listopada 14, 2018

"Jeremi Przybora małoletnim i stuletnim"

"Jeremi Przybora małoletnim i stuletnim"

Wasze pierwsze skojarzenie kiedy słyszycie nazwisko Przybora? Dla mnie to jasne - Kabaret Starszych Panów. Chociaż ten autorski program telewizyjny Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego pamiętam jak przez mgłę i to głównie z powtórek, wszak był emitowany od roku 1958 do 1966 przez Telewizję Polską, to mam do niego prawdziwy sentyment. I to w zasadzie stanowiło główny bodziec, który sprawił, że sięgnęłam po tę książkę. Oczywiście nie sposób nie zauważyć pięknego wydania. Twarda oprawa i złocone elementy sprawiają, że ta pozycja wydawnicza stanowczo wyróżnia się na moim regale. Zresztą wnętrze jest równie urzekające, o ile nie bardziej. 
Jak to się stało, że Jeremi Przybora zechciał tchnąć w znane bajki nowe życie? Stało się to za sprawą Grzegorza Wasowskiego, który w roku 1993 powołał do życia audycję dla dzieci "Dropsy". Sponsorem tej audycji była firma Egmont, na czele z panią Barbarą Jóźwiak, która marzyła o tym, by Jeremi Przybora dokonał adaptacji kilkunastu najsłynniejszych baśni. Redaktorowi udało się namówić mistrza słowa i tak oto doszło do adaptacji bajek pod szyldem Disneya, w których "Wujo" zachwyca lotnością pióra. I słowo "zachwyca" w pełni oddaje zawartość treściową tej książki.
Znajdziecie w niej szesnaście znanych i lubianych bajek, które zyskały nowe i jeszcze ciekawsze oblicze. Przybora zabiera czytelnika w świat przepełniony jego poczuciem humoru i nieszablonowym widzeniem świata. Niejednokrotnie będziecie zaskoczeni. No bo jak nie zdziwić się czytając w książce dla dzieci o tym, że "Alicja z krainy czarów" zamieniła się w 'megadziewuszysko', a szafa z "Pięknej i bestii" była 'serdeczna i wylewna'? Przyjdą też momenty zauroczenia, bo jak nie zachwycić się kiedy na każdym kroku autor serwuje nam cytaty, które bawią i sprawiają, że historia opowiedziana jego słowami nabiera nowego znaczenia i kolorytu? 
Ta książka to absolutnie 'małe wielkie cudeńko'. Lektura obowiązkowa dla młodych i trochę starszych czytelników. Myślę, że słowa Grzegorza Wasowskiego najlepiej podsumowują wyjątkowość tej książki i jej nietuzinkowość: "Czy to WSZYSTKO aby na pewno jest dla dzieci? Na pewno! Bowiem dla dzieci należy pisać tak jak dla dorosłych, a nawet jeszcze lepiej."
Podsumowując:
Jednym słowem jestem oczarowana! Tak książka to absolutnie najlepsza propozycja literacka dla dzieci jaką miałam przyjemność recenzować. Idealnie nada się na prezent dla waszej pociechy, ale również dla osoby dorosłej, która zechce odbyć podróż do świata dziecięcych bajek. I chociaż niektóre ukryte w historiach żarty nie będą zrozumiałe, czy odebrane przez dzieci tak jak przez dorosłych, to zapewniam was, że zarówno jedni, jak i drudzy dadzą się ponieść fantazji mistrza słowa, bo nim na pewno jest Jeremi Przybora. Polecam!

Książkę możecie zamówić tutaj:

Ze egzemplarze do recenzji dziękuję Wydawnictwu EGMONT.

https://egmont.pl/
 

listopada 13, 2018

"Baśnie dla młodszych i starszych" - Zofia Stanecka

"Baśnie dla młodszych i starszych" -  Zofia Stanecka
Być może wam już o tym wspominałam, ale kiedy byłam małą dziewczynką, moim ulubionym "gatunkiem literackim" były baśnie. Regularnie odwiedzałam miejscową bibliotekę wynosząc z niej reklamówki pełne książek. Do dziś pamiętam, jakie było moje rozczarowanie kiedy pani bibliotekarka stwierdziła, że przeczytałam już wszystkie dostępne w księgozbiorze baśnie! A teraz, po tylu latach, mam w swoich rękach coś nowego. 
W sumie to znane, ale jednak nie do końca...
Przyznaję, że moją uwagę w pierwszej kolejności przykuła okładka, a konkretniej oryginalne ilustracje. Bardzo lubię takie nietuzinkowe obrazki, a te autorstwa Magdy Kozieł-Nowak z pewnością do nich należą. Nie spodziewałam się jednak, że pod "przykrywką" znanych tytułów znajdę lekturę idealną... dla mnie! ☺
Autorka opowiada bowiem znane i lubiane baśnie na swój sposób. Tak jakby własnymi słowami i z nowatorską interpretacją chciała je odkryć jeszcze raz. Taka odświeżona wersja bardzo mi się spodobała. 
Książka zawiera sześć popularnych historii, a wśród nich:
• „Czerwony Kapturek” 
• „Trzy świnki” 
• „Kopciuszek” 
• „Księżniczka na ziarnku grochu” 
• „Knyps z czubkiem” 
• „Jaś i Małgosia”. 
Spytacie zapewne na czym polega jej wyjątkowość? Na wstępie każdej baśni autorka przedstawia czytelnikowi genezę jej powstania, pokazuje też, jak ewoluował tekst każdej z nich. Dzieli się z czytelnikami ciekawostkami na temat danej baśni, opisuje jej ekranizacje i kolejne wydania. Sama byłam zaintrygowana i niejednokrotnie zdziwiona chociażby wiekiem danej opowieści. 
Historie opowiedziane przez Zofię Stanecką was zadziwią. Uwspółcześniona wersja jest dla mnie nawet lepsza od oryginału, a na pewno zachęci do lektury młodego czytelnika bardziej niż te znane z pierwotnego opracowania. Zabawne dialogi, morał płynący z bajki oraz oryginalność interpretacji autorki sprawiają, że sama zagłębiłam się w lekturze i z uśmiechem na ustach śledziłam znane, a jednak nieznane historie. 
Podsumowując:

"Baśnie dla młodszych i starszych" to naprawdę świetna książka, która przypomniała mi od czego zaczęła się moja miłość do czytania. Polecam wszystkim miłośnikom baśni oraz znanych historii w nowoczesnym wydaniu. Czy taka wersja jest lepsza, czy gorsza trudno określić jednoznacznie. Najważniejsze, że pojawia się element zaskoczenia i uśmiech na twarzy spowodowany tą przyjemną podróżą w czasie do lat dzieciństwa. 

Książkę możecie zamówić tutaj:

Ze egzemplarze do recenzji dziękuję Wydawnictwu EGMONT.

https://egmont.pl/





listopada 12, 2018

"Ta jedna miłość" - Dorota Milli

"Ta jedna miłość" - Dorota Milli


(...) nic nie trwa wiecznie. Trzeba łapać chwile, szczęśliwymi wspomnieniami wypełniać walizkę, która będzie nam towarzyszyć przez życie. Gdziekolwiek się udamy, pamiątki radosnych myśli powędrują z nami, by w razie smutku rozjaśnić nam ciebie."
Kiedy brałam do ręki książkę Doroty Milli myślałam, że będzie to powieść zimowa, może trochę świąteczna. Autorka zaskoczyła mnie bardzo, gdyż jej pomysł był całkowicie inny, niż moje oczekiwania. 

Florka zmaga się z otyłością i swoimi kompleksami. Jej przyjaciółki fundują jej nietypowy prezent, na który nieświadoma kobieta się zgadza. Ma być to wypoczynek, wczasy pielęgnacyjne, a w jej mniemaniu: "kilka ćwiczeń, SPA i nowa ja". Czy Florce uda się wytrwać i schudnąć? A przede wszystkim: czy pokona swojego wewnętrznego "potwora", który sprawił, że poddała się i zaniedbała siebie?  
Kto z was się nigdy nie odchudzał? Jeśli są wśród was takie osoby, to jestem pod wrażeniem. Ja miałam w swoim życiu epizody z dietą w roli głównej, a walka z wagą dała mi się mocno we znaki. Niejednokrotnie zastanawiałam się skąd bierze się to pragnienie posiadania smukłej sylwetki? Czy to wewnętrzna potrzeba płynąca prosto z serca, a może wynik opinii innych ludzi na nasz temat? Być może marzy nam się szczupłe ciało, model urody, który promują media? Tak czy inaczej są wśród nas ludzie, którzy nie tylko tego pragną, ale mają na tym punkcie obsesję. 
Główna bohaterka książki "Ta jedna miłość" to kobieta, która stała się niewolnikiem własnego ciała i miłości... do czekolady. Nie próbowała z tym walczyć, bo z góry skazała się na porażkę, a na kolejną nadprogramową kostkę ulubionego smakołyku, zawsze miała jakieś wytłumaczenie. 
O czym zatem jest ta książka?
To przede wszystkim historia o pokonywaniu własnych słabości, ograniczeń, przekonania, że nie stać nas już na nic więcej. O walce tym trudniejszej, że już na starcie czekają kompleksy i niskie poczucie własnej wartości. A meta? Do mety możemy nigdy nie dotrzeć... To opowieść o kobiecie samotnej pomimo przyjaciół i kochającej rodziny. "Brzydkiej i grubej, niekochanej", która sama siebie zaszufladkowała i przyporządkowała do określonej kategorii ludzi, bez żadnej szansy na zmianę. Kobiecie, która w otyłości upatrywała winowajcy swoich niepowodzeń życiowych i braku miłości. 

Podobał mi się pomysł na fabułę oraz to, że autorka wplotła w nią nadmorskie mity i legendy. Smaczku całej historii dodawały także utarczki słowne pomiędzy Florką oraz jej trenerem "sadystą" - Benem. Sprawiały one, że bohaterka nie była jedynie zakompleksioną grubaską, ale ciekawą i intrygującą kobietą. Między tym dwojgiem aż iskrzyło! Jednak nie zdradzę wam jak potoczyły się ich losy. Czy dziewczynie udało się pokonać 'demony otyłości' i czy relacja uczestniczka obozu - trener przerodziły się w coś więcej? Tego dowiecie się sięgając po książkę Doroty Milli.

Na zakończenie trochę się będę czepiać. Przyznaję, że miałam problem aby wczytać się w tę historię. Trochę przeszkadzały mi w tym dosyć rozbudowane opisy dylematów głównej bohaterki, jej użalanie się nad sobą. Rozważania dotyczące czekolady i tego co zrobi, jak już opuści mury jej "piekła na ziemi". Na szczęście dotyczyło to tylko pierwszej części książki, potem już fabuła nabrała "rumieńców".
Podsumowując:

Książka po której spodziewałam się tylko i wyłącznie lekkiej lektury, okazała się bardzo wnikliwą analizą dotyczącą nałogów żywieniowych i walki z otyłością. Autorka pokazała cały proces wychodzenia z uzależnienia, przeszkody i pokusy jakie czyhają na osobą podejmującą próbę pozbycia się zbędnych kilogramów. W sumie była to dosyć smutna wizja, która uświadomiła mi, jak bardzo kwestia wyglądu, a przede wszystkim jego odmienności w starciu z kanonami urody, może wpływać negatywnie na czyjeś życie. Jak bardzo można siebie nienawidzić z powodu wagi. Pokazała także, że wydawać by się mogło frazes, który mówi, że "jeśli pokochasz siebie, to inny ciebie też pokochają", sprawdza się w prawdziwym życiu. Co więcej - to naprawdę działa!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu FILIA.
https://www.facebook.com/WydawnictwoFILIA/


listopada 11, 2018

"Zakochane Zakopane" - Agnieszka Krawczyk, Krystyna Mirek, Anna H. Niemczynow, Magda Stachula, Anna Szczypczyńska, Karolina Wilczyńska, Magdalena Witkiewicz

"Zakochane Zakopane" -  Agnieszka Krawczyk, Krystyna Mirek, Anna H. Niemczynow, Magda Stachula, Anna Szczypczyńska, Karolina Wilczyńska, Magdalena Witkiewicz
Czasem ludzkie losy komplikują się tak bardzo, że już nie można ich rozwiązać. Jednak czas powoduje, że supły się kruszą i nawet nie trzeba ich rozplątywać. Można zacząć zupełnie od nowa".
Sięgając po antologię wiem, że będę próbowała wybrać moją ulubioną historię. Czy w przypadku zbioru opowiadań, których akcja toczy się w Zakopanem, było podobnie?

Zimowa stolica Polskie w sezonie jest oblegana przez rzesze turystów i amatorów sportu. Ludzie z całego kraju zjeżdżają się do Zakopanego, aby odpocząć od codzienności i spędzić czas w najsłynniejszym górskim kurorcie. Każdy ma w tym jakiś cel. Co stanie się kiedy ich drogi przetną się w jednym miejscu? Konkurs dla zakochanych zorganizowany przez miasto stanie się dla wielu bodźcem do dokonania życiowych zmian.
Moja pierwsze skojarzenie z tytułem tej książki nie będzie dla was zaskoczeniem. Podczas lektury mimowolnie nuciłam melodię, która w jakiś zadziwiający sposób wielu osobom zaczęła kojarzyć się z Zakopanem. A że tematyka poruszona w opowiadaniach dotyczyła przede wszystkim miłości, to czułam się wprowadzona w klimat w 100%.
Jak napisałam we wstępie, czytając antologie zazwyczaj potrafię wskazać swoje ulubione opowiadanie, jedną lub dwie historie, które wyróżniły się na tle pozostałych. Tym razem jednak było inaczej. Każda z nich była inna i każda podobała mi się tak samo. Co więcej, dzięki różnorodności wątków wykorzystanych przez autorki, fabuła była dynamiczna, a książkę czytałam z dużą ciekawością. Podobało mi się to w jaki sposób udało się połączyć opowiadania w zgrabną całość. Zupełnie tak, jakby pisząc je pisarki same spędziły tydzień w Willi pod Jodłami. Jak gdyby konsultowały się w trakcie pracy i ustalały, jak mają potoczyć się losy poszczególnych bohaterów, aby zachować spójność. Przypuszczam, że odbywało się to w inny sposób, tym bardziej warto podkreślić fakt, że efekt końcowy jest naprawdę imponujący.

W książce znajdziecie wiele odcieni miłości. Od tej pierwszej, kiełkującej w sercu, z motylami w brzuchu i całym 'dobrodziejstwem inwentarza', przez tę dojrzałą, która w wieloletnim związku zeszła na drugi plan i musi w wydarzyć się to COŚ, co sprawi, że małżonkowie odkryją się na nowo. Aż po tę nieszczęśliwą, która została zdradzona i wydawało się, że nie ma szansy na przebaczenie, bo raz utraconego zaufania, nie da się już odbudować. Niezależnie od tego z jakim problemem lub rozterką bohaterowie "Zakochane Zakopane" pojawili się w Willi pod Jodłami, nie znaleźli się się tam przez przypadek.
Podsumowując:

"Zakochane Zakopane" to dowód na to, że można pracować w autorskim zespole i stworzyć niezwykle klimatyczną i dobrze napisaną książkę. Zauroczy was panująca w Willi pod Jodłami atmosfera i świąteczny zgiełk zakopiańskich uliczek. To nie tylko zbiór opowiadań z Bożym Narodzeniem w tle, ale wnikliwy przegląd ludzkich problemów. Historie w nim opisane wzruszą was i rozbawią, zmuszą do refleksji, a być może nawet do zastanowienia się nad swoim życiem. Kiedy przebrzmi już dźwięk kolędy i zgasną lampki na choince, kiedy odejdą w zapomnienie prezenty i zabawy karnawałowe, a powróci codzienność to pamiętajmy, że zawsze najważniejsza jest miłość.    

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu FILIA.

https://www.facebook.com/WydawnictwoFILIA/

listopada 10, 2018

"Basia. Bajki na dobranoc" - Zofia Stanecka

"Basia. Bajki na dobranoc" - Zofia Stanecka
Książki o Basi w roli głównej są znane wielu przedszkolakom. Może nie jest idealnie grzeczna, ale nie sposób jej nie lubić. Dziewczynka próbuje znaleźć wyjście z różnych trudnych dla siebie sytuacji. Tym razem to ona odkrywa jak poradzić sobie z Frankiem - małym bratem, który wcale nie chce zasnąć. Okazało się, że maluch po prostu lubi kiedy opowiada mu się bajkę na dobranoc. Tym sposobem każdy z członków rodziny tworzy przeróżne historie, aby uśpić niesfornego chłopca.
Książeczka składa się z pięciu części, a każda z nich należy do innej osoby, która snuje swoje opowieści. Mamy zatem bajki Basi - nieco zwariowane i skupione głównie na żelkach. Bajki dziadka, w których wspomina on swoje dzieciństwo. Rymowane bajki babci, w których poznamy m.in. liska z zasłonki oraz bajki mamy, w których paluszki nie chciały spać. Tata zabiera czytelnika w świat rycerza Franka Kolanki, a dzięki Jankowi poznajemy superbohatera Antka. 
W sumie w książce znajdziemy dwadzieścia cztery bajki, które są bardzo krótkie. Uważam, że to idealny pomysł zważywszy na to, że książeczka skierowania jest do dzieci w wieku 3 - 6 lat, a milusińscy w tym wieku dosyć szybko się nudzą. Poszczególne historie mają sprawić, aby Franek zasnął. Oczywiście jest to tylko pretekst, aby również nasze dzieci chciały położyć się do łóżka. Kolorowe ilustracje Marianny Oklejak idealnie nawiązują do poszczególnych opowieści. Wszystko to sprawia, że książeczkę czyta się z dużą przyjemnością.
Podsumowując:

Bajki o Basi są idealne do przeczytania przed snem. Opowieści o jej perypetiach wzruszą was i rozbawią.  Ich różnorodność sprawia, że każde dziecko znajdzie coś dla ciebie. Ja jednak bardziej skłaniam się ku opowieścią dorosłych, bo te stworzone przez Basię są trochę zbyt niewiarygodne i chaotyczne. Przypuszczam jednak, że akurat jeśli chodzi o dzieci, to im bardziej szalone opowiadania, tym lepiej.


Książkę możecie zamówić tutaj:

Ze egzemplarze do recenzji dziękuję Wydawnictwu EGMONT.

https://egmont.pl/





listopada 10, 2018

"Gdyby nie ty" - Monika Sawicka - przedpremierowo [patronat medialny nienaczytana]

"Gdyby nie ty" - Monika Sawicka - przedpremierowo [patronat medialny nienaczytana]
W życiu najbardziej fascynujące są zmiany. Jeśli ich nie ma, to może oznaczać dwie rzeczy: że umarliśmy lub że umarliśmy mentalnie. Brak zmian, choć wydaje się być dla nas bezpieczny, bo nie wiąże się z podejmowaniem ryzyka, prowadzi nas do tego samego mieszkania, na tę samą kupioną przed laty na kredyt kanapę, przed ten sam telewizor. Brak zmian zabija marzenia".
Kiedy do moich rąk trafiła książka "Gdyby nie ty", nie do końca wiedziałam, czego się mogę spodziewać. Nigdy nie podejrzewałabym tego, jak bardzo wstrząśnie mną ta historia. Tego nie da się przewidzieć...

Eliza ma za sobą trudny czas. Udało się jej wygrać z ciężką chorobą, w walce z którą wspierała ją ukochana córka. Nikt jednak nie wie, że kobieta nosi w sobie traumatyczne wspomnienia. Sytuacja zmienia się kiedy jej córka zakochuje się w mężczyźnie, który był oprawcą Elizy. Kobieta musi wyjawić bolesną prawdę, koszmar, który nikomu się nawet nie śnił... Jak zareaguje jej córka?
Ta historia zostanie ze mną na zawsze.
Nie, to nie jest banał ani pusty frazes zapisany po to, aby zachęcić was do lektury. To moja pierwsza refleksja po przeczytaniu "Gdyby nie ty"...

Ta książka ma w sobie tyle emocji, tyle bólu, że być może będziecie musieli ją odkładać i wracać do niej kilka razy, aby na spokojnie "przetrawić" to, co przeczytaliście. Podczas lektury łapałam się na tym, że zamykałam oczy, aby nie 'widzieć' niektórych scen. Monika Sawicka opisała wydarzenia tak obrazowo, nie omijając żadnego szczegółu, że miałam wrażenie jakbym stała obok i widziała je na własne oczy. Wszystko to było tak bardzo realne, jakby nie była to fikcja literacka, wytwór wyobraźni autorki, a wspomnienia kogoś, kto doświadczył takiego piekła na własnej skórze. Celowo nie zdradzam wam o czym dokładnie jest książka, bo tego nie da się opisać ot tak. Tego trzeba doświadczyć samemu.

Ja już wiem, że będę wracać do tej książki wiele razy. I nie, nie przeczytam jej po raz drugi. Za bardzo mną wstrząsnęła, zbyt wiele w niej bólu, z którym ja osobiście nie umiałabym sobie ponownie poradzić. Ale jest to jedna z TYCH książek, którą się po prostu pamięta. Chociaż wiele w niej smutku, jest i nadzieja, że życie można zacząć się na nowo nawet kilka razy. Bo los pisze kolejny scenariusz i rola dla nas jest zawsze 'do wzięcia'.

"w niebo spoglądam znów
zdarte od kłamstw i bzdur
wszystko wypadło z rąk
niebo mam swoje tu" *
Podsumowując:

"Gdyby nie ty" to jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam w tym roku. Niezwykle smutna, opisująca traumatyczne przeżycia, ale absolutnie MUSICIE ją przeczytać! To nie tylko historia kobiety, która przeżyła piekło na ziemi, ale także opowieść o wielkiej sile miłości, która sprawia, że nawet wtedy, kiedy znajdziemy się na samym dnie, zawsze mamy możliwość, aby zbudować swój świat na nowo.

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania oraz objęcia książki patronatem medialnym dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.  

https://www.facebook.com/pisarkamonikasawicka/
https://www.facebook.com/czwartastrona/
*Blue Cafe - "Double Soul" (2018)
 

listopada 09, 2018

"Złota księga bajek. O przygodach Binga i przyjaciół"

"Złota księga bajek. O przygodach Binga i przyjaciół"
Przygody małego królika Binga już od jakiegoś czasu stały się ulubioną pozycją mojego młodszego synka. Leoś bardzo chętnie śledzi jego losy w bajce telewizyjnej, dlatego kiedy zobaczył "Złotą księgę bajek" od razu "zarekwirował" mój egzemplarz i oświadczył, że to jego książka. 
Dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać tego bohatera przypomnę, że Bing ma trzy latka i chodzi do przedszkola. Króliczek codziennie uczy się czegoś nowego. Spędza też wesołe chwile wśród swoich przyjaciół. Ma najlepszą przyjaciółkę Sulę.

Pięknie wydana książeczka od EGMONT od razu przykuwa uwagę. Kolorowe ilustracje rodem z kreskówki i śliczna okładka ze złoconymi literami zachwyciła nawet mnie, mimo że to nie ja jestem jej głównym odbiorcą. Ale przejdźmy do zawartości. 
W zbiorze znajdziecie trzynaście opowiadań o losach króliczka. Każde z nich niesie ze sobą jakiś morał oraz naukę dla dziecka. Przykładowo bajka o przebierankach uczy tego, aby dzielić się z przyjaciółmi oraz tego, że nawet zniszczone rzeczy można wykorzystać na nowo i w inny sposób. 
Na końcu historii znalazłam analogiczne do kreskówki podsumowanie, w którym mały bohater swoimi oczami przedstawia całą sytuację i wyciąga własne wnioski: kiedy się o coś kłócimy, możemy to zniszczyć, ale gdy się podzielimy, możemy zyskać.
Inne bajki pokazują np. zajęcia, z którymi dziecko może się spotkać w przedszkolu, jak sadzenie rzeżuchy i niecierpliwe oczekiwanie na jej wzrost. Inne zwracają uwagę na zasady zachowania podczas wizyty na basenie, czy poszukiwanie pluszowego przyjaciela. Każda przygoda, nowa umiejętność, czy czynność wykonywana przez Binga to dla niego wielka rzecz! 
Podsumowując:

"Złota księga bajek" to pięknie wydane książeczki, w których dzieci odkryją opowiadania o przygodach znanych i lubianych bohaterów z kreskówek. My wybraliśmy tę o Bingu i wiem, że mój mały synek jest zachwycony. Co więcej, częściej sięga po książeczkę w zamian za bajkę w TV. Idealny prezent dla każdego młodego czytelnika. Polecam wam tę serię. Dla każdego coś fajnego, niezależnie od wieku i upodobań.

Książkę możecie zamówić tutaj:
A inne tytuły z tej serii znajdziecie tutaj:
 seria "Złota księga bajek"

Ze egzemplarze do recenzji dziękuję Wydawnictwu EGMONT.

https://egmont.pl/



listopada 08, 2018

"Zbrodnia w wielkim mieście" - Alek Rogoziński

"Zbrodnia w wielkim mieście" - Alek Rogoziński
Ostatnio, jak był całe dwa dni w domu, to zrobiłam wszystko, żeby go jakoś podniecić. Kupiłam sobie nawet czarne koronkowe body. Ale jak w nim weszłam wieczorem do sypialni, to Witek ziewnął i zapytał, czy umarł ktoś ważny, że nawet do łóżka kładę się w żałobie".

Twórczość Alka Rogozińskiego znam głównie z serii o przygodach Róży Krull. Dlatego z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po "Zbrodnię w wielkim mieście". Czy nowym bohaterom udało się zaskarbić moją sympatię?
 
Trzy kobiety, które łączy wspólna praca w wydawnictwie oraz antypatia do szefa, postanawiają się go pozbyć. Udaje im się nawet ustalić plan działania. I wszystko byłoby po ich myśli gdyby nie fakt, że nie tylko one wpadły na pomysł zabicia mężczyzny. Ktoś realizuje ich wizję, a jedna z nich zostaje wmanipulowana w zbrodnię. Szybko okazuje się, że "ojców sukcesu" jest wielu, ale tak naprawdę nie wiadomo komu przyznać "laur zwycięzcy". 

Do czego może doprowadzić rozmowa sfrustrowanych kobiet, zwłaszcza jeżeli jest prowadzona pod wpływem alkoholu? Z własnego doświadczenia wiem, że skutki mogą być często opłakane.😜 Wprawdzie nie zdarzyło mi się planować zabójstwa własnego szefa, ale wiem co znaczy być kobietą "gotową na wszystko". Być może dlatego od pierwszych stron poczułam, że łączy mnie z głównymi bohaterkami nić porozumienia. Lubię kiedy postacie wykreowane w książkach są nietuzinkowe. Nie są nudne, czy też stworzone według jakiegoś utartego schematu. I takie są właśnie te w książkach Alka Rogozińskiego, który niczym wprawny obserwator realizuje "niecny plan demaskowania". 😜 Tak, tak - dopatruję się w jego postaciach satyry na nasze rodzime społeczeństwo, a szczególnie "barwne" przykłady zachowań ludzkich rodem z samej stolicy. Co oczywiście dla mnie, jako mieszkanki dużo mniejszej "metropolii", stanowi smakowity kąsek i ciekawe doświadczenie. 
To taka mała dygresja w kwestii bohaterów, ale przejdźmy do samej fabuły. 
Cała historia jest mocno zakręcona. Jeden trup, wielu podejrzanych, a chętnego do przyznania się do dokonanego czynu oczywiście brak. Podczas czytania miałam duży mętlik w głowie i zdarzało mi się zgubić w tej całej mocno zaplątanej sieci powiązań poszczególnych osób. Fakt ten odbieram jako plus, zważywszy na to, że do końca nie wiedziałam, kto tak właściwie zabił biznesmena. Łatwiej było mi udzielić odpowiedzi na pytanie, kto tego na pewno nie zrobił. 
Podsumowując:

"Zbrodnia w wielkim mieście" to must read nie tylko dla miłośników twórczości autora, ale także dla tych, którzy lubią lekkie, pomimo gatunku, powieści z trupem w tle. Ja osobiście lubię prześmiewcze dialogi i wbijanie przysłowiowej szpili, które można odnaleźć w książkach Alka Rogozińskiego. Jeżeli preferujecie "nieoczywiste kryminały", to ta książka przypadnie wam do gustu. A jeśli dorzucić do tego wnikliwe i całkiem słuszne odzwierciedlenie postaci kobiecych, to odpowiedź na pytanie: czytać, czy nie czytać? - nasuwa się sama. 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję FILIA Mroczna Strona.

https://www.facebook.com/alek.rogozinski/?__xts__[0]=68.ARCf8re93xvbuPmbYudG4XDniXjUhvYApUAAtpB-0e6hgXrq1YC7XtfjBTt1oSfW_v84x76j2kmsdIZ-FdoJ49NLwQnVHkApkPNxrMwn7Tcl4oSzQ937uzVxfswQq9SNzJfYeRASTvdPwCGmwDPrUWA4bErMEfj9NJuted64WNTcFHWEX2GRBynguPfTHE1rw0fZmw


https://www.facebook.com/filiamrocznastrona/



listopada 08, 2018

Miki. Nowa kolekcja bajek

Miki. Nowa kolekcja bajek
Kto nie zna kultowej Myszki Miki? Chyba nie tylko ja ale nawet moi rodzice pamiętają pierwsze kreskówki z fabryki Disneya. Wtedy czarno - białe i pozbawione dialogów, ewoluowały do jednych z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych bajek dla dzieci. 
Ja, jako mama, najczęściej miałam i mam do czynienia z wersją klubową serialu, który opowiada o sympatycznej myszce i jej przyjaciołach. Zagadki rozwiązywane przez bohaterów, były i są częstym gościem w naszym domu. Ale przejdźmy do "Nowej kolekcji bajek".

Książka zawiera sześć opowiadań o losach myszki. Chociaż obejrzałam całe mnóstwo bajek w TV z jego udziałem, to tych historii akurat nie znam. Wyruszamy w fascynującą przygodę do świata Mikiego, Minnie, Donalda, Daisy, Goofiego i Pluta. 
Pierwsze opowiadanie dotyczy pikniku, który zaplanował Miki. Postanowił zaprosić znajomych, aby wspólnie spędzić czas. Niestety na miejscu okazało się, że nikt nie chce się podzielić piknikowym jedzeniem. Na szczęście rezolutna myszka wpadła na pomysł, który sprawił, że to było udane spotkanie. Kolejna historia opowiada o dniu urodzin Miskiego. Przyjaciele organizowali mu czas i bohater myślał, że nikt nie pamięta o jego święcie. Dlatego jakie było jego zaskoczenie, kiedy po powrocie do domu zastał pięknie przygotowane przyjęcie urodzinowe. 
Z kolejnych opowieści dzieci dowiedzą się: jak przyjaciele spędzili gorący dzień, jakie psoty i kłopoty sprawiał kotek Minnie - Figaro, dlaczego przyjaciółki bały się w nocy i co odkryły oraz przeczytają o wizycie myszki i jego znajomych na ranczu. A to wszystko ubarwią piękne kolorowe ilustracje. Przyznaję także, że moją uwagę zwróciła okładka, a to dlatego, że jest twarda i miękka jednocześnie. 
Podsumowując:

Nowa kolekcja bajek to świetny pomysł na prezent dla miłośnika książek. Z tej serii ukazało się już kilka książeczek co sprawia, że każde dziecko będzie mogło przeczytać o przygodach swojej ulubionej postaci znanej z bajek. Ta o Mikim jest pełna zabawnych i ciepłych historii, w których nie zabrakło również nauki o sile przyjaźni i współpracy, dzięki której łatwiej jest bawić się i pokonywać przeszkody. Przygody bohaterów Disneya na pewno zaciekawią wasze dzieci. Polecam!

Książkę możecie zamówić tutaj:
A inne tytuły z tej serii znajdziecie tutaj:
 seria "Nowa kolekcja bajek"

Ze egzemplarze do recenzji dziękuję Wydawnictwu EGMONT.

https://egmont.pl/


listopada 07, 2018

"Wszystkie barwy roku. Wyjątkowe opowieści na 12 miesięcy" - opracowanie zbiorowe [patronat medialny nienaczytana]

"Wszystkie barwy roku. Wyjątkowe opowieści na 12 miesięcy" - opracowanie zbiorowe [patronat medialny nienaczytana]
Los jakby próbował powetować sobie smutną historię. Nie śpieszył się jednak bardzo i pozwolił na to dopiero w trzecim pokoleniu".
Zazwyczaj wolę książki stanowiące "zamkniętą fabułę". Zdarza mi się jednak sięgać po antologię. Zwłaszcza kiedy wyszła ona spod pióra wielu świetnych pisarek.

Dzień Babci, Dzień Przytulania, Wielkanoc, zagubiona w czasie i przestrzeni tajemnicza Wigilia… To tylko niektóre z tematów, które wzięły na swój warsztat autorki. Dwanaście opowiadań, dwanaście historii, które bawią, wzruszają, zmuszają do refleksji. Mieszanka stylów sprawia, że każdy czytelnik znajdzie tu coś dla siebie. 
Ze zbiorami opowiadań tak zazwyczaj bywa, przynajmniej wynika to z mojego czytelniczego doświadczenia, że są takie, które podobają nam się bardziej i takie, które niekoniecznie nas zachwyciły. W przypadku tej antologii było podobnie. Nie mogę powiedzieć, że były takie, które uważam za słabe, bo każde z nich miało swoj fajny klimat, ale nie sposób nie wyróżnić kilku, o których chciałabym wam opowiedzieć, oczywiście nie zdradzając zbyt wiele z fabuły.

Zacznę od trzech, które zakwalifikowałam do kategorii "mam apetyt na więcej". Tak się składa, że są to pierwsze trzy opowiadania autorstwa: Hanny Greń, Edyty Świętek i Anny Klejzerowicz. Chociaż każde z nich jest inne, to mają w moim odczuciu jedną wspólną cechę. Po ich przeczytaniu odniosłam wrażenie, że autorka nie powiedziała jeszcze, w temacie opisanej przez siebie historii, ostatniego słowa, że nie postawiła przysłowiowej kropki nad "i". Czułam niedosyt, a wyobraźnia podsuwała mi jakiś ciąg dalszy, a może nawet początek, który mógłby przerodzić się w książkę? Tak czy inaczej uważam, że opowiadania pt. "Prezent na Dzień Babci", "Przytul mnie mocno" oraz "Przeklęty" mają w sobie na tyle dużo potencjału, że aż się "prosi" o rozwinięcie ich wątku.

Drugą kategorią, jaką sobie przyjęłam, nazwałam roboczo:"pisz dla mnie jeszcze". O co chodzi? Tym razem po przeczytaniu opowiadań, byłam tak zauroczona stylem, językiem i pomysłem na fabułę, że wiedziałam na pewno, że to nie jest moje ostatnie spotkanie z twórczością danej autorki. Do takich historii należą: "Talerzyk w niebieskie kwiatuszki" - Joanny Sykat oraz mój faworyt w całej antologii, czyli "Kobiety nieidealne" - Magdaleny Kawki i Małgorzaty Hayles. Tak bardzo podobały mi się ich opowiadania, że nie wahałam się, aby sięgnąć po więcej. Tym sposobem na mojej półce pojawiły się książki tych autorek. Być może taki zbiór opowiadań to dobry sposób na to, aby dać się poznać i "sprzedać" nowemu czytelnikowi? 😉
Podsumowując:

"Wyjątkowe opowieści na 12 miesięcy" to lektura idealna na każdą porę roku. Jej różnorodność i wielowątkowość sprawia, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Możecie czytać ją od razu od deski, do deski lub przyjąć sposób czytania jednego opowiadania na miesiąc. Jakąkolwiek metodę lektury wybierzecie gwarantuję wam, że będzie to bardzo udana podróż do świata bohaterów wykreowanych przez utalentowane polskie pisarki. Dajcie znać, która opowieść jest waszym faworytem. 😉

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i objęcia książki patronatem medialnym dziękuję Wydawnictwu Replika.

https://www.facebook.com/WydawnictwoReplika/



 





"Jeremi Przybora małoletnim i stuletnim"

Wasze pierwsze skojarzenie kiedy słyszycie nazwisko Przybora? Dla mnie to jasne - Kabaret Starszych Panów. Chociaż ten autorski program te...

Copyright © 2016 NIEnaczytana , Blogger