"Zbrodnia w raju" - Guillaume Musso
Każdy niesie w sobie swoją wojnę. (...)Większą lub mniejszą, bo życie to kruche zawieszenie broni, które stale grozi zerwaniem.
Joseph Lèques, którego życie naznaczyły doświadczenia pierwszej wojny światowej, ponad dziesięć lat po zawieszeniu broni dołączył do 9. Brygady Mobilnej w Marsylii jako komisarz.
Specjalizująca się w walce z nowymi formami przestępczości i znana ze swojej skuteczności jednostka zostaje wezwana na miejsce przestępstwa, gdy nadmorskim Antibes wstrząsa tajemnicza tragedia: porwanie Oscara Livingstone’a. Trzyletni syn zamożnej amerykańskiej rodziny mieszkającej w okazałej willi Starlight zniknął z olśniewającej rezydencji, znanej na całym Lazurowym Wybrzeżu ze swojej wspaniałej architektury. Wysłany na miejsce wraz z dwoma inspektorami Joseph szybko odkrywa, że oprócz Livingstone’ów i ich służby w willi od dłuższego czasu przebywa kilku znamienitych gości: Antoine Lacoste, mistrz boksu; Franklin Crane, producent filmowy; Vera Morris, amerykańska aktorka; Harold Cooper, dziedzic fortuny; oraz „królowa kryminału”, pisarka Agatha Harding. Dla trójki śledczych logiczne jest rozpoczęcie przesłuchań od osób, które w momencie porwania znajdowały się pod tym samym dachem. Livingtone’owie są jednak niepokojąco przekonani, że zagrożenie przyszło z zewnątrz, okazując ślepe i dziwnie przesadne zaufanie do mieszkańców domu. Przekonanie to kontrastuje z oczywistymi faktami, a różnorodność profili, możliwe tajemnice i prestiż samych gości sprawiają, że willa Starlight staje się zamkniętym i równie wystawnym, co niebezpiecznym miejscem. Malownicza sceneria powieści kryminalnej autorstwa Guillaume’a Musso okazuje się idealna dla literackiej zagadki, którą jest już gotowa rozwiązać Agatha Harding...
.png)
Zdaje się, że właśnie z takim przekonaniem pisał swoją najnowszą powieść Musso. Bo oto raj Lazurowego Wybrzeża, w którym królują luksusowe wille, eleganckie przyjęcia i ludzie, którzy pozornie nie mają żadnych powodów do zmartwień, stanowi świetną scenę dla zbrodni. Porwano małego chłopca i nikt nie wie, co, kto i dlaczego mógłby się posunąć do tak niecnego czynu, skoro życie toczy się w rozkosznych okolicznościach. Cóż, bardzo szybko okazuje się, że nie dla każdego…
Jeśli napiszę, że autor znów mnie zaskoczył, nie będzie zdziwienia, ale! Tym razem bardziej nakreśloną przez niego historią, która zdaje się ukłonem w kierunku kryminału retro i Agathy Christie. Dlatego zaskoczenie obejmuje bardziej fakt, że nowy Musso to taki nie-Mussowy projekt, który, choć zupełnie odmienny od dotychczas przeze mnie przeczytanych książek autora, wciąż jest po prostu fajny.
Bawiłam się zacnie, dałam się w ciągnąć w tę kryminalną grę, której dowodzi dwóch przedstawicieli prawa, których to po prostu od razu polubiłam. Nie są idealni, mają swoją mroczną przeszłość, ale nie można im odmówić zaangażowania w prowadzone śledztwo, nawet jeśli mieliby się uciec do czynów, które niekonieczne spodobają się ich przełożonemu. I to właśnie „kręci” mnie w nich najbardziej, że są tacy niepoprawni. Najważniejsze, że dla dobra sprawy.
Musso rozkłada na czynniki pierwsze zagadkę kryminalną, dla której scenerią jest klimatyczna Francja lat 20. XX wieku, a konkretnie imponująca willa. To właśnie tutaj mieszają się ze sobą bogactwo, alkohol, rozmowy do późnej nocy i atmosfera beztroskich wakacji. Do czasu. Podobała mi się konwencja snutej przez autora opowieści, która ma nawiązania do stylu Christie i zdaje się czymś na kształt kryminału retro, ale w takiej współczesnej, wciąż jednak „musowej” stylistyce. Jest cała masa podejrzanych, totalny chaos informacyjny, który ma za zadanie zmylić czytelnika, aż wreszcie finałowy polot twist, który zostawia go z poczuciem: nie domyślił_m się, ale fajnie! I o to chodzi w tego typu powieściach, czyż nie?
Podsumowując:
Ta inna, retro wersja Musso przypadła mi do gustu. Nie sposób nie dać się porwać atmosferze miejsca, w którym niemal każdy ma coś do ukrycia, a prawda okazuje się znacznie mniej oczywista, niż początkowo nam się wydawało… I nawet jeśli w trakcie lektury mamy poczucie, że już, już wiemy, kto stoi za porwaniem dziecka, to okazuje się, że nie. To idealna pozycja dla miłośników rodzinnych sekretów i kryminałów, w których równie ważny, jak sama zbrodnia jest jego klimat. To historia z jednej strony pełna przepychu i blichtru, a z drugiej przewrotna i serwująca nam doskonałą rozrywkę. Jeśli lubicie opowieści w stylu retro, utkane z niedopowiedzeń i tajemnic, z akcją osadzoną w… „raju”, to ta książka jest dla was.

Komentarze
Prześlij komentarz