września 19, 2018

"PRZEPYTYWAJKA" - MARTA RADOMSKA

"PRZEPYTYWAJKA" - MARTA RADOMSKA

Dziś premiera książki Marty Radomskiej - "Biegiem po miłość". Z tej okazji autorka przyjęła moje zaproszenie do "Przepytywajki".

A o czym jest książka?

Zazdrosny narzeczony, wtrącająca się do wszystkiego mama i interweniująca policja? Nie tak miał wyglądać ślub idealny!
Przygotowania do wesela Oli i Łukasza są już na ostatniej prostej. Fryzura, makijaż, sukienka – wszystko gotowe. Tylko jakim cudem w pudełku z butami zamiast ślicznych szpilek znalazły się białe adidasy i karteczka „Ucieknij ze mną”?
Czy ceremonia w ogóle się odbędzie, skoro Łukasz zaczyna wątpić w wierność Oli? W dodatku ktoś próbuje w niewybredny sposób pozbyć się konsultantki przygotowującej uroczystość. Czy dzień, który miał być wyjątkowy, jeszcze może mieć szczęśliwy finał?
Do ślubu, gotowi, START!

Dziękuję autorce za udział w NIEnaczytanym "Mini-wywiadzie", a wam polecam lekturę jej najnowszej książki, która ukazała się pod patronatem medialnym NIEnaczytana.

września 18, 2018

"Ignaś Ziółko gotuje. Przygoda w warzywniaku" - Joanna Krzyżanek

"Ignaś Ziółko gotuje. Przygoda w warzywniaku" - Joanna Krzyżanek
Czy wasze dzieci lubią warzywa? Moje nieszczególnie... Bardzo nad tym ubolewam i z uporem maniaka próbuję przemycić je w różnych daniach, jak chociażby zupa krem. Jeśli podobnie jak ja, macie w domu "warzywnego niejadka", koniecznie zaproście go do świata Ignasia Ziółko

Pewnego dnia chłopiec znajduje na strychu bardzo starą książkę, która odmienia jego życie. Dzięki niej ma okazję przeżyć przygody, które mają jedną wspólną cechę - zawsze są smaczne i pachnące. Tym razem nasz bohater w towarzystwie swojego psa - Kminka, zostaje przeniesiony, za sprawą dyniobusa, na buraczkową planetę. Nasi mali podróżnicy nie są zadowoleni, bo do miłośników warzyw jest im stanowczo daleko. Na jarzynowej wyspie wita ich Klodwik - specjalista od warzyw, który próbuje zachęcić przyjaciół do ich polubienia w naturalnej postaci lub pod "przykrywką" smakowitych dań. Zarówno Ignaś, jak i Klimek nie chcą spróbować żadnej z wymienionych przez Klodwika jarzynowych potraw. Dopiero opowieść o klukach mocy, które zawierają wszystkie warzywa, przekonuje ich do ich spróbowania. 
Książeczka "Ignaś Ziółko gotuje. Przygoda w warzywniaku" zabiera młodego czytelnika do świata, do którego niekoniecznie chciałby się udać w rzeczywistości. Myślę jednak, że po lekturze tej pozycji wydawniczej, każdy przeciwnik warzyw chętnie chociaż ich spróbuje. 
Historia podzielona jest na kilka części. W pierwszej z nich poznajemy historię Ignasia i jego rodziny oraz wysłuchujemy wykładu Klodwika na temat zalet jedzenia warzyw. Kolejna część to "poradniczek małego kucharza i małej kuchareczki", dzięki któremu każdy aspirujący do tego zawodu młody czytelnik, pozna kilka trików dotyczących gotowania i przygotowania poszczególnych warzyw do spożycia.  W dalszej części znajdziemy kilka fajnych przepisów na ciekawe dania i przystawki z wykorzystaniem zdrowych produktów. A na końcu mały bonus - miejsce na notatki i przepisy małego szefa kuchni. 

Podsumowując:

"Ignaś Ziółko gotuje. Przygoda w warzywniaku" to świetna propozycja dla dużych i małych. Może stanowić swego rodzaju rodzinną książkę kucharską. Dzięki niej nie tylko mamy możliwość zachęcenia dziecka w oryginalny sposób do jedzenia warzyw, ale także spędzenia z nim w kuchni odrobiny czasu i zyskania tym samym pomocnika w przygotowywaniu potraw i przekąsek. Satysfakcja z ich samodzielnego przyrządzenia - gwarantowana. Książka jest bardzo ładnie wydana, a kolorowe ilustracje i zdjęcia dań, dodatkowo zachęcają do lektury. Przede wszystkim aż chce się zakasać rękawy i udać się prosto do kuchni!  


Książkę możecie kupić tutaj → ""Ignaś Ziółko gotuje. Przygoda w warzywniaku"

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu DEBIT. 
https://www.facebook.com/WydawnictwoDebit/

września 16, 2018

"Zaczekaj na mnie" - Lidia Liszewska, Robert Kornacki [PRZEDPREMIEROWO] patronat medialny NIEnaczytana

"Zaczekaj na mnie" - Lidia Liszewska, Robert Kornacki [PRZEDPREMIEROWO] patronat medialny NIEnaczytana
Powieliłam nasz świat dziesiątki razy. Rozciągnęłam go do granic, do których tylko zdołałam dotrzeć. Z kadrów naszych nocy i dni wyłuskiwałam drobiny słów i gestów, które posłużyły mi za kanwę kolejnych. Do przeczekania, do wymilczenia, do oddychania".
Odkrywałem świat przy tobie. Jakbym zaczynał od zera, każdy wspólny krok, dzień czy noc, śmiech i płacz. Znów zrozumiałem, ile radości dają pocałunki. Dziś wiem, że mogłem być bardziej zachłanny. Gdybym mógł cofnąć czas..."
Na tę książkę czekałam z niecierpliwością. "Napisz do mnie" tak bardzo mnie urzekła, że wprost nie mogłam się doczekać, kiedy poznam dalsze losy Matyldy i Kosmy. Dowiem się, jaki ciąg dalszy będzie miała historia o miłości, która zdarzyła się pomimo wszystko...

O spotkaniu Matyldy i Kosmy zdecydował los. Żadne z nich nie spodziewało się, że list stanie się początkiem ich wspólnej przyszłości. Ale tak jak los dał im tę szansę, tak zaraz potem z nich zadrwił... Otrzymawszy wiadomość o swojej chorobie, Kosma zadecydował za nich dwoje. Zniknął z życia Matyldy, a ją zostawił z listem, który zatrząsł jej światem w posadach. Ona musiała poradzić sobie bez niego i całą swoją miłość przelała na dzieci. A On pogrążył się w poczuciu beznadziei, jaką wywołała w nim diagnoza. Czy tych dwoje ma jeszcze szansę? 
W recenzji "Napisz do mnie" wspominałam, że ta książka jest dla mnie jak przyjaciel. Pokochałam ją za całokształt i za to jaka jest niezwykła. To uczucie trwało we mnie także podczas lektury "Zaczekaj na mnie". Tym razem było jednak trochę inaczej...
Byłam obok, patrzyłam jak cierpią, jak ból ich obezwładnia i sprawia, że nie potrafią znaleźć dla siebie miejsca w zastanej rzeczywistości. Obserwowałam jak nie godzą się z wyrokiem, z tym co zgotował dla nich los. Widziałam to i nic nie mogłam zrobić. Co ze mnie za przyjaciel? - chciałam krzyknąć! A emocje buzowały we mnie, nie znajdując ujścia. Napięcie jakie czułam podczas lektury książki, było wszechogarniające. Bo jak mogłoby być inaczej, kiedy byłam jedynie niemym świadkiem bólu przyjaciela...?

"Zaczekaj na mnie" to książka o ogromnym ładunku emocjonalnym. Podczas czytania dominują smutek i strach przed tym, co przyniesie kolejna strona. Jest jednak także i nadzieja, która nieśmiało tli się w naszej głowie. Czy bohaterom uda się ułożyć życie na nowo? Czy poradzą sobie żyjąc osobno, a jednak nadal razem. A to za sprawą uczucia, które nigdy w nich nie umarło... ? 
Tak trudno jest mi napisać coś więcej, nie zdradzając jednocześnie zbyt wiele z fabuły, ale jedno mogę powiedzieć na pewno: jeśli po lekturze "Napisz do mnie" wasze serce rozpadło się, jak zwierciadło "Królowej Śniegu" na miliony kawałków, to "Zaczekaj na mnie" sprawi, że poczujecie, jak te odłamki przeszywają na wskroś waszą duszę. 
Podsumowując:

Najnowsza książka Lidii Liszewskiej i Roberta Kornackiego jest jak emocjonalny rollercoaster. W trakcie czytania będziecie czuć napięcie i z zapartym tchem czekać na ciąg dalszy. Aż do samego zakończenia, które sprawi, że poczujecie się tak, jakbyście wysiedli z tej pędzącej kolejki, a nawet z niej wypadli... Będziecie musieli odreagować ten napływ emocji i uspokoić oddech. Jej lekturę porównałabym do rytmu w jakim bije serce: przyspiesza i zwalnia, a momentami będziecie mieli wrażenie, że się zatrzymało... Z całą pewnością mogę jednak stwierdzić, że TAK o dojrzałej miłości nie pisze NIKT inny!

Polecam! Polecam! Polecam!

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania oraz objęcia książki patronatem medialnym dziękuję autorom oraz Wydawnictwu Czwarta Strona.  

https://www.facebook.com/napiszdomnieofficial/
https://www.facebook.com/czwartastrona/

września 15, 2018

"Kacper dorasta" - Monica Peitx

"Kacper dorasta" - Monica Peitx

Każdy z nas przechodził przez tzw. trudny okres. Dojrzewanie dawało się we znaki nie tylko nam, ale także naszym rodzicom i najbliższemu otoczeniu. Czasem nie rozumieliśmy zmian jakie w nas zachodzą i szukaliśmy porady u rodziny lub starszych koleżanek i kolegów. A gdyby tak ktoś dał nam do ręki książkę, która krok po kroku przeprowadzi nas przez najbardziej newralgiczne etapy naszego dorastania?
Sama mam dwóch synów, w tym jeden z nich jest w wieku bohatera książki "Kacper dorasta". Czasem ciekawią go zmiany jakie zachodzą w jego ciele, dziwią go pewne "zdarzenia" i szuka, póki co, wsparcia u mnie lub swojego taty. Jednak kiedy podsunęłam mu książkę Monici Peitx Wydawnictwa Debit, z zainteresowaniem przeczytał. Oczywiście zanim mu ją dałam do czytania, sama zagłębiłam się w lekturze. Jakie są moje wrażenia?
Książka jest napisana naprawdę fajnym językiem. Rzeczowo tłumaczy najważniejsze zmiany oraz wątpliwości jakie mogą pojawiać się u małego mężczyzny. Nie demonizuje fazy dojrzewania, a wręcz przeciwnie - ukazuje jej plusy oraz elementy, na które należy zwrócić uwagę. Młody czytelnik znajdzie w niej na pewno odpowiedzi na pytania, których wstydził się zadać, jak chociażby te dotyczące wzrostu jąder, polucji nocnych oraz wielkości członka. Mój syn ucieszył się kiedy przeczytał, że jego frustracje spowodowane niskim wzrostem, są wynikiem późniejszego dojrzewania u chłopców. Cytując go: "jest nadzieja, że urosnę". Dzięki "Kacper dorasta" miał okazję oszacować także, jaki będzie jego wzrost w przyszłości. 
Poza kwestiami dotyczącymi dojrzewania, dowiedziałam się również wielu innych ciekawych rzeczy jak np. tego, czym jest  i do czego służy orchidometr. Jestem pewna, że zdobyta dzięki książce wiedza, pomoże mi w trudnych rozmowach z synem, które czekają mnie w przyszłości.
Podsumowując:

Jeśli macie syna, u który niedługo niedługo rozpocznie się proces dojrzewania, koniecznie zaopatrzcie go, i siebie, w tę pozycję wydawniczą. Jeśli macie córkę, to możecie sięgnąć po wersję żeńską pt. "Maja dorasta". Książka pomoże waszemu dziecku lepiej zrozumieć, a przede wszystkim zaakceptować zmiany, których nie może uniknąć. A wszystko to 'podane' w sposób przystępny, z fajnymi ilustracjami, a nade wszystko rzeczowym komentarzem, który nie odstręcza, a nadaje książce fachowego wymiaru. Polecam!

Książkę możecie kupić tutaj → "KACPER DORASTA"

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu DEBIT. 

https://www.facebook.com/WydawnictwoDebit/


września 13, 2018

"Zanim zniknę" - Anna Dąbrowska

"Zanim zniknę" - Anna Dąbrowska


– Chciałabym zobaczyć widok miasta nocą, kiedy palą się uliczne światła, a na niebie świecą gwiazdy.
– Zabiorę cię w inne miejsce nocą, byś mogła poczuć się tak, jakbyś stała pomiędzy
gwiazdami.
– Czy naprawdę istnieje takie miejsce? – zapytałam i poczułam dreszcze płynące
wzdłuż kręgosłupa.
– Jest. Nie okłamałbym cię".

Są książki po które sięgamy chętniej. Miłośnicy obyczajówek, kryminałów, czy thrillerów – każdy ma swój ulubiony gatunek. Ja preferuję ten pierwszy, a z kolei rzadko sięgam po New Adult. Jednak Anna Dąbrowska pisze TAK, że warto, a nawet trzeba zrobić wyjątek…

Wiktoria kiedyś kochała grać na fortepianie. Wraz ze śmiercią ojca, jej cały świat się zawalił. Postanowiła już nigdy nie dotknąć klawiszy instrumentu. Dodatkowo została zmuszona do zmiany miejsca zamieszkania i wraz z matką i jej nowym partnerem, przeprowadziła się do Gdańska. Nowy start, nowe nadzieje, nowe możliwości? Dziewczyna próbuje zmierzyć się z zastaną rzeczywistością, ale nie widzi dla siebie przyszłości. Wszystko zmienia się, kiedy na jej drodze staje Syriusz. Chłopak jest niezwykle tajemniczy. Co ukrywa?

Nie wiem jak Anna Dąbrowska to robi, ale kiedy kończę czytać jej książki czuję się tak, jak gdybym wracała do swojego świata z innej rzeczywistości. Zastanawiam się wówczas, co jest jawą, a co snem utkanym przez autorkę z emocji. Ale wiem na pewno, że czuję ją każdym fragmentem mojego ciała i duszy. Zabrzmiało refleksyjnie? Tajemniczo? Tak miało zabrzmieć… 

„Zanim zniknę” to książka z tak dużym ładunkiem emocjonalnym, że nie sposób go przeoczyć. Uderza w nas i długo nie możemy się otrząsnąć. Kiedy skończyłam czytać, czułam się całkiem rozbita. Miałam łzy w oczach i nie wiedziałam jak powinnam postrzegać historię, którą nakreśliła na kartach swojej książki Anna Dąbrowska. Dla mnie wartością dodaną było z całą pewnością nawiązanie do "Małego Księcia". Wszystko to sprawia, że ta książka jest jakby kilku wymiarowa, nie sposób jej zdefiniować jednoznacznie. Jednak wiem jedno: ta opowieść jest magiczna, ulotna jak motyle i niezwykła, co stanowi jej duży atut. Mimo, że opowiada o życiu 'młodych dorosłych', jest niezwykle dojrzała. To sprawiło, że czytałam ją z wypiekami na twarzy.

Nawet jeśli na co dzień nie sięgacie po takie książki, to nie miejcie obaw, aby to zmienić. Autorka wplotła bowiem magię tak subtelnie, że nie przytłacza ona, a dodaje jedynie kolorytu historii Wiktorii i Syriusza. Zakończenie zaskakuje i zostawia czytelnikowi zaproszenie do próby dopisania ich dalszych losów. Jednak, z tego co wiem, będziemy mieli okazję poznać je w przyszłości, w kontynuacji "Zanim zniknę".

Podsumowując:
  
Anna Dąbrowska po raz kolejny udowodniła, że maluje rzeczywistość emocjami. Tym razem oferuje jednak czytelnikowi coś więcej, coś co do tej pory nie pojawiało się w jej książkach. Zaskakuje i zachwyca, a wszystko to w bardzo dobrym stylu, który ja osobiście uwielbiam! Jeśli macie ochotę na niezwykłą historię z elementami magii, to „Zanim zniknę” jest dla was lekturą obowiązkową!

Za możliwość przeczytania oraz zrecenzowania dziękuję autorce oraz Wydawnictwu LIRA.

https://www.facebook.com/annadabrowska.autor/
https://www.facebook.com/WydawnictwoLIRA/


września 10, 2018

"Złodziejka dusz" - Renata Kosin

"Złodziejka dusz" - Renata Kosin
Jej organizm nie po raz pierwszy reagował w ten sposób na nagły silny stres. Niekontrolowane recytowanie fragmentów ulubionych książek z dzieciństwa nie tylko dodawało jej otuchy i poprawiało nastrój, ale pomagało także zmniejszyć poziom kortyzolu we krwi. Kubuś Puchatek pod tym względem bywał niezawodny".

Renata Kosin to jedna z tych autorek, po której książki sięgam nie tylko z dużą przyjemnością, ale przede wszystkim ciekawością. Autorka zabiera nas w barwny świat tajemnic, a podróż ta jest zawsze niezapomnianym przeżyciem.

Anastazja Niebieska kocha książki. Tak samo jak porządek. Kiedy pewnego dnia kuzyni proponują jej aby zajęła się ich willą podczas ich nieobecności, mimo pierwszych wątpliwości, zgadza się. Odtąd w jej życiu zaczyna się wiele dziać. Przyjdzie jej zmierzyć się z 'tajemniczymi siłami', wścibskimi sąsiadami, a nawet z samą sobą i uczuciami, które pojawią się wraz ze spotkaniem Teddy'ego. Jak zakończy się badanie przeszłości i próba odkrycia sekretów "złodziejki dusz"?
Znacie piosenkę zespołu Skaldowie pt. "Gonić króliczka"? To skojarzenie mimowolnie pojawiło się w mojej głowie podczas lektury książki Renaty Kosin. Motyw z "Alicji w Krainie Czarów" nie tylko pojawia się w książce, ale doskonale pasuje do emocji, jakie sama powieść we mnie wywołała. Autorka zaprasza nas tym razem do świata Anastazji Niebieskiej, która próbuje rozwikłać tajemnicę tytułowej złodziejki dusz. Pod tym pseudonimem czytelnik odnajdzie krewną głównej bohaterki, której zainteresowania dalekie były od 'standardowych'. Wśród nich znajdował się również... okultyzm. Dlatego też willa, w której przyszło zamieszkać Anastazji, wzbudza strach pomieszany z ciekawością, a mieszkańcy osiedla oddaliby wiele za możliwość poznania sekretów tajemniczej "złodziejki". 
Spytacie zatem, co wspólnego ma z powyższą historią piosenka Skaldów? Poza wspomnianymi nawiązaniami do utworu Lewisa Carrolla, lektura książki "Renaty Kosin" porównałabym do... gonienia króliczka. Cały czas próbujemy rozwikłać tajemnice, a autorka bawi się z nami niejako w kotka i myszkę. Czasem nawet dosłownie. 😉 Jednak w całej tej historii najwięcej przyjemności sprawiało mi nie samo odkrycie tajemnicy, a droga którą czytelnik podąża, aby w końcu ją poznać w finałowej scenie. Zupełnie jak w piosence - "(...) nie o to chodzi, by złowić króliczka, ale by gonić go".
Podsumowując:

Jednym słowem: polecam! Każdemu kto lubi tajemnice, zagadki, poczucie humoru, a nade wszystko piękny język i świetny styl. Autorka czaruje i zaprasza czytelnika do wspólnej zabawy. Śledzimy w napięciu kolejne kroki bohaterki i razem z nią próbujemy połączyć fakty, aby w końcu dotrzeć do prawdy. Niezapomniana przygoda, w której brałam udział z przyjemnością i chętnie uruchomiłam swoją wyobraźnię, aby "przeprowadzić śledztwo na własną rękę". 😉

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Filia i ONA CZYTA.

https://www.facebook.com/RenataKosinPisarz/

https://www.facebook.com/WydawnictwoFILIA/

https://www.facebook.com/ONACZYTA/

września 05, 2018

"Owoce miłości" - Karolina Wilczyńska [PREMIEROWO] PATRONAT MEDIALNY NIENACZYTANA

"Owoce miłości" - Karolina Wilczyńska [PREMIEROWO] PATRONAT MEDIALNY NIENACZYTANA
 (...) Dobrze było wiedzieć, że ma się wokół ludzi, którzy się kochają i dla których jest się ważnym."

Nie lubię się żegnać. Zarówno w życiu jak i w literackiej rzeczywistości. Niestety wszystko co dobre, szybko się kończy. Czy naprawdę finał serii "Rok na Kwiatowej" nie oznacza końca, a nowy początek?

Wioletta podejrzewa, że jej mąż ma kochankę. Trudno jej się pogodzić z tą myślą zwłaszcza, że na co dzień musi zajmować się domem i trójką dzieci. Malwina skupia się na przygotowaniach do ślubu, które nie cieszą jej tak bardzo. A to wszystko za sprawą matki, która we wszystko się wtrąca oraz tajemnicy rodzinnej, która rzuca cień na radość oczekiwania. Liliana czeka na finał rozprawy. Stara się cały czas wspierać Agnieszką, dla której nie jest to łatwe przeżycie. Tymczasem Róża przygotowuje się do nowej roli. Bardzo boi się samotnego macierzyństwa oraz tego, co przyniesie ze sobą przyszłość. Jak potoczą się losy czterech przyjaciółek?
Gdyby ktoś kazał mi podsumować serię Karoliny Wilczyńskiej w dwóch słowach, to powiedziałaby, że jest mądra i życiowa. I jakkolwiek banalnie by to zabrzmiało, to takie podsumowanie najbardziej oddaje, moim zdaniem, walory cyklu. 

W historii o czterech przyjaciółkach z „Kapciowego klubu” każda z nas może odnaleźć siebie. Być może utożsamiamy się z którąś z nich lub dopatrujemy się w ich losach podobieństwa do naszego życia? W "Owocach miłości" moją uwagę najbardziej przykuł wątek Wioli. Jej rozterki mamy i pani domu są znane wielu kobietom. Często w ferworze codziennych obowiązków zapominają o sobie, a przede wszystkim o tym, że poza mamami, są także kobietami! Zatracają się w porządkach, praniu, gotowaniu oraz pieluchach i nie zwracają uwagi na to, jak stopniowo oddalają się od swoich partnerów. Jedyne role jakie grają w tym układzie to: matka i ojciec. A gdzie w tym wszystkim jest czas na namiętność? Na porywy serca i chwile we dwoje? Często taka sytuacja kończy się rozstaniem. A wystarczy pamiętać, że miłość należy pielęgnować stale, ciągle podsycać jej płomień, aby nigdy nie zgasł.
Sama niedawno wróciłam do pracy z urlopu macierzyńskiego. Kiedy siedziałam w domu przypomniałam Wiolę. Zajęta opieką nad dziećmi, nie znajdywałam czasu na swoje przyjemności. To odbiło się na moim ówczesnym nastawieniu do życia i zaczęłam szukać czegoś, co pozwoli mi się oderwać od bycia żoną i matką, da szansę, aby się realizować. Tym sposobem powstał blog, który możecie teraz odwiedzać.😉 Dlatego z własnego doświadczenia powiem, że się da. A kiedy ktoś pyta: 'jak ty to ogarniasz?' od dziś mogę  zacytować słowa Wioli: "(...) robisz, ile możesz, nic na siłę. Ale robisz." 😉

"Rok na kwiatowej" żegnam z żalem. To była wspaniała przygoda, która dostarczyła mi wielu chwil radości i wzruszeń. Sprawiła, że wielokrotnie zatrzymywałam się podczas lektury, aby zadać sobie pytania: jak ja zachowałabym się w takiej sytuacji? Czy wiedziałabym jak postąpić? Czasem podsuwała mi gotowe rozwiązania, a czasem potrząsała mną niejako krzycząc: obudź się! Zupełnie jak prawdziwa przyjaciółka...
Podsumowując:

"Owoce miłości" to książka, która pozostanie w mojej pamięci na długo. To piękna 'fioletowa klamra', którą autorka zamknęła historię o czterech przyjaciółkach z ulicy Kwiatowej, zostawiając jednocześnie otwarte drzwi do dalszej przygody. Bo przecież życie toczy się dalej. Ktoś się rodzi, ktoś umiera. Ktoś traci bliską osobę, ktoś czeka na ukochane dziecko. Na 'karuzeli życia' ciągle się kręcę, a dzięki takim książkom jak ta 'nie gubię wątku', ale mam obok siebie kompana, który w razie czego poda pomocną dłoń i wskaże właściwy kierunek. Dziękuję, że mogłam stać się członkinią „Kapciowego klubu” i wiem na pewno, że jeszcze nie raz do niego wrócę. 

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania oraz objęcia książki patronatem medialnym dziękuję autorce oraz Wydawnictwu Czwarta Strona.

https://www.facebook.com/WilczynskaK/

https://www.facebook.com/czwartastrona/


września 05, 2018

TU DZIEJE SIĘ MAGIA, czyli moje miejsce do pisania - NATALIA SOŃSKA "LISTY (NIE)MIŁOSNE"

TU DZIEJE SIĘ MAGIA, czyli moje miejsce do pisania - NATALIA SOŃSKA "LISTY (NIE)MIŁOSNE"

Z okazji premiery książki "Listy (nie)miłosne", zapraszam was na wywiad z Natalią Sońską, z którego dowiecie się gdzie powstają jej książki i gdzie dzieje się 'magia'.

Twoje ulubione miejsce do pisania to ...?

Moja kanapa. Zakopuję się na niej pod kocem, rozsiadam wygodnie, biorę laptopa na kolana i w ten sposób pracuję. Lubię otoczyć się miękkimi poduchami, postawić obok kubek z ciepłą herbatą, to mnie dodatkowo relaksuje, więc mam dwa w jednym – pracę i odpoczynek.

Podczas pisania „podręczy musthave” to … ?

Kubek z herbatą, najlepiej czerwoną lub zieloną, czasem coś słodkiego. Oprócz tego koc (nawet w upalne dni), wygodne poduszki i mogę pracować z przyjemnością… 


Na czym najczęściej notujesz swoje pomysły dotyczące książek ?

Najczęściej notuję w zeszycie. Mam taki fioletowy notes, w którym zapisuję pomysły dotyczące wszystkich książek (jest w nim coraz mniej wolnych kartek), często zapisuję je po prostu w pliku, w którym tworzę tekst. Najbardziej nietypową rzeczą jednak, na której zapisałam kiedyś pomysł był paragon. Nie miałam nic innego na tyle odpowiedniego w torebce, a rachunek na odwrocie zawierał akurat tyle miejsca, by zapisać na nim to, co nagle wpadło mi do głowy. 


Moje natchnienie czerpię z … ?

Ze wszystkiego co mnie otacza, co zaobserwuję, co stanie na mojej drodze. Samo życie jest najlepszą inspiracją, a nierzadko nawet krótka rozmowa zasłyszana w sklepie potrafi rozbudować się w mojej głowie w cały szereg zdarzeń, a nawet jedną, spójna historię. Małe, pozornie nic nie znaczące bodźce z otoczenia najczęściej dostarczają mi pomysłów na kolejne książki.
Najczęściej piszę … ?

Wieczorami. Mogę się wtedy wyciszyć, odpocząć po całym dniu, a pisanie wyjątkowo mnie relaksuje. No, chyba, że goni mnie deadline, wtedy piszę od rana, do wieczora, a nawet nocami.

Proszę w kilku słowach opowiedz o swojej nowej książce.

„Listy (nie) miłosne”, to książka zupełnie inna od tych, które do tej pory oddałam w ręce czytelników. To historia o trudnej miłości i wielu jej wymiarach. Historia o zdradzie, o złamanym sercu i próbie wyjścia na prostą, kiedy życie stawia przed człowiekiem głównie ostre zakręty. To książka o przyjaźni, lojalności, o trudnych wyborach, a także o sposobach radzenia sobie z bólem, zadanym przez drugą osobę.

Recenzja książki >> Klik

września 03, 2018

"Listy (nie)miłosne" - Natalia Sońska [PRZEDPREMIEROWO] PATRONAT MEDIALNY NIENACZYTANA

"Listy (nie)miłosne" - Natalia Sońska [PRZEDPREMIEROWO] PATRONAT MEDIALNY NIENACZYTANA
Wierzysz w zrządzenie losu? W to, że często bawi się on naszym życiem? Ja trochę tak. Już nie raz się o tym przekonałam. Mam tylko nadzieję, że następnym razem okaże się łaskawszy".

Każdy z nas miał kiedyś złamane serce. Próbował zapomnieć o nieszczęśliwej miłości i szukał wszelkich sposobów, aby zacząć życie na nowo. Jak poradziła sobie z takim wyzwaniem Zosia, główna bohaterka książki "Listy (nie)miłosne"? 

Zosia i Igor byli niemal idealną parą. Planowali wspólną przyszłość i nic nie zapowiadało zmian. Jednak sielanka nie trwała wiecznie, a dziewczyna została sama ze złamanym sercem i listem, który niewiele wyjaśniał. Jej ukochany odszedł, a ona pogrążyła się w rozpaczy. Mimo bólu, postanowiła ułożyć sobie życie bez niego. Czy związek ze Staszkiem okaże się remedium na wszystkie problemy sercowe Zosi?
Naukowcy porównują zakochanie do stanu upojenia narkotykowego. Znajdujemy się wówczas pod wpływem hormonów, które sprawiają, że czujemy się szczęśliwi. Nic więc dziwnego, że kiedy nasz związek się rozpada, przeżywamy coś co neurobiolodzy powiązaliby z uczuciem 'głodu narkotykowego'. Wielu twierdzi także, że rozstanie bywa emocjonalnie tak trudne, jak śmierć bliskiej osoby. W obu przypadkach dojście do równowagi wymaga czasu. 
Odkochiwanie się ma kilka etapów. Od zaprzeczenia, przez złość, załamanie, aż na akceptacji skończywszy. W podobnej sytuacji znalazła się bohaterka najnowszej książki Natalii Sońskiej. Jako sposób na poradzenie sobie z zaistniałą sytuacją, wybrała listy, które pisała do swojego byłego narzeczonego wierząc, że to pomoże jej stanąć na nogi. Nigdy jednak ich nie wysyłała, a jedynie przechowywała w skrzyneczce. We wszystkim wspierał ją zakochany w niej po uszy Staszek. I tutaj w mojej głowie pojawiło się pytanie: czy można wykorzystywać niejako drugą osobę, aby samemu wyjść na prostą? Gdzie leży cienka granica pomiędzy zdrowym egoizmem, a manipulacją? I wreszcie, czy fakt, że druga strona wie o naszych uczuciach, a raczej ich braku, jest usprawiedliwieniem dla naszego postępowania? 

Książka Natalii Sońskiej chociaż pozornie 'lekka, łatwa i przyjemna', dotyka problemu, z którym zmaga lub zmagało się wielu z nas. Podobno w "w miłości i na wojnie wszystkie chwyty są dozwolone", ale jeśli chodzi nie tylko o nasze uczucia, to warto zastanowić się nad etyką swojego postępowania. Porusza ona w niej także temat zaufania i prawdziwej przyjaźni, która wielokrotnie zostaje wystawiona na próbę. Wychodzi z niej zwycięsko, albo niestety przegrywa. 

Nie zdradzę wam dokąd doprowadziło Zosię stosowanie tej specyficznej metody na wyleczenie złamanego serca. Jesteście ciekawi jak potoczyły się losy jej i Staszka? Co tak naprawdę kierowało Igorem, kiedy z nią zrywał? I czy prawdziwa przyjaźń potrafi przetrwać najcięższą burzę? Odpowiedź na te wszystkie pytania znajdziecie w książce "Listy (nie)miłosne".
Podsumowując:

W najnowszej książce Natalii Sońskiej czas płynie niespiesznie. Zupełnie tak, jak gdyby się zatrzymał, aby ustąpić miejsca emocjom, które towarzyszą głównej bohaterce w trakcie zapominania o nieszczęśliwej miłości. Bo w życiu tak już właśnie jest, że czas pędzi do przodu, kiedy jesteśmy szczęśliwi i zwalnia bieg, kiedy cierpimy. Polecam miłośnikom emocjonalnych i romantycznych książek obyczajowych, w których na pierwszym miejscu postawione są uczucia. Historia o losach Zosi i jej przyjaciół dostarczy wam wielu chwil wzruszenia i sprawi, że oderwiecie się na moment od codziennego zabiegania.

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania oraz objęcia książki patronatem medialnym dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona. 


https://www.facebook.com/Natalia-So%C5%84ska-Profil-Autorski-876383479119756/
https://www.facebook.com/czwartastrona/

 


września 02, 2018

"Sekrety i kłamstwa" - Sylwia Trojanowska

"Sekrety i kłamstwa" - Sylwia Trojanowska
Warto wysłuchać nawet kłamcy. Warto zajrzeć w jego oczy i poszukać w nich prawdy".
Lubię książki z historią w tle. Dlatego kiedy usłyszałam o nowej książce Sylwii Trojanowskiej, bardzo chciałam ją przeczytać. Czym tym razem zaskoczyła mnie autorka?


Życie Magdaleny traci sens po śmierci ukochanego męża. Za namową ciotki postanawia wrócić do rodzinnego Szczecina. Chce spróbować pogodzić się z dziadkiem Ludwikiem, którego charakter nie ułatwia jej tego zadania. Staruszek bardzo chce zatrzymać przy sobie wnuczkę i zabiera ją w podróż w czasie, dzięki której Magda ma szanse odkryć skrywane od lat sekrety. Co wyniknie z tego ponownego spotkania? 
Każdy ma jakąś historię. Wydarzenia, które ukształtowały nas i wpłynęły na to jacy jesteśmy teraz. Każdy ma jakieś korzenie, które dały początek naszej rodzinie. To one stanowią fundament naszej egzystencji. A jeśli to wszystko co do tej pory uważaliśmy za pewnik, okazuje się fikcją? Co czujemy? Nasz świat, który z takim trudem i zaangażowaniem budowaliśmy, załamuje się w posadach. I ciężko jest przyswoić sobie usłyszane od najbliższej osoby 'rewelacje'. Co więcej - tak ciężko jest pogodzić się z nową rzeczywistością i wybaczyć zatajone fakty i rodzinne sekrety...

Sylwia Trojanowska w swojej najnowszej książce przekazuje nam właśnie takie emocje, które towarzyszą głównej bohaterce. Autorka zaprasza nas do Szczecina, który poznajemy w dwóch odsłonach: współczesnej, za sprawą Magdaleny oraz tej z przeszłości z czasów drugiej wojny światowej - ze wspomnień Ludwika. Te fragmenty książki zaliczam do moich ulubionych. Bo chociaż, jak napisała sama autorka, opisane w książce wydarzenia są fikcją literacką, to jest to z całą pewnością książka z historią w tle. Jest barwna i niesie ze sobą całą paletę emocji - od wzruszeń, po przerażenie spowodowane brutalnością opisywanych zdarzeń. 

To co uważam za niewątpliwy atut książki Sylwii Trojanowskiej to fakt, że wnikliwie pokazała ona relację łączącą dziadka i wnuczkę. Nie jest to kolejna opowieść o miłości między kobietą i mężczyzną, a historia pełna uniesień, ukazująca walkę dwóch trudnych charakterów. Powrót do przeszłości jest niewątpliwie dla obojga rozdrapywaniem ran, ale niektóre z nich muszą się otworzyć, aby móc zabliźnić się na nowo i zostać nienaruszone już na zawsze. 

Po lekturze czuję lekki niedosyt, bo chętnie posłuchałabym opowieści Ludwika o dawnym Szczecinie oraz sekretach i kłamstwach, jakie w sobie skrywa. Szczęśliwie dla mnie jest to pierwszy tom i będę mieć szansę, aby zaspokoić swoją ciekawość.

Podsumowując: 

"Sekrety i kłamstwa" to przejmująca książka o trudach życia w czasach wojny. O wielkiej sile oddziaływania wydarzeń z przeszłości, na teraźniejszość późniejszych pokoleń. To także historia o zawiłych losach rodziny Starkowskich, o trudnych relacjach dziadka i wnuczki. Przede wszystkim jest to jednak wzruszający obraz niezwykłej miłości Ludwika i Dusi, która będzie musiała przebyć długą drogę, aby móc prawdziwie rozkwitnąć. 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

https://www.facebook.com/Sylwia.Trojanowska.pisarz/



sierpnia 31, 2018

Strrraszna historia: "Ci okrutni Wikingowie" oraz "Ci wredni Rzymianie"

 Strrraszna historia: "Ci okrutni Wikingowie" oraz "Ci wredni Rzymianie"
Każdy z nas miał w szkole swój ulubiony i nielubiany przedmiot. U mnie do tej drugiej kategorii należała historia. Mimo, że nie miałam problemów z zapamiętywaniem, jakoś nie byłam zainteresowana tym, co kiedyś się wydarzyło. Jednak gdyby wtedy w moje ręce trafiły książki z serii "Strrraszna historia", to na pewno byłoby inaczej.

Książki z serii „Strrraszna historia” to pełne humoru, ciekawostek i niebanalnych opowieści tomy, które w przystępny sposób przybliżają najważniejsze fakty, daty, postaci i zdarzenia. Ja wybrałam dwie z nich:  "Ci okrutni Wikingowie" oraz "Ci wredni Rzymianie".

Opowieści o wikingach wydały mi się ciekawe, bo zazwyczaj nie były zgłębiane w szkole. Dzięki książce wyruszyłam w podróż w czasie i stałam się niejako jedną z nich. A ciekawostek podczas tej wyprawy nie zabraknie. Poznacie ich legendy m.in. o Fjalarze i Galarze, którzy w okrutny sposób pozbywali się wszelkich przeszkód, jakie napotkali na swojej drodze. Dowiecie się jak myśleć, pisać, czy nawet myć się i ubierać jak wikingowie. Dostaniecie także przepis na mydło, które, jeśli tylko macie pod ręką kasztany, możecie spróbować zrobić. Jednym słowem - wikingowie w pigułce. 
Z książki o wrednych Rzymianach dowiecie się wszystkiego o cesarzach. Uchyla ona sekrety dotyczące chociażby niewiernych żon. Przeczytacie dlaczego rzymskie dzieciństwo było takie 'okropne' i dlaczego w przypadku tej nacji, gorzej było być kobietą niż mężczyzną. Po lekturze tej książki być może spróbujecie gry w "trigona", "dzban" czy "orzeszki". A wszystko to w sposób przystępny i co najważniejsze - przyjemny.


Podsumowując:

Książki z serii "Strraszna historia" pozwalają w bezbolesny sposób przyswoić sobie historyczne fakty dotyczące wielu nacji. Pod tym tytułem pojawiły się także te dotyczące życia: Azteków, Greków czy Inków. Na pewno spodobają się starszym dzieciom i ułatwią im oswajanie się z najmroczniejszymi kartami historii. Dzięki komiksowym ilustracjom ich lektura będzie milsza dla oka i samego młodego czytelnika. Nawet ja z ciekawością śledziłam kolejne zawarte w nich ciekawostki i powiem wam, że tak "podana" wiedza jest dużo łatwiejsza do zapamiętania. Polecam waszej uwadze tę serię. W zabawny i humorystyczny sposób zabiera nas w fascynujący świat. Wasze dzieci na pewno zabłysną wiedzą na lekcjach historii! 

Książeczki możecie zamówić tutaj:
 


Ze egzemplarze do recenzji dziękuję Wydawnictwu EGMONT.
https://egmont.pl/










"PRZEPYTYWAJKA" - MARTA RADOMSKA

Dziś premiera książki Marty Radomskiej - "Biegiem po miłość". Z tej okazji autorka przyjęła moje zaproszenie do "Przepyt...

Copyright © 2016 NIEnaczytana , Blogger