lipca 28, 2019

"Kwitnące lilie" - Karolina Wilczyńska [PRZEDPREMIEROWO] - patronat medialny NIEnaczytana

"Kwitnące lilie" - Karolina Wilczyńska [PRZEDPREMIEROWO] - patronat medialny NIEnaczytana
Nie można pomagać komuś na siłę. I w sposób, który nam się wydaje odpowiedni. Czasami najlepszym wsparciem jest po prostu bycie obok."
Drugi sezon Roku na Kwiatowej przyniósł ze sobą nowych bohaterów i nowe życiowe historie. I tak jak to bywa z czymś nowym, czytelnik musi się oswoić. Czy drugi tom sprawił, że poczułam się wśród nich jak pośród starych, dobrych znajomych? 

Kaja musi stawić czoła problemom ze zdrowiem, a obawa o przyszłość skłoni ją do zmierzenia się z przeszłością, od której chciała uciec. Czy uda jej się wybaczyć? I kim jest mała dziewczynka, którą Kaja spotyka na szpitalnych korytarzach?
Sąsiedzkie więzi powoli się zacieśniają, nie tylko za sprawą słodkiej czwórki szczeniąt. Danuta musi zmierzyć się z właścicielem konkurencyjnej kancelarii, Julia wciąż stara się odnaleźć swoją życiową drogę, a Norbert podejmuje decyzje, które nie podobają się Dominikowi.


Rok na Kwiatowej to seria, która porusza wiele ważnych społecznie tematów. Jej bohaterowie są na wskroś prawdziwi i wielu z nas może w ich losach, czy zachowaniu odnaleźć pierwiastek siebie. Tym razem Karolina Wilczyńska poświęciła swoją najnowszą książkę profilaktyce zdrowotnej. Prym w całej historia wiedzie Kaja, której przyjdzie zmierzyć się z widmem choroby. Jak często słysząc o tym, że komuś grozi utrata zdrowia myśleliśmy, że dobrze, że to nie my, nie nasi najbliżsi... Nie znaczy to oczywiście, że nie współczuliśmy, ale choroba wydawała nam się bardzo odległa. W "Kwitnących liliach" autorka pokazała, jak to jest kiedy sami musimy stanąć twarzą w twarz z zagrożeniem. Zmaganie się ze strachem oraz całą paletą emocji, jakie nam towarzyszą, nie jest proste. Tak trudno się oswoić z myślą, że nasze życie może się zmienić, bo los zadecydował, że to właśnie my możemy być chorzy... Ludzie zazwyczaj różnie reagują w takich sytuacjach. Jedni oczekują wsparcia, a inny chcą zostać sami, buntują się przeciwko wszelkim objawom pomocy. Karolina Wilczyńska uświadamia w swojej książce, że nie ma w tym nic złego, że należy to uszanować. Można próbować być dla kogoś takiego wsparciem, ale trzeba wziąć pod uwagę fakt, że czasem wystarczy po prostu być obok i taka pomoc może okazać się najcenniejsza. Zwłaszcza jeśli przychodzi od osób, od których niczego takiego nie oczekiwaliśmy...
Oczywiście autorka poświęciła w najnowszym tomie serii także uwagę pozostałym sąsiadom. Fajne jest to, że po przeczytaniu go poczułam to samo co przy pierwszym sezonie - że jestem wśród starych, dobrych znajomych. Oni chyba też to poczuli. Pomimo to, że ich problemy są tak różne, a każde z nich ma inny pogląd na życie, potrafią się zsolidaryzować. Okazuje się, że to co czasem może być tylko zbiegiem okoliczności, który początkowo nie był w smak żadnemu z nich, może doprowadzić do zacieśnienia relacji oraz powstania zażyłości, która staje się czymś niezbędnym w codziennym życiu.

Podsumowując:

"Kwitnące lilie" to kolejny udany tom serii, którą darzę szczególną sympatią. Podoba mi się to, że w sposób przystępny pokazuje nam pewne rozwiązania, które śmiało możemy wykorzystać we własnym życiu. To mądra i życiowa opowieść o przyjaźni, która mimo niefortunnego początku, rozkwita pomału. O ludziach, którzy z całkowicie obcych stają się grupą osób, które są gotowe stanąć ramię w ramię, kiedy któremuś z nich potrzebna jest pomoc. W myśl dewizy: "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego".

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania oraz objęcia książki patronatem medialnym dziękuję autorce oraz Wydawnictwu Czwarta Strona.
 
https://www.facebook.com/WilczynskaK/
https://www.facebook.com/czwartastrona/





lipca 28, 2019

KARTKA Z KALENDARZA - sierpień

KARTKA Z KALENDARZA - sierpień
Zapraszam na subiektywny przegląd zapowiedzi książkowych na sierpień:

02-08-2019
Pod naszym niebem - SYLWIA KUBIK

Wieś – spokój i cisza. To tylko pozory. W niewielkiej wiosce na Powiślu jak w soczewce skupiają się problemy małe i duże. Karolinie nie daje zasnąć pomysł, który w jej rodzinnej miejscowości chce zrealizować pewien doktor. Hani sen z powiek spędza nazbyt gadatliwa teściowa i milczący od dłuższego czasu syn. W idyllicznym otoczeniu nie umie się odnaleźć doktor Maciej, który uciekł od wielkomiejskiego zgiełku. Podczas kilkudniowego pobytu na wsi Monika rozgrzebuje stare rany. A pod powierzchnią teraźniejszości wciąż pulsuje historia wydarzeń z czasów II wojny światowej, na wspomnienie której trudno zmrużyć oko. Pod naszym niebem to dowcipny i wciągający debiut. Powieść zachwycająca w swej prostocie. Kalejdoskop postaci z krwi i kości, z którymi aż żal się rozstać. Opowieść o tym, że gdy niebo się wali na głowę, z pomocą przychodzi drugi człowiek. Wieś to w końcu cisza, spokój i... jej mieszkańcy.

07-08-2019
Za siódmą górą - AGNIESZKA JEŻ 

W nocy przyśnił mi się piękny, spokojny sen – mała polana na skraju lasu, u stóp gór. I rosły tam poziomki. Aromatyczne, niebiańsko słodkie.
Zrywałam je razem ze Staszkiem.
Tak, w sercu miałam maj, a na stole w salonie czekał na mnie malutki bukiet fiołków wstawiony w mój uranowy wazonik.
Co decyduje o naszym losie: przypadek czy przeznaczenie?
Wszystko zaczyna się pięknie układać. Klara Majewska ma szansę wreszcie odczarować fatum, wiszące od wielu lat nad kobietami z jej rodziny.
Przekonuje się, że swoją historię pisze się samemu, a z losem można się godzić lub walczyć.
Być może jednak ostatnia kropka z odnalezionego pamiętnika wcale nie kończy rodzinnej historii…
Jakie jeszcze tajemnice kryje Dom Pod Trzema Lipami?
Klara musi się przekonać, co znajduje się za siódmą górą – piękna baśń czy mroczna historia?


12-08-2019
Zbrodnia po irlandzku - ALEKSANDRA RUMIN

Egzotyczne wycieczki to niebezpieczne hobby. Co roku kilkuset spragnionych wrażeń Polaków ginie podczas wakacyjnych wojaży. Dlatego nikogo nie dziwi, że nieszczęścia dotykają również uczestników wyprawy do Irlandii z biurem podróży „Hej Wakacje”. Nikogo poza pilotem wycieczki, którego męczy przeczucie, że coś tu nie gra. Tomasz Waciak nie ma jednak czasu na dochodzenia, bo musi się użerać z irlandzką pogodą, roszczeniową starszą panią, ciągłymi zmianami programu, zatruciami pokarmowymi i nieprzepartą ochotą, żeby strzelić sobie drinka. Albo trzy.
Druga powieść Aleksandry Rumin to cięta satyra na Polaków za granicą, pełna obyczajowych obserwacji, wyrazistych postaci i najdziwniejszych perypetii. No i zbrodni, rzecz jasna.

13-08-2019
Miłość w czasach in vitro - ANNA ŻELAZOWSKA
[PATRONAT MEDIALNY NIEnaczytana]

Alicja wiedzie nudne życie, w którym cały czas albo się czegoś boi, albo ogarnia ją zniechęcenie. Na co dzień pracuje jako asystentka w renomowanej klinice in vitro, przez co zaczyna żyć historiami pacjentów oraz personelu kliniki. Tam niczym w soczewce skupiają się ludzkie dramaty oraz radości, a upragniony cel dla każdego ma nieco odmienne znaczenie.
To opowieść o tym, jak bardzo los potrafi zaskakiwać i zmuszać nas do trudnych wyborów. Oraz o tym, że kiedyś trzeba przestać się w życiu jedynie się przyglądać. Powieść porusza bardzo aktualny temat procedury in vitro oraz możliwości i konsekwencji z nią związanych, przede wszystkim tych emocjonalnych.

14-08-2019
Rozdroża. Z klas(yk)ą w łóżku - AUGUSTA DOCHER
[PATRONAT MEDIALNY NIEnaczytana]

Pierwsza polska seria fanfiction oparta na klasyce romansu!
Jane Eye po stracie przyjaciółki pragnie rozpocząć nowe życie. Opuszcza Nowy Jork, by przenieść się do angielskiego majątku Thornfield Hall, miejsca, w którym czas się zatrzymał. Ma tam sprawować opiekę nad córką sir Edwarda Fairfaxa Rochestera, właściciela dworu. Dzięki swojemu oddaniu zyskuje sympatię małej Adelki, a bezkompromisowym podejściem do obowiązków budzi jednocześnie irytację i szczery podziw Rochestera. Mimo trudnych początków - wbrew woli Edwarda i rozsądkowi Jane -między bohaterami rodzi się coś więcej...
Ponadczasowa opowieść w nowej odsłonie - o tym, jak samotność łączy pozornie różnych od siebie ludzi, a szaleństwo zmieszane z pożądaniem prowadzi do tragedii. Czy ta historia ma szansę na szczęśliwe zakończenie?
Pierwsza część cyklu "Z klas(yk)ą w łóżku" to fanfic na motywach najbardziej znanej powieści jednej z sióstr Brontë. Czy można tu mówić o profanacji? Oczywiście! Herezji? Bez wątpienia! Bezczelności? Jak najbardziej! Pozwól sobie na odrobinę szaleństwa i daj się porwać niepoprawnej guilty pleasure. Wraz z Jane Eye poznaj tajemnice skrywane za grubymi murami Thornfield Hall.

14-08-2019
Anioł z Auschwitz - EOIN DEMPSEY

Opowieść o miłości i walce o przeżycie.
Nic nie mogło rozdzielić Christophera i Rebekki: ani jej wyrodni rodzice, ani nawet narzeczony, z którym wróciła do domu po ucieczce do Anglii. Lecz gdy do sielankowej wyspy Jersey dociera II wojna światowa, nazistowscy najeźdźcy, realizując Ostateczne Rozwiązanie Kwestii Żydowskiej swojego Führera, wywożą Rebeccę na kontynent. Gdy naziści deportują Christophera i jego rodzinę do ojczystego kraju – Niemiec, w desperackiej próbie ratowania ukochanej zgłasza się na ochotnika do szeregów SS. Rozpoczyna służbę w Auschwitz, gdzie sprawuje nadzór nad pieniędzmi skradzionymi ofiarom, które zginęły w komorach gazowych. Poszukując Rebekki, musi nie tylko ukrywać podwójną tożsamość, ale i walczyć o własną duszę. W koszmarnym świecie Auschwitz Christopher pilnuje przepływu rzeki splamionych krwią pieniędzy, dzięki czemu staje przed nieoczekiwaną szansą. Czy starczy mu sił i odwagi, by zaakceptować nowy los, który na zawsze może zmienić nie tylko jego życie, ale i wielu innych ludzi?

14-08-2019
Tylko dla dorosłych - NINA MAJEWSKA - BROWN

Klara ma pewną pracę, mieszkanie po babci i wiedzie spokojne życie singielki. Ma też kompleksy, matkę, która nie może się doczekać jej ślubu, i okrągłe urodziny, o których woli nie pamiętać. Oraz szalone przyjaciółki, które uznały, że najwyższa pora, by Klara wzięła sprawy w swoje ręce, i wyciągnęły ją na babski dzień w SPA. Spektakularną metamorfozę wieńczy niespodzianka stulecia. A właściwie nawet kilku, bo po upadku na zajęciach z tańca na rurze, które są urodzinowym prezentem, Klara budzi się w… 1881 roku!
Miłość, namiętność i gorsety – ta historia przyprawi cię o szybsze bicie serca. I nie tylko!
Po pierwszym szoku odkrywa, że ta zmiana ma swoje plusy. Klara jest traktowana jak dama, a niecodzienna sytuacja budzi w niej ukryte dotąd śmiałość i odwagę. Czas zaszaleć! Przystojny i czarujący Konstanty wydaje się idealnym kandydatem na namiętnego kochanka. Ale to, co miało być tylko chwilową przygodą, niespodziewanie przeradza się w prawdziwe uczucie. Droga do szczęścia nie jest jednak usłana różami: desperacko pragnąca wydać córkę za mąż pani matka pcha Klarę w ramiona dużo starszego wdowca, a wszechwładna baronowa niezbyt przychylnie patrzy na fascynację Konstantego, jej jedynego spadkobiercy, uboższą krewną. Zakochani nie zamierzają jednak dbać o konwenanse. Skandal wisi w powietrzu… Czy ich miłość to przetrwa? I czy odnajdą się w innym czasie? 

14-08-2019
Kiedyś się odnajdziemy - GABRIELA GARGAŚ


Nowa, poruszająca saga rodzinna czarodziejki kobiecych uczuć!
Janka ucieka z ogarniętego wojną Wołynia i musi zostawić młodszą siostrę u obcej rodziny. Obiecuje, że po nią wróci, lecz w tamtym czasie każde pożegnanie może być już na zawsze. I wtedy los stawia na jej drodze inną małą dziewczynkę, która została na świecie zupełnie sama. Czy Janka pokocha ją jak własną siostrę?
W Warszawie Tadek poznaje Annę, w której niebieskich oczach można się zatracić. Rodzące się uczucie wystawi na próbę więź łączącą go z najlepszym przyjacielem. Jaką cenę zapłaci za podjęte decyzje?
Po latach drogi Janki i Tadka się połączą. Tych dwoje doświadczyła wojna, ale przed nimi jeszcze całe życie…
Kiedyś się odnajdziemy to opowieść o miłości, która potrafi przetrwać największe cierpienie, stracie, której nie można przeboleć, i błędach, które trudno wybaczyć.

14-08-2019
Na moment przed świtem - MAGDALENA WALA

Magdalena Wala, autorka bestsellerowych powieści obyczajowych, powraca z nowym cyklem: Za zakrętem.
Dwie kobiety, dwie różne epoki, te same dylematy i tak podobne koleje losów…
Adriana jest nieszczęśliwa w małżeństwie. Pod wpływem historii zasłyszanej od sąsiadki, starej Ślązaczki Agnes, postanawia chociaż trochę zmienić swoje życie. W tym celu musi uzyskać przebaczenie mężczyzny, którego dawno temu skrzywdziła, pojednać się z rodziną oraz rozwikłać sekrety ze swojej przeszłości.
Na zmiany w życiu Adriany duży wpływ ma opowieść Agnes. Poznajemy ją na początku września 1939 roku, gdy dziewczyna żyje w Mysłowicach – mieście przyłączonym do III Rzeszy. Czeka ją niełatwa walka o zachowanie tożsamości oraz wierności własnym ideałom.
Adriana w opowieści staruszki znajduje podobieństwa do swojego życia i własnych niełatwych wyborów. Czy te dwie kobiety, żyjące w tak różnych czasach, łączy coś więcej niż tylko sąsiedztwo i konieczność podejmowania trudnych życiowych decyzji?

14-08-2019
Wybór Julianny - ANNA J. SZEPIELAK 
Julianna przez wiele lat starała się z godnością i oddaniem wypełniać obowiązki pani domu. Nie umiała jednak nazwać domem zimnej rezydencji w odległym Wielkim Księstwie Litewskim. Choć jej małżeństwo nie należało do udanych, nie skarżyła się, znajdując pociechę w roześmianych oczach ukochanej córki Felicji. Gdy pewnego dnia zrozumiała, że dla jej porywczego męża szczęście jedynaczki nie ma żadnego znaczenia, postawiła wszystko na jedną kartę…
Po przeszło stu trzydziestu latach, dzięki skrzyni pełnej starych dokumentów, potomkini Julianny, Barbara Laskowic odkrywa, że przeszłość rodu Zarzewskich kryje znacznie więcej dramatów niż się jej wydawało.
Czy uda się jej dokończyć opowieść o przodkach? Kogo mogłaby poprosić o pomoc w odkrywaniu rodowych sekretów? Pochłoniętą pracą i macierzyństwem Julię, zakochaną i bujającą w obłokach Aurelię, czy ciekawską i niepokorną Krysię Natejko, która po swoich przodkach odziedziczyła skłonność do łamania zasad…
20-08-2019
Dziewczyny z Ogrodu Rozkoszy - EWA FORMELLA
[PATRONAT MEDIALNY NIEnaczytana]

Ogród Rozkoszy to owiany tajemnicą kompleks, w którym piękne kobiety noszące imiona kwiatów wykonują najstarszy zawód świata. Jak się tam znalazły? Dlaczego postanowiły właśnie w ten sposób zarabiać na przysłowiowy chleb?
To świat piękna, luksusu i bogactwa, ale też tajemnic, pogardy, osamotnienia, zranionych serc i dusz, świat dobra i zła, bolesnych wspomnień, zwyczajnych marzeń. A cała jego historia rozgrywa się na przestrzeni pięćdziesięciu lat w Trójmieście.

lipca 28, 2019

"Las zna twoje imię" - Alaitz Leceaga

"Las zna twoje imię" - Alaitz Leceaga
Nie ma sposobu na to, by rządzić uczuciami człowieka, to jedyna rzecz na tym świecie, nad którą nikt nie ma władzy."
Klimatyczna okładka przyciągnęła moją uwagę. Powiem więcej - poczułam się zaintrygowana...

Estrella i Alma to spadkobierczynie niezwykłego daru przekazywanego z pokolenia na pokolenie w żeńskiej linii rodziny. A ich życie naznaczone zostało piętnem przepowiedni, według której jedna z nich umrze, zanim skończy piętnaście lat. Tak zaczyna się pełna magii i pasji historia, która prowadzi czytelnika śladami głównej bohaterki, niezwykłej kobiety, która mimo strachu przed niebezpieczeństwami nie zawaha się zrobić tego co konieczne, aby obronić swoją ziemię i dziedzictwo zapisane we krwi. 
Macie czasami tak, że jakaś siła ciągnie was do książki? Takie uczucie towarzyszyło mi kiedy po raz pierwszy zobaczyłam zapowiedź "Las zna twoje imię". To historia, która mnie pochłonęła. Po pierwsze to saga rodzinna, a ja takie bardzo lubię, po drugie - ma w sobie pierwiastek magiczny, który nie jest przesadzony, ale jest w tej opowieści przysłowiową kropką nad i. Powiem wam, że czytając tę powieść przenosiłam się w świat wykreowany przez autorkę i miałam poczucie, że tracę kontakt z rzeczywistością. Leceaga stworzyła niepowtarzalny klimat, który przyciągał i wciągał niczym tytułowy las. Miałam wrażenie, że cofnęłam się w czasie i zapartym tchem śledziłam losy sióstr, a przede wszystkim Estrelli, która jako bohaterka wysuwa się na pierwszy plan. Otoczenie, postacie, mroczny i magiczny świat stworzony przez autorkę naprawdę mnie zafascynował. 
"Las zna twoje imię" poza opowieścią o losach rodziny Zuloaga, to przede wszystkim historia o silnej kobiecie. Kobiecie, która miała odwagę, aby stawić czoła mężczyznom, aby przejąć władzę nad życiem własnym i własnej rodziny. Przyznaję, że Estrella kojarzyła mi się jako hiszpańska wersja Scarlett O'Hary, która z równie wielką determinacją walczyła o Willę Soledad, jak bohaterka Margaret Mitchell o swoją Tarę. A przy tym była równie niepoprawna, a zarazem fascynująca. Książkę Leceagi śmiało można zekranizować. Mnogość krajobrazów, tło historyczne oraz szczegóły wystroju wnętrz czy życia codziennego mieszkańców są tak plastycznie przedstawione, że nasza wyobraźnia sama tworzy kadry jak z filmu.
Podsumowując:

"Las zna twoje imię" to jeden z najlepszych debiutów jakie miałam okazję przeczytać. Trudno wskazać jakąś słabą stronę, bo autorka zadbała, aby czytelnik się nie nudził. Napisana z dużym rozmachem opowieść o miłości, nienawiści, pieniądzach, żądzy władzy oraz samotności i potrzebie uczucia to gwarancja, że nie będziecie się mogli oderwać od lektury. Mnie się nie udało. Nawet po jej zakończeniu ta historia siedziała mi w głowie. Polecam!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.

https://www.facebook.com/WydawnictwoAlbatros/





lipca 28, 2019

"Chłopak, którego nie było" - Elżbieta Rodzeń [PRZEDPREMIEROWO]

"Chłopak, którego nie było" - Elżbieta Rodzeń [PRZEDPREMIEROWO]
Z tysiąca niezwykłych powodów lubię słuchać bicia jego serca.”
Książki Elżbiety Rodzeń mają w sobie coś co sprawia, że nie chce się kończyć ich czytać. Czy tym razem było podobnie?

Martyna od dawna czeka na swoją szansę w życiu. Pracuje ponad siły w nadmorskim pensjonacie rodziców i powoli przestaje wierzyć, że cokolwiek może się zmienić. Aż pewnego dnia spotyka na plaży tajemniczego mężczyznę… James mógłby być spełnieniem marzeń każdej kobiety, jednak zwraca uwagę właśnie na Martynę. Jako pierwszy wierzy w nią bezgranicznie i postanawia pokazać jej inny świat. Przy Jamesie Martyna odzyskuje wiarę w siebie i w to, że szczęście jest możliwe. Żadne z nich nie ma wątpliwości, że rodzi się między nimi prawdziwa miłość, gorąca i szczera. Martynie nie daje jednak spokoju fakt, że James do złudzenia przypomina chłopaka, który kiedyś był dla niej całym światem…
Kiedy zobaczyłam zapowiedź książki "Chłopak, którego nie było" czułam, że będzie to niezwykła historia. I tym razem przeczucie mnie nie zawiodło. Bo była ona po prostu... cudowna! Dawno nie czytałam książki, która w zasadzie nie jest reprezentantem mojego ulubionego gatunku, a co więcej - zazwyczaj nie przepadam za romansami, a która to sprawiłaby, że jestem najzwyczajniej w świecie zauroczona! Autorka zabrała nas w podróż nad morze, gdzie poznajemy dziewczynę, która w swoim życiu wiele przeszła. Nie jest to jednak coś, co mogłoby przydarzyć się każdemu z nas. Przecież nie każdy może mieć przyjaciela, który jest, ale go nie ma... Nie widzą go nasi najbliżsi, którzy uważają, że dotknęła nas choroba psychiczna i jedynie my wiemy, że to nie jest wymysł naszej wyobraźni, a ktoś kto z czasem stał się nam niezbędny do życia. Elżbieta Rodzeń stworzyła niezwykle klimatyczną i magiczną historię. Mogłabym nazwać ją bajką dla romantyczek, które potrafią na chwilę oderwać się od ziemi i zapomnieć o tym co racjonalne. W tej opowieści podobało mi się absolutnie wszystko - od stylu autorki, przez kreację bohaterów, a na samym pomyśle skończywszy. Nie wiem już co o niej powiedzieć, by oddać wszystko co czuję. Mogę na pewno stwoerdzić, że jestem pod jej urokiem i wcale nie chcę się spod niego wyzwolić. 
Jednak za magiczną i bajkową hirstorią o miłości kryje się też opowieść o dziewczynie, która całe życie czuła się gorsza i samotna. Która została pozbawiona wsparcia rodziny oraz tego co właśnie rodzina powinna jej zapewnić - poczucia bezpieczeństwa oraz bezgranicznej miłości, która przyjmuje nas takimi jacy jesteśmy, bez ciągłej krytyki i konieczności zasłużenia na to uczucie. To także historia o walce o własne życie i zdrowie, o radzeniu sobie po stracie, o spełnianiu marzeń i odzyskiwaniu wiary w siebie. Bo przecież ona dodaje nam skrzydeł i jest gwarantem powodzenia w wielu dziedzinach życia.
Podsumowując:
 
"Chłopak, którego nie było" to książka, która mnie zachwyciła. Dawno nie czułam czegoś takiego i już nie pamiętam kiedy było mi tak bardzo żal. Żal, że już skończyłam czytać, bo wcale nie chciałam żegnać się z tą historią i jej bohaterami. Autorce udało się dotrzeć do mojej wrażliwej strony i otulić ją ciepłem i miłością, którą wyłania się z kart tej opowieści. Jeśli wierzycie w przeznaczenie, jeśli nadal nie wyrośliście z baśni, to będziecie równie zauroczeni tą książką jak ja. Gwarantuję i polecam z całego serca!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak Między Słowami.

https://www.facebook.com/miedzyslowamiksiazki/
 
 

lipca 24, 2019

"Złość piękności szkodzi" - Joanna Szarańska [PRZEDPREMIEROWO] - patronat medialny NIEnaczytana

"Złość piękności szkodzi" - Joanna Szarańska [PRZEDPREMIEROWO] - patronat medialny NIEnaczytana
– Bóg mi świadkiem, płakałyśmy po trzynogim kocie, szczeniaku ukradzionym zza płotu i łysiejącej wiewiórce. – Wyliczała na sękatych palcach. – I jestem w stanie to zrozumieć. Ale żałoba po rozbitym kubku to już naprawdę przesada!"
Nie wiem czy czekałam na ten tom przygód Zojki. To znaczy czekałam, bo jest to jedna z moich ulubionych komediowych serii, ale ja tak bardzo nie lubię pożegnań...

Weekendowy wyjazd we dwoje to doskonała okazja, by zbliżyć się do siebie i szeptać romantyczne słówka. Chyba że nagle pojawi się jeszcze ta druga…
Gdy redaktor Kordecki dostaje zaproszenie na otwarcie nowego hotelu, Zojka ma nadzieję, że zabierze ją ze sobą. Nie tym razem… Zazdrosna wyrusza do hotelu, by mieć Kordeckiego i jego towarzyszkę na oku, a przy okazji zrelaksować się w luksusowym spa. Tych troje pod jednym dachem to znak, że weekend wcale nie będzie spokojny…
Tymczasem aspirant Chochołek przygotowuje się, by stanąć na ślubnym kobiercu. Niestety, nie mieści się w żaden garnitur, więc musi zrzucić nadmiarowe kilogramy. Czy znany dietetyk przekona go, że trzy śniadania dziennie to jednak trochę za dużo?

Zapewne każdy z Was, którzy znają poprzednie części serii "Kronika pechowych wypadków" był ciekawy, czy pomiędzy Zojką a Kordeckim w końcu do CZEGOŚ dojdzie. Dlatego już teraz mogę Wam powiedzieć, że ... musicie sami się przekonać. 😄
Joanna Szarańska w swojej serii zabrała nas do Lipówki. Pozwoliła zakochać się w jej krajobrazach, przywiązać się do bohaterów, a szczególnie do babuni i teraz wsadza nas w pociąg powrotny. Być może ten sam, w którym znaleziona została ręka w kremówce? Dokąd nas wysyła? Może do biura matrymonialnego, jeśli ktoś z nas potrzebuje, a może do teatru, bo w tym, który mieliśmy okazję poznać podczas lektury, stanowczo coś nie gra... Ja nie wiem czy ja chcę wyjeżdżać, bo w "Złość piękności szkodzi" babunia Łyczakowa działki dzieli, to może gdzieś tam przycupnę w sąsiedztwie...? Tak czy inaczej jest mi ciężko, bo mam szczególny sentyment do tej serii. Być może dlatego, że był to mój pierwszy patronat? Ale przejdźmy do meritum, dosyć tego rozczulania.
W najnowszej książce autorka postanowiła zgłębić tajniki branży hotelowej. Wysłała bohaterów do nowo powstałego lokum "Pod Pawim Piórkiem", gdzie będzie im dane zażyć luksusów do woli. W wyniku nieszczęśliwego wypadku w zastępstwie za szefową to właśnie Zojka w towarzystwie babci będzie reprezentować "Głos Wadowic". Oczywiście zaproszono też konkurencję w osobach Kordeckiego oraz jego współpracownicy Arlety. Jak możecie się domyślać wrażeń nie zabraknie. Pikanterii doda gra wiejska, w której goście hotelu będą niejako zmuszeni wziąć udział. Do tego dołóżmy podejrzenie planowanego morderstwa oraz niespodziewane pojawienie się Chochołka i kolejna zwariowana komedia pełna zwrotów akcji, na które nie wpadłby nawet mistrz kryminału, gotowa. 
Jak może pamiętacie moim ulubieńcem jest aspirant. A temu autorka zgotowała prawdziwie okrutny los. Został on bowiem wysłany przez swoją narzeczoną, przy nie do końca cichej aprobacie przyszłej teściowej, do dietetyka do wspomnianego hotelu właśnie. Chochołek na diecie jest, wierzcie mi, jeszcze bardziej rozbrajający niż Chochołek bez diety. Mimo to cały czas zastanawiałam się, czy jego pokaźna już w rozmiarach postać bardziej mnie śmieszy, czy jest mi go zwyczajnie żal. Ale chyba jednak to pierwsze. 😄
Co do Zojki i Kordeckiego. Cóż, oni to trochę jak żuraw i czapla. Może w końcu przestaną "brodzić w bajorze uczucia" i pójdą tą samą drogą, w tym samym kierunku? Zwłaszcza, że ona patrzy na niego maślanymi oczami, a on uważa, że kiedy ona się złości jest naprawdę słodka. Czyżby w ich przypadku złość wcale piękności nie szkodzi...? 😄
Podsumowując:

Joanna Szarańska zgrabnie zakończyła historię Zojki, babuni, Chochołka i Kordeckiego, bo to właśnie ta wspaniała czwórka wysuwa się na pierwszy plan i zapewne zostawi po sobie trwały ślad w naszej pamięci. Finał tej opowieści jest taki jak cała seria - nieprzewidywalny, niepoprawny i śmieszny, a to chyba najważniejsze? Przecież to gapiostwo, z którego, jak pisze autorka, nigdy się nie wyrasta, stanowi ten kluczowy element, który przyciąga jak magnes. Ja polecam Wam z czystym sumieniem zarówno "Złość piękności szkodzi", jak i całą serię. Goździkowa miała swoją Etopirynę, a Szarańska przepisuje Zojkę. Po pierwsze - bez recepty, a po drugie - na wszelkie dolegliwości.

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania oraz objęcia książki patronatem medialnym dziękuję autorce oraz Wydawnictwu Czwarta Strona.  

https://www.facebook.com/joannaszaranska/
https://www.facebook.com/czwartastrona/

lipca 21, 2019

Autor skrojony na miarę - Izabela M. Krasińska

Autor skrojony na miarę - Izabela M. Krasińska
Element garderoby jako mój znak rozpoznawczy – czy jest coś co cię wyróżnia, na co zwracasz szczególną uwagę w kwestii ubioru?

Uwielbiam czerwony, więc staram się, by niemal zawsze i wszędzie założyć coś w tym kolorze. Mój pierwszy samochód też był czerwony. Kiedyś namiętnie nosiłam bransoletki, ale z czasem przestałam. Kiedy gdzieś wychodzę muszę mieć zegarek na ręce. No i regularnie co 2 lata zmieniam oprawki.

Nigdy nie ubrałbym/ubrałabym w...?


W kwestii mody jestem tradycjonalistką. Ma być wygodnie, nierzadko elegancko, niewyuzdanie, no i ładnie. Różnie z tym w życiu wychodzi. Czego bym nigdy nie założyła? Jakoś nie mogę się przekonać do kombinezonów i głębokich dekoltów. Aaaa, i nienawidzę golfów.
Czy przywiązujesz uwagę do stroju, który zakładasz na spotkania autorskie? Dlaczego?

Oczywiście, że tak. Zawsze staram się mieć na tę okazję nową sukienkę czy buty. To ważne i szczególne wydarzenie, które wymaga odpowiedniej oprawy wizualnej autorki. Jak cię widzą, tak cię czytają. Ilekroć występuję publicznie staram się wyglądać jak najlepiej. Jak już rzekłam wyżej, różnie z tym wychodzi.

Kiedy musisz się przygotować do wyjścia to czy wcześniej przygotowujesz swój outfit, czy zdajesz się na przypadek?

Zawsze przygotowuję się wcześniej, zazwyczaj poprzedniego dnia wieczorem. Oczywiście zdarza się, że poplamię się podkładem i w ostatniej chwili muszę prasować na wariata pierwszy lepszy ciuch, ale na co dzień jestem przygotowana do wyjścia. Nawet jeśli zdarzy się nieprzewidziane wyjście, wiem, które ubrania nie wymagają kontaktu z żelazkiem. Kiedy rano szykuję się do pracy, mam precyzyjnie wyliczony czas. Taaak, leczę się z perfekcjonizmu…

Czy w twojej szafie jest jakiś strój, do którego masz szczególny sentyment? A jeśli tak to dlaczego?

Jeszcze niedawno nosiłam koszulę, którą kupiłam w… czwartej klasie szkoły podstawowej. Serio. Miałam ją jakieś piętnaście lat. W końcu musiałam ją wyrzucić, bo wyglądała okropnie. Najlepsze jest to, że przez te wszystkie lata wciąż pasowała. Obecnie nie przywiązuję już takiej uwagi do ubrań, mało tego, co kilka miesięcy urządzam tzw. Sąd Ostateczny, czyli robię remanent.

Jaki kolor przeważa w twojej garderobie?

Czy ja już wspominałam, że uwielbiam czerwony? Poza nim granatowy, czarny, szary i różowy. Coraz bardziej przekonuję się do zielonego, którego dotychczas nie cierpiałam.
Czy w swoich książkach przywiązujesz wagę do wyglądu twoich bohaterów?

Nie. No dobra, miałam kiedyś sentyment do męskich koszul, ale odkąd muszę je prasować, moi bohaterowie mogą chodzić w czymkolwiek.

Gdybyś miał/a jednoznacznie odpowiedzieć: czy ubiór jest ważnym elementem bycia autorem?

Tak. Autor kojarzy mi się z elegancją, wyczuciem, ale i naturalnością. Jak już powiedziałam: jak cię widzą, tak cię czytają. Oceniamy po pozorach i jest to zupełnie normalne. Lubimy patrzeć na dobrze (niekoniecznie bogato) ubranych ludzi. Jak powiedziała kiedyś moją nauczycielka od emisji głosu, damą trzeba się urodzić. Nie wystarczą pieniądze i kosztowne stroje, trzeba po prostu mieć to coś. Osobiście jestem mistrzynią faux pas, czy to w mówieniu, czy w ubieraniu. Wierzę jednak, że kiedyś wyjdę na ludzi.
 
Bardzo dziękuję za udział! Zapraszam Was na profil autorki na Facebooku.
 
https://www.facebook.com/izabelamkrasinska/
 /zdjęcia: profil autorki na FB/

lipca 19, 2019

Mój pierwszy raz z Legimi 😉

Mój pierwszy raz z Legimi 😉
Jak zaczęła się moja przygoda z Legimi? W zasadzie bardzo prosto. Kilku znajomych polecało mi tę aplikację. Jednak ja jakoś nie byłam do końca przekonana. Na pewno wpływ na to miał też fakt, że byłam wtedy posiadaczką czytnika, które ma ograniczone możliwości w kooperacji z Legimi. 
Akurat tak się złożyło, że postanowiłam kupić nowy czytnik. Wtedy stwierdziłam, że nie ma przeciwwskazań, aby kupić taki, który będzie kompatybilny z tą aplikacją. Mój wybór padł na PocketBook Lux 4.
Dużo czytałam o Legimi, jak odpalić aplikację na tym konkretnym czytniku w internecie. I w zasadzie to wystarczyło, bo sam proces zakładanie konta i korzystania z niego jest bardzo intuicyjny. Nie wytłumaczę Wam technicznych kwestii ale mogę Was odesłać do źródła, z którego ja korzystałam w momencie wątpliwości, a mianowicie do strony swiatczytnikow.pl

Ale wróćmy do moich początków. Zaczęłam od tego, że założyłam konto na stronie www.legimi.pl. To naprawdę nic trudnego, strona prowadzi Was krok po kroku przez poszczególne etapy. Na początku macie możliwość skorzystania z 14 darmowych dni, aby sprawdzić czy Wam się spodoba (chociaż wątpię, aby było inaczej 😉). Po tym okresie decydujecie jaki pakiet wybieracie. Ja zdecydowałam się na samym początku na taki, w którym mam dostęp do e-booków z umową na 12 miesięcy. Można wybrać też z możliwością dodatkowego dostępu do audiobooków, a nawet taki, w którym dostajecie czytnik. Macie kilka możliwości więc tu już sami musicie przemyśleć, co Wam będzie najbardziej odpowiadało. Aplikacja przypomina o kończącym się okresie próbnym więc nie ma zagrożenia, że zapomnicie o tym, aby podjąć decyzję.
Założyłam konto i mogłam przejść do raju. Serio, tak się poczułam. Nieograniczony dostęp do książek z różnych gatunków. Wystarczy wybrać, ściągnąć na półkę i jest! Są oczywiście i takie e-booki, które są dodatkowo płatne ale generalnie mamy do dyspozycji całe mnóstwo, które w ramach abonamentu przez nas wybranego, mamy w zasadzie za darmo. Mówię w zasadzie, bo oczywiście po próbnym, 14 - dniowym bezpłatnym okresie będziecie ponosić opłatę za korzystanie z aplikacji. Dla mnie to w sumie nie są duże pieniądze. I już Wam wytłumaczę dlaczego. Jak wiecie egzemplarze recenzenckie są papierowe. Kiedyś czytałam tylko takie, ale odkąd odkryłam e-booki, to wolę tę formę czytania i zdarzało mi się kupować je mimo posiadania wersji papierowej. Tak, wiem - totalna głupota. No ale robiłam tak i dlatego opcja #czytamzlegimi wydała mi się idealnym rozwiązaniem. W tym miejscu muszę wspomnieć też o ograniczonych możliwościach lokalowych - w końcu wirtualna półka nie zajmuje miejsca, a i mąż nie widzi ile książek na nią trafia 😉
Kiedy już założyłam konto na stronie www.legimi.pl musiałam zsynchronizować je z moim czytnikiem. Po włączeniu Wi-fi, na dole ekranu pojawiła się ikona Legimi. Wystarczyło wejść do aplikacji, aby zobaczyć swoją półkę. W przypadku tego modelu czytnika ściąganie książek na półkę odbywa się za pomocą komputera. Trzeba zalogować się na swoje konto przez przeglądarkę, wybrać interesującą nas pozycję wydawniczą i kliknąć 'dodaj na półkę'. Potem wchodzicie w aplikację na czytniku i dajecie synchronizuj. Wtedy wybrane książki pojawiają się też na urządzeniu, wystarczy pobrać i otworzyć. I można cieszyć się lekturą. 
Z Legimi korzystam od dwóch tygodni i jestem bardzo zadowolona. Ten artykuł nie będzie niczym odkrywczym dla tych z Was, którzy znali przede mną tę aplikację. Ale wiem, że są i tacy, którzy się zastanawiają. Ja polecam, a Wy dajcie się skusić 😉

Wpis powstał we współpracy z Legimi.
https://www.legimi.pl/

lipca 18, 2019

Autor skrojony na miarę - Agnieszka Lis

Autor skrojony na miarę - Agnieszka Lis
Element garderoby jako mój znak rozpoznawczy – czy jest coś, co cię wyróżnia, na co zwracasz szczególną uwagę w kwestii ubioru?

Buty! Kiedyś je policzyłam i pod żadnym pozorem nie przyznam się, ile ich mam. Jeszcze, nie daj Boże, mój mąż przeczyta. Wprawdzie sam wieszał mi specjalne druciane półki na buty, w specjalnie przygotowanej do tego celu garderobie... ale lepiej nie. Konkretna ilość mogłaby przekroczyć jego granice tolerancji.

Najbardziej cenię sobie szpilki. Ale w ogóle żadnym wysokim obcasem nie pogardzę. Kolory dowolne. Mogą być odlotowe. Wzory - jak najbardziej. Wielokolorowe - chętnie. A jeśli do tego jakiś fason jest ciut zwariowany, to już z definicji lubię. I w sumie nieważne, zimowe, czółenka, sandałki... jeśli są na obcasie, to są piękne. Może być nawet koturn. No, czasami ;-)

Mam oczywiście baleriny i różne inne fasony, ale to zwykle chwilowe zauroczenia. Oczywiście, mam też jakieś buty sportowe, nawet trampki. Są fioletowe, z pomarańczowymi sznurówkami ;-) Do szpilek wracam zawsze.

Podobno u mnie w pracy można mnie rozpoznać po krokach. Po prostu obcasy słychać z daleka...

Nigdy nie ubrałabym się w...?

W sukienkę zbyt krótką i zbyt obcisłą. Nie lubię eksponować nadmiernie ciała. Chociaż... kobieta jednak nie jest stała w uczuciach. Dekolt - to jest coś, czego się nie boję.
Czy przywiązujesz uwagę do stroju, który zakładasz na spotkania autorskie? Dlaczego?

Oj tak, ogromną! Strój na spotkaniu autorskim wyraża mój stosunek do Czytelników. Przyjść na spotkanie z Czytelnikami w dżinsach i sweterku? Wykluczone! Raz jeden sobie na to pozwoliłam, przyjechałam prosto z pociągu, miałam na sobie spodnie i elegancką bluzkę. I te spodnie... do dzisiaj pamiętam, jak nieswojo się czułam.

Mam zestaw kilku sukienek, które zakładam na spotkania autorskie. Do nich dobieram różne dodatki. Często kolorowe. Buty, najczęściej kontrastowe w kolorze, często apaszka lub szal. Ewentualnie biżuteria, też zdarza się kolorowa.

Nie jestem bardzo “ciuchowa”, tych kilka sukienek mi wystarcza. W zestawieniu z różnorodnymi akcesoriami, przynajmniej jak dotychczas ;-) Od czasu do czasu coś ubraniowego dokupuję, ale niezbyt wiele. Z wyjątkiem butów, oczywiście.

Dużą wagę przywiązuję do makijażu. W domu mogę sobie chodzić nieumalowana, do ludzi tak nie wyjdę! Jestem okropnie niefotogeniczna, bez makijażu nie wyglądam. Więc codziennie rano muszę sobie namalować twarz, bo inaczej nie istnieję... ;-)

Kiedy musisz się przygotować do wyjścia to czy wcześniej przygotowujesz swój outfit, czy zdajesz się na przypadek?

Przypadek? Na przypadek to się może zdać Cindy Crawford! Stały zestaw sukienek, o których wspomniałam, bardzo mi w tym pomaga. Jest bazą, ale do tego opracowuję dodatki, i bardzo często to ich właśnie szukam w sklepach. Ciekawostek.
Poza tym, szczególnie na targi książki, czyli największe książkowe imprezy, poszukuję konceptu na strój, czegoś związanego z wydaną ostatnio książką.
Tak ostatnio wyszło, że do Pocztówek ubrałam letnią sukienkę oraz złote sandałki... ze skarpetkami. Kapelusz z wielkim rondem i przeciwsłoneczne okulary. Rozbawiłam chyba targowych gości, a w każdym razie przekonałam się, że Czytelnicy znakomicie odczytali mój zamysł. Polak na wakacjach ;-)
Na jesienne targi w Krakowie też coś szykuję ;-) 

Chciałabym jeszcze jedno dodać. Nie lubię bylejakości, także w garderobie. Jeśli kupuję ubranie - ma być porządnie uszyte. Starannie wykończone, z dobrego materiału, najchętniej na stosownej podszewce. Do prania w domu, bo pralnie chemiczne uważam za nieekologiczne. No i najczęściej poszukuję fasonów uniwersalnych, które mogę wykorzystać wielokrotnie, przy różnych okazjach.
Cena nie ma znaczenia, a raczej ma ogromne - nie uznaję ubrań zbyt drogich. Uważam, że to ma sens, wręcz etyczny. Marketing marek ubraniowych jest oczywiście potrzebny, ale oczekiwanie niektórych firm, by zapłacić za ciucha średnią miesięczną pensję? Nieetyczne, i już.
I jeszcze jedno - uważam, że moda jest czymś zupełnie zbędnym. Wymieniać zestaw ubrań dwa razy do roku? Bo ktoś tak zdecydował? Jakiś projektant, dyktator mody? Dla mnie pomysł absurdalny. Zawód modelki? Hm... Chyba jedyny zawód, którego sens, jak uważam, można podważyć. Mało tego, uważam go za szkodliwy społecznie, ze względu na popularyzowanie wzorców, które są chorobogenne. Przede wszystkim dotyczy to, oczywiście, obszaru chorób psychicznych, głównie w obrębie łaknienia. Marketing, nieprawdopodobne pieniądze, spaczone myślenie o świecie, i to wszystko w związku ze szmatkami.
Cenię za to elegancję, a jak wiadomo, nie ma ona nic wspólnego z modą, wręcz przeciwnie. Spójrzmy na zdjęcia sprzed kilkudziesięciu lat. Śmieszą nas dzisiaj modne wtedy stroje. Chyba, że były eleganckie. Te pozostają wciąż aktualne.
Czy w twojej szafie jest jakiś strój, do którego masz szczególny sentyment? A jeśli tak to dlaczego?

Nie, raczej nie. Kiedyś miałam komplet, spódnicę i żakiet, z przepięknej wełny w beżową kratkę, cudnie uszyty, bardzo oryginalny. Kiedy go nie założyłam - miałam jakiegoś okropnego pecha. Po prostu oddałam ten kostium, poczułam się, jakbym zdjęła z siebie jakieś odium... Nie mam pojęcia, dlaczego tak było.
Natomiast ulubione ubrania - zmieniają się. Lubię po prostu to, w czym dobrze wyglądam. A że ubrania się zużywają, zmienia mi się ciut gust... to ulubione ubrania idą w odstawkę.
Mam sporo ubrań bardzo leciwych, które wciąż noszę i zupełnie nie mam problemu z ich „niemodnością”. Jednak, jeśli jakiegoś ubioru nie noszę przez dłuższy czas - po prostu rozstaję się z nim bez sentymentu. Staram się dbać o ubrania, więc są najczęściej w dobrym stanie, i szukam dla nich miejsca. Są ośrodki pomocy, ludzie potrzebujący, rozglądam się wokół. Rzeczy zniszczone przeznaczam do recyklingu.
Bardzo to wszystko pięknie brzmi... odpowiedzialnie, proekologicznie... powinnam być z siebie dumna. Tylko te buty... ;-) 
Jaki kolor przeważa w twojej garderobie?

Każdy ;-) Uwielbiam kolor! Choć to się zmieniło. Kilka lat temu w mojej szafie definitywnie dominował czarny. Uważałam, że czarny wyszczupla. Cóż, pewnie tak było i jest dalej, ale chyba przestało mieć dla mnie tak wielkie znaczenie. Pewnie się postarzałam ;-) Okazjonalnie trafiał się czerwony. Na studiach, nie wiem nawet dlaczego, dominował brązowy. Teraz mam w szafie wszystko. Jestem kolorystyczną zimą, najchętniej sięgam po kolory chłodne, ale nie dominuje jeden. 
Czy w swoich książkach przywiązujesz wagę do wyglądu twoich bohaterów?

Mam wrażenie, że zbyt małą ;-) To jest zdecydowanie obszar do poprawy. Dziękuję, że mi na to zwróciłaś uwagę!

Gdybyś miała jednoznacznie odpowiedzieć: czy ubiór jest ważnym elementem bycia autorem? 

Bezwzględnie tak. Choć zawód pisarza wydaje się samotniczym, bo pisanie to proces często wymagający izolacji, to jednak jest część tej pracy, która jest publiczna i w tym zakresie ubiór jest bardzo ważny. Spotkania autorskie, targi, inne okoliczności wymagające reprezentacji. Nie wyobrażam sobie, żeby tam nie przyłożyć odpowiedniej troski do stroju, czy też szerzej rzecz ujmując, wyglądu. Być może podkoszulka i dżinsy są dla niektórych symbolem luzu i swobody... dla mnie bardziej wyrazem lekceważenia. Niedopuszczalnego. Wpadki oczywiście każdemu się zdarzają, jednak są zabawne tylko wtedy, gdy są incydentalne.

Strojem wyrażamy swój szacunek do otoczenia. Jest ważny!

Bardzo dziękuję za udział! Zapraszam Was na profil autorki na Facebooku.
https://www.facebook.com/Agnieszka.Lis.Pisarka/

/Zdjęcia: nadesłane przez autorkę/

lipca 16, 2019

"Aniela" - Izabela M. Krasińska - PRZEDPREMIEROWO [patronat medialny NIEnaczytana]

"Aniela" - Izabela M. Krasińska - PRZEDPREMIEROWO [patronat medialny NIEnaczytana]
Wieś rządziła się swoimi prawami i nie znała litości dla odmieńców. Kobieta, która nie mogła mieć dzieci, stawała się bezwartościowa. Jej łono było jałowe, niezdolne do wydania na świat potomka. Dla mieszkańców wsi był to znak, że popełniła jakiś straszny czyn i dlatego nie może zajść w ciążę. Podobnie myślano o bezpłodnym mężczyźnie. Bo cóż to za gospodarz, który posiadał majątek, ale nie miał go komu przekazać?"
"Aniela" to nowe oblicze Izabeli M. Krasińskiej. Przynajmniej tak mi się wydaje. Czy równie atrakcyjne jak poprzednie?

Aniela miała trudne dzieciństwo i nie zaznała wiele miłości. Tuż przed wybuchem wojny spotyka Adama, z którym decyduje się związać swoją przyszłość. Razem próbują ułożyć życie swojej rodziny w trudnych czasach. Gdy życie stawia przed Anielą kolejne wyzwania, kobieta zmuszona jest znaleźć w sobie siłę, która pozwoli jej pokonać przeszkody i przezwyciężyć wszystkie problemy. Czy Aniela zapewni szczęśliwą przyszłość sobie i swojej rodzinie? Jak potoczą się jej dalsze losy w okrutnej rzeczywistości?
Jak to jest wychowywać się bez matczynej miłości? Mam to szczęście, że nie wiem. Jak bardzo musi być nieszczęśliwe dziecko, które nigdy jej nie doświadczyło? Któremu zabrano dzieciństwo, poczucie bezpieczeństwa, a także dom i radość życia. Tytułowa bohaterka książki Izabeli Krasińskiej skupia w sobie te wszystkie cechy. W "Anieli" przenosimy się do wsi Teczów, której nazwa wywodzi się ze starej legendy. Życie tam płynie spokojnie, a pory roku wyznaczają rytm prac i prowadzenia gospodarstw. Jak wszędzie są ludzie zamożni i ci, którym los poskąpił majątku. W dzisiejszych czasach nie wyobrażamy sobie, aby kilkuletnie dziecko było wysłane na służbę, musiało ciężko pracować, było bite, głodzone i pozbawione godności. Najgorsze w tym wszystkim było jednak to, że musiało ponosić konsekwencje błędów popełnionych przez dorosłych. Było ofiarą własnego pochodzenia, a w zasadzie pochodzenia swojej matki, która wbrew swej woli została wykorzystana przez dziedzica. Historia Anieli jest smutna. Dziecko, które zaznało tak niewiele miłości, które całe życie czuło się niechciane i samotne, wyrosło na kobietę, której los nie oszczędzał. Myślę, że autorce udało się bardzo drobiazgowo ukazać wszystko to, co działo się z dziewczyną, jej emocje, jej egzystencję w poczuciu braku szansy na szczęście. Czytając "Anielę" w mojej głowie cały czas pojawiało się pytanie, czy można wyssać z mlekiem matki błędy przez nią popełniane? Czy istnieje możliwość, aby los działał jak kserokopiarka, powielając mechanizmy ludzkich zachowań...?

To co osobiście najbardziej mnie urzekło w "Anieli", to tło całej historii, kreacja bohaterów, aż wreszcie klimat epoki, który udało się uchwycić Izabeli Krasińskiej na kartach tej książki. Aby zachować realizm pokusiła się nawet na gwarę, którą mówią bohaterowie. Autorka barwnie kreśli swoją opowieść wprowadzając czytelnika w życie społeczno - obyczajowe mieszkańców wsi z początków XX - wieku. Przedwojenne życie niczym nie przypomina tego po wybuchu II wojny światowej. I chociaż historia pełni w książce ważną rolę, to jest jedynie tłem, stanowi ramy czasowe, w których Izabela Krasińska osadziła swoją opowieść. Autorka bardziej skupiła się na pokazaniu blasków i cieni życia codziennego, panujących zwyczajów, zarówno tych związanych z radosnymi chwilami z życia mieszkańców Tęczowa jak ślub i wesele, jak i wierzeń i obrządków związanych z pochówkiem zmarłych. 
Podsumowując:

"Aniela" to wzruszająca opowieść, która na pewno wywoła łzy na niejednej twarzy. Pokochają ją miłośniczki książek obyczajowych, w których mamy do czynienia z wiernie odtworzonym tłem społeczno - obyczajowym. To opowieść o trudnych relacjach międzyludzkich, a przede wszystkim o kobietach, które musiały zmagać się z tym co zgotował im los: utrata dziecka, bezpłodność, przemoc fizyczna, a nawet konwenanse, które stawiały je w gorszej pozycji niż mężczyzn. Jestem bardzo ciekawa kto będzie bohaterką kolejnego tomu serii "Matki i córki". Polecam! 

Za możliwość przeczytania, zrecenzowania i objęcia książki patronatem medialnym dziękuję autorce oraz Wydawnictwu Czwarta Strona.  

https://www.facebook.com/izabelamkrasinska/


"Tylko dla dorosłych" - Nina Majewska - Brown

Z roku na rok stawała się coraz mniej wyczulona na piękno, radość życia i własne posuwające się w latach ciało. Jeśli ten proces będzie ...

Copyright © 2016 NIEnaczytana , Blogger