października 14, 2019

"Niedokończona baśń" - Dorota Gąsiorowska [PREMIEROWO]

"Niedokończona baśń" - Dorota Gąsiorowska [PREMIEROWO]

- Nigdy z tego nie rezygnuj, wyobraźnia to jeden z najcenniejszych darów, jakie otrzymał człowiek (...)"
Baśń kojarzy mi się z dzieciństwem, tajemnicą magią... Czy autorce udało się stworzyć równie piękną opowieść jak te, które znam ze starych książek czytanych przez mamę?

Julia nosi w sobie ogromny ból – straciła ukochanego mężczyznę i sama wychowuje pięcioletnią córeczkę. Życie jednak daje jej niezwykłą szansę. Kobieta zostaje asystentką Susanne Benoit, słynnej francuskiej pisarki, której twórczość przez lata podziwiała. Wkrótce wyruszą razem w podróż do magicznej Akwitanii. Tam okaże się, że Susanne również skrywa w sercu bolesną tajemnicę.
Julia stanie przed trudnym wyborem – będzie musiała zdecydować, czy powinna posłuchać głosu serca, czy też postąpić tak, żeby nikogo nie zranić. Przy okazji spróbuje rozwikłać zagadkę pewnej średniowiecznej księgi, na której kartach spisano zapierającą dech w piersiach historię niespełnionej miłości, od stuleci czekającą na szczęśliwe zakończenie.
Ale czy Julia będzie potrafiła napisać własną baśń, piękniejszą niż te skrywane przez tajemnicze księgi i kamienne mury akwitańskich zamków? 
Kiedy byłam małą dziewczynką bardzo lubiłam czytać baśnie. Pani z biblioteki wyszukiwała dla mnie opowieści z różnych stron świata, a ja wciąż miałam mało. Na mojej półce dumnie prężyły się zdobyte z takim trudem, pięknie wydane książki, bo takie to były czasy, że nie miałam możliwości stworzenia własnej biblioteczki 'ot tak'. Ale moi najbliżsi wiedzieli, że najbardziej kocham ten gatunek opowieści i jak tylko mieli możliwość, to obdarowywali mnie baśniami właśnie. Wiele z nich mam do dziś i często z sentymentem przeglądam, trochę już nadgryzione zębem czasu strony, uśmiechając się przy tym z sentymentem. We wspomnieniach wciąż widzę siebie, małą dziewczynkę, która za sprawą swoich ulubionych historii odpływa w świat marzeń. Dlaczego o tym piszę? Bo podczas lektury najnowszej książki Doroty Gąsiorowskiej znów tak się poczułam... 
Jeśli wciąż pielęgnujecie w sobie wewnętrzne dziecko, to ta książka jest dla was. Jej baśniowa otoczka nie czyni jej nierealną, bo nie jest pozbawiona zwyczajnych, w domyśle współczesnych, trosk i problemów. Jej bohaterowie nie chodzą w pięknych strojach, choć niektórzy mają ten przywilej i mieszkają w... zamku. Jednak opowieść nakreślona ręką Doroty Gąsiorowskiej, to przede wszystkim piękna historia o życiu, w którym pomimo wielu niepowodzeń, zawsze znajdzie się szansa na szczęśliwe zakończenie.
Autorka stworzyła wielowątkową powieść, w której codzienność bohaterów przeplata się z tajemnicą niezwykłej historii, która nie doczekała się zakończenia. Magiczna aura jaką czujemy czytając o Château de la Lune, kartuszu z wizerunkiem mitycznej kobiety, labiryncie, zaniedbanym ogrodzie, wieży bez wejścia - wszystko to sprawia, że stajemy się mimowolnie bohaterami tejże historii. Ja się nim stałam i z wypiekami na twarzy, zapewne z równie wielką ekscytacją jak mała bohaterka książki - Basia, czekałam na zakończenie baśni, a także finał losów bohaterów, których polubiłam od pierwszej strony. Nie byłoby to możliwe bez wspaniałych opisów i metafor, jakie zastosowała autorka. Wszak nie pierwszy raz stwierdzam, że potrafi ona malować słowem. 
Podsumowując:

Książki Doroty Gąsiorowskiej mają w sobie to coś, co sprawia, że z przyjemnością po nie sięgam. Po przeczytaniu najnowszej powieści autorki wiem, że staje się ona odtąd moją ulubioną historią, jaka wyszła spod jej ręki. Z jednej strony przypomniała mi dzieciństwo i zabrała mnie do magicznej Akwitanii, a z drugiej stworzyła opowieść, która porusza wiele trudnych tematów, jak samotne macierzyństwo, życie w związku, który nas tłamsi, czy próba pogodzenia się z błędami przeszłości i potrzebie otrzymania wybaczenia. Jednak ta historia niesie w sobie przede wszystkim przesłanie, aby nigdy nie rezygnować ze szczęścia i nie poprzestawać w szukaniu swojego happy endu. Bo przecież każdy ma swoją "niedokończoną baśń" i to my sami jesteśmy odpowiedzialni za to, jaki będzie jej finał. Czasem wystarczy tylko uwierzyć i spojrzeć w głąb siebie, aby wszystko zrozumieć... Polecam!

"Pamiętaj, (...) zawsze ufaj wyłącznie sobie i nie wierz, jeśli ktoś uznaje coś za złe tylko dlatego, że nie odpowiada to jakimś kanonom".  

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję autorce oraz Wydawnictwu Znak Między Słowami.
https://www.facebook.com/pisarkadorotagasiorowska/

https://www.facebook.com/miedzyslowamiksiazki/


października 11, 2019

"Rachunek za szczęście, czyli caffe latte" - Karolina Wilczyńska

"Rachunek za szczęście, czyli caffe latte" - Karolina Wilczyńska
Na każdej drodze są zakręty. I kamienie Na wiele nadepniesz, zanim nauczysz się je omijać. Tak to już jest. Można oczywiście usiąść na poboczu, ale wtedy nie uda się dojść do celu".
Przyszedł ten czas. Ostatni raz miałam okazję poczuć niepowtarzalny klimat "Kawiarenki za rogiem". Czy zakończenie historii Miłki przypadło mi do gustu?

Miłka próbuje poradzić sobie z problemami w kawiarence, ale niełatwo myśleć o pracy, gdy życie osobiste znowu się komplikuje. Na dodatek tajemnicza właścicielka kamienicy robi wszystko, by doprowadzić do zamknięcia lokalu.
Co na to Tymon? Kto będzie dla Miłki wsparciem w trudnych chwilach? Czy pani Wera wywróży bohaterce dobrą przyszłość? A może przepowie kolejne problemy? 

To co mogę powiedzieć po przeczytaniu ostatniego tomu tej serii, to że jest mi żal, że jego lektura już za mną. Tak, to może oznaczać tylko jedno - to była, moim zdaniem, najlepsza część cyklu "Kawiarenka za rogiem"! Stanowczo mogę powiedzieć, że to jedna z TYCH książek, które powstały ku pokrzepieniu serc. Historia Miłki, która z dosyć niepozornej dziewczyny, przeistacza się w pewną siebie i swojego celu w życiu kobietę, naprawdę mnie wciągnęła. Było w tym coś bajkowego, mogłabym odnieść się także do "Kopciuszka", bo i w przypadku tej opowieści mamy złośliwą Paulę, ale i... wróżkę! Pani Wera i jej jaśminowa herbata już zawsze będą wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Po zakończeniu czytania czuję ciepło na sercu. I choć w historii Miłki nie zabrakło także, parafrazując tytuły poszczególnych tomów, gorzkiego espresso. to z całą pewnością zakończenie stanowi crème de la crème tej "kawowej historii". 
"Rachunek za szczęście, czyli caffe latte" to jednak nie tylko opowieść o losach Miłki. To także historia, która uświadamia nam, że w życiu nic nie jest tylko czarne, albo tylko białe. Że czasem nie wszystko jest takie, jakim się wydaje. Każdemu należy się druga szansa, bo czasem zwyczajna rozmowa wystarczy, aby pozbyć się negatywnych uczuć i fałszywego postrzegania danej sytuacji. Trzeba zmierzyć się z życiem. Mimo że czasem rzuca  nam ono kłody pod nogi, to możemy nauczyć się je omijać. A przede wszystkim należy dążyć do celu, nie zbaczając z wyznaczonej trasy i nie siadając na poboczu ścieżki losu. Bo wszystko ma swój czas i miejsce i "dzieje się wtedy, kiedy jest potrzebne".
Podsumowując:

Tak bardzo żal mi opuszczać mury urokliwej "Kawiarenki za rogiem". Autorce udało się wykreować miejsce bezpieczne, ciepłe, w którym każdy "rozbitek" może się schronić przed życiową zawieruchą. Aż żałuję, że gdzieś obok mnie nie ma takiej kawiarenki... Polecam miłośnikom pióra autorki, a także wielbicielkom powieści obyczajowych z przesłaniem. Myślę, że ta historia jest taka... kompletna. Był uśmiech, złość, rozczarowanie, a na końcu łza żalu ale i radości, że życie mimo, iż serwuje nam czasem prawdziwe rewolucje, to również wynagradza. Bo ono już takie jest - jak to tytułowe latte: puszysta pianka marzeń przenika się z kawową goryczą rozczarowania, aby w efekcie dotrzeć do słodyczy, której każdy z nas przecież doświadcza.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu FILIA.

https://www.facebook.com/WilczynskaK/
https://www.facebook.com/WydawnictwoFILIA/
 

października 06, 2019

"Znany szum morza" - Magdalena Majcher

"Znany szum morza" - Magdalena Majcher
Jagoda spojrzała na zegarek, otrzepała spodnie z piasku i ruszyła w drogę powrotną do domu. Do domu, w którym ponad siedemdziesiąt lat temu wszystko się zaczęło. Babcia Marcjanna byłaby szczęśliwa widząc, ile poranionych serc znalazło schronienie w jej domu. 
Zakończenie serii wywołuje we mnie zawsze szczególne emocje. Jestem ciekawa jak autor pozamykał poszczególne watki i czy udało mu się spełnić moje oczekiwania związane z zakończeniem?

Jagoda pragnie przełamać koło międzypokoleniowych kłamstw. Spędzając całe dnie na rozmowach z babką, stara się zrozumieć zawikłaną historię rodziny.
Wiedziona przekonaniem, że los można odwrócić, stawia wszystko na jedną kartę. Tworzy wyjątkowe miejsce, które przyciąga kobiety takie jak ona – samotne matki niepełnosprawnych dzieci.
Czy smutek i cierpienie można dziedziczyć po przodkach? Czy mamy jakikolwiek wpływ na nasze życie? Pełna emocji opowieść o powrocie do domu, gdzie można odnaleźć i zrozumieć ślady przeszłości.
  
Marcjanna, która przeżyła wojenną traumę, Gabriela, którą los "obdarował" mężem tyranem i Jagoda, która nie mogła znaleźć szczęścia u boku ukochanego mężczyzny... Czytając ostatni tom Sagi nadmorskiej Magdaleny Majcher, budził się we mnie czytelniczy bunt. Bo chociaż wiem, że u autorki nie ma słodkich happy endów, a bohaterowie muszę stoczyć bój z losem, zanim uzyskają względny spokój wewnętrzny, to ten ogrom tragedii sprawiał, że zwyczajnie na świecie czekałam na "światełko w tunelu" i bardzo chciałam, aby wydarzyło się w życiu chociaż jednej z kobiet z rodu Zielczyńskich coś pozytywnego... Chociaż autorka nie wysłuchała moich niemych próśb, to udało się jej zadowolić moje oczekiwania, spleść losy czterech silnych kobiet i zamknąć je klamrą po swojemu, tak jak tylko ona potrafi. 
W ostatnim tomie sagi nadmorskiej Magdalena Majcher przybliża czytelnikowi losy najmłodszej z rodziny - Jagody. Jako matce niepełnosprawnego dziecka przyszło się jej zmierzyć z ignorancją, małomiasteczkowymi wąskimi horyzontami, a nawet z odtrąceniem ze strony osoby, która powinna być dla niej opoką - ukochanego mężczyzny. Zmagania z przepisami, codzienna walka o lepszy życie i przyszłość dziecka, wywołały we mnie prawdziwy bunt, złość i sprzeciw przeciwko współcześnie przyjętym praktykom w naszym kraju względem osób niepełnosprawnych i ich rodzin. Wspiera się wiele projektów, które tak naprawdę niczego nie wnoszą do naszego życia. Promuje się bierność, lenistwo i ignorancję, a nie pomaga się tym obywatelom naszego kraju, którzy tak naprawdę tego potrzebują. Bo nie oni są winni temu, że urodzili się z dysfunkcją ruchową czy umysłową, że leczenie, rehabilitacja i wizyty u specjalistów często przerastają możliwości finansowe ich rodzin, blokując im tym samym szansę na rozwój i możliwość funkcjonowania w społeczeństwie. 
Jednak "Znany szum morza" to nie tylko obraz walki matki dziecka niepełnosprawnego, ale zakończenie sagi, której głównymi bohaterkami były przede wszystkim kobiety. Ich postawa i wola walki, mimo nieprzychylnością losu, jest godna podziwu i naśladowania. I chociaż są to postacie fikcyjne, to z powodzeniem mogą być swoistego rodzaju lustrem, w którym dostrzegamy samych siebie. Bo ile jest kobiet, które żyją w toksycznym związku? Ile razy słyszeliśmy opowieści naszych babć z czasów wojny, ile z nich przeżyło piekło obozu, traumę związaną z utratą domi i najbliższych? Aż wreszcie po temat nam najbliższy - samotność w wielkim świecie, a to tylko dlatego, że nasze dziecko jest chore...
Podsumowując:

Saga nadmorska to wspaniała opowieść o dzielnych i silnych kobietach, które mimo, iż odebrano im szansę na szczęście, potrafiły napisać swoją historię na nowo, a przede wszystkim odnaleźć swoje miejsce na ziemi. Poprzez przedstawienie losów trzech kobiet autorka przemyciła na kartach swoich książek wiele ważnych i trudnych wątków, które często są pomijane, przemilczane lub stają się tematem tabu. Udowodniła tym samym, że niezależnie od czasów, w których żyjemy, poczucie przynależności i odnalezienie śladów przeszłości w swoim własnym życiorysie, jest tak samo ważne. Że można, a nawet należy stawić czoła losowi i uwierzyć, że dla każdego nadejdzie lepsze jutro. Bo po burzy przychodzi słońce, bez obcych powiewów wiatru i zimnego koloru nieba. Zostaje tylko znany szum morza, który przywodzi na myśl spokój i poczucie bezpieczeństwa, które każdemu jest tak bardzo potrzebne.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję autorce oraz Wydawnictwu PASCAL.

https://www.facebook.com/magdalenamajcherautorka/
https://www.facebook.com/WydawnictwoPascal/





października 02, 2019

KARTKA Z KALENDARZA - PAŹDZIERNIK

KARTKA Z KALENDARZA - PAŹDZIERNIK
Zapraszam na comiesięczny przegląd premier książkowych:

02-10-2019
RACHUNEK ZA SZCZĘŚCIE, CZYLI CAFFE LATTE - KAROLINA WILCZYŃSKA

 
Kawiarenka za rogiem to miejsce, do którego chce się wracać!
Miłka próbuje poradzić sobie z problemami w kawiarence, ale niełatwo myśleć o pracy, gdy życie osobiste znowu się komplikuje. Na dodatek tajemnicza właścicielka kamienicy robi wszystko, by doprowadzić do zamknięcia lokalu.
Co na to Tymon? Kto będzie dla Miłki wsparciem w trudnych chwilach? Czy pani Wera wywróży bohaterce dobrą przyszłość? A może przepowie kolejne problemy?
Wiele emocji, codzienne zmagania i nieoczekiwane wydarzenia, a do tego aromatyczna kawa i bohaterowie, których znacie i lubicie. Zapraszamy do Kawiarenki za rogiem!
 
16-10-2019
SZEPTY GWIAZD - ANNA ŁAJKOWSKA 
[PATRONAT MEDIALNY NIEnaczytana] 


Zbliża się Boże Narodzenie, pada śnieg i wszyscy dokądś biegną, ogarnięci przedświąteczną gorączką. Poznajemy Agatę, Jacka, Dorotę, Jagodę i Witka – ludzi na życiowym zakręcie, próbujących zacząć od nowa i odmienić los, który dotąd nie był dla nich zbyt łaskawy. Ale czy łączy ich coś jeszcze?
Mądra, wzruszająca opowieść o miłości, bolesnych rozstaniach, trudnych wyborach, nowych, nie zawsze łatwych związkach, ale i o nadziei. Bo jakoś o nią łatwiej w tej niepowtarzalnej, magicznej atmosferze świąt...

14-10-2019
NIEDOKOŃCZONA BAŚŃ - DOROTA GĄSIOROWSKA

Życie pisze baśnie piękniejsze niż te ukryte w murach akwitańskich zamków
Julia nosi w sobie ogromny ból – straciła ukochanego mężczyznę i sama wychowuje pięcioletnią córeczkę. Życie jednak daje jej niezwykłą szansę. Kobieta zostaje asystentką Susanne Benoit, słynnej francuskiej pisarki, której twórczość przez lata podziwiała. Wkrótce wyruszą razem w podróż do magicznej Akwitanii. Tam okaże się, że Susanne również skrywa w sercu bolesną tajemnicę.
Julia stanie przed trudnym wyborem – będzie musiała zdecydować, czy powinna posłuchać głosu serca, czy też postąpić tak, żeby nikogo nie zranić. Przy okazji spróbuje rozwikłać zagadkę pewnej średniowiecznej księgi, na której kartach spisano zapierającą dech w piersiach historię niespełnionej miłości, od stuleci czekającą na szczęśliwe zakończenie.
Ale czy Julia będzie umiała napisać własną baśń, piękniejszą niż te skrywane przez tajemnicze księgi i kamienne mury akwitańskich zamków?

16-10-2019
MATKI I CÓRKI - AŁBENA GRABOWSKA 

Prababka, babka, matka i córka zmagają się z przeszłością. Maria podążyła za mężem zesłańcem na Sybir. Sabina była więźniarką obozu koncentracyjnego Ravensbrück, przebywała na bloku, gdzie dokonywano eksperymentów medycznych na kobietach. Magdalena straciła ukochanego i samotnie wychowywała córkę w PRL-u. Lila żyje z piętnem dziecka niekochanego i uwikłanego w tajemnice. Każda z nich mierzy się z macierzyństwem w innych okolicznościach i dla każdej jest to doświadczenie przełomowe. W domu bez mężczyzn kłębią się sekrety, niewyjaśnione historie opowiadane przez żywych i martwych. Pod wpływem tych opowieści najmłodsza z bohaterek zastanawia się, jakie dziedzictwo przekaże swoim dzieciom. Próbuje poznać przeszłość, ale co chwilę natrafia na mur niedopowiedzeń, kłamstw i przeinaczeń. Czy wystarczy oswoić własną historię, żeby przezwyciężyć strach przed bliskością?
Cztery kobiety, których losy przeplatają się z historią XX wieku. Cztery naznaczone traumą matki. Cztery córki, które borykają się z rodzinną historią i próbują odkryć własne korzenie.

16-10-2019
POZWÓL MI KOCHAĆ - ILONA GOŁĘBIEWSKA

Sabina Horczyńska jest kobietą sukcesu – pracuje jako wykładowca na uczelni, świetnie zarabia, cieszy się uznaniem. Jednak z dnia na dzień traci posadę i dobre imię, na które pracowała całe życie. Wszystko za sprawą oskarżenia o oszustwo i przyjęcie łapówki.
Córka namawia ją, żeby wyjechała do rodzinnego dworu na Podlasiu. Sabina nie ma ochoty odwiedzać Lipowego Wzgórza ze względu na matkę, z którą od lat żyje w konflikcie. W końcu decyduje się na wyjazd, bo matka wyrusza akurat w długą podróż. Sabina nie przypuszcza nawet, jak wielkie zmiany zapoczątkuje w jej życiu ta pozornie błaha decyzja.
Angażuje się w działalność Akademii Sztuk Anielskich, pomaga prowadzić dworski pensjonat i poznaje dwóch intrygujących mężczyzn. Pierwszy dzieli się z nią swoją niezwykłą pasją – zielarstwem. Drugiego ratuje przed niechybną śmiercią, gdy w trakcie szalejącej burzy znajduje go pobitego na poboczu drogi. Pomiędzy nimi szybko rozkwita uczucie, ale Sabina nie wie, że ten gorący romans może być dla niej tragiczny w skutkach. Musi też zmierzyć się z przeszłością. Czy przez lata żyła w kłamstwie? Czy jest winna zarzucanych jej czynów? Jakie sekrety skrywa jej matka?
Mocna, tajemnicza i przejmująca opowieść o przewrotności losu i o tym, że nic nie jest nam dane raz na zawsze. Autorka z doskonałym wyczuciem pokazuje jak trudna może być relacja między matką i córką, jak kłótnie i ukrywane przez lata tajemnice mogę doprowadzić do rozpadu rodziny.

16-10-2019
ZASADY MAGII - ALICE HOFFMAN


Wszystko zaczęło się w 1620 roku, kiedy Maria Owens została oskarżona o czary – ukarano ją za to, że pokochała niewłaściwego mężczyznę.
Kilkaset lat później w Nowym Jorku lat 60., w świecie, który zmienia się z dnia na dzień, Susanna Owens wie, że trójka jej dzieci jest niebezpiecznie wyjątkowa.
Trudna Franny, o skórze białej jak mleko i krwistoczerwonych włosach, nieśmiała i piękna Jet, która potrafi czytać w myślach, i charyzmatyczny Vincent, który odkąd nauczył się chodzić, pakuje się w tarapaty.
Od samego początku Susanna wyznaczyła swoim dzieciom sztywne granice: żadnych wędrówek w świetle księżyca, czarnych strojów, kotów, kruków, świec ani podręczników czarnej magii. A przede wszystkim: żadnych ognistych romansów!
Odwiedziny u ciotki Isabelle w Massachusetts otworzą dzieciom oczy na przeszłość ich rodziny. Na jaw wyjdą skrywane tajemnice i prawda o tym, kim naprawdę są. Po powrocie do Nowego Jorku każde z nich wejdzie na nową drogę i na swój sposób spróbuje uciec od rodzinnej klątwy. Czego by jednak nie robili młodzi Owensowie, nie mogą uniknąć miłosnych rozczarowań i uczuciowych zawodów.
Dwie piękne siostry wyrosną na budzące lęk i podziw ciotki z „Totalnej magii”, a Vincent, ich ukochany brat, zostawi po sobie nieoczekiwane dziedzictwo…
22-10-2019
ZAPOMNIJ O MNIE - MAŁGORZATA GARKOWSKA
[PATRONAT MEDIALNY NIEnaczytana] 


Miłość wszystko wybacza, ale czy na pewno?
Artur jest człowiekiem poukładanym i solidnym. Narzeczona, praca, mieszkanie. I konkretne plany na przyszłość. Wciąż jednak – sam nie wie dlaczego – wraca myślami do nieznajomej ze sklepu, której próbował pomóc.
Anna myślała, że ma wszystko. Spokojna praca w rodzinnej firmie, przygotowania do ślubu, dziecko w drodze. Jedno wydarzenie wszystko zmienia. Zostaje sama z mnóstwem pytań bez odpowiedzi.
Ewelina zjawia się w Zamościu z jedną walizką w ręce. I jednym celem: chce odnaleźć mężczyznę, w którym się zakochała. I który jest ojcem jej dziecka. Sama, bez pracy, próbuje sobie radzić w nowej rzeczywistości.
Trzy osoby w przełomowym momencie życia. Co się wydarzy, gdy ich ścieżki się przetną? Czy uda im się wykorzystać swoją szansę? I czy miłość będzie miała też jasną stronę?

22-10-2019
JESZCZE JEDNO MARZENIE - MAGDALENA ZEIST


Dwa serca bijące we wspólnym rytmie...
Igor i Gaja są dla siebie wszystkim, jednak w ich życiu pojawia się moment, gdy jedno z serc zwalnia.
Zaczyna się walka o życie.
Czy wystarczy im czasu na spełnienie
wszystkich swoich marzeń?
"Jeszcze jedno marzenie" to opowieść o stracie, chorobie, smutku,
nadziei, wewnętrznej sile, przyjaźni oraz miłości na dobre i na złe.
26-10-2019
WYROK - KAROLINA WÓJCIAK
[PATRONAT MEDIALNY NIEnaczytana]  

CO ŁĄCZY SAMOTNĄ MATKĘ, PRZYSZŁĄ PANNĘ MŁODĄ I SKAZANEGO ZA MORDERSTWO?
Historia młodego mężczyzny odsiadującego WYROK 15 lat więzienia oraz dwóch silnych kobiet, które poznają smak miłości i odrzucenia. Wszyscy troje mierzą się z konsekwencjami podejmowanych decyzji.
Anita, po trudnym rozstaniu, szukając nowego startu, przeprowadza się do małego miasta, w którym poznaje mężczyznę swoich marzeń. Sielanka nie trwa jednak długo…
Pola, wychowana w dobrobycie, córka kandydatki na premiera, dowiaduje się od babci, że wiele lat temu w mieszkaniu naprzeciwko doszło do zagadkowego morderstwa. Zaintrygowana postanawia odszukać zabójcę. W ten sposób trafia do więzienia, gdzie poznaje Borysa, który od 10 lat każdy dzień spędza tak samo – zamknięty w ciasnej celi.

29-10-2019
ECHA NIEWIERNOŚCI - EDYTA ŚWIĘTEK
[PATRONAT MEDIALNY NIEnaczytana]  
 
Echa niewierności to kolejny tom cyklu Grzechy młodości autorstwa Edyty Świętek.
Autorka zaprasza w podróż do Bydgoszczy lat siedemdziesiątych. Ukazuje w niej codzienne radości i smutki, problemy wychowawcze i uroki rodzicielstwa oraz inne sprawy przeciętnej polskiej rodziny, które splatają się z realiami życia w minionej epoce.

30-10-2019
TYSIĄC OBSESJI - GABRIELA GARGAŚ, MARCEL WOŹNIAK 

On jest wszystkim, o czym marzyła. Ona – tym, czego on nie może mieć.
Takiego duetu jeszcze nie było! Bestsellerowi autorzy Gabriela Gargaś i Marcel Woźniak przedstawiają swoją pierwszą wspólną powieść!
Na Dworcu Centralnym znalezione zostają zwłoki mężczyzny… Gdy trzy miesiące wcześniej drogi Aniki i Roberta przecinają się w ciemnym hotelowym korytarzu, rozpoczyna się gra, w której namiętność bierze górę nad rozsądkiem, a skrywane fantazje budzą demony przeszłości. Wszystko komplikuje fakt, że ona jest zaręczona, a on żonaty. Robert jest biznesmenem, byłą gwiazdą piłki nożnej i wspólnikiem w firmie bukmacherskiej. Anika – asystentką w renomowanej firmie. Z ich spotkania wynikną nieodwracalne konsekwencje, których sami nie mogli przewidzieć. Do sieci wyciekają zdjęcia kochanków, obietnice zostają złamane, przyjaźń zerwana. Wielki świat biznesu obraca brudnymi pieniędzmi, a wybuch pożądania doprowadza do zabójstwa…
Kto ginie i dlaczego? Do czego może doprowadzić romans? Czy namiętność może przerodzić się w obsesję?
W tej historii nikt nie jest tym, za kogo się podaje. Anika i Robert ogniem swojej namiętności podpalili cały świat. Ktoś będzie musiał za to zapłacić. Bo stawką w tej grze jest nie tylko miłość, ale i życie.






Echa niewierności to kolejny tom cyklu Grzechy młodości autorstwa Edyty Świętek.
Autorka zaprasza w podróż do Bydgoszczy lat siedemdziesiątych. Ukazuje w niej codzienne radości i smutki, problemy wychowawcze i uroki rodzicielstwa oraz inne sprawy przeciętnej polskiej rodziny, które splatają się z realiami życia w minionej epoce.



września 30, 2019

"Szczęście dla zuchwałych" - Petra Hülsmann

"Szczęście dla zuchwałych" - Petra Hülsmann
 (...) życie toczy się tam, gdzie chce. (...) Większość rzeczy po prostu się ludziom przydarza."
Przywołująca wakacyjne wspomnienia okładka i nieznana autorka. Czy to był dobry wybór?

Szczęście nie rośnie na drzewach – czasem trzeba o nie zawalczyć. Zabawna i wzruszająca opowieść o kobiecie, która odważyła się być szczęśliwa.
Stoisz po szyję w wodzie? Głowa do góry! Imprezy, wolność, beztroska − dla Marie nie ma nic ważniejszego. Wszystko zmienia się, kiedy jej siostra Christine zapada na ciężką chorobę i prosi, by na czas terapii zaopiekować się jej dziećmi. Jakby tego było mało, Marie ma przejąć jej posadę w rodzinnej stoczni jachtowej. Zupełnie nie ma ochoty na nowe wyzwanie, a tym bardziej na nowego szefa, sztywnego nudziarza o imieniu Daniel. Podczas gdy jedna katastrofa goni drugą, a życie staje się chaosem, Marie powoli zaczyna pojmować, że są na świecie rzeczy, o które warto walczyć. I że pewne sytuacje – na przykład nowa miłość − dopadają człowieka wtedy, gdy się tego najmniej spodziewa.
  
W zasadzie mogłabym rozpocząć swoją opinię od słów: jaka to była fajna książka. I to wystarczyłoby za całą recenzję. Nie byłoby to jednak fair ani wobec was, ani wobec wydawcy, dlatego napiszę dlaczego. Mogę z całą pewnością stwierdzić, że "Szczęście dla zuchwałych" to świetna obyczajówka, łącząca wiele cech, za które cenię ten gatunek: było życiowo, wesoło, ale nie zabrakło też przysłowiowej łyżki dziegciu. Czytałam ją z dużą przyjemnością, bo autorce udało się połączyć historię, ktora może nie jest oryginalna, ale zawiera w sobie przekaz zgrabnie połączony z dynamiką akcji. Po prostu to jedna z tych książek, która czytają się same. 
Dla kogo? Dla kobiet. O kim? O kobietach i to w dwóch mocnych konfiguracjach. Poprawna do bólu, ułożona matka dwójki dzieci, której los funduje walkę z chorobą oraz jej siostra, wiecznie płynąca pod prąd, beztroska "królowa życia", dla której liczy się tylko dobra zabawa. Kiedy życie zmusza obie, aby stać się na moment kimś innym, będą musiały przejść długą drogę, aby nauczyć się siebie nawzajem. 
"Szczęście dla zuchwałych" to jednak nie tylko fajna obyczajówka, ale także książka z przesłaniem. To opowieść o walce o swoje marzenia, o radzeniu sobie z trudnymi doświadczeniami z przeszłości oraz wewnętrznej przemianie, którą może przejść każdy z nas. To także wzruszająca historia o kobiecie, której przyszło stoczyć walkę z nierównym przeciwnikiem, jakim jest nowotwór. Autorka nie tylko pokazała traumę osoby chorej, ale także jej najbliższych, którzy w tym starciu, ze względu na swoją bezsilność, są często postaciami dużo bardziej tragicznymi.
Podsumowując:

Książkę Petry Hülsmann polecam wam z czystym sumieniem. Na pewno będziecie się przy niej dobrze bawić, bo główna bohaterka ma charakterek i choć początkowo może irytować, to szybko was do siebie przekona i do samego końca będziecie trzymali za nią kciuki. To opowieść z życia wzięta, w której nie zabraknie wzruszeń oraz... miłości, która często przychodzi do nas z najmniej spodziewanego kierunku. 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Initium.
https://www.facebook.com/wydawnictwo.initium/




września 30, 2019

"Wszystko za życie. Niewiarygodna historia polskiej Żydówki, która przeżyła Zagładę" - Gerda Weissmann - Klein [PATRONAT MEDIALNY NIEnaczytana]

"Wszystko za życie. Niewiarygodna historia polskiej Żydówki, która przeżyła Zagładę" - Gerda Weissmann - Klein [PATRONAT MEDIALNY NIEnaczytana]

Dlaczego nie próbowałyśmy walczyć? Co to za różnica, gdyby zabili kilka z nas? I tak umierałyśmy, a te, którym uda się przeżyć, i tak w końcu zabiją".
Chociaż literatura obozowa nie jest mi obca, to książka "Wszystko za życie" była zupełnie inna niż te pozycje wydawnicze, które miałam okazję do tej pory czytać. Dlaczego?

„Wszystko za życie” to niezapomniana historia sześcioletniej gehenny Gerdy Weissmann Klein, ofiary nazistowskiego okrucieństwa – od dzieciństwa w rodzinnym domu w polskim Bielsku po wręcz cudowne ocalenie i wyzwolenie przez amerykańskich żołnierzy w czeskich Volarach. Gerda zabiera czytelnika w przerażającą, lecz przepełniającą nadzieją podróż.
Błoga, idylliczna młodość nastoletniej Gerdy legła w gruzach, gdy we wrześniu 1939 roku naziści wkroczyli do Polski. Choć najeźdźcy przez pewien czas pozwalali Weissmannom żyć w piwnicy ich domu, ostatecznie rozdzielili rodzinę i wywieźli jej członków do niemieckich obozów pracy. W ciągu kolejnych kilku lat Gerda została pozbawiona wszystkiego poza życiem. Nim wojna dobiegła końca, straciła rodziców, brata, dom, dobytek i wszystko, co było jej drogie. Mimo to
nie straciła hartu ducha i wiary w człowieczeństwo.
Do recenzji tej książki zabierałam się kilka razy. I chociaż przeczytałam ją już jakiś czas temu, wciąż pisałam i kasowałam spisane słowa. Nie potrafiłam oddać tego co czułam podczas jej lektury, przekazać słowami to, co chciałabym, abyście przeczytali, a nade wszystko, abyście po nią po prostu sięgnęli... Przyszedł jednak czas, że udało mi się ubrać myśli i emocje w słowa.
To co mnie uderzyło w zasadzie od pierwszych linijek "Wszystko za życie" to spokój i taka niewytłumaczalna swojskość. Czytałam to o czym pisała Gerda i wydawało mi się, że mieszkam tuż obok. Biła od niej delikatność i subtelność. I w tym momencie pojawiało się zdziwienie, wszak literatura obozowa jest tożsama z bólem, cierpieniem, wzbudza w nas wiele emocji: od przerażenia, strachu, aż po niedowierzanie. Dlatego te uczucia, towarzyszące mi podczas czytania książki Weissmann - Klein, były dla mnie czymś nowym. Cała historia opowiadana jest przez kilkunastoletnią dziewczynę, która w momencie wybuchu wojny nie do końca rozumie co się dzieje. Wydaje się jej, że to wszystko minie, nie potrafi wyobrazić sobie czym ona jest. Obserwujemy jej przemianę, jej determinację i walkę o to, aby przetrwać. To co ją spotyka, jak możecie sobie wyobrazić, nie jest łatwym doświadczeniem, zwłaszcza dla młodej dziewczyny. A mimo to pozostaje w niej dziewczęca naiwność i ufność. Zupełnie tak, jakby czas się zatrzymał. I chociaż wspomnienia na zawsze wryły się w jej pamięć, serce i dusze, to jednocześnie został jej odebrany ważny fragment życia, który niejako nie przygotował jej do dalszego życia "po". Pozbawiona rodzicielskiej i braterskiej miłości, sama często musiała być wsparciem dla innych. Mimo to udało się jej przetrwać, a wojenna machina nie zabiła w niej wrażliwości, wewnętrznego ciepła i chęci życia.
Ta opowieść wyciska łzy. Może wydać się wam to dziwne, ale dla mnie takim najbardziej wzruszającym momentem był fragment z... margaryną. Gerda dostała na urodziny od swojej przyjaciółki Ilse kromkę chleba posmarowaną tym "prawdziwym przysmakiem", bo kobiety dostawały ją tylko w niedzielę. Przyjaciółka zeskrobała ją z własnej kromki i zachowała, aby uczcić ten wyjątkowy dzień Gerdy...
Podsumowując:

To co urzekło mnie w tej książce najbardziej, jeśli tak to mogę określić, to ta "namacalność" bohaterki. To nie była fikcja literacka, nie była to wyimaginowana postać, a osoba, która istniała naprawdę i która postanowiła podzielić się z nami swoją historią. Dodatkowo fakt, że akcja książki "Wszystko za życie" rozgrywa się w moich rejonach sprawia, że czuję się z nią tym bardziej związana. To jedna z tych pozycji wydawniczych, która uświadamia nam, że wojna ma ludzką twarz, że to nie tylko tragedia anonimowych osób. Moja znajoma powiedziała mi ostatnio, że ona nie może czytać książek o obozie, wojnie, bo ją przygnębiają. Z jednej strony ją rozumiem, a z drugiej uważam, że takie książki powinniśmy znać i czytać w pierwszej kolejności...Polecam!

Za egzemplarz do recenzji i możliwość objęcia książki patronatem medialnym dziękuję Wydawnictwu Bez fikcji.

https://www.facebook.com/Wydawnictwo-Bez-Fikcji-617623182034754/


września 29, 2019

"Nie pozwól mu odejść" - Tomasz Kieres

"Nie pozwól mu odejść" - Tomasz Kieres
Zawsze było jakieś "ale". Liczy się ta minuta, a później może będzie następna, a może nie... Teraz."
Poprzednia książka Tomasza Kieresa przypadła mi do gustu i byłam ciekawa, czy autor utrzyma poziom. Czy nowa historia poruszyła mnie równie bardzo?

Połączyło ich wielkie uczucie, którego nadejścia żadne z nich się nie spodziewało. Niechciane, nieplanowane, niepotrzebne. Wielka miłość, która jest wspaniałym darem, w tym przypadku obojgu przyniosła jeszcze więcej bólu.
Bo miłość to wolność, a kochać znaczy pozwolić odejść. Nikt nie zasługuje na to, by zostać uwikłanym w związek bez przyszłości. W uczucie, które może zakończyć się tylko w jeden sposób. Do kogo jednak tak naprawdę należy decyzja?
Wzruszająca powieść o przewrotności losu i jego nieuchronności. O tym, że życie czasami brutalnie weryfikuje nasze plany i o sytuacjach, z których nie ma dobrego wyjścia.  
Kiedy przeczytałam już ponad połowę "Nie pozwól mu odejść" odniosłam wrażenie, że fabuła rozwija się tak, jak znajomość głównych bohaterów. Było zauroczenie, wielka namiętność, doszło nawet do skonsumowania związku, szkoda tylko, że już po kilkudziesięciu stronach... Mówiąc wprost - czułam się rozczarowana, bo o ile początek był obiecujący, to potem nagle coś w tej historii pękło i rozpoczęła się, trwająca niemal do samego końca, psychoanaliza, która mnie osobiście nużyła. O ile rozumiem ten zabieg, autor chciał pokazać swoich bohaterów, pozwolić tym samym zrozumieć czytelnikowi ich emocje, to dla mnie ta część książki była najzwyczajniej w świecie "przegadana"... Odnosiłam wrażenie, że czytam kilka razy o tym samym, że rozważania postaci są powielane, zmieniają się jedynie słowa. Dla mnie było tego za dużo i sprawiało, że czekałam na jakiś rozwój akcji, który przyszedł, ale dopiero pod sam koniec "Nie pozwól mu odejść".
Żeby jednak nie było, że jestem całkiem na nie, to pozytyw należy się autorowi za stworzenie dojrzałych postaci, za pokazanie, że miłość może przyjść do nas także wtedy, kiedy jesteśmy już dojrzałymi ludźmi i może być równie intensywna, a motyle w brzuchu to nie tylko domena nastoletniego uczucia. Dylemat, z którym zmaga się główny bohater też nie należy do najłatwiejszych. Podczas czytania każdy z nas może spróbować sobie odpowiedzieć na pytanie: jak ja zachowałbym/ zachowałabym się w takiej sytuacji? Nie chcę Wam w tym miejscu zdradzać, jaka przeszkoda pojawiła się w jego życiu, powiem tylko, że nie popieram jego decyzji i uważam, że nie powinniśmy decydować za innych. A już na pewno nie w taki sposób. 
Plus za zakończenie, które mimo iż stanowi swego rodzaju niedopowiedzenie, jest przez mnie odebrane jako zaproszenie do własnej interpretacji finału tej historii. Dla mnie to plus, bardziej wrażliwi czytelnicy będą zapewne woleli, aby było ono bardziej zero/jedynkowe. Ale w całej tej historii, w której najczęściej pojawiającym się zwrotem było: "wszystko nie tak", zakończenie musiało być płynne. Ale to tylko moje subiektywne spostrzeżenie.
Podsumowując:

"Nie pozwól mu odejść" nie zachwyciła mnie tak jak poprzednia książka autora, ale nie można odmówić jej pozytywów. I chociaż momentami bliżej było jej do melodramatu, to doceniam wnikliwe przedstawienie męskiego punktu widzenia i subtelność z jaką autor nakreślił tę, bądź co bądź, miłosną historię. Aby się przekonać czy Was #polskinicholassparks chwyci za serce, polecam sięgnąć po najnowszą książkę Tomasza Kieresa.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Filia.  

https://www.facebook.com/WydawnictwoFILIA/

września 23, 2019

"Sto dni wdzięczności" - Anna H. Niemczynow

"Sto dni wdzięczności" - Anna H. Niemczynow
Dążenie do szczęścia jest wyłącznie naszym zadaniem. To my sami ponosimy za siebie odpowiedzialność. Nikt inny! Kiedy sobie uświadomimy, wszystko stanie się o wiele łatwiejsze".
Korzystacie czasem z dzienników? A może piszecie pamiętnik? A gdyby tak połączyć codzienne zapiski z motywacją i szukaniem samego siebie?

Na kartach tego dziennika znajdziesz miejsce, które przy odrobinie dobrej woli zapełni się Twoimi dobrymi i wspierającymi Ciebie myślami. Stanie się swego rodzaju maleńką biblią pozytywności, do której w każdej chwili będziesz mogła wrócić, by wzmocnić swoją duszę i serce. Podaruj sobie ten czas. Nie żałuj go na dobro, które odmieni Twoje życie.
Na samym początku przyznaję, że do "Stu dni wdzięczności" podchodziłam dosyć sceptycznie. Zazwyczaj twardo stąpam po ziemi i różnego rodzaju poradniki, techniki motywacji w moim odczuciu nie są mi potrzebne. A może po prostu nie mam na nie czasu? W przypadku dziennika Ani H. Niemczynow było jednak inaczej. 
Zaczęłam czytać. Myślałam, że jednak to nie dla mnie, że to trochę śmieszne, infantylne? Jednak w miarę zagłębiania się w dziennik zaczęłam łapać się na tym, że uruchomił się mój proces myślowy. Każdy kolejny dzień był przyczynkiem do tego, aby spróbować siebie włożyć w jego ramy. I chociaż nie przeszłam całej drogi dzień po dniu, to już po samej tylko lekturze poczułam, że mogę spróbować na własnej skórze, czy i w moim przypadku mantra: "Dziękuję, Dziękuję, Dziękuję", może być początkiem zmiany.
Każdy dzień nas gdzieś pcha albo to my sami pchamy się przed innych. Pędzimy w nieznanym kierunku i po drodze gubimy tak wiele, kolekcjonując kolejne frustracje. A jeśli ktoś powie nam w tym pędzie nagle "prrr"! Wiem, że może odniesienie do konia nie jest być może trafione, ale chyba czasem tak właśnie można się poczuć. Ukierunkowani na kolejny cel zapominamy, aby cieszyć się tym co mamy, a nade wszystko, aby podziękować... Bo i po co? Przecież jest i wystarczy. Trzeba zdobywać kolejne cele, rzeczy, pieniądze...
Dziennik Ani Niemnczynow to takie "prrr" dla każdego, kto tylko zechce przystanąć. Jak napisała sama autorka, nie chce pouczać czytelników "Stu dni wdzięczności". Ona dzieli się swoimi doświadczeniami, tym co sama przeżyła. Tak po prostu. Bo warto być wdzięcznym. Chociażby za tak prozaiczne w naszym mniemaniu rzeczy, jak to, że możemy wstać rano z łóżka lub za te bardziej istotne jak to, że obok jest ktoś kto powie: kocham cię. A tak naprawdę można podziękować za wszystko, bo życie nas kocha i to już wystarczający powód?
W dzienniku znajdziecie 100 powodów, aby podziękować. To mogą być także wasze własne rzeczy, przemyślenia, które możecie zapisywać w specjalnie na ten cel przeznaczonych pustych stronach. Możecie stworzyć swój własny dziennik, który będzie wam służył pomocą w chwilach zwątpienia lub życiowego impasu.
Podsumowując:

"Sto dni wdzięczności" jest dla tych, którzy chcą zmiany postrzegania codzienności. Którzy potrzebują, aby stworzyć swój własny zbiór dobrych myśli, do którego będą mogli zawsze wrócić. Jeśli macie potrzebę pracy nad sobą, jeśli czujecie, że zagubiliście się w życiowym pędzie i potrzebujecie drogowskazu, a może raczej pomocnej dłoni, to Ania H. Niemczynow wam ją podaje. Można spróbować samemu poradzić sobie z problemami lub przyjąć ją i odnaleźć 100 swoich własnych powodów do wdzięczności. 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Filia.  

https://www.facebook.com/WydawnictwoFILIA/

września 21, 2019

"Nić Arachny" - Renata Kosin

"Nić Arachny" - Renata Kosin

Człowiek, który tak mocno trwa przy tym, w co kiedyś uwierzył, zawsze będzie starał się patrzeć tak, by rzeczywistość się z tym zgadzała. Nawet gdy coś nie pasuje".
Renata Kosin przyzwyczaiła mnie do tajemnicy. Do czytelniczego rozkoszowania się jej odkrywaniem. Czy pierwszy tom nowej serii autorki przypadł mi do gustu równie bardzo jak pozostałe jej książki?

Saga szlacheckiego rodu Śmiałowskich, którego losy wyznacza rytm polskich dziejów. 
Przytulisko to maleńka podlaska wieś, która z pozoru nie różni się od innych. Tu, w wiekowym dworze, mieszkają dziadkowie Michaliny. Wnuczka spędza u nich każde swoje wakacje. Miejsce to skrywa w sobie wiele sekretów, co potwierdza pewien stary dziennik, w którym tkwi klucz do poznania dziejów rodziny Śmiałowskich. Dziewczyna dzięki niemu odkrywa, że losy jej przodków, mimo upływu czasu snują się nadal, splecione z jej własnym, jak nitki  lnianego płótna tkanego przez Arachnę. 
Do lektury nowej książki Renaty Kosin podeszłam z dużym entuzjazmem. Jeśli przeczytacie moje poprzednie recenzje jej książek zobaczycie, że wielokrotnie się nimi zachwycałam, doceniając pisarski kunszt autorki i jej wyobraźnię w kreowaniu kolejnych, niesztampowych historii. Tym razem również dostałam to czego oczekiwałam. Jest tajemniczy stary zeszyt, pamiętnik dziadka; jest i plastyczne pióro, które sprawia, że książkę czyta się z wielką przyjemnością. A jednak jest inaczej...
Nie sposób nie docenić w przypadku "Nici Arachny" ogromnego wkładu pracy jaki autorka włożyła w stworzenie tła opowieści. Historia toczy się dwutorowo a więc musiała ona oddać klimat dwóch epok: XIX wiecznej wsi o wdzięcznej nazwie - Boguduchy oraz Przytuliska w 'przededniu' przemian ustrojowych w naszym kraju. W moim odczuciu udało się jej to bardzo dobrze. Wierne oddanie realiów obu epok sprawia, że historia rodu Śmiałowskich to nie tylko opowieść o rodzinnych zawirowaniach na przestrzeni dziejów, ale także lekcja historii w pigułce. Z jednej strony poznajemy rytm dnia mieszkańców podlaskiej miejscowości oraz ich obyczaje. Z drugiej natomiast śledzimy czasy nam bliższe - lata 80 - te XX wieku i tak znajome wydają się chociażby rozterki bohaterów wywołane chęcią posiadania własnego M2. 
W swojej najnowszej książce autorka przekazuje pewne uniwersalne wartości, które pomimo upływu czasu, stanowią constans. Pokazuje także, że kolejne pokolenia, czasem jak po nitce, idą tą samą drogą co ich przodkowie, powielając te same błędy, odtwarzając niejako sposób bycia i życia, a nawet dziedzicząc te same cechy charakteru, jak chociażby buta i niefrasobliwość. 
Podsumowując:

"Nić Arachny" to napisana z dużym rozmachem saga rodzinna. Autorce udało się oddać realia epoki. I chociaż czasem mnogość postaci i koligacji rodzinnych powodowała, że czułam się zagubiona, to uważam, że należy docenić jej ogrom pracy. To do czego się trochę przyczepię to, w moim odczuciu, brak równowagi pomiędzy losami bohaterów, a tłem wydarzeń, opisami codzienności. Dla mnie było za dużo tego drugiego i to powodowało, że książka momentami mnie nużyła. Niemniej jednak była to bardzo ciekawa podróż w czasie, nakreślona wprawną pisarską ręką. 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Filia.  

https://www.facebook.com/WydawnictwoFILIA/

września 16, 2019

"Galopem po szczęście" - Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska [PRZEDPREMIEROWO]

"Galopem po szczęście" - Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska [PRZEDPREMIEROWO]
Nie powinniśmy się pozbawiać tego, co kochamy. I w czym jesteśmy dobrzy (...)"
Książki pisane w duecie zawsze mnie intrygują. Ciekawi mnie czy uda mi się wyłapać ten dualizm, a może autorzy tworzą tak zgrany tandem, że nie sposób wychwycić kto jest kim?

Basia ma 39 lat i 15-letnią córkę Karolę (z którą toczy nieustanne boje, bo obie mają rogate dusze). Poznajemy je obie, gdy jadą lekko rozklekotanym autem Basi do Jędrzejowa Podlaskiego. Basia, która uciekła z rodzinnego miasteczka zaraz po maturze, wraca do domu. Nie wiemy, jaka historia się za tym kryje, ale jest oczywiste, że w Warszawie, w której spędziła ostatnie 20 lat, spotkała ją jakaś klęska. Rozwód – to raz. Ale ona wraca z niczym: ma trzy walizki, kota w transporterku i komputer. Nie ma mieszkania. Nie ma pieniędzy. Z jakiegoś powodu musi wrócić do domu rodziców. Jej ojciec, Marek, jest dyrektorem państwowej stadniny koni. Ojciec proponuje Basi wakujące stanowisko asystentki w stadninie. Basia wchodzi w świat koni, z którego chciała kiedyś uciec.
Czy Basi uda się odnaleźć szczęście?
Duet autorek Kaczanowska i Bednarek jest mi znany z serii "Ogród Zuzanny". I chociaż przeczytałam tylko pierwszy tom, to wystarczyło, aby poczuć jakim fajnym zespołem literackim są obie panie. 
Kiedy dowiedziałam się, że wydadzą kolejną wspólną książkę obiecałam sobie, że teraz już przeczytam całą serię, bo wciąż brakuje mi czasu, aby nadrobić poprzedni cykl. Ale do rzeczy. 
"Galopem po szczęście" czyta się błyskawicznie. Świetny styl autorek sprawia, że lektura tej książki to czysta przyjemność w pięknych okolicznościach podlaskiej przyrody. Mamy tutaj do czynienia z bardzo dobrze wykreowaną plejadą barwnych postaci. I jeśli boicie się, że możecie w miarę czytania pogubić się kto jest kim, to nie ma obawy. Autorkom udało się powołać do życia bohaterów, którzy sami w sobie są na tyle wyraziści, że łatwo zapadają w pamięć. Siłą rzeczy pojawiają się także ulubieńcy i w moim przypadku jest nim z całą pewnością szeptucha Pelagia. Polubiłam się także z Baśką, główną bohaterką. Podobało mi się, że nie bała się postawić wszystkiego na jedną kartę i zmienić swojego życia. Mimo przeciwności losu nie poddała się niesprzyjającym okolicznościom i postanowiła "wyruszyć w galop" po tytułowe szczęście.
To co mnie jeszcze urzekło, poza postaciami i klimatem, jaki udało się stworzyć autorkom, to konie. Sama trochę się ich boję, jednak po lekturze tej książki mam autentycznie ochotę wsiąść na grzbiet Brego i podążyć z rozwianym włosem w stronę zachodzącego słońca. Naprawdę!
Poza sielskim klimatem Jędrzejowa i niepodważalnym urokiem koni, książka traktuje także o dużo poważniejszych tematach. Mamy do czynienia z rodzinnymi problemami, z alkoholizmem, z trudnościami w rozkręceniu własnego biznesu, a nawet niesnaskami na linii wyznaniowo - religijnej (z przymrużeniem oka). To wszystko sprawia, że bohaterowie są pełnokrwiści, mamy wrażenie, że to nasi sąsiedzi, których codziennie mijamy wychodząc do pracy. Po prostu zżywamy się z nimi i zwyczajnie czujemy się dobrze będąc częścią jędrzejowskiej społeczności. 
Podsumowując:

Duet Kaczanowska&Bednarek to świetnie naoliwiona maszyna do tworzenia bardzo dobrego obyczaju. Jestem pewna, że w ich nowej historii zakochają się miłośniczki gatunku oraz... koni. Malownicze krajobrazy, wyraziste postaci oraz realizm, który bije z kart tej książki sprawią, że będziecie z ciekawością i niecierpliwością czekać na ciąg dalszy.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu W.A.B.
 
https://www.facebook.com/wydawnictwo.wab/


"Niedokończona baśń" - Dorota Gąsiorowska [PREMIEROWO]

- Nigdy z tego nie rezygnuj, wyobraźnia to jeden z najcenniejszych darów, jakie otrzymał człowiek (...)" Baśń kojarzy mi się ...

Copyright © 2016 NIEnaczytana , Blogger