"Księgarnia przy plaży" - Susan Mallery

 

Miłość nie jest ani lekiem, ani rozwiązaniem. Miłość może sprawić, że ktoś zapragnie być lepszą wersją siebie, ale nie zmieni jego podstawowych przekonań.

W każdy piątek o zachodzie słońca na plaży przed urokliwą księgarnią trzy przyjaciółki wznoszą toast za pomyślny los i stawanie się najlepszymi wersjami siebie.

Kiedy na kalifornijskim wybrzeżu splatają się losy trzech nieznających się dotąd kobiet, powstaje Księgarnia przy Deptaku – połączenie sklepiku z upominkami, księgarni i cukierni, które jest spełnieniem marzeń Bree, Mikki i Ashley. Ale choć ich wspólne przedsięwzięcie kwitnie, to życie osobiste każdej z właścicielek pozostaje w rozsypce.
Bree, zraniona przez rodziców i pogrążona w żałobie po mężu, stara się za wszelką cenę chronić swoje serce, szczególnie przed bratem Ashley – sławnym pisarzem i podróżnikiem. On jako pierwszy dostrzega prawdziwą Bree ukrytą za murem, który z takim trudem zbudowała… i właśnie to budzi w niej największy niepokój.
Mikki jest przekonana, że doskonale poradziła sobie z rozwodem i jakimś cudem zdołała pozostać w dobrych stosunkach z byłym mężem i teściami, dopóki w jej życiu nie pojawia się nowy mężczyzna, sprawiając, że wszyscy, włącznie z nią samą, zaczynają na nią patrzeć inaczej. Tymczasem Ashley odkrywa, że miłość jej życia wcale nie zamierza się z nią ożenić. Czy będzie umiała zrezygnować z wymarzonego ślubu, jeśli w zamian może zyskać tak wiele?
Przejmująca opowieść o przyjaźni, siostrzeństwie i transformującej sile miłości. 

 

Czasami zrobienie pierwszego kroku jest najtrudniejsze. Obawiamy się podążyć w nowym, nieznanym kierunku, by znów się nie sparzyć. Nie zostać zranionym, bo wydaje nam się, że lepsze znane to, co mamy niż nieznana przyszłość, która może przynieść kolejne rozczarowanie. A jednak jedyną stałą w naszym życiu jest zmiana i czasem trzeba się jej poddać, by móc ruszyć naprzód. By nie musieć wciąż rozpamiętywać przeszłości i czegoś żałować. 
Ale to było fajne! Chyba to słowo najlepiej oddaje moje uczucia po przeczytaniu „Księgarni przy plaży”. To była naprawdę urocza, ciepła, niepozbawiona życiowej goryczki, a jednak pełna humoru opowieść o kobiecej przyjaźni, która czasami rodzi się zupełnie niespodziewanie. I to w momencie, kiedy niemal każda z przyjaciółek znajduje się na swoim życiowym zakręcie. 
Susan Mallery snuje opowieść o nowych początkach, które niemal każdego z nas napawają strachem. Bo jak ruszyć naprzód po rozwodzie, jak zostawić za sobą traumy z przeszłości, jak pogodzić się, że ukochana osoba nie patrzy w tym samym, co my, kierunku…? Autorka bierze na tapet kobiece rozterki, które czasami rozczulają, ale bywają i momenty, kiedy ze zrozumieniem i pewnym sentymentem śledzimy losy bohaterek, kibicując im w skrytości serca, by każda znalazła wyjście z impasu, w którym się znalazła. Nie jest to bowiem błaha opowieść, choć utrzymana w lekkim stylu, bo Mallery dotyka trudnych, często bolesnych tematów, jak relacje rodzinne czy wiara w to, że po najtrudniejszych chwilach w naszym życiu może w końcu zaświecić słońce. Zupełnie, jakby powieść była taką literacką nadzieją na to, że niezależnie od burz, jakich przyjdzie nam doświadczyć, tak naprawdę najważniejsza jest obecność drugiego człowieka. Kogoś, kto nas wesprze, poda chusteczkę, przytuli lub do bólu szczerze postawi nas do przysłowiowego pionu. I takiej przyjaźni, jak ta z książki każda z nas może pozazdrościć. 
Ta historia to jednak nie wyłącznie opowieść o przyjaźni, ale także wielu odcieniach miłości, czasami i tych, które pomimo upływu czasu, wciąż są niezabliźnioną raną. Autorka zdaje się próbować odpowiedzieć na pytanie, czy to uczucie to zawsze sztuka kompromisu? Czy dla niego warto zrezygnować z czegoś, czego tak bardzo pragniemy? Czy miłość zawsze jest spełnieniem, a może czymś, przed czym uciekamy w obawie przed kolejnym zranieniem? Czy w takiej sytuacji wybudowanie muru jest jedynym sposobem, by go uniknąć? Patrząc na jedną z bohaterek, wydaje się, że jest to jakaś metoda, zwłaszcza kiedy człowiek tak często się „sparzył”, że nie jest w stanie pozwolić sobie na bliskość. Tyle że wówczas pojawia się dysonans: z jednej strony, można bardzo pragnąć miłości, a z drugiej, robić wszystko, żeby się nie zakochać… Tylko czy to nie odbiera nam bezpowrotnie szansy na szczęście?

Podsumowując:

„Księgarnia przy plaży” to powieść, którą koniecznie musisz przeczytać jeszcze tego lata! Z jednej strony lekka, ciepła, a z drugiej, życiowa, mądra i pokazująca kobiece emocje z różnych perspektyw. Pod tą uroczą historią o miłości, przyjaźni i babskim biznesie kryje się opowieść o zmianie. O tym, kiedy dochodzimy do wniosku, że życie, które aktualnie mamy, choć bezpieczne, już nam nie wystarcza, że chcielibyśmy czegoś więcej, ale się boimy. To właśnie to sprawia, że czytając tę powieść, jesteśmy w stanie się tak bardzo utożsamić z emocjami bohaterek, bo każdy z nas kiedyś stanął twarzą w twarz z koniecznością rozpoczęcia czegoś zupełnie od nowa. I w takich chwilach tylko od nas zależy, czy podejmiemy ryzyko okupione całym „dobrodziejstwem inwentarza”, które może przynieść zmiana. „Księgarnia przy plaży” to powieść, która przypomina, że nie zawsze musimy zaczynać od nowa mając do towarzystwa wyłącznie… swoje własne towarzystwo. Że możemy pozwolić sobie na słabość, na to, by poprosić o pomoc, byśmy mogli z czystą głową i sercem zawalczyć o siebie i o własne szczęście. Które przecież, niezależnie od dawnych doświadczeń, gdzieś na pewno na nas czeka. 
 
Książkę można zamówić tutaj: KLIK

 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Feeria]

 

Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana