"Zabrakło nam jutra" - Wioletta Sawicka - patronat medialny

 

(...) czasem ludzie wybierają zło nie dlatego, że są źli, tylko dlatego, że świat nie daje im innego wyboru albo myślą, że to jedyny wybór.  

Kontynuacja bestsellerowej opowieści o przedwojennych Kresach. O miłości, ambicji, marzeniach i świecie, który stoi u progu katastrofy.

Zamość, 2022 rok.
Do starszej schorowanej Alicji coraz intensywniej wracają wołyńskie wspomnienia. Zwłaszcza jeden dzień, który na zawsze odmienił jej życie. Choć od tamtego czasu upłynęło wiele lat, w jej duszy wciąż tli się ból i tęsknota.
Krzemieniec na Wołyniu, schyłek lat trzydziestych XX wieku.
Helena Krzemieniecka, pewna siebie, wyłamująca się ze schematów o roli i powołaniu kobiety młoda inżynier chemik, wciąż szuka kapitału, by móc spełnić swoje nietypowe marzenie. Nie jest nim obrączka na palcu, o co żarliwie modli się matka kobiety, lecz szyb naftowy w Borysławiu. Miłość nie mieści się w planach Heleny. Jednak serce nie sługa… Między panną Krzemieniecką a Arkadym Pawlickim, przystojnym porucznikiem lotnictwa, który prowadzi w Krzemieńcu kurs szybowcowy, rodzi się uczucie.
Tymczasem Wołyń coraz głośniej oddycha ukraińskim gniewem. Ukraińcy mszczą się za akcję burzenia cerkwi, jaką przeprowadza polskie wojsko. O zbrodnię, do której dochodzi w Krzemieńcu, podejrzewany jest Ukrainiec Dmytro Mynczuk. Choć wciąż nie daje on znaku życia, Helena nie wierzy w winę przyjaciela ani w to, że mógłby przystać do nacjonalistów.
Pewnego dnia do domu Krzemienieckich trafia kilkuletnia dziewczynka, co wywraca poukładane życie Stefanii Krzemienieckiej. Niedługo później Helena słyszy druzgocącą wiadomość.
„Zabrakło nam jutra” to poruszająca, barwna, miejscami zabawna opowieść o ludziach, którzy wierzyli, że mają przed sobą całe życie. Tymczasem los pisał im inny scenariusz.


Zabrakło nam jutra… Ostatnie promienie słońca spowiły ziemię, która już nigdy nie będzie taka sama. Zabrakło zaufania, które zostało nadszarpnięte, nadziei, że los odwróci kartę w tych okrutnych czasach. Zabrakło wiary, że ktoś, kto był dla nas przyjacielem, nie jest winny czynów, których nie sposób wybaczyć. Zabrało więzi, które zostały zerwane, kiedy niewygodne tajemnice zmaterializowały się po latach, aż wreszcie… zabrakło ciebie obok i nie wiem, czy tę pustkę coś będzie w stanie zapełnić… 
Wioletta Sawicka to autorka, którą podziwiam. Nie są to słowa na wyrost, bo każda z jej powieści zapadła mi na zawsze w serce i często wracam do wzruszeń, jakie mi ofiarowała. I teraz, kiedy piszę te słowa, wciąż mam wątpliwości, czy będą wystarczające, by wyrazić to, co czuję. By zebrać w zaledwie fragmencie tekstu to, jak bardzo urzekła mnie „Saga krzemieniecka”. 
Autorka maluje słowem obrazy. A te wypełnione są po brzegi mnogością emocji i feerią barw, często tych najciemniejszych… Bo oto bierze ona na tapet schyłek lata 30. XX wieku i miejsce, którego historia jest niezwykle bolesna – Wołyń. I wydaje nam się, że jej opowieść będzie mimo znajomości przeszłości pozytywna, że wielka historia pewnego dnia nie zapuka do domu bohaterów, a im, jakimś cudem, uda się uniknąć tego, co nieuchronnie się zbliża… Ale rzeczywistość wybrzmiewa pomrukiem niesnasek i rosnącej nienawiści, która oddziela od siebie murem tych, którzy niegdyś żyli pospołu… Wioletta Sawicka nie stroni od obrazów, które portretują ówczesne wydarzenia, wymierzaną na własną rękę zemstę i walkę o przekonania nawet kosztem zachowań szarych moralnie. Niepokój wypełnia czytelnicze serce, które drży, wciąż ufając, że nienawistna pożoga ominie tych, których zdołaliśmy już poznać, a których to losy są nam bliskie. 
Na tle ówczesnych wydarzeń na pierwszy plan wysuwa się postać nietuzinkowa jak na tamte czasy. Kobieta, która wbrew konwenansom, nie chciała dostosować się do panujących reguł. Która pragnęła być niezależna, wolna od męskiej opieki, która miała plany i marzenia dalekie od zamążpójścia i macierzyństwa. Nie sposób nie zapałać do Heleny sympatią, nie dostrzec w niej paradoksalnie wzoru do naśladowania, bo choć minęły lata, to jej wiara w to, iż jest w stanie zadbać o siebie, że może zdobyć świat, jest niezwykle krzepiąca i motywująca nawet nas-współczesne kobiety. 
A teraz coś, co poniekąd zaskoczyło mnie samą. Pośród walki o kobiecą niezależność, rodzinnych więzi wystawianych na próbę, miłosnych zawirowań i coraz bardziej napiętej sytuacji politycznej znalazło się miejsce na coś, czego zupełnie się nie spodziewałam - humor. I to taki, który niejednokrotnie wywoływał szczery uśmiech na mojej twarzy. Jego źródłem jest przede wszystkim główna bohaterka, która wyprzedza swoją epokę nie tylko poglądami, ale również sposobem bycia, ubiorem i bezkompromisową swobodą wyrażania siebie. Szczególnie wtedy, gdy na jej drodze staje przystojny porucznik lotnictwa. Ich pełne ciętych ripost dialogi potrafią rozbawić, a jednocześnie przypominają o czymś niezwykle ważnym – że nawet w cieniu nadchodzącej tragedii ludzie wciąż pragnęli kochać, śmiać się i po prostu być szczęśliwi. Choćby na przekór wszystkiemu. Takie bohaterki to stanowczo „literackie złoto”, bo serce czytelnika aż się rwie do nich i z wypisanymi na twarzy emocjami, oczekuje ich dalszych losów. Zwłaszcza po TAKIM zakończeniu, za które powinnam się na autorkę chyba obrazić!

Podsumowując: 

„Zabrakło nam jutra” to opowieść o świecie, który lada chwila może przestać istnieć. Ale na razie jest odbierany bohaterom kawałek po kawałku, stopniowo kruszeje w podstawach, zmuszając ich do stawania twarzą w twarz z kolejnym ciosem, który ma ich przygotować na to, co nieuchronnie nastąpi… To pełna emocji, przepięknie napisana powieść, która zachwyca nie tylko pomysłem na fabułę, nakreślonym z precyzją tłem historycznym, ale także główną bohaterką, która staje się motorem napędowym opowieści, wokół której skupia się czytelnicza uwaga. To utkana z narodowościowych niepokojów, strachu, zemsty, trudnych wyborów, skomplikowanych ludzkich relacji, tajemnic, ale również wielkiej miłości literacka kompilacja, która zapada w serce! Która wciąga nas bez reszty, bo nie sposób oderwać się od lektury. Aż wreszcie to historia o marzeniach, które nie zawsze przegrywają dlatego, że zabrakło nam odwagi, lecz dlatego, że… zabrakło nam jutra. Polecam! 
 
Książkę można zamówić tutaj: KLIK

 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Prószyński i S-ka]
 

Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana