stycznia 19, 2019

"Dziadkowie od A do Z" - Raquel Diaz Reguera

"Dziadkowie od A do Z" - Raquel Diaz Reguera
Każdy dziadek jest wyjątkowy. Najbardziej oczywiście taki, który jest naszym dziadkiem. Mój miał zawsze w kieszeni cukierki "kukułki" i łaskotał mnie kiedy z rodzicami do niego przyjeżdżaliśmy. Gdy odszedł, miałam 7 lat i żałuję bardzo, że nie mogłam cieszyć się nim dłużej. Zwłaszcza, że drugiego wcale nie znałam. Moi synowie mają ten przywilej, że mają obu dziadków i chociaż każdy z nich jest inny, to obaj zajmują szczególne miejsce w ich sercach. A do jakiej kategorii dziadków można ich zaliczyć?
Dziadek Domator, Dziadek Usypiacz, a może Dziadek od Planszówek? Tym razem autorka zaprasza nas do świata dziadków. W swojej książce przedstawiła 30 rodzajów seniorów rodu. W książeczce znajdziemy jednak także kategorię dodatkową, a mianowicie tzw. kombinacje typów dziadków. Jeśli więc zdecydujecie się z waszymi dziećmi, podjąć wyzwanie wybrania spośród wielu kategorii tej, która najlepiej oddaje waszego, możecie dokonać także ich połączenia.
W książeczce znajdziecie, poza rodzajami dziadków, także informacje dotyczące podstawowych atrybutów każdego dziadka. Dowiecie się dlaczego lubią oni prognozę pogody, a także poznacie sekret jak rozpoznać daną kategorię dziadka po... jego szafce nocnej. Nie zabraknie rodzajów kapci, które nieodłącznie kojarzą się z prezentem dla seniora oraz ich portretów z czasów, kiedy sami byli dziećmi. 
To co bardzo mnie urzekło w "dziadkowej wersji" książeczki to ciepło, które czuć podczas jej czytania. Przed oczami od razu staje dziadek, który powtarza: "zrozumiesz, gdy będziesz starszy...". Z uśmiechem wspominamy swojego dziadka, a ja widziałam mojego tatę z moimi synami. Ich wspólne zabawy i przepychanki, drobne sprzeczki, a przede wszystkim miłość, którą widać w oczach. 

Podsumowując:

"Dziadkowie od A do Z" to urocza, pełna dowcipu książeczka dla małych i dużych. Możecie sprezentować ją dziadkowi i na pewno zobaczycie jak wasze dziecko "ładuje" się z nią na jego kolana, domagając się lektury. Kończąc, chciałabym zacytować jedno zdanie z książeczki, które w moim odczuciu oddaje to o czym pisałam powyżej: "Chwile spędzone w dzieciństwie z Dziadkiem są jak najsłoneczniejsze dni w życiu".

Książkę możecie kupić tutaj → "Dziadkowie od A do Z"

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu DEBIT. 
https://www.facebook.com/WydawnictwoDebit/





stycznia 19, 2019

"Babcie od A do Z" - Raquel Diaz Reguera

"Babcie od A do Z" - Raquel Diaz Reguera
Każdy z was zapewne zna jakąś babcię. Wielu też miało okazję poznać, co znaczy babcina miłość, troska czy opieka. Najczęstsze wspomnienia związane są z dzieciństwem, chociaż również w dorosłym życiu babcie wspierały nas dobrą radą, doświadczeniem i mądrym słowem. Ale czy ktoś z was pomyślał, że bacie można przyporządkować do jakiejś kategorii? Babcia z Głową w Chmurach, Babcia Sknera, Babcia Pedantka, a może miks różnych cech i predyspozycji do bycia idealną, bo naszą babcią? 
Książeczka "Babcie od A do Z" to była moja miłość od pierwszego wejrzenia. Przepięknie wydana. Ilustracje zachwyciły mnie już wtedy, kiedy zobaczyłam zapowiedź tej pozycji wydawniczej. A treść? Treść dopełniła tego uczucia.
W książeczce znajdziecie charakterystykę 29 babć, ich upodobania, atrybuty, specjalne wymagania, a nawet typowe dla danej kategorii prezenty dla wnuków. Jak deklaruje sama autorka na jej kartach znajdziecie również skrzętnie ukryte i chronione sekrety seniorek rodów. I powiem wam, że lektura tej książki to świetna, czasem sentymentalna przygoda, która niejednokrotnie wywoływała na mojej twarzy uśmiech i westchnienie na wspomnienie mojej babci, której niestety już nie ma z nami...
Nie sposób nie poddać się tej przemiłej zabawie i próbie dopasowania swojej babci (babć) do wybranych kategorii. Nie tylko ja dałam się skusić nietuzinkowej historii zawartej w tej książce. Również mój syn intensywnie myślał, czy jego babcie są reprezentantkami którejś konkretnej kategorii. Ostatecznie stwierdził, że zmiksowałby kilka z nich i wówczas taki misz - masz odzwierciedliłby jego babcie. 
"Babcie od A do Z" to także kompendium wiedzy o ich ulubionych pupilach, zapachach, zawartości kieszeni, rodzajach buziaków, ulubionych powiedzonkach czy upodobaniach dotyczących sypialni. Na zakończenie lektury możecie sprawdzić, jak wiele udało wam się dowiedzieć i czy potraficie rozpoznać na zbiorowej ilustracji każdą z Babć. 
Podsumowując:

Książeczka "Babcie od A do Z" absolutnie mnie kupiła swoją okładką, a przede wszystkim zawartością. To nietuzinkowa, zabawna i sentymentalna podróż do świata ukochanych babć. To bardzo fajny pomysł na prezent nie tylko dla dziecka, ale dla babci także. Mogą oni wspólnie spróbować ustalić, do której z kategorii należy babcia. Porównać swoje spostrzeżenia, a przede wszystkim spędzić czas razem na fajnej zabawie. Polecam!

Książkę możecie kupić tutaj → "Babcie od A do Z"
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu DEBIT. 
https://www.facebook.com/WydawnictwoDebit/

stycznia 15, 2019

"Anioły do wynajęcia" - Malwina Ferenc [PRZEDPREMIEROWO]

"Anioły do wynajęcia" - Malwina Ferenc [PRZEDPREMIEROWO]
Życie to premiera bez próby generalnej i na dodatek bez przewidzianych powtórek".
Czy mielibyście odwagę wynająć do pomocy przy organizacji ważnego dla was wydarzenia anioły? Nie do końca idealne, nie całkowicie bez skazy, ale na pewno byłaby to najbardziej oryginalna ekipa ever.

Romeczek Słowacki, poza całą stertą niesprzedanych tomików poezji i nieudaną karierą pisarską, ma na swoim koncie jeden sukces. Jest nim niewątpliwie Elena, która aby podreperować domowe finanse, postanawia założyć agencję artystyczną. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że nie ma ona o prowadzeniu takiego biznesu zielonego pojęcia, a ekipa pracownic, jakie udaje jej się zwerbować, odbiega znacząco od ekipy profesjonalistów. Czy taka kombinacja ma szansę na sukces? 
Kiedy zobaczyłam zapowiedź tej książki wiedziałam, że bardzo chcę ją przeczytać. Miałam okazję zetknąć się z twórczością Malwiny Ferenc i było nam po prostu "po drodze" jeśli chodzi o wiele elementów, które cenię w czytanych przeze mnie książkach. 
To co wysuwa się na pierwsze miejsce w tej historii, to z całą pewnością niebanalne poczucie humoru autorki. W swoim czytelniczym życiu miałam do czynienia z wieloma książkami o zabarwieniu komediowym. Ta odbiega od nich, ale podąża tym samym w bardzo dobrym kierunku. Można powiedzieć najogólniej, że autorka ma sporo dystansu do życia i wielu spraw, a jednocześnie potrafi pisać o ludzkich przywarach wprost, zachowując przy tym komizm sytuacji, w której akurat znalazła się dana postać. Nie owijając w bawełnę - to na pewno jest książka napisana "z jajem", a nawet przez babkę "z jajami". 

To jedna z tych pozycji wydawniczych przy lekturze której, uśmiech mimowolnie wypełza na twarz. Mówię "wypełza", bo nie jest to typowa komedia. To opowieść, która sprawia, że czujesz jak ciepło cię otula. Choć momentami może wydać ci się nieco kuriozalna, zwłaszcza jeśli chodzi o dosyć nietypowych bohaterów, to nie można odmówić jej uroku. Im zresztą też.
Dosadne komentarze czy przytyki, humorystyczne dialogi (czasem była ich prawdziwa "klęska urodzaju"), to wszystko sprawia, że książka ma swój specyficzny klimat. Parafrazując jedną z bohaterek - ta opowieść ma w sobie coś co roztapia człowieka od środka i sprawia, że świat wydaje się lepszy. 

To co dostrzegłam w książce "Anioły do wynajęcia", to miłość autorki do Wrocławia, którą czuć bardzo mocno podczas lektury. Miasto jest nie tylko tłem wydarzeń, ale gra również rolę aktora drugoplanowego. Jakby żyło własnym życiem, zmienia się i buntuje przeciwko pogodzie - "wymiętolonym i kompletnie przemokniętym liściom" lub zachwyca się nią, bo sprawia ona, że "nawet najbrudniejsze budynki zyskują na urodzie".
Podsumowując:

Książka Malwiny Ferenc mnie oczarowała. Jednocześnie zabawna i refleksyjna sprawiła, że poczułam ciepło bijące z każdej ze stron. Znajdziecie w niej nietuzinkowe postacie, mnóstwo komicznych zdarzeń oraz miłość, która może się narodzić nawet w dość nietypowych okolicznościach. Polecam!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu FILIA.


https://www.facebook.com/ag.krawczyk/ 

https://www.facebook.com/WydawnictwoFILIA/
 

stycznia 12, 2019

"Kto by się spodziewał?" - Agata Przybyłek [PRZEDPREMIEROWO] - patronat medialny NIEnaczytana

"Kto by się spodziewał?" - Agata Przybyłek [PRZEDPREMIEROWO] - patronat medialny NIEnaczytana

Czasami tak jest, że ktoś pojawia się w twoim życiu tylko na chwilę, żeby w czymś ci pomóc albo coś uświadomić. A potem odchodzi tak samo szybko, jak się pojawił, a ty i tak nie cierpisz po rozstaniu, bo zostawił po sobie więcej, niż zabrał".
Poprzednia część serii "Miłość i inne szaleństwa" zakończyła się tak, że miałam ochotę udusić autorkę za to, że nie wiem jaki będzie ciąg dalszy. Nie zrobiłam tego i cierpliwie doczekałam do trzeciego tomu. Czy kontynuacja losów bliźniaczek mnie usatysfakcjonowała?

Po niefortunnych wydarzeniach podczas ślubu Elizy, jej siostra Patrycja spędza samotnie czas w swoim mieszkaniu. Ponieważ czuje, że potrzebuje nabrać dystansu do całej sytuacji, postanawia wyjechać. Wybór pada na "Słoneczną Przystań" gdzie przyjeżdżała jako młoda dziewczyna i gdzie przeżyła swoją pierwszą, wielką miłość. Na miejscu okazuje się, że nie dosyć, że dyrektorem ośrodka jest jej były chłopak, to jeszcze jej siostra bliźniaczka wpadła na identyczny pomysł. Czy kobiety odnajdą upragniony spokój? A może coś więcej...?
Znacie powiedzenie, że bliźnięta łączy specjalna więź? W przypadku sióstr z serii Agaty Przybyłek sprawdza się ono w 100%. Nawet wtedy kiedy dziewczyny są skłócone, podświadomie potrafią wpaść na identyczny pomysł, aby uciec od całego świata. W tej konfiguracji cała sytuacja nabiera rumieńców, a jeśli dorzucimy do tego byłego ukochanego i tajemniczego gościa pensjonatu, który poza przerażeniem, potrafi wywołać w kobiecie wiele ciepłych uczuć, to mamy receptę na idealną fabułę. 
Agata Przybyłek w nowej książce "zrewanżowała się" czytelniczkom za konieczność długiego wyczekiwania kolejnego tomu. Przeniosła nas w urokliwe miejsce i ofiarowała siostrom nieco oddechu od wydarzeń z przeszłości: ucieczki sprzed ołtarza oraz nietrafionych "lokacji" uczuć. A do tego dała im to, co w moim odczuciu było potrzebne w tym układzie, a mianowicie - autonomię. 
Dzięki poprowadzeniu opowieści o przygodach Patrycji i Elizy dwutorowo, czytelnik ma okazję poznać bliżej obie siostry. Może odkryć wiele ciekawych rzeczy, których nie zauważył w poprzedniej części serii. Poza nieznanym dotąd obliczem kobiet ich historie pokazują także, jak miłość potrafi zmienić człowieka, jak może namieszać w życiu i w efekcie zamiast ucieczki od spraw sercowych, zaserwować kolejny uczuciowy galimatias. Nie chcę wam za dużo zdradzać, aby nie zepsuć niespodzianki jaką przygotowała autorka, bo jeśli o mnie chodzi, zaskoczyła mnie na plus i to w niejednym wątku. 
Podsumowując:

"Kto by się spodziewał?" to bardzo fajna i ciepła opowieść o kobietach i dla kobiet. Udowadnia, że czasem, kiedy się tego najmniej spodziewamy, do naszych drzwi może zapukać miłość, nawet nieproszona. Że nawet najbardziej zatwardziałe serce potrafi otworzyć się na uczucie, a życie jest pełne niespodzianek. Zakończenie jest zapowiedzią kolejnych ciekawych, i zważywszy na okoliczności, zapewne mocno pogmatwanych przeżyć dla... Ale tego wam nie zdradzę. Polecam wam lekturę tej książki. Jak dla mnie jest to najlepsza część tego cyklu. 

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania oraz objęcia książki patronatem medialnym dziękuję autorce oraz Wydawnictwu Czwarta Strona.  

https://www.facebook.com/joannaszaranska/
https://www.facebook.com/czwartastrona/

Recenzja "Ja chyba zwariuję!"
Recenzja "Wierność jest trudna"

stycznia 08, 2019

"Anielski kokon" - Karolina Wilczyńska [PATRONAT MEDIALNY NIENACZYTANA]

"Anielski kokon" - Karolina Wilczyńska [PATRONAT MEDIALNY NIENACZYTANA]
Dopóki chcemy poznawać siebie, posługując się lustrem jako narzędziem, dopóty nie poznamy prawdy".
Jakbyś zareagował gdyby ktoś ci nagle powiedział, że zostałeś wybrany, aby być aniołem? Aby szerzyć wśród ludzi dobro? Uwierzyłbyś? Czy może machnął byś ręką i stwierdził, że ktoś oszalał, proponując ci coś takiego?

Olga uwielbia anioły w każdej postaci. Ma już sporą ich kolekcję, ich motyw znajduje się również na filiżankach. Na co dzień pracuje w korporacji i spotyka się z przystojnym Gaborem. Kiedy pewnego dnia otrzymuje maila o treści: ,,Zostałaś wybrana, by stać się aniołem’’ myśli, że to żart. Jednak pojawienie się w jej życiu tajemniczego Ananke sprawia, że zaczyna wierzyć, iż została wybrana, aby czynić dobro.
 
Kiedy skończyłam czytać książkę "Anielski kokon", dłuższą chwilę patrzyłam na okładkę i nie wiedziałam, co w zasadzie powinnam myśleć? Byłam totalnie skołowana i nie potrafiłam jednoznacznie ocenić co z opisanych w niej wydarzeń powinnam uznać za prawdziwe, a co za nierzeczywiste? Gdybym była twardo stąpającą po ziemi realistką, to z pewnością powiedziałabym, że to historia o kobiecie, która zwariowała bo wydawało jej się, że poznała anioła i że sama się nim staje. Gdybym potraktowała tę historię w kontekście metafizyki, to mogłabym powiedzieć, że autorka stworzyła historię, coś na kształt bajki, której głównym przesłaniem jest to, że anioły są wśród nas. Dlatego też trochę czasu zajęło mi, aby poukładać sobie w głowie to o co, moim zdaniem, tak naprawdę mogło chodzić Karolinie Wilczyńskiej.

Co widzisz kiedy patrzysz w lustro? Jesteś zadowolony i z uznaniem przyglądasz się swojemu odbiciu, albo marszczysz brwi i stwierdzasz, że nie jest to to, co chciałbyś zobaczyć. Nasz świat kręci się po części wokół kreowania wizerunku, opiera się na narzucanym przez media kanonie piękna, na dbaniu o wygląd, na dążeniu do perfekcji. To wszystko sprawia, że zapominamy o tym co jest najważniejsze - o naszym wnętrzu. Nasza "powłoka" tak bardzo nas absorbuje, że nie myślimy na przykład o tym, czy nasze myśli mają wiek, zamiast o tym że kiedyś, kiedy nasze ciało, zwane bardzo trafnie przez Karolinę Wilczyńską "futerałem", przestanie spełniać swoje funkcje, odejdziemy z tego świata. A dlaczego coraz rzadziej myślimy o tym co zostawimy po sobie, co "wyciśniemy" z naszego życia dla siebie, jakie wartości przeznaczone nie dla ciała, ale dla duszy dla odmiany? Dlaczego coraz rzadziej dostrzegamy drugiego człowieka, odwracamy wzrok widząc, że ktoś potrzebuje pomocy? Tak bardzo skupiamy się w życiu na zbytkach, na otaczaniu się pięknymi rzeczami, a przede wszystkim na sobie, że zapominamy o rzeczach ważnych, ale takich przez duże "W". Dla mnie to właśnie stanowi clue przesłania zawartego w tej książce.
Podsumowując:

Książka "Anielski kokon" was zaskoczy. To niepokojąca, momentami niezrozumiała powieść wymaga od czytelnika maksimum skupienia. Chociaż napisana lekkim językiem, chociaż czyta się ją bardzo szybko, pozostawia nas z wieloma przemyśleniami i mętlikiem w głowie, plątaniną myśli, które tak ciężko jest uporządkować. Zdziwi was fakt, że nie jest to typowa powieść  obyczajowa, znajdziecie bowiem w niej także elementy z pogranicza thrillera. Cokolwiek stwierdzicie po jej przeczytaniu, na pewno będziecie jeszcze długo odpowiadać sobie na gromadzące się podczas lektury pytania. Ja wyniosłam z niej coś dla siebie. A jaki ślad w was zostawi...?

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania oraz objęcia książki patronatem medialnym dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.  

https://www.facebook.com/WilczynskaK/
https://www.facebook.com/czwartastrona/

stycznia 07, 2019

"Muzyka twojej duszy" - Agnieszka Lis - PRZEDPREMIEROWO [PATRONAT MEDIALNY NIENACZYTANA]

"Muzyka twojej duszy" - Agnieszka Lis - PRZEDPREMIEROWO [PATRONAT MEDIALNY NIENACZYTANA]

- Moje ćwiczenie to dla mnie sedno istnienia - powiedziała. - Tak lubisz gamy? - Niezupełnie - odpowiedziała poważnie, ignorując jego kpinę. - Lubię ten stan, gdy palce zaczynają mnie słuchać. Gdy grają dokładnie tak, jak chcę. (...) Gdy wiem, że nawet jak będę zmęczona i niewyspana, to każda figura wyjdzie mi precyzyjnie".

Czym jest muzyka? To dźwięki skomponowane w jedną całość, pozwalające wyrazić siebie? A może rytm serc, które biją obok siebie i... dla siebie?

Można z całą pewnością powiedzieć, że Igro był outsiderem. Trzymał się na uboczu i wcale nie zależało mu na tym, aby być w centrum uwagi. Kiedy wujek przed odjazdem na studia ofiarował mu aparat nie wiedział, jaki talent w sobie skrywa. Kiedy na swojej drodze spotkał Kamilę wiedział, że to ta jedyna. Jednak los okazał się okrutny i zburzył plany tych dwojga... Po wielu latach serce Igora znów pokochało. Elżbieta dążyła do perfekcji w tym co robiła i kochała robić. Gra na pianinie była jej pasją. Czy tych dwoje znajdzie wspólną drogę? Czy Elżbieta będzie musiała wybierać pomiędzy miłością do muzyki, a miłością do mężczyzny?
Lektura książki Agnieszki Lis wywołała we mnie wiele emocji. Jeśli znacie to uczucie kiedy macie wrażenie, że w czasie lektury płyniecie, a nawet słyszycie muzykę, która jest nieodłącznym elementem tej historii, to zrozumiecie o co mi chodzi. 
Czytając ją czułam się jak gość, który zaproszony do nieznanego dotąd świata, nieśmiało zagląda przez uchylone drzwi. Autorka pokazała mi w swojej książce fragment z życia artysty. Bo przecież zarówno muzyka, jak i fotografia są artystycznymi formami wyrażania świata i siebie. Czasem czułam się w tym świecie nieswojo. Jako laik, nieśmiało rozglądałam się wokół po wykreowanej przez Agnieszką Lis rzeczywistości. Mimo to nie czułam się tam źle, niechciana czy nie na miejscu. Wręcz przeciwnie - czułam się wyjątkowo. Autorka opisała świat muzyków dążących do perfekcji w sposób bardzo realistyczny i zapewne niejednokrotnie mający odzwierciedlenie w rzeczywistości pianistów czy innych osób z tego kręgu. Oni, podobnie jak sportowcy, oddają każdą wolną chwilę aby być coraz lepszymi, doskonałymi, bo przecież "dzień bez ćwiczenia to cofanie się"...

"Muzyka twojej duszy" to jednak nie tylko opowieść o pasji ale także obraz człowieka zagubionego. Człowieka, który odczuwa bardziej, widzi więcej, a przez to jest odtrącany przez najbliższe otoczenie. Staje się niewidzialny, niedostrzegalny... Przykład Igora obrazuje to, jak bardzo wydarzenia i osoby z przeszłości determinują naszą przyszłość. Z jednej strony niektórzy ludzie są dla nas bodźcem do działania, motywują nas i popychają w kierunku, w którym być może sami nie mielibyśmy odwagi podążyć. Dla kontrastu mamy te złe doświadczenia, które pchają nas w dół. Podobnie było w przypadku Igora. Jego tragedia sprawiła, że sam zaczął popełniać błędy, które widział u innych, a których chciał uniknąć. Nieświadomie sam zaczął dążyć do perfekcji w... życiu. Czy było warto?

To co także zwróciło moją uwagę w tej historii, to ból. Nie tak jak to bywa w wielu opowieściach, gdzie opisywana jest rozpacz kobiety po stracie ukochanego, ale przejmujący ból i smutek mężczyzny. Autorka pokazała jak bardzo można kogoś kochać, jak bardzo można zatracić się w uczuciu i niejako (choć nie zawsze świadomie) można podporządkować mu swoje życie. Historia Igora i Kamili to dla mnie jedna z najbardziej emocjonalnych części tej książki. 
Podsumowując:

"Muzyka twojej duszy" mnie oczarowała. Jej subtelność i nieszablonowość sprawiły, że z przyjemnością zagłębiłam się w lekturze. Nie jest to typowa powieść obyczajowa, z całą pewnością mogę ją zaliczyć do tych nietuzinkowych, które zapadają mocno w pamięć i serce. Autorka udowodniła, że świat muzyki i fotografii, choć dla mnie nieznany, jest niesamowicie ciekawy i fascynujący. Pokochają ją ci z was, w których drzemie natura romantyka, którzy stawiają w książkach przede wszystkim na emocje. Polecam!

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania oraz objęcia książki patronatem medialnym dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona. 
https://www.facebook.com/Agnieszka.Lis.Pisarka/
https://www.facebook.com/czwartastrona/

"Dziadkowie od A do Z" - Raquel Diaz Reguera

Każdy dziadek jest wyjątkowy. Najbardziej oczywiście taki, który jest naszym dziadkiem. Mój miał zawsze w kieszeni cukierki "kukułki...

Copyright © 2016 NIEnaczytana , Blogger