grudnia 13, 2018

"Facet do poprawki" - Joanna Sykat

"Facet do poprawki" - Joanna Sykat

Droga Wykałaczko, Piszę do Ciebie, bo jesteś moją ostatnią deską ratunku. No, w sumie z tą deską to trafiła - Gunda pogładziła się po płaskawym dekolcie".
Joannę Sykat poznałam od tej delikatnej strony. Dlatego byłam bardzo ciekawa, jak wygląda jej "pikantne" oblicze.

Postrach niewiernych mężów, którzy ponad miłość do żon, stawiają własne przyjemności. Gundy nie przeraża żaden mężczyzna, nawet najgorszy i najpodlejszy przedstawiciel gatunku, który straszy swoją partnerkę utratą domu, samochodu lub oszczędności. I w sumie to nie wiadomo już czy takiemu współczuć, czy potępić, bo po spotkaniu z wielbicielką nietypowych pupili, jego życie już nigdy nie będzie takie samo.

Kiedy zaczęłam czytać "Faceta do poprawki", nie miałam konkretnych oczekiwań. Książka zbierała pozytywne recenzje, dlatego pomyślałam, że przeczytam i ja, aby na własnej skórze przekonać się, czy Joanna Sykat ma talent komediowy. I co mogę powiedzieć? Hmmm w zasadzie nie nazwałabym go stricte "komediowym", bo dla mnie cała historia o Gundzie, jej klientkach i "ofiarach", jest bardziej satyrą (a nawet 'szyderą') na współczesnych mężczyzn. Autorka dosadnie opisuje różnego rodzaju zdrady, jakich dopuszczają się przedstawiciele płci brzydkiej. I tutaj nie ma nic oryginalnego, bo cóż, żyjemy w takich czasach, że w zasadzie nic nas nie jest w stanie zdziwić. Bardziej nietypowe i "wysublimowane" są sposoby głównej bohaterki na radzenie sobie z takimi osobnikami. 

Jeżeli nie macie w sobie dystansu i nie potraficie spojrzeć na tę historię z przymrużeniem oka, możecie zapewne stwierdzić, że jest... mocno "popieprzona". Jeśli jednak potraficie dostrzec ukryte między wierszami wnikliwe spojrzenie na relacje damsko - męskie, to będziecie zadowoleni. Fajna, napisana lekkim piórem, niesztampowa opowieść, idealna na poprawę humoru. Zwłaszcza w momentach zawodu, spowodowanych rozczarowaniem dotyczącym osobnika płci przeciwnej. Jeśli już nie możecie postraszyć go Gundą, to przynajmniej oderwiecie się od ponurych myśli. 
Podsumowując:

"Faceta do poprawki" przeczytałam w jeden wieczór. Nie będę się doszukiwać w tej książce powodów do refleksji, zadumy i temu podobnych emocji, bo po prostu ich tam nie ma. Jedno mogę powiedzieć na pewno: uśmiechnęłam się nie raz z przekąsem, wyobrażając sobie taką prawdziwą Gundę w akcji. Poza tym doszukałam się jednej rzeczy, która może stanowić niejako przesłanie: ta historia, chociaż w mocno pokrętny sposób, udowadnia, że w nas - kobietach jest moc! Z Gundą u boku, czy też nie, możemy poradzić sobie z każdym facetem, który nadepnie nam na przysłowiowy odcisk. I powinnyśmy to zrobić zawsze wtedy, kiedy dany osobnik zapomni o tym, że należy nam się szacunek!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika.

https://www.facebook.com/WydawnictwoReplika/

grudnia 13, 2018

"Serce na sznurku" - Małgorzata Domagalik

"Serce na sznurku" - Małgorzata Domagalik
Dorosły ma na swojej głowie zawsze wiele problemów. Zabiegani, wiecznie w pośpiechu, często zapominamy o tym, co jest istotne. I właśnie w takich momentach warto sięgnąć po książkę... dla dzieci. Są takie książki, które pomimo tego, że są skierowane do najmłodszych czytelników, mogą wstrząsnąć naszym światem.

Mała foczka traci mamę, która zostaje zabita przez myśliwych. Zderzenie w rzeczywistością jest bardzo bolesne, zwłaszcza dla niedoświadczonej foki. Los pcha ją w "paszczę lwa" i zmarznięta ląduje na progu odwiecznego wroga fok - niedźwiedzia. Ksawery jest z natury samotnikiem, smakoszem i wielbicielem muszli. Zmarznięte "znalezisko" jest dla niego potencjalną propozycją na obiad. Niespodziewanie niedźwiedź dostaje wiadomość, że jego najbliższy przyjaciół Emilian padł ofiarą ludzi. Natychmiast wyrusza na ratunek jego siostrze oraz jej małej córeczce.W ferworze przygotowań do wyprawy, zapomina o swoim nietypowym gościu, zamyka foczkę w swojej jamie i udaje się w kierunku, w którym może odnaleźć niedźwiedzicę. Mała zostaje sama na gospodarstwie i próbuje przetrwać. Tymczasem okazuje się, że Emilia nie przeżyła ataku. Ksawery zabiera jej córeczkę i ucieka przed ścigającymi go ludźmi. W trakcie pościgu zostaje ranny. Nieprzytomnego niedźwiedzia znajduje niedaleko domu foczka i zabiera go, przy pomocy pingwinów, do domu. Odtąd to ona dba o Ksawerego i małą niedźwiedziczkę. Ona ratuje go od pewnej śmierci, a niedźwiedź nie potrafi tego zaakceptować. Podobnie jak apelu swojego zmarłego przyjaciela, który popiera przyjaźń między niedźwiedziami, a fokami. Szybko dociera do niego jednak, że zawdzięcza małej przyjaciółce życie, a co więcej, po jej odejściu, dotkliwie odczuwa jej brak.
Małgorzata Domagalik zaprasza czytelnika do świata zwierząt, które tym razem nie jawią się jako typowe "maskotki", ale mają cechy jak najbardziej ludzkie. Jej bohaterowie muszą zmierzyć się ze stratą, nienawiścią, ale jednocześnie uczą się zaufania i wdzięczności. To one uświadamiają nam to, co powinno być najważniejsze. Pod "przykrywką" mieszkańców Antarktydy autorka ukryła ludzkie odpowiedniki charakterów i wzorce zachowań. Pokazała wzajemne relacje między sąsiadami, członkami rodziny, a także tymi, których więcej dzieli, niż łączy. W tej niepozornej książeczce mieści się tak wiele życiowej mądrości, że z powodzeniem mogą po nią sięgnąć dorośli czytelnicy. Poza smutnymi wydarzeniami, związanymi z utratą ukochanych osób, nie zabrakło w niej także momentów wzruszenia, ani okazji do uśmiechu. Zwłaszcza zakończenie "Serca na sznurku" jest potwierdzeniem na to, że można żyć w zgodzie, a przyjaźń potrafi przetrwać ponad wszelkimi podziałami. Sprzyja temu szczególnie okres świąteczny, kiedy to przy wigilijnym stole, zawsze znajdzie się miejsce dla zagubionego wędrowca.
Podsumowując:

Historia opowiedziana przez Małgorzatę Domagalik, na pewno rozgrzeje niejedno serce. To bardzo mądra i wartościowa opowieść o przyjaźni, miłości, która daje nadzieję i uzmysławia nam, jak wiele możemy, jeżeli obierzemy w życiu odpowiedni kierunek. Całość uzupełniają pełne uroku ilustracje autorstwa Marcina Piwowarskiego. Polecam małym i dużym czytelnikom! 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu WILGA.


grudnia 12, 2018

"Przepytywajka na Gwiazdkę" - Agnieszka Krawczyk

"Przepytywajka na Gwiazdkę" - Agnieszka Krawczyk

Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, mam dla was kolejną odsłonę mojego cyklu "Przepytywajka na Gwiazdkę". Zaproszenie do niego przyjęła Agnieszka Krawczyk. 
W tym roku miłośnicy twórczości autorki mają okazję przeczytać jej opowiadanie w zbiorze opowiadań "Zakochane Zakopane". A moją recenzję antologii znajdziecie poniżej. 

grudnia 11, 2018

"Sport to jest to!" - Ole Könnecke

"Sport to jest to!" - Ole Könnecke
Ile jest dyscyplin sportu? Jak się sama nad tym zastanawiam, to nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Zwłaszcza wtedy, kiedy do tej dziedziny chciałabym zaliczyć... rzut podkową.
Książeczka "Sport to jest to!" przybliża młodemu czytelnikowi przeróżne rodzaje sportu. Odnajdzie on tutaj dyscypliny: zimowe, wodne, podwórkowe, motorowe i sporty nieco dziwaczne.
Poszczególne sporty opisane są w przystępny sposób. Dzięki temu dziecko może poznać podstawowe zasady oraz dowiedzieć się na czym polega dana rozgrywka. Przykładowo: w piłce nożnej najważniejsze jest to, aby umieścić jak najwięcej razy piłkę w bramce przeciwnika, zawodników odróżniają koszulki, a po wygranym meczu zwycięzcy się cieszą, a przegrani... denerwują. 
Książka wyjaśnia także, że istnieją sporty, w których ktoś wygrywa, a ktoś przegrywa, ale również takie, które można uprawiać dla rozrywki, czy sprawdzenia samego siebie. Nie zabraknie także sportów nietypowych takich jak: rzut balotem siana, rzut kłodą, czy siekierą.  
Młody czytelnik ma okazję poznać nowe dyscypliny jak slacklining. Jest to jedna z tych form aktywnego spędzania wolnego czasu, która jest uprawiana wyłącznie dla przyjemności. 
Książka w żartobliwy sposób uświadamia także, że aby realizować swoje sportowe pasje, należy posiadać określone cechy. I tak: aby biegać, jeździć na rowerze czy pływać, trzeba być wytrzymałym i sprawnym, a dla narciarza slalomowego jest to wspaniały sport, o ile umie on dobrze jeździć i pokonywać trasę wyznaczoną bramkami.
Podsumowując:

"Sport to jest to!" to bardzo kolorowa i sympatyczna propozycja dla najmłodszych czytelników. Nie tylko rozwija wiedzę na temat poszczególnych dyscyplin, ale także uświadamia, że wszelkie sukcesy w danej dziedzinie wymagają określonych predyspozycji oraz zaangażowania i treningów. Z książki dziecko dowie się także, że jeśli chce uprawiać sport, nie musi mieć obok rozbudowanego zaplecza. Wystarczy trochę dobrych chęci i odrobina kreatywności, a wtedy spędzony na aktywności czas wolny, będzie równie przyjemny.   

 
Książkę możecie kupić tutaj → "Sport to jest to!"
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu DEBIT. 
https://www.facebook.com/WydawnictwoDebit/

grudnia 09, 2018

"W OBIEKTYWIE WSPOMNIEŃ" - KAROLINA WILCZYŃSKA [PATRONAT MEDIALNY NIENACZYTANA]

"W OBIEKTYWIE WSPOMNIEŃ" - KAROLINA WILCZYŃSKA [PATRONAT MEDIALNY NIENACZYTANA]
Stwórzmy taką tradycję. Żeby kolejne dzieci miały co wspominać jak dorosną. I żeby nigdy nie zapomniały, że jest ktoś, kto je kocha. Że mają rodzinę".
Kolejna część serii "Stacja Jagodno" Karoliny Wilczyńskiej uświadamia mi, że zbliżamy się do końca tej literackiej przygody. I chociaż mam cały czas z tyłu głowy tę myśl, to staram się jedynie cieszyć kolejnym zaproszeniem do Jagodna.

Tamara przygotowuje się do roli matki po raz drugi. Wspólnie z Łukaszem zajmują się rozbudową dworku. Tymczasem w Jagodnie pojawia się fotograf Hubert, który ma zrobić zdjęcia promujące gminę. Mężczyzna wpada na oryginalny pomysł ale do jego realizacji wymagana jest zgoda hrabianek. Kaśka znajduje tajemnicze zdjęcie i próbuje dowiedzieć się, kim jest kobieta, która się na nim znajduje. Czy zdjęcie może zmienić czyjeś życie?
Zawsze lubiłam stare fotografie. Moja mama zbierała i opisywała zdjęcia, na których były osoby, których ani ja, ani ona nie miałyśmy okazji nigdy poznać. Dowiadywała się od starszych członków rodziny, kto znajduje się na fotografii, aby ocalić od zapomnienia wspomnienie o danej osobie, aby zachować pamiątkę dla kolejnych pokoleń. Do dziś z rozrzewnieniem przeglądam zdjęcia z mojego dzieciństwa, jeszcze czarno - białe i odbywam podróż w czasie do tych wyjątkowych dni. Dlatego tak mi jest żal, że coraz rzadziej sama wywołuję zdjęcia, wszystko to stało się teraz bardziej nowoczesne i cyfrowe. A przecież fotografia ma znaczenie wielowymiarowe. To wspomnienie zamknięte w kadrze, pamiątka z ważnej dla nas uroczystości, jedyny dowód na to, że coś kiedyś miało miejsce. Czasem fotografia spełnia funkcję czysto artystyczną. Uchwycona w wyjątkowy sposób natura czy postać, staje się ozdobą w naszym domu. Dlaczego o tym wspominam? Bo to właśnie zdjęcie jest motywem przewodnim najnowszej części "Stacji Jagodno"
Karolina Wilczyńska wprowadziła do tej historii nowe postacie w osobie fotografa Huberta i jego żony. Poruszyła tym samym ważny wątek rozpadu pożycia małżeńskiego. I nie chodzi tyle o sferę intymną, ale o brak zrozumienia i zwyczajnej rozmowy, wsłuchania się w potrzeby i oczekiwania partnera. Pokazała jak destrukcyjny wpływ na ochłodzenie relacji między małżonkami może mieć ciągły pośpiech, całkowite poświęcenie się pracy, a także brak zaufania i chorobliwa zazdrość. Przyznaję, że ten wątek wstrząsnął  mną do głębi. Był też bodźcem do przemyśleń na temat mojego własnego związku.
W tym tomie autorka mocno rozbudowała wątek bohaterów młodszego pokolenia. Kwestia odpowiedzialności, strachu przed tym co nowe i nieznane, przed samodzielnym życiem, niespodziewana ciąża, zazdrość, trudne relacje rodzinne, alkoholizm, to jedne z wielu problemów i tematów z jakimi będą musieli się zmierzyć młodzi mieszkańcy Jagodna. Czy i jak poradzą sobie z obowiązkami, które czekają ich na progu dorosłości? Karolina Wilczyńska w bardzo ujmujący sposób przedstawiła ich losy. Myślę, że ten wątek da wiele do myślenia czytającym książkę mamom. Być może ułatwi im to zrozumienie swoich dojrzewających dzieci, będą też miały okazję dowiedzieć się czegoś o sposobie postrzegania przez nich świata. 

Na koniec chciałam tylko wspomnieć o humorze. Prym wiedzie tutaj hrabianka Zuzanna, która z właściwym sobie urokiem, 'sadzi' kolejne przytyki. A jej żart jest z całą pewnością 'tynfa wart'! 😉
Podsumowując:

Za każdym razem kiedy sięgam po "Stację Jagodno" zastanawiam się nad tym, jak Karolinie Wilczyńskiej udaje się tworzyć kolejne tomy, które nie tylko są coraz lepsze, ale jeszcze bardziej przywiązują czytelnika do całej historii i bohaterów serii? Czasem uśmiecham się pod nosem, bo chciałabym aby ten cykl był jak telenowela - nigdy się nie kończył. Bo tak trudno jest sobie wyobrazić, że zmierzamy do finału. Ta seria tak silnie wniknęła do mojej świadomości, że łapię się na tym, iż nie wyobrażam sobie, że może nie być ciągu dalszego. To chyba najlepiej świadczy o jakości całego cyklu. 😉

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania oraz objęcia książki patronatem medialnym dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.  

https://www.facebook.com/WilczynskaK/
https://www.facebook.com/czwartastrona/

grudnia 08, 2018

"Magia grudniowej nocy" - Gabriela Gargaś [PATRONAT MEDIALNY NIENACZYTANA]

"Magia grudniowej nocy" - Gabriela Gargaś [PATRONAT MEDIALNY NIENACZYTANA]
Czasami biegniemy za tym, co nieosiągalne, co błyszczy. Za jakimś pozłotkiem. Nie doceniając klejnotu, który jest tuż obok nas; leży w szkatułce".
W Złotkowie trwają przygotowania do świąt. Do pensjonatu przybywają kolejni goście, a Michalina próbuje poradzić sobie z huśtawkami nastrojów spowodowanymi ciążą. Amelia postanawia kupić stary dworek, ale najpierw wiedziona dziwnym przeczuciem, chce poznać jego historię. Babcie Zosię także czekają życiowe zawirowania. Czy rodzinie i przyjaciołom uda się spędzić ten wigilijny wieczór razem? Czy każde z nich otrzyma od losu to, o czym skrycie marzy?

Kiedy czujesz, że już nie dasz rady. Kiedy każdy dzień przynosi kolejne rozczarowanie, a ty zamiast spróbować się podnieść po upadku, machasz ręką z rezygnacją. Kiedy wszystko wydaje się takie beznadziejne, a przyszłość maluje się tylko w ciemnych barwach... rzuć wszystko i wyjedź w Bieszczady! W swojej najnowszej książce Gabriela Gargaś ponownie zabiera czytelnika do Złotkowa. Miłośnicy jej twórczości, a zwłaszcza tej serii, zapewne nie mogli się doczekać dalszych losów związku Michaliny i Przemka. A ja? Ja najbardziej nie mogłam doczekać chwili, kiedy znowu poczuję zapach unoszący się wprost z cukierni "Cynamonowe serca". Chciałam znów tam być i otulić się ciepłem jaki bije od tej historii i jej bohaterów.

Autorka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie intrygującą historią Arlety, Jana i Barbary oraz sekretami starego dworku. Gabrieli Gargaś udało się oddać wyjątkowy klimat tak charakterystyczny dla epoki, w której toczyła się akcja opisywanego przez nią uczuciowego trójkąta. Atmosfera tajemnicy, którą skrywały mury dworku porwała mnie do tego stopnia, że jestem skłonna stwierdzić, iż tego typu opowieści snute przez autorkę, to stanowczo jej "konik". Liczę, że motyw "dawnych czasów" pojawi się jeszcze w którejś z jej książek.

W "Magii grudniowej nocy" znajdziecie cały wachlarz emocji i wielu barwnych bohaterów. Ich historie odzwierciedlają różne ludzkie troski, ale także małe radości dnia codziennego. Każdy może odnaleźć w nich coś ze swojego życia, jakąś analogię, a być może nawet rozwiązanie własnych problemów? Dzięki lekturze tej książki z pewnością pogrążycie się w zadumie, a nade wszystko zwolnicie na chwilę obroty, aby dać się porwać tej niepowtarzalnej atmosferze, jaką stworzyła w Złotkowie Gabriela Gargaś. 
Podsumowując:

W trzecim tomie serii o Michalinie i jej najbliższych Gabrieli Gargaś udało się przemycić magię: zapach pierników, cynamonu, a nawet kapusty, śmiech i gwar, dom pełen ludzi, którzy przybyli do pensjonatu, aby spędzić razem ten wyjątkowy wieczór. I chociaż życie napisało dla nich przeróżne scenariusze, to w wigilijny wieczór znów poczuli się szczęśliwi. "Magia grudniowej nocy" to nie tylko ciepła świąteczna opowieść o miłości, ale przede wszystkim o wybaczeniu: wybaczeniu ukochanemu grzechów przeszłości, wybaczeniu ukochanej kobiecie głupstwa, które popełniła, a nawet wybaczeniu losowi tego, że zesłał na nas chorobę. Wierzę, że sięgając po tę książkę, każdy z was odnajdzie w niej to, co ważne.

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania oraz objęcia książki patronatem medialnym dziękuję autorce oraz Wydawnictwu Czwarta Strona.

https://www.facebook.com/gargasgabriela/
https://www.facebook.com/czwartastrona/



grudnia 07, 2018

"Kobiety i nauka. One zmieniły świat" - Rachel Ignotofsky

"Kobiety i nauka. One zmieniły świat" - Rachel Ignotofsky
W obecnych czasach nie do pomyślenia wydaje się, że kobieta nie miała prawa głosu. Że jej rolę ograniczano do bycia matką i panią domu. W latach 30-tych XX wieku kobieta w spodniach zwiastowała kłopoty, a wszelkie odstępstwo od ogólnie przyjętego stroju, traktowano jako skandal. A jeśli do tego kobieta była inteligentna i miała więcej do powiedzenia niż jej koledzy mężczyźni, to wywoływała szok. 

Praktycznie każdy z nas wie, kim była Maria Curie - Skłodowska. Czy jednak wiecie, której z lekarek kobiety zawdzięczają to, że dziś mogą studiować medycynę? Która z przedstawicielek płci pięknej wymyśliła kuchenny trójkąt roboczy, który ustala odległość zlewu od kuchenki i lodówki? Te i wiele, wiele ciekawych informacji znajdziecie w książce "Kobiety i nauka. One zmieniły świat".
Przyznaję, że książka jest niesamowicie wciągająca i fascynująca. Sama nie znałam większości z tych kobiet, nie słyszałam o ich nieocenionym wkładzie w rozwój wielu dziedzin naszego życia. W tej pozycji wydawniczej znajdziecie krótkie notki biograficzne dotyczące 50 pań. 
Opisano w nich ich najważniejsze umiejętności, wydarzenia z życia oraz to w jaki sposób przyczyniły się swoimi umiejętnościami do zmiany świata. Obok tekstu w formie notek zawarto najważniejsze zapiski i ciekawostki, które dzięki łatwo przyswajalnej formie przekazu, można bez problemu zapamiętać. Przy każdym życiorysie znajdziecie także sentencję lub zdanie, które zostało wypowiedziane przez daną przedstawicielkę nauki. 
Nie sposób nie wspomnieć o świetnych ilustracjach, które mnie osobiście bardzo się podobają. 
W książce poza opisowymi biografiami znajdziecie także kilka elementów, które przeplatają cały dosyć schematyczny układ. Należą do nich: oś czasu, na której umieszczono najważniejsze dla kobiet wydarzenia w historii tj. pierwsza kobieta, która dostała nagrodę Nobla, data od kiedy pierwsza uczelnia zaczęła przyjmować kobiety. Kolejnym elementem są narzędzie laboratoryjne, pośród których znajdziecie sprzęt, który służył kobietom podczas badań naukowych. Dzięki statystykom dowiecie się czegoś na temat zatrudnienia kobiet w sektorze STEM, zajmującego się nauką, technologią, inżynierią i matematyką. Na końcu książki zlokalizowano słowniczek, który wyjaśnia niektóre pojęcia zawarte w teście.
Podsumowując:

"Kobiety i nauka. One zmieniły świat" to idealna propozycja dla starszych dzieci, które ciekawych świata. Pięknie wydana, doskonale nada się na prezent. Polecam wam zaopatrzyć się w nią chociażby po to, aby samemu poznać ważne, a mniej znane postacie kobiece, które zmieniały świat przez setki lat. Ciekawe ikonografiki oraz ilustracje uprzyjemnią wam lekturę oraz przyswojenie wielu interesujących informacji, znajdujących się na kartach tej książki. Ta pozycja wydawnicza to nie tylko skarbnica wiadomości, ale także potwierdzenie na to, że kobiety ryzykowały wiele w imię nauki, które słysząc 'nie' odpowiadały: 'spróbujcie mnie powstrzymać!'
Z tej serii ukazały się też - "Kobiety i sport. One grały by wygrać"

Książki możecie zamówić tutaj:
 

Ze egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu EGMONT.
https://egmont.pl/


"Facet do poprawki" - Joanna Sykat

Droga Wykałaczko, Piszę do Ciebie, bo jesteś moją ostatnią deską ratunku. No, w sumie z tą deską to trafiła - Gunda pogładziła się po pł...

Copyright © 2016 NIEnaczytana , Blogger