"Figurka ze skazą" - Monika Kowalska - patronat medialny

 

(...) każda kobieta nosi w sobie swoją historię przez całe życie tuż pod sercem, jak nosi się dziecko.

Każda rodzina ma swoją historię - czasem piękną, czasem bolesną, ale zawsze wartą wysłuchania.

Wałbrzych, lato 1998 roku. Weronika przyjeżdża do pustego mieszkania swoich babć na Piaskowej Górze, by uporządkować rzeczy po zmarłej Karolinie i chorej Lucynie. Wśród starych dokumentów, porcelanowych figurek i rodzinnych pamiątek niespodziewanie odnajduje przemilczaną przeszłość.
Dwa zeszyty pozostawione przez Karolinę odsłaniają przed wnuczką pełne tajemnic losy kobiet kruchych i silnych zarazem, naznaczonych wojną, miłością i winą. Od roztoczańskiej wsi i dworu, przez powojenny Wrocław, aż po wałbrzyską fabrykę porcelany – historia Karoliny i Lucyny układa się w opowieść o przetrwaniu, przyjaźni i cenie, jaką przyszło im zapłacić za wybory dokonywane w czasach, kiedy kobiety rzadko mogły decydować o sobie.
Dla Weroniki porządkowanie mieszkania staje się podróżą w głąb rodzinnej pamięci. Czy po latach można naprawić krzywdy, które miały zostać pogrzebane na zawsze? I czy porcelana, choć krucha, okaże się trwalsza niż ludzkie serce? 

 

Zamknięte w starych przedmiotach wspomnienia. Zapisane na kartach pożółkłych zeszytów wydarzenia, które dotąd zepchnięte w niechciane odmęty pamięci, przyszły upomnieć się o swoje. O uwagę, o zrozumienie, o które trudno w świetle bolesnych tajemnic, które wychodzą na światło dzienne… Które przez lata były balastem, wyrazem poczucia winy, które niczym blizna przypomniały o decyzjach, które tak ciężko jest wybaczyć…
„Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”, ale ile wiedzą o nas ci, którzy kochali nas przez lata? Których wychowaliśmy, o których się troszczyliśmy, którzy żyli w poczuciu, że znają nas i naszą przeszłość. Bywa jednak, że los nas zmusi i pewne sekrety zostają ujawnione po tym, jak nas już nie będzie... Czy to sposób na ucieczkę od oceniającego nas wzroku? Czy też niemożność zniesienia rozczarowania w oczach tych, którzy tak bardzo nam ufali? Taka refleksja naszła mnie po przeczytaniu książki Moniki Kowalskiej. Na gorąco, kiedy z ciężarem w sercu, niemalże odpowiadającym temu, który osiadł na sercu głównej bohaterki, przewróciłam ostatnią stronę. Bo autorka bierze na tapet temat niełatwy – wybaczenie. I „prosi” o nie dla wykreowanych przez siebie postaci, opowiadając ich niełatwą historię. Czy zatem można wszystko wybaczyć w imię miłości?
Monika Kowalska prowadzi narrację, cofając się w czasie, a to za sprawą zapisków, które pozostawiono w spadku Weronice. Snuje opowieść utkaną z przeszłości, która niechciana wraca, by obnażyć czyny z serii tych, które ciężko jest zaakceptować. Autorka zdaje się poprzez swoją historię zadawać pytanie, czy możemy osądzać wybory naszych przodkiń, patrząc na nie z perspektywy współczesnego świata? Czy potrafilibyśmy zachować się inaczej, gdyby przyszło nam żyć w czasach, których codzienność była podszyta strachem i niepewnością? Odpowiedź na to pytanie zostawia czytelniczkom. I chociaż w pierwszym odruchu łatwo jest spoglądać na tamte wydarzenia ze złością, deklarować niechęć wobec ich decyzji, to czy tak naprawdę mamy prawo ferować wyroki, kiedy nie przeszliśmy „w ich butach” tej samej drogi...?
Autorka dużo miejsca poświęcaj w swojej powieści kobietom. To one są wspólnym mianownikiem obu linii czasowych. To je łączy nierozerwalna nić, nawet wtedy, kiedy niektóre już odeszły… Z jednej strony są one niczym porcelana – kruche, delikatne, a z drugiej silne, niemal niezniszczalne, które są w stanie podnieść się po kolejnym upadku, po kolejnym życiowym „piorunie”, który ich doświadcza. I chociaż wydaje się, że porcelana tożsama jest z czymś nietrwałym, na co trzeba uważać, to czy jeśli pojawi się na niej skaza, oznacza to, iż przedmiot staje się bezwartościowy…?

Podsumowując:

„Figurka ze skazą” to chwytająca za serce, poruszająca opowieść o przyjaźni, miłości i wybaczeniu. O strachu przed ocenianiem ze strony tych, których kochaliśmy najbardziej. To przejmująca historia, która ukazuje smutne oblicze jednostki w starciu z wyborami, które raz podjęte, stają się ciężarem na całe życie. Monika Kowalska snuje opowieść z Wałbrzychem w tle, w której oddaje głos kobietom. Tym doświadczonym, tym, które od dziecka trwały na granicy dwóch światów, tym, które doświadczyły bólu straty, stały się ofiarami kłamstwa i musiały mierzyć się z konsekwencjami popełnionych błędów. To powieść dla miłośników tajemnic, które odkrywamy niespiesznie, bowiem pozwalamy sobie na to, by rozsmakować się w historii bohaterek. Kobiet z porcelany, które niosły w sercu niejedną rysę, a mimo to trwały. Bo czyż nasze blizny i bolesne doświadczenia czynią nas mniej wartościowymi, odbierają nam nadzieję? A może to właśnie one nas kształtują – nieidealne, poranione, ale na tyle silne, by przeżyć swe życie jak najpiękniej? Polecam miłośnikom sag rodzinnych, w których pamięć i sekrety z przeszłości stanowią przyczynek do tego, by dać porwać się tej opowiedzianej z wrażliwością przez autorkę historii. 

Książkę można zamówić tutaj: KLIK

 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Książnica]
  

 


 

Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana