"Przeszłość woła moje imię" - Agata Przybyłek

 

(...) wierzę w to, że istnieje miłość, która nie kończy się wraz z ostatnim dniem życia człowieka.

Niektóre historie czekają całe dekady, by zostać opowiedziane.

Po bolesnym rozstaniu Kamila, konserwatorka zabytków, czuje, że jej życie rozpada się na kawałki. Zamiast leczyć rany, musi mierzyć się z presją ojca, który namawia ją, by wybaczyła zdradę i „poszła dalej”. Ucieczką staje się niespodziewana propozycja pracy przy renowacji zapomnianej kaplicy w Jelenich Łęgach – miejscu, gdzie czas zdaje się płynąć inaczej. To tu dziewczyna poznaje tajemniczego
i intrygującego właściciela posiadłości, który tak jak ona kocha sztukę.
W cieniu starego zamku, wśród ciszy i śladów dawnej świetności, Kamila trafia na historię Florence Iris – młodej kobiety, dla której to miejsce było kiedyś całym światem. Opowieść o miłości, tęsknocie
i stracie powoli pochłania Kamę, wywołując wiele sprzecznych emocji.
Czy historia sprzed niemal stu lat rzeczywiście jest tak bardzo odległa? Czy to możliwe, że przeszłość skrywa odpowiedzi, których Kamila szuka?  


Czasem przeszłość niespodziewanie puka do naszych drzwi. Losy ludzi, których nigdy nie mieliśmy okazji poznać ani nawet o nich usłyszeć, nagle stają się zaskakująco bliskie, a ich historie zaczynają rezonować z naszym własnym życiem. Kiedy to, co minione, przenika się z teraźniejszością, dostrzegamy więcej. Ludzkie emocje, doświadczenia i wybory nierozerwalnie splecione z historią. Wszystko to pozostaje zapisane w miejscach, które przez lata były niemymi świadkami kolejnych opowieści. A kiedy zaczynamy je odkrywać, okazuje się, że to, co wydarzyło się dawno temu, wcale nie musi być tak odległe. 
Nowa powieść Agaty Przybyłek to pełna uroku i klimatu starego zamku kompilacja współczesności i przeszłości. Autorka splata w niej historie dwóch kobiet, których losy zdają się lustrem, choć każda z nich żyje w innych czasach i mierzy się z innymi rozterkami. A jednak. Ich codzienności zdają się przenikać, dając obraz tego, jak czasami to, co minęło, może wciąż oddziaływać na nasze życie i poniekąd determinować nasze decyzje. To bardzo wyraźnie pokazuje, że choć zmieniają się czasy, to ludzkie emocje są wciąż takie same. Miłość może uskrzydlać lub zadawać ból, tęsknota łamać serce tak jak strata bliskiej osoby. To zupełnie, jakby jakiś głos z przeszłości wciąż wybrzmiewał w starych murach, które, tak jak wówczas były, tak i teraz są świadkami wyjątkowych zdarzeń i ludzkich uczuć. 
„Przeszłość woła moje imię” to cudowna niespodzianka dla fanek serii z domkami, bowiem autorka oddaje w nasze ręce klimatyczną… „serię z zamkami”. To właśnie dzięki niej możemy przechadzać się korytarzami starej budowli, chłonąć jej wyjątkową aurę, zachwycać się wystrojem oraz otaczającą zamek przyrodą, która w książce staje się czymś na kształt oazy, która daje schronienie przed zgiełkiem całego świata. Nie ukrywam, że jako miłośniczkę powieści z historią w tle bardzo ucieszył mnie ten zabieg podróży w czasie. To „przechadzanie się” nie tylko po zamkowych terenach, ale także obserwowanie, jak potoczą się losy obu bohaterek. 
Agata Przybyłek snuje historię, która nie tylko odkrywa tajemnice z przeszłości, ale jest również pełną uroku i ciepła opowieścią o miłości. Ale droga do szczęścia nie zawsze jest prosta. Niemniej powinniśmy nią podążać, bo na końcu tej ścieżki może nas spotkać coś pięknego. To opowieść, która pokazuje, że czasami musimy postawić wszystko na jedną kartę, jeśli chcemy ochronić siebie i zacząć wszystko od nowa, kiedy los postanowi rzucić nam po nogi kłody. Historia, która udowadnia, że koniec jednego etapu w naszym życiu, wcale nie musi oznaczać „końca wszystkiego”. Bo życie bywa pełne niespodzianek i nigdy nie wiemy, co nas może czekać tuż za rogiem.

Podsumowując:


„Przeszłość woła moje imię” to niezwykle klimatyczna powieść, która pod romantyczną i tajemniczą warstwą skrywa drugie dno. Bowiem ta historia uświadamia, że przeszłości nie można zmienić, ale to od nas zależy, jaką drogą podążymy. Czy będziemy wciąż żyli z balastem tego, co nas zraniło, czy postanowimy odciąć się od bolesnych wydarzeń i pójść dalej? To opowieść o miłości, ale również o próbie życia według własnych zasad. Tutaj przeszłość splata się z teraźniejszością, dając nam kompilację opowieści, którą chce się zgłębiać, którą chce się poznawać. Zwłaszcza tajemnice Florence Iris, której losy nierozerwalnie są związane z historią zamku. Tak przyjemnie było zanurzyć się w sekretach i wydarzeniach sprzed niemal stu lat, a jednocześnie obserwować to, jak Kamila stawia czoła przeciwnościom i próbuje odnaleźć swoje miejsce na ziemi oraz… szczęście. Idealna pozycja dla romantyczek, które lubią powieści z duszą. 
 
Książkę można zamówić tutaj: KLIK

 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Czwarta Strona]
 

Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana