu. Chwytająca za serce lekcja historii wpleciona w niezwykłą opowieść o miłości matki, która chciała dać swojemu dziecku nowe życie, wolne od piekła wspomnień, jednocześnie ocalając od zapomnienia imiona, nazwiska, i własną życiową pocztówkę", którą zapewne, w innych okolicznościach, wolałaby wysłać w nieznane... Polecam!

Książkę można zamówić tutaj: KLIK

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem MANDO.


 


 

maja 08, 2021

"Kres czasów" - Marzena Rogalska [PRZEDPREMIEROWO]

"Kres czasów" - Marzena Rogalska [PRZEDPREMIEROWO]

 

(...) przeświadczenie, iż panujemy nad swoim losem, to źródło pewności głupców".

Czasem trafiają w nasze ręce serie, które po prostu chce się czytać na jeden raz! A jednocześnie żal je kończyć... Dobrze, że w przypadku sagi Marzeny Rogalskiej mam przed sobą kolejny tom.

Porywająca historia, wielkie uczucie w przededniu dziejowej burzy. Czy miłość przetrwa wszystko?
Karla po zdanej maturze może wreszcie spełnić swoje marzenie i ruszyć w świat. Po krótkich wakacjach w Paryżu trafia do Anglii, by zamieszkać we wspaniałej posiadłości, otoczona zbytkiem i przyjmowana przez najlepsze towarzystwo. Nie daje się jednak zwieść uwodzicielskiej łatwości życia. Szybko przekonuje się, że piękne angielskie dwory skrywają ponure tajemnice, a arystokratyczne tytuły nie przesądzają o prawości charakterów. Beztroskie życie lub wierność sobie - oto wybór, przed którym u progu dorosłości staje dziewczyna. W Karli rodzi się bunt. Trudno jej już liczyć na pochłoniętą własnymi romansami Kathy, listy i telefoniczne rozmowy to za mało, by ukoić tęsknotę za Jankiem, a ukochany ojciec po raz pierwszy zdaje się coś przed nią ukrywać. Tymczasem dobiegające ze świata wieści nie wróżą niczego dobrego, ale nikt z jej bliskich, prócz ojca, nie chce wierzyć w nieuchronność nadciągającej wojennej zawieruchy…
Marzena Rogalska jak nikt potrafi porywająco opowiadać - o uczuciach, emocjach, relacjach. W drugim tomie nowej trylogii, o losach Karli Linde, w mistrzowski sposób oddaje przedwojenną atmosferę w Polsce i w Europie, niezwykłe więzy między ojcem a córką oraz uczucia zakochanych, które zostają wystawione na najcięższą z prób.  

Macie czasem tak, że sięgacie po raz pierwszy po książkę danego autora, a po lekturze wyrzucacie sobie, że: jakim cudem nie mieliście okazji wcześniej poznać jego twórczości?! Ja miałam podobne doświadczenia z książkami Marzeny Rogalskiej. Pierwszy tom o Karli Linde był jednocześnie naszym „pierwszym razem” i stanowczo mogę stwierdzić, że to była miłość od pierwszego wersu. Uwielbiam takie pozytywne zaskoczenia!

Idąc tym tropem, niemożliwe było, abym nie sięgnęła po kontynuację losów bohaterów tej serii. Ba, ja nawet nie mogłam się wprost doczekać, aż ponownie dane mi będzie zanurzyć się w tej historii. I wiecie co? Kiedy zaczęłam czytać, poczułam się jak u starych znajomych. Zupełnie jakbym weszła do domostwa Państwa Linde, usiadła wygodnie w fotelu i poprosiła o herbatę. Brzmi abstrakcyjnie? Bynajmniej. Takie były moje pierwsze wrażenia po lekturze. Napisać, że się rozsmakowałam, to jakby nic nie napisać. Autorka ponownie zabrała mnie do przedwojennej Polski, ale także Anglii, gdzie równocześnie toczy się akcja „Kresu czasów". Tło historyczne zdaje się wisienką na torcie tej jakże przejmującej opowieści o losach młodej kobiety i jej ojca. Ponownie urzekła mnie ich wyjątkowa relacja, która wraz z wiekiem dziewczyny zaczyna się zmieniać. Jednak to nadal właśnie ojciec stanowi jej autorytet i opokę. Oparcie w trudnych czasach, zwłaszcza że przyjdzie jej żyć na obczyźnie. I choć obok siebie ma przyjaciółkę, niezastąpioną Doris, to tęsknota za ojczyzną, a nade wszystko za ukochanym Jankiem, będzie jej bardzo doskwierać na co dzień.

W tym tomie można wyczuć pewnego rodzaju napięcie, tożsame z nastrojami politycznymi. Emil Linde przewiduje to, co nieuchronnie ma nastać — wojnę. I choć jego przeczucia są przez wielu bagatelizowane, on dąży do tego, co w jego odczuciu jest najważniejsze — do ochrony ukochanej córki. Czy uda mu się osłonić ją przed piekłem wojny?

Marzenia Rogalska kreśli obraz przedwojennej Europy, ale nade wszystko poświęca uwagę swoim bohaterom. Karla przechodzi przyspieszony kurs dorastania, poniekąd z własnej inicjatywy. Jej niepokorna, ciekawa świata dusza pcha ją naprzód. Chce wiedzieć więcej, rozwijać się, zgłębiać wiedzę, która panienkom w jej wieku zdaje się obca i niepotrzebna. Dla uwypuklenia tego faktu autorka stawia w kontraście jej przyjaciółkę Kathy. Młode kobiety są jak ogień i woda, jak biel i czerń, a zmiany, jakie mamy okazję obserwować w trakcie lektury, dostarczają nam ciekawych wniosków. W moim odczuciu Karla wypada lepiej w tej swoistego rodzaju konfrontacji. Niezmiernie podoba mi się kreacja jej postaci. Kobiety dojrzałej jak na swój wiek, odważnej, gotowej do wszelkich poświęceń dla dobra sprawy, a jednocześnie tak innej od reprezentantek jej klasy społecznej.


Podsumowując:

Dla mnie seria Marzeny Rogalskiej jest jak dobre wino. Rozkoszuję się jego smakiem, jestem pod wrażeniem rocznika, a także z niepokojem zaglądam na dno butelki, która zbyt szybko, mimo kilkuset stron, staje się puste. Autorka wpisała się idealnie w mój gust czytelniczy, oddając w moje ręce powieść przemyślaną, niebanalną, przepełnioną trafnymi spostrzeżeniami, dotyczącymi ówczesnej sytuacji politycznej, a nade wszystko z bogatym tłem społeczno — obyczajowym, które umożliwia nam rozgoszczenie się w jej klimatycznej fabule. Polecam ogromnie fanom sag rodzinnych — idealnego mariażu czytelniczego zaciekawienia, wiernego oddania realiów epoki, a także miłości w wielu jej odsłonach. Niecierpliwie czekam na kolejny tom!

Książkę można zamówić tutaj: KLIK

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Znak.

https://www.facebook.com/WydawnictwoZnak/


 

maja 06, 2021

"Nasze piękne chwile" - Natalia Sońska

"Nasze piękne chwile" - Natalia Sońska

 

Ból skumulował się teraz w jego ręce, oczy zapiekły, a nieproszone łzy pojawiły się pod powiekami. Szybko otarł je wierzchem dłoni. To była najtrudniejsza decyzja w jego życiu".  

Natalia Sońska to jedna z moich ulubionych autorek romantycznych historii. Czy jej najnowsza powieść przypadła mi do gustu?

Czy można spalić za sobą wszystkie mosty bez oglądania się za siebie? Czy da się rzucić wszystko i zacząć od nowa w miejscu, które wcale nie jest nowe?
To nie była łatwa decyzja, lecz gdy Michał uświadomił sobie, że nie jest szczęśliwy, postanowił wreszcie coś zmienić.
Niestety, bardzo szybko przekonał się, że przeszłość nie pozwoli o sobie zapomnieć. A zwłaszcza dawne relacje i uczucia, które - jak sądził - już dawno pogrzebał. Mężczyzna nie chce rozdrapywać starych ran ani ponownie składać złamanego serca. Najlepszym lekiem mógłby okazać się nowy związek. Czy znajomość z młodą, bystrą i sporo młodszą od niego studentką okaże się jedynie przelotnym romansem, czy przerodzi w coś więcej?
Podobnie jak Michał, dziewczyna nie od razu odkrywa wszystkie swoje karty. Kto pierwszy zdobędzie się na szczerość?

Natalia Sońska z wrażliwością opowiada o życiowych decyzjach, popełnianych błędach, a także prawdziwych uczuciach i emocjach, które dotyczą każdego i każdej z nas. 


Często mówi się, że mężczyźni nie okazują emocji. Że wolą zgrywać twardzieli, niż dać po sobie poznać, że zostali zranieni. Michał, bohater powieści Natalii Sońskiej zdaje się burzyć to przekonanie. A autorka pokazuje, że choć „prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze”, to na pewno ma w sobie pokłady wrażliwości, którą można dostrzec. Musi tylko trafić na odpowiednią kobietę.
W powieści „Nasze piękne chwile” autorka wraca do świata znanych i lubianych bohaterów z książki „Wszystkie nasze dni". Tym razem szerzej rozwijając wątek Michała. Zresztą cała powieść jest przedstawiona z męskiego punktu widzenia, co daje nam możliwość innego spojrzenia na tamtą historię, ale tylko do czasu. Wątek tego bohatera okazuje się bowiem bardziej złożony, a jego postać na tyle ciekawa, że z zainteresowaniem śledziłam jego losy. Człowiek z ukształtowaną pozycją zawodową i uczuciową, który postanawia postawić wszystko na jedną, dosyć niepewną kartę, nie wiedząc, czy ta życiowa inwestycja mu się opłaci.
Uważam, że Natalia Sońska zastosowała ciekawy zabieg, dzięki któremu nie tylko poznajemy bliżej męski światopogląd, ale także drugą stronę medalu znanej z „Wszystkie nasze dni” historii miłosnej. Nowa powieść autorki to książka, która pod pozornie lekką historią kryje drugie dno. To opowieść o nowym początku, który nie zawsze musi oznaczać zamknięcie drzwi do przeszłości. Bo można, a nawet warto spróbować coś zmienić, jeśli uznamy, że nasza codzienność nas „uwiera". To także historia o miłości, która pojawia się niespodziewanie, nie zaglądając w metrykę. O dwójce tak różnych ludzi, którzy z dystansem podchodzą do siebie, a jednak granica między początkową niechęcią a rodzącym się uczuciem, zdaje się zacierać. Czy ostatecznie będzie dane im być razem?
Natalia Sońska stworzyła pełnokrwiste postaci i nie mam tu na myśli, tylko męskiego bohatera. Dotyczy to również młodej kobiety, która żyje w bańce mydlanej, którą wykreowała na potrzeby wygórowanych oczekiwań najbliższych. Autorka w dosyć obrazowy sposób nakreśliła obraz toksycznej relacji: dorosłe dziecko — rodzic. Relacji, która może doprowadzić do tego, że nasze życie nie jest takie, jakie chcielibyśmy, aby było. Przypomina teatr, w którym jedynie gramy określoną rolę.

Podsumowując:

„Nasze piękne chwile” to słodko — gorzka historia o miłości. O uczuciu, które musi pokonać wiele przeszkód, zwłaszcza tych, które są zakorzenione w głowach bohaterów. To męski punkt widzenia na miłość, który pokazuje, że płeć „brzydka” ma w sobie duże pokłady wrażliwości, często ukrytej pod pozorną skorupą twardziela. Historia, która uświadamia, że czasem warto postawić wszystko na jedną kartę, ale z przeszłością należy pożegnać się w zgodzie. Nigdy bowiem nie wiadomo, kiedy przyjdzie otworzyć ponownie raz już zamknięte drzwi. Polecam miłośniczkom romantycznych historii okraszonych pikanterią, która u autorki jest pokazana w bardzo wysmakowany sposób.

Książkę możecie zamówić tutaj: KLIK

We współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona.

https://www.facebook.com/czwartastrona/



 


 

 

 

 

 

maja 05, 2021

"Nosiłam to miasto w sobie od najmłodszych lat" - wywiad z Moniką Kowalską

"Nosiłam to miasto w sobie od najmłodszych lat" - wywiad z Moniką Kowalską

Dziś premiera Twojej pierwszej książki. Jak się czuje świeżo upieczona debiutantka?

Och, jest we mnie tyle emocji, że nie wiem, która wysuwa się na pierwszy plan… Chyba jednak radość z tego, że „Lwowska Kołysanka” wreszcie trafia do księgarń, bo pandemia opóźniła jej wydanie aż o rok. Ale czuję też niepewność, jak to kompletna debiutantka. I wciąż sobie powtarzam: „będzie dobrze, będzie dobrze”…

Pamiętam, kiedy zaczęłam czytać „Lwowską kołysankę”, już pierwsze słowa ze wstępu mnie urzekły. Napisałaś w nim, że ta powieść to ożywienie wspomnień babci, która snuła swoją „bajkę o Lwowie, mieście jej młodości”. Czy to właśnie ona zaszczepiła w Tobie miłość do miasta Lwa?

Tak, babcia i jej dwie młodsze siostry. Lwów stale był obecny w opowieściach rodzinnych snutych przy gorącej herbacie, którą zawsze podawano u babci. Gdy byłam dzieckiem słuchałam, w co dzieci bawiły się na Zniesieniu, w co grały, co śpiewały, jak miały na imię ich koleżanki, gdzie biegały na zakupy, do którego magla oddawały pościel… Gdy poszłam do szkoły, opowiadano mi, jak wyglądała szkoła we Lwowie; każde święta odbywały się „tak jak u nas we Lwowie”, albo prawie tak jak we Lwowie. Kiedy już byłam starsza, dowiedziałam się o wojennych losach moich bliskich, o głodzie, strachu, tułaczce w pierwszych dniach września 1939 roku. To była ta straszna bajka, koszmarna… Nosiłam więc to miasto w sobie od najmłodszych lat. I byłam go niesamowicie ciekawa. Podobnie jak wielu mieszkańców Wrocławia, miałam wrażenie, że trochę jestem ze Lwowa. Bardzo wierzyłam w tę babciną „bajkę o Lwowie”.

Napisałaś, że losy bohaterów powieści odzwierciedlają losy Twoich bliskich. Czy można zatem powiedzieć o niej, że jest to historia poniekąd oparta na faktach?

Jak najbardziej, choć na potrzeby fabuły wiele rzeczy dodałam czy wymyśliłam. Ale moja prababcia rzeczywiście pochodziła z Jazłowca, a pradziadek z Obroszyna i spotkali się dopiero we Lwowie. Zamieszkali na Nowym Zniesieniu, urodziły im się trzy córki, pradziadek pracował na kolei, zresztą potem we Wrocławiu również był kolejarzem. Córki Pawła i Julii w chwili wybuchu wojny naprawdę były trochę młodsze, w książce „przyspieszyłam” ich dorastanie na potrzeby fabuły. Natomiast kiedy opisywałam czasy wojenne, mogłam czerpać ze źródła w postaci zapisków najmłodszej cioci. Okazało się, że spisała historię ucieczki z miasta i losy rodziny aż do wyzwolenia. To wstrząsająca lektura. 

A czy Ty sama byłaś kiedyś we Lwowie?

Byłam, i wierz mi lub nie, ale od razu poczułam się tam jak w domu. Może również za sprawą przyjaciela, który zna Lwów jak własną kieszeń i zechciał zabrać do niego mnie i moją rodzinę. To specyficzne miasto, spokojne i gościnne. Powiedziałabym, że mnie przytuliło… Takie miałam wrażenie. Lwów leży wśród zielonych wzgórz, jest w nim sporo parków, to takie miasto ogród. Wspaniałe zabytki, świątynie, knajpy. Ja oczywiście poza zwiedzaniem historycznego centrum, tropiłam ślady bliskich. Spacerowałam ulicami, których nazwy znałam z opowieści babci i cioć: Gródecką, Żółkiewską, Nowozniesieńską… Tamtą siostry szły do szkoły, tędy do pracy podczas okupacji niemieckiej, tamtędy do kościoła. Widziałam dom na Krańcowej – wciąż stoi – i ogród, w którym Julia i Ada zbierały warzywa podczas lipcowych walk; kamienicę, w której mieścił się sklep Barabasza, chodziłam po Górce Baczełesa, przechodziłam przez sztrekę. Babcia na pewno ucieszyłaby się, gdyby wiedziała, że kościół na Nowym Zniesieniu wreszcie stoi i zbudowano go według przedwojennego projektu. To właśnie zwiedzanie północno-wschodniej, biednej i raczej nieciekawej dla przeciętnego turysty część Lwowa wywołało u mnie najwięcej emocji. Miałam ze sobą zapiski cioci, które służyły mi za przewodnik, zatrzymywałam się w miejscach wymienianych w pamiętniku, wzruszałam się do łez. Odbyłam po Zniesieniu prawdziwą sentymentalną pielgrzymkę. Poczułam wtedy, że jestem stamtąd.

Twoja książka to opowieść o Lwowie i jego sprzecznościach. Udało Ci się w bardzo obrazowy sposób przedstawić losy przedwojennego miasta i jego mieszkańców oraz codzienność po wybuchu wojny. Co więcej, w czasie lektury czytelnik ma wrażenie, że widzi go oczami wyobraźni. Zadbałaś o każdy, nawet najmniejszy szczegół. Jak zatem wyglądało zbieranie materiałów do powieści?

Zawsze fascynowała mnie lwowska wielokulturowość, już jako dziecko dziwiłam się, że mieszkańcy jednego miasta mówili w różnych językach, wyznawali różne religie, że na Zniesieniu działki uprawiali Bułgarzy. Jak już wspomniałam, miałam zapiski cioci, a w głowie i w sercu opowieści babci. Ciocia pamiętała i utrwaliła w pamiętniku różne szczegóły: ile kosztował chleb, ile gramów cukru przypadało na osobę, gdy do miasta przyszli Sowieci, kiedy można było do jedzenia dostać tylko suszone dorsze, a kiedy nic… W jakich filiżankach pili herbatę, jak wyglądała sukienka, którą średnia ciocia uszyła w rękach dla malutkiej Żydówki ukrywającej się w sąsiedztwie, jak wyglądała lala, którą dostała od taty… Wiele z tych historyjek nie weszło do książki z braku miejsca. Przeglądałam także dokładnie dokumenty rodzinne przywiezione ze Lwowa: świadectwa szkolne, karty opisujące „stan osobowy rodziny” z pieczątkami parafii na Zniesieniu, akty ślubów, urodzin, kartę repatriacyjną… Miałam mapy miasta z różnych okresów, zdjęcia, przewodniki, także czasopisma. Wszystko starałam się też sprawdzać w rozlicznych źródłach historycznych, których nie brakuje. No i przecież miałam opowieści. Lwów z „Kołysanki” jest utkany z różnych nitek snutych przez babcię historii, ułożony z kawałków szczegółów wypatrzonych na fotografiach rodzinnych, także tych, które oglądałam jako dziecko, a które gdzieś się zagubiły. Jest jak potrawa złożona z wielu kresowych smaków, które czułam na języku, podjadając jako dziecko w kuchni u babci i cioć.

Czytając, niechętnie odrywałam się od lektury. A czy Ty równie dobrze czułaś się, wyruszając w pisarską podróż do świata Twoich bohaterów?

Ja przepadałam w tamtym Lwowie! Przepadałam na całe noce, bo to głównie o tej porze doby pisałam. W dzień męczyłam się w „lwowskiej gorączce”, nie mogłam się doczekać, kiedy znowu siądę do komputera. Muszę się przyznać, że kiedy książka powstawała, miałam lekką obsesję tego miasta. Może przyczyna tego była taka, że Lwów zawsze kojarzył mi się z babcią i ciociami. Może pisząc, czułam się bliżej moich krewnych, których już nie ma. 

Mówi się, że „tam dom twój, gdzie serce twoje”. I te słowa zdają się idealnie odzwierciedlać uczucia niektórych bohaterów, celowo nie zdradzam, o kogo chodzi. A jaka jest definicja domu według Moniki Kowalskiej?

Dom jest tam, gdzie bliscy. To przede wszystkim rodzina. Kuchnia pachnąca chlebem. Stół, przy którym się gada, kłóci, śmieje i płacze. I pies pod stołem, i kot na kolanach.

Gdybyś miała podać jeden argument, dla którego warto sięgnąć po Twoją książkę, to jak zachęciłabyś potencjalnych czytelników?

Może czytając, usłyszą gdzieś w głębi siebie opowieści, które krążyły w ich rodzinie. Może je sobie przypomną i opowiedzą swoim dzieciom. A może nawet zapiszą. Warto wiedzieć, skąd się wzięliśmy, bo to określa, dokąd idziemy.  

„Lwowska kołysanka” i co dalej? Kiedy możemy się spodziewać kolejnej części cyklu?

Pracuję właśnie nad kolejnym tomem opisującym losy Szubów na Dolnym Śląsku. Dokładnie jeszcze nie umiem określić, kiedy książka trafi do rąk czytelników. Ale dam znać, jeśli tylko będę wiedziała.

Dziękuję za rozmowę!  

Recenzja "Lwowskiej kołysanki"

Książkę można zamówić tutaj: KLIK

Wpis we współpracy z Wydawnictwem Książnica.

https://www.facebook.com/Wydawnictwo-Ksi%C4%85%C5%BCnica-1712601658770030/

 

 

maja 01, 2021

"Lwowska kołysanka" - Monika Kowalska [PRZEDPREMIEROWO] - patronat medialny NIEnaczytana

"Lwowska kołysanka" - Monika Kowalska [PRZEDPREMIEROWO] - patronat medialny NIEnaczytana

 

- A co teraz będzie z tobą? Z twoją rodziną? Z Suczajem? Z nami wszystkimi? Wojna jest, Ada, nikt nie wie, co będzie. I czy w ogóle będzie (...)".

Czasem trafiają w moje ręce debiuty. Niezwykle rzadko mogę powiedzieć, że mam przed sobą debiut roku i to przed jego zakończeniem. Czasem jednak się zdarza. I to jest właśnie taki przypadek. 

Przejmująca historia lwowskiej rodziny Szubów tuż przed wybuchem oraz w czasie II wojny światowej
Pierwszy tom to obraz życia Ady, córki kolejarza, i jej rodziny na tle lwowskiego przedmieścia w przededniu wojennej apokalipsy. Adela, praktykantka w ochronce, przemierza lwowskie ulice, pokazując ich uwodzicielski koloryt, a także ciemną stronę miasta. Razem z rodziną Szubów czytelnik będzie zmagał się z okrucieństwem wojennej i powojennej rzeczywistości, w końcu razem z nimi bydlęcym wagonem opuści Lwów, udając się na Zachód do nowej Polski.

Są takie książki, które po kilku wersach trafiają w sam środek czytelniczego serca.
Są takie książki, których lektura jest przyjemnością, zatraceniem, odkrywaniem nieznanych lądów.
Są takie debiuty, które nie noszą znamiona debiutu, książki, których nie powstydziłby się doświadczony pisarz.
Taka właśnie jest książka Moniki Kowalskiej - „Lwowska kołysanka". Zaparz filiżankę ulubionej herbaty i posłuchaj opowieści babci, którą snuje jej wnuczka, wydobywając z pamięci zatarte obrazy ludzi i zdarzeń...

Autorka kupiła mnie od samego początku. Już czytając wstęp, wiedziałam, że oto mam przed sobą wrażliwą na piękno i wspomnienia pisarkę, która razem ze swoim literackim dzieckiem oddaje nam — czytelnikom kawałek swojego serca. Tak to czułam i tak też było. Miłość do miasta Lwa przekazany z pokolenia na pokolenie — tym razem przez babcię czuć bowiem z każdej karty powieści. Monika Kowalska zabiera nas do przedwojennego Lwowa, gdzie poznajemy rodzinę Szubów. Pozornie zwyczajną, nieróżniącą się od innych im podobnych, a jednak szczególną. Rodzinę, która mimo przeszkód, kapryśnego losu i trudnej przeszłości wciąż trwa, walcząc o każdy dzień, o bezpieczną przyszłość, która stanęła pod znakiem zapytania po wybuchu II wojny światowej.

„Lwowska kołysanka” to nie tylko malownicza podróż szlakiem lwowskich uliczek, ale także opowieść o domu. Azylu, który daje poczucie bezpieczeństwa. W którym zawsze można się schronić, bez względu na to, co w danym momencie staje nam na drodze. Przed ludzką nienawiścią, strachem, a nawet miłością, która nie zawsze ma słodki smak. Domu, który zostaje nagle brutalnie odebrany, a jego mieszkańcy zostają skazani na życiową poniewierkę. Mieście, które już nie wygląda jak kiedyś, ulicach, które nie tętnią życiem, a jedynie straszą powojennymi zgliszczami tego, co kiedyś wywoływało uśmiech, na których już nikt nie śpiewa... Ulicach, które „nie prowadziły już do domu, żadna z nich".
Podsumowując:

Monika Kowalska utkała kalejdoskop ludzkich losów z niezwykłą wrażliwością i dbałością o najmniejszy szczegół. Dzięki niej czytelnik nie tylko ma okazję przenieść się do Lwowa końca lat 30 - tych XX wieku, ale pokochać go od pierwszego wejrzenia. Autorka opisuje życie bohaterów w wojennej rzeczywistości bez zbędnego upiększania, nie szczędzi widoku, który wywołuje łzy i sprzeciw wobec bestialstwa i piekła wojny. „Lwowska kołysanka” to debiut przez wielkie D i takie powieści chcę czytać. Opowieść o rodzinie, sile kobiet, miłości, która po pierwszych uniesieniach potrafi brutalnie sprowadzić na ziemię. O domu, który nosi się w sercu i mieście, które zdaje się zasypiać, wsłuchane w kołysankę minionych dni. To powieść z duszą i to duszą niezwykle piękną. To stanowczo moja wrażliwość i wszystko, co najlepsze, wszystko, za co tak cenię książki obyczajowe.

Książkę można zamówić tutaj: KLIK

Wpis we współpracy z Wydawnictwem Książnica.
https://www.facebook.com/Wydawnictwo-Ksi%C4%85%C5%BCnica-1712601658770030/

 

 

kwietnia 30, 2021

KARTKA Z KALENDARZA - maj 2021

KARTKA Z KALENDARZA - maj 2021

 

Zapraszam na subiektywny przegląd zapowiedzi wydawniczych na maj:

05-05-2021
PATRONAT MEDIALNY NIEnaczytana

Lwów, koniec lat trzydziestych, dzielnica za Wysokim Zamkiem. To tu, w domku przy nasypie kolejowym oplecionym dziką różą, wychowała się Ada, najstarsza z trzech córek zubożałej arystokratki i kolejarza. Choć często brakowało im chleba, miłości zawsze było pod dostatkiem.

Stojąca u progu dorosłości dziewczyna usiłuje wyrwać się z biedy, której doświadczają wszyscy wokół. Chce porzucić zabłocone zaułki przedmieścia, marzy jej się wielki świat. Przemierzając ulice Lwowa, odkrywa piękne i dumne miasto, ale także… ciemną stronę ludzkiej natury. Jak pozostać sobą, gdy nawet najbliżsi mają mroczne tajemnice?

05-05-2021
Rekomendacja NIEnaczytana

Kiedy wszystko się wali, w twój samochód uderza piorun i spotykasz miłość swojego życia. Miłość niemożliwą.

Julia ma dwoje nastoletnich dzieci – nastoletnią córkę Marysię i ośmioletniego syna Kubę. Mąż pracuje w Norwegii na platformie wiertniczej i niespecjalnie interesuje się żoną i dziećmi. Rodzice fundują jej wczasy w Beskidach, u prawdziwego szeptuna leczącego ziołami. Na miejscu okazuje się, że to żaden staruszek zbierający lecznicze zioła, tylko odludek, wyklęty przez miejscowych pół-Cygan, do tego młody i szalenie przystojny. Już na pierwszy rzut oka widać, że nie dogada się z nauczycielką z Gdańska. Iskrzy od samego początku, w samochód Julii bowiem trafia piorun…

Tę wyprawę po lepsze życie przerywa atak Niemiec na Polskę. Codziennością stają się tułaczka, głód i wszechogarniający strach. W tym ponurym czasie nawet pierwsza miłość, początkowo słodka jak miód, ma w sobie gorycz piołunu…

14-05-2021
REKOMENDACJA NIEnaczytana 


Konrad zawsze dostaje od życia to, czego chce: ma żonę, rodzinę, pieniądze i… kochankę. Kinga, poza romansem z Konradem, nie ma nic i choć wie, że jest tą drugą, tą, która nie może niczego wymagać, żyje nadzieją, że pewnego dnia Konrad zostawi dla niej żonę. Wierzy w jego szczerość, miłość i oddanie. Tak mijają dwa lata bezowocnego związku. Do Kingi dociera w końcu, że nie zaspokoi tym romansem potrzeby bliskości, ponieważ dla jej kochanka jest to tylko nic nieznaczący seks na boku. Postanawia zostawić Konrada, ale on nie potrafi z niej zrezygnować. Ta decyzja zmienia jej życie w koszmar.

18-05-2021
PATRONAT MEDIALNY NIEnaczytana 


Kolejna po Listach do Duszki, Muzyce dla Ilse i Kołysance dla Łani opowieść ze szkatułki wspomnień.
Wzruszająca historia przyjaźni żydowskiej dziewczynki i polskiego chłopca.
Palmira i Jerzyk wychowują się na jednym podwórku. Wspólnie się bawią i beztrosko poznają świat, nie przywiązując większej wagi do tego, że należą do różnych narodów. Dopiero wybuch wojny boleśnie im te różnice uświadomi, stawiając przed nimi wyzwania, z którymi nie poradziłby sobie niejeden dorosły. Ich przyjaźń zostanie wystawiona na próbę, a dzieci będą musiały przejść przyspieszony kurs dorastania w nieludzkich, dramatycznych warunkach.
Historia prawdziwa. Spisana na podstawie wspomnień, domysłów i tajemnic.
 
Pozostałe zapowiedzi:
 
04-05-2021
Dla czytelników, których poruszył "Dziennik Anne Frank" oraz "Tatuażysta z Auschwitz".

Gdy w 1940 roku Hitler zaatakował Holandię, Edith van Hessen była uczennicą znanego holenderskiego gimnazjum. Była także Żydówką. W tym samym miesiącu, w którym zaczęła ukrywać się Anne Frank, Edith wysłano do odważnej protestanckiej rodziny, gdzie zamieszkała pod przybranym nazwiskiem i przeżyła, udając nie-Żydówkę. Jedną trzecią ukrywających się holenderskich Żydów Niemcy odkryli i zamordowali; w ten sposób zginęła większość członków rodziny Edith.

Jej pamiętnik powstał w oparciu o zapiski z dzienników, które prowadziła jako nastolatka w okupowanej Holandii, listów z okresu wojny i wspomnień dorosłej ocalałej. Historia Edith, w której autorka relacjonuje wydarzenia z czasów wojny i opowiada o tym, co wtedy czuła, jest afirmacją życia, miłości i wyjątkowej odwagi.

04-05-2021
Opowieść o tym, jak historia potrafi splątać ludzkie losy i zadrwić z tych, którzy próbują nią manipulować.
W 1924 roku mała ormiańska dziewczynka, Marysia Amirowicz, musi opuścić ukochane Kuty. Wraz z rodziną przenosi się do Stanisławowa, a po kilku latach rozpoczyna studia we Lwowie, gdzie, choć jeszcze o tym nie wie, czeka miłość jej życia – przystojny student chemii, Antoni. Sielankę i szczęście zakochanych burzy wojna
Czterdzieści lat później w życie starej i schorowanej Marii Amirowicz wkracza jej bratanica, Dorota, którą staruszka traktuje jak córkę i opowiada jej całe swoje życie, nie kryjąc rozgoryczenia i żalu do losu. 

Nastaje rok 2013. Dagmara, nauczycielka matematyki, poznaje w Krośnie młodego inżyniera, Adama i zakochuje się w nim z wzajemnością. Młodzi planują wspólną przyszłość, ale właśnie wtedy postanawia wtrącić się przeszłość… 
 
05-05-2021

"Istnieje coś, czego mężczyźni pragną bardziej niż pieniędzy – to władza. Niektórzy ją mają, inni marzą o niej przed snem, a jeszcze inni o nią walczą. Ty, Glorio, zagrażasz władzy, ponieważ nie jesteś posłuszna. I jesteś kobietą. Władza zawsze będzie szukała sposobu, by cię zniszczyć. Dlatego zawsze musisz być gotowa na cios".
Fragment książki
Przeklęta ziemia
Hiszpański region La Rioja, 1889 rok. Plotka głosi, że winnice Las Urracas zostały obłożone klątwą, bo od lat dręczy je susza. Kiedy sąsiednie posiadłości rosną w siłę, Gloria może tylko bezradnie patrzeć, jak mija kolejny rok bez zbiorów w winnicy jej ojca.

Kobieta, która chce walczyć o władzę
Nadchodzi czas, kiedy Gloria będzie musiała stanąć na czele rodzinnego interesu. I zdecyduje się wypowiedzieć wojnę innym właścicielom winnic, którzy nie wyobrażają sobie, że mogliby konkurować z kobietą. Tym bardziej taką, która śmie kwestionować ich władzę.

Tajemnica, która musi zostać wydobyta z cienia
Z pomocą swoich sióstr Gloria podejmie walkę o przywrócenie dawnego blasku rodzinnemu majątkowi. Aby to zrobić, będzie musiała poznać sekrety od lat ukryte w zamkniętych sypialniach domostwa i na martwych polach winnic.

To powieść o kobietach, które w cieniu przekleństwa walczą o należne im miejsce. 
 
05-05-2021

Przenieś się do starego domu na Pojezierzu Drawskim, odetchnij jego atmosferą i daj się ponieść otaczającym go dobrym emocjom.
Cyntia sądziła, że jej życie jest poukładane i szczęśliwe. Niestety los zdecydował inaczej. Na szczęście pojawiła się propozycja złożona przez mężczyznę, którego kiedyś dobrze znała. Cyntia wróciła do ukochanego rodzinnego domu nad jeziorem, by spędzić w nim lato i odkryć dawne tajemnice.
Czy kobiecie uda się na nowo zbudować swoje szczęście? Jaki udział będą w tym mieli dwaj mężczyźni, którzy zdecydują się jej towarzyszyć? 

05-05-2021

Czy miłości trzeba szukać, czy wystarczy czekać, aż sama nas znajdzie?

Nika opiekuje się chorą matką i uważa, że jej szansa na szczęście przepadła dawno temu. Inka została zdradzona, ale nie zamierza poddać się tak łatwo. Jakub snuje swoje marzenia o związku idealnym. Ścieżki trojga przyjaciół ze szkolnej ławy przetną się pewnego dnia - a ta odnaleziona po latach przyjaźń na swój sposób odmieni życie każdego z nich.

W Prowansji, krainie pachnącej lawendą, Nika znajdzie coś, czego się nie spodziewała. Życie ma dla niej więcej niż jedną niespodziankę.

05-05-2021

Piękna opowieść o zakazanym uczuciu w mrocznych czasach. O trudnych wyborach, winie, ale przede wszystkim o wybaczaniu i wielkiej sile miłości.
Przypadkowe spotkanie Emila Silversteina i Ireny Sadowińskiej wiosną 1939 roku uruchamia lawinę dramatycznych zdarzeń. Ona jest „Irką od biednych”, wrażliwą na każde nieszczęście, on – Żydem, dla którego jedynym ratunkiem jest kryjówka po aryjskiej stronie.
Irena, wbrew rodzinie, ratuje Emila. Ich związek zmienia życie najbliższych im osób. Zwrotnica losu zostaje nieodwracalnie przestawiona.
Irena chciała czynić dobro, dlaczego więc powojenne życie jej i ocalonego Emila toczy się w smudze smutku?
Dlaczego rodzina zerwała z nimi kontakt? Co kryło się pod zwrotem „to nie jest temat do rozmów”, często powtarzanym przez Sadowińskich?
Jakiś czas później w ręce syna Ireny, Krzysztofa, trafia list z Niemiec. To dopiero początek wstrząsającej i trudnej historii.
Czy Krzysztof rozplącze wszystkie supły losu, czy uda mu się zrozumieć i nie oceniać swoich przodków?
 
05-05-2021 wznowienie
Tylko ty możesz wziąć los w swoje ręce i sprawić, że kolejny dzień będzie nową szansą!
Paulina jest przekonana, że dziewiętnaście lat temu podjęła właściwą decyzję. Całą miłość, którą w sobie miała, przelała na malutką Biankę. Niespodziewany powrót Radka wywraca jej życie do góry nogami. Przy nim znów czuje, że żyje. Gdy młodzieńcze uczucie na nowo rozgrzewa ich serca, skrywana latami tajemnica zaczyna jej ciążyć.
Ewa długo czekała na swoje szczęście. Michał wytrwale walczył o jej zaufanie, a później razem z nią cierpiał, gdy kolejne próby powiększenia rodziny kończyły się niepowodzeniem. Po długich staraniach wybrali rozwiązanie, które otworzyło drogę do spełnienia wspólnych marzeń. Okazuje się jednak, że bycie rodzicami adoptowanych bliźniaków to dużo większe wyzwanie, niż się spodziewali.
Gabriela Gargaś, Czarodziejka kobiecych uczuć, opowiada historię przyjaźni dwóch niesamowitych kobiet, które, gdy upadną, gotowe są wstać i ramię w ramię walczyć dalej. Dla najbliższych, a przede wszystkim – dla siebie. 

19-05-2021

Porywająca historia, wielkie uczucie w przededniu dziejowej burzy. Czy miłość przetrwa wszystko?
Karla po zdanej maturze może wreszcie spełnić swoje marzenie i ruszyć w świat. Po krótkich wakacjach w Paryżu trafia do Anglii, by zamieszkać we wspaniałej posiadłości, otoczona zbytkiem i przyjmowana przez najlepsze towarzystwo. Nie daje się jednak zwieść uwodzicielskiej łatwości życia. Szybko przekonuje się, że piękne angielskie dwory skrywają ponure tajemnice, a arystokratyczne tytuły nie przesądzają o prawości charakterów. Beztroskie życie lub wierność sobie - oto wybór, przed którym u progu dorosłości staje dziewczyna. W Karli rodzi się bunt. Trudno jej już liczyć na pochłoniętą własnymi romansami Kathy, listy i telefoniczne rozmowy to za mało, by ukoić tęsknotę za Jankiem, a ukochany ojciec po raz pierwszy zdaje się coś przed nią ukrywać. Tymczasem dobiegające ze świata wieści nie wróżą niczego dobrego, ale nikt z jej bliskich, prócz ojca, nie chce wierzyć w nieuchronność nadciągającej wojennej zawieruchy…
Marzena Rogalska jak nikt potrafi porywająco opowiadać - o uczuciach, emocjach, relacjach. W drugim tomie nowej trylogii, o losach Karli Linde, w mistrzowski sposób oddaje przedwojenną atmosferę w Polsce i w Europie, niezwykłe więzy między ojcem a córką oraz uczucia zakochanych, które zostają wystawione na najcięższą z prób.
 
19-05-2021 

Wielki powrót do jabłoniowego sadu!
Julia, młoda pani weterynarz, urodziła dwie córeczki. Bliźniaczki. I nie jest jej łatwo z rozpędzonego życia zawodowego nagle przestawić się na zupełnie inny tor. Wydaje się mieć wszystko, a jednak nosi w sobie ukrytą tajemnicę. Maryla, najstarsza z sióstr Zagórskich, przeprowadziła się do rodziców. Powoli przejmuje obowiązki mamy, ale wciąż coś ją zaskakuje. Zwłaszcza nagłe pojawienie się zupełnie obcej kobiety, którą ojciec któregoś dnia przyprowadza na kolację. Kim jest tajemnicza Weronika? Dlaczego Jan Zagórski tak mocno angażuje się w jej sprawy? Czy to jego córka? To wydaje się kompletnie nieprawdopodobne. A jednak coś jest na rzeczy.
W Jabłoniowym sadzie nadeszła kolejna mieniąca się kolorami wiosna. mieszkańcy domu z drewnianym gankiem spełnili już wiele ze swoich marzeń. W tym jedno największe seniora rodu, by wszystkie jego córki były szczęśliwe. Czy uda się ten stan zachować na dłużej? Życie niesie ze sobą wiele niespodzianek. 
 
19-05-2021
Małe miasteczko na Podlasiu, opuszczony, zabytkowy dworek, uważany przez wszystkich za nawiedzony, a w nim... zwłoki młodego mężczyzny, pracującego jako kustosz w lokalnym muzeum. Kiedy policja uznaje, że śmierć chłopaka była wynikiem nieszczęśliwego wypadku, jego narzeczona zaczyna dostawać anonimowe maile, a w miasteczku nagle pojawiają się dawno niewidziani właściciele dworku, do akcji wkracza wypoczywająca na Podlasiu, autorka kryminałów Róża Krull.
Czy przeczucie pisarki, że śmierć kustosza to morderstwo, okaże się prawdą, czy też tylko wytworem jej rozszalałej wyobraźni? I co wspólnego z tajemnicą nawiedzonego dworku ma urocza świnka o imieniu Dolores? Tego dowiecie się z dziewiętnastej powieści Alka Rogozińskiego, autora łączącego w swojej twórczości klasyczne fabuły kryminalne z duża dawką czarnego humoru.

19-05-2021

Tajemnicza nieznajoma i młody architekt, miłosna obsesja i pożar w wieży Eiffla... W epoce pary i elektryczności nic nie jest tym, na co wygląda!
Paryż, rok 1889. Rozpoczyna się Wystawa Światowa. Młody, świetnie zapowiadający się architekt trafia do szpitala psychiatrycznego po tym, jak podpalił restaurację w wybudowanej niedawno wieży Eiffla.
Co go pchnęło do tego czynu? Czy naprawdę jest szalony? Mężczyzna, poddany hipnozie, próbuje odpowiedzieć sobie na te pytania, przeżywając od nowa historię romansu, przez który utracił wszystko. W miarę rozwoju opowieści wychodzą na jaw kolejne niewiadome. Nie wszystko okazuje się tym, na co wygląda…
„Cienie Paryża” to niesamowita, romantyczna opowieść grozy z czasów pary i elektryczności, z autentycznymi wydarzeniami i postaciami historycznymi w tle. Zanurz się w klimat la belle époque nad Sekwaną, a może dowiesz się, kim była tajemnicza nieznajoma i co tak naprawdę wydarzyło się w cieniu wieży Eiffla.

19-05-2021

Poruszająca historia o tym, jak jedna decyzja może zmienić los…
Po latach emocjonalnej pustki w życiu Anieli Kmiecik przychodzi czas na miłość. O serce dziewczyny walczą dwaj mężczyźni: Norbert oraz Marcin. Sekret wyjawiony przez Rozalię stanowi poważną przeszkodę na jej drodze do szczęścia, a traumatyczne przeżycia z dzieciństwa wciąż nie pozwalają o sobie zapomnieć. Jak walczyć z zakazanym uczuciem? Czy weźmie górę głos rozsądku?
Czy w świecie pełnym niedomówień jest miejsce na drugą szansę?

19-05-2021


Tosia stara się rozwinąć swoją firmę i niecierpliwie czeka na pierwsze zlecenie. W trudnych początkach wspiera ją graficzka Kama i Siergiej „złota rączka” . Tymczasem Łucja, aby pomóc siostrze spotyka się z tajemniczym mężczyzną. Kim jest ten człowiek i jak wpłynie na losy Tosi?
Dlaczego pierwsza klienta agencji „Na nową drogę życia” nie cieszy się ze swojego ślubu? Co zrobi Bartek, odtrącony przez swoją wielką miłość? Jak spotkanie dwojga ludzi, którzy kiedyś się kochali może wpłynąć na los ich dzieci?
Zajrzyjcie do salonu sukien ślubnych pani Wąssowskiej, poznajcie nowych bohaterów i ich niełatwe historie, przekonajcie się, czy prawdziwa miłość zawsze zwycięża.
„Koronkowa suknia” to kolejna część cyklu „Na nową drogę życia”, w której znajdziecie wiele emocji, rodzinnych tajemnic i nieoczekiwanych zwrotów akcji. 

19-05-2021

Witajcie w Zaborzu! Czy poznaliście już wszystkie tajemnice?
Kinga kończy toksyczne małżeństwo. Próbuje być silna i samodzielna. Niestety trudna przeszłość znowu wkrada się w jej życie. Wyjazd do pensjonatu Jesionowy Zakątek ma jej pomóc uporządkować niedokończone sprawy i odetchnąć od codziennych zmartwień.
Do Zaborza trafia też młody Niemiec, który pod wpływem opowieści swojej babki i odnalezionych w domu dokumentów usiłuje odszukać ślady swoich przodków.
Jakie sekrety skrywają tajemnicze dokumenty? Czy warto było poznać całą prawdę o swojej rodzinie?

 


 



kwietnia 29, 2021

„Szeptun” - Tomasz Betcher [PRZEDPREMIEROWO]

„Szeptun”  - Tomasz Betcher [PRZEDPREMIEROWO]

 

To było silniejsze od niej. Po raz pierwszy od dawna pragnęła się poddać i jak nigdy dotąd rozumiała Marysię miesiącami zalegającą na kanapie. Nie mogła znaleźć w sobie siły, by wstać z łóżka i zrobić cokolwiek, co przypominałoby życie.

Tomasz Betcher zdobył moje uznanie wraz z pierwszą przeczytaną przeze mnie książką jego autorstwa. Czy "Szeptun" podzielił ten zachwyt?

Kiedy wszystko się wali, w twój samochód uderza piorun i spotykasz miłość swojego życia. Miłość niemożliwą.
Julia ma dwoje nastoletnich dzieci – nastoletnią córkę Marysię i ośmioletniego syna Kubę. Mąż pracuje w Norwegii na platformie wiertniczej i niespecjalnie interesuje się żoną i dziećmi. Rodzice fundują jej wczasy w Beskidach, u prawdziwego szeptuna leczącego ziołami. Na miejscu okazuje się, że to żaden staruszek zbierający lecznicze zioła, tylko odludek, wyklęty przez miejscowych pół-Cygan, do tego młody i szalenie przystojny. Już na pierwszy rzut oka widać, że nie dogada się z nauczycielką z Gdańska. Iskrzy od samego początku, w samochód Julii bowiem trafia piorun…  

Wciąż spotykam się z przekonaniem, że powieści obyczajowe są tylko lekkie, łatwe i przyjemne. Że tak naprawę ich lektura nie niesie za sobą nic więcej ponad rozrywkę. Kiedyś próbowałam zmienić takie postrzeganie u osób, które tak je definiują, dziś już tego nie robię. Ważne, że ja wiem, jak wiele może dać obyczajówka, często nawet więcej, niż początkowo moglibyśmy podejrzewać.

Obyczajowo jest mnie trudno zadowolić, bo jestem „starym wyjadaczem” tego gatunku. A jednak Tomaszowi Betcherowi to się udało. I nie był to pierwszy raz! To bardzo dobry, mocny głos i to głos męski w literaturze kobiecej. Lektura "Szeptuna" z pewnością niesie ze sobą cały wachlarz doznań. Wnikliwy czytelnicy dostrzegą, że pod przykrywką sympatycznej opowieści, której akcja jest osadzona w Beskidach, kryje się znacznie więcej. To przede wszystkim powieść o wykluczeniu społecznym, u źródła którego leżą stereotypy, brak tolerancji lub zwyczajnie niewiedzy dotyczącej czegoś, co kierując się uprzedzeniami, odgórnie odrzucamy i krytykujemy. Tomasz Betcher pokazuje, jak bardzo można się w takiej ocenie pomylić i jakie konsekwencje może mieć źle wymierzona niechęć.

Nowa książka autora to także utkana subtelnie powieść o miłości. O uczuciu dojrzałym, które wkracza w życie bohaterów dość niespodziewanie, jakby z oporami, aby postawić ich przed trudnym wyborem zmiany swojego życia. Wtedy w głowie pojawia się pytanie, kiedy zatem warto postawić wszystko na jedną kartę, jeśli nie w obliczu szansy na miłość? Choć tego typu milowe, życiowe kroki nie są proste, to stanowczo mogą przynieść ze sobą więcej dobrego niż złego. Jak będzie w przypadku naszych bohaterów? Czy zdecydują się na rewolucję w swoim życiu? Zdradzę jedynie, że Tomasz Betcher będzie nas wodził za nos i do końca będziemy mieć wątpliwości, jak ostatecznie zakończy się ta historia.

W książce znajdziemy także wątek kryminalny, który bardzo mnie zaskoczył, i który to sprawił, że przewracając ostatnie strony, czułam strach. Obawę przed utratą pewności co do finału, jaki bohaterom zgotował autor. Ale takie napięcie jest jak najbardziej wskazane. Jak widać „Szeptuna” można stanowczo uznać za książkę wielowymiarową. A przecież mówią, że powieść obyczajowa jest lekka, łatwa i przyjemna... Tomasz Betcher stanowczo złamał i ten stereotyp, tworząc historię niezwykle rzeczywistą, popartą doświadczeniem oraz wnikliwością dobrego obserwatora ludzkich zachowań.


Podsumowując:

Choć powieść „Szeptun” powstała jeszcze przed wybuchem pandemii, to wybrzmiewa z niej pewnego rodzaju tęsknota za wszystkim tym, co ona nam odebrała. Za możliwością wyjazdu, brakiem ograniczeń, a jednocześnie jest to opowieść, która jest odpowiedzią na tę potrzebę. A to wszystko za sprawą niezwykle barwnych opisów rejonów, w które zaprasza nas autor. Powieść pełna tajemnic, głęboko skrywanych sekretach, których wyjście na światło dzienne może stanowić swoistego rodzaju katharsis. To jednak przede wszystkim historia o miłości. O kobiecie z przeszłością i mężczyźnie po przejściach, których losy połączyło przeznaczenie. Czy dane będzie im odkryć jej smak? Tego dowiecie się, sięgając po powieść Tomasza Betchera. Gwarantuję, że będzie to udana podróż literacka.

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem W.A.B.
 

https://www.facebook.com/wydawnictwo.wab/



"Pocztówki ze Wschodu" - Reyes Monforte

  (...) życie zostaje z tobą na zawsze, nawet jeśli o nim zapomnisz". Powieść obyczajowa z historią w tle? To stanowczo mój ulubiony ga...

Copyright © 2016 NIEnaczytana , Blogger