"Czerwony węgiel" - Justyna Toros - patronat medialny
(...) krew, jak powiedziała Róża, nie jest wodą. Krew pamięta. I krew w końcu upomni się o swoje.
Styczeń 1945 roku. Do Rudy wkracza Armia Czerwona, a świat rodziny Krause rozpada się w ciągu chwil.
Ojciec umiera, kilkuletnia Lusia ginie w oszalałym tłumie, a na młodziutką Annę spada odpowiedzialność za matkę i siostry. Chcąc ochronić rodzinę przed bezwzględnym Urzędem Bezpieczeństwa, Anna staje przed wyborem, który może kosztować ją własne szczęście i miłość.
Kolejne lata rozdzielają siostry nie tylko geograficznie. Jedna szuka bezpieczeństwa i luksusu u boku partyjnego dygnitarza, inna walczy o godność podczas studiów medycznych, jeszcze inna wybiera bolesną emigrację za ocean. Każda próbuje ułożyć życie na własnych zasadach, ale żadna nie może całkowicie uwolnić się od rodzinnej przeszłości.
.png)
Powiedzieć o tej powieści, że jestem zachwycona, to jak nic nie powiedzieć. Wciąż nie mogę uwierzyć, że to debiut. Tutaj wszystko jest na najwyższym poziomie! Począwszy od języka, stylu, samej fabuły, wplecionej weń historii, aż na emocjach, które wręcz wylewają się z jej kart, skończywszy. Dawno nie dałam debiutantce najwyższej oceny, ale teraz… po prostu muszę i chcę, by Justyna Toros została zauważona. Bo jeśli ktoś startuje w tym wydawniczym świecie z przysłowiowego „wysokiego C”, nie sposób go nie docenić i nie nagrodzić jego wspaniałej opowieści.
Powieść autorki zabiera nas na powojenny Śląsk. To przejmująca na wskroś opowieść o kobietach, które nie miały czasu na słabość, o miłości wystawionej na niejedną próbę i o historii, która wdarła się w codzienność zwyczajnych ludzi, nie bacząc na ich marzenia, plany i to, w co usilnie wierzyli i co chcieli ocalić przed aparatem władzy. W tej powieści bije wielkie śląskie serce. Ono uderza w rytm fedrujących pod ziemią górników. Krwawi, widząc rozpacz rodzin, które straciły swoich bliskich. Płacze, kiedy władze bezlitośnie wykorzystują ludzi, kierując ich na pewną śmierć. Ale i jest wypełnione miłością. Do rodziny, do ziemi, bo tożsamości nikt nie jest w stanie nam odebrać. Nawet jeśli wpadniemy w pustkę zapomnienia, otuloną kurzem dawnych wspomnień, to serce zawsze znajdzie drogę do domu.
Do teraz pamiętam ogrom emocji, jakie mną targały podczas lektury. Ja przeżywałam ją całą sobą, bo autorka tak wspaniale wykreowała postaci i ich rzeczywistość, że weszłam doń nieproszona i przycupnęłam obok fotela Róży, by z bijącym sercem śledzić kadry z życia tej rodziny. A tu dzieje się wiele. To bowiem opowieść o stracie, o nadziei, która czasami ginie w kopalnianym pyle. O miłości, która czasami wymaga czasu, ale także o decyzjach, które niszczą tych, którzy musieli je podjąć. To wszystko sprawia, że przez powieść się płynie, a czasem jesteśmy przezeń porwani, kiedy na fali uczuć, przedzieramy się przez meandry śląskiej historii. Justyna Toros nie upiększa realiów tamtych czasów. Pokazuje je takimi, jakie były, bez zbędnego patosu, widziane oczami zwyczajnych ludzi. Wszak to z ich przeżyć, wiary, determinacji i odwagi, utkana została ówczesna codzienność. Zdaje się zatem, iż Justyna Toros zostawiła serce na Śląsku i w swoim debiucie dzieli się z nami tę trudną, bolesną, ale jakże piękną miłością do tego regionu. I za to należą się jej wielkie brawa!
Podsumowując:
Jeśli macie w tym roku przeczytać jeszcze tylko jedną powieść, niech będzie to „Czerwony węgiel”. Gwarantuję, że będziecie równie zachwyceni, jak ja. Ona wciąż siedzi w mojej głowie, a kadry w niej odmalowane, przewijają się w mej pamięci, przywołując najbardziej poruszające momenty. To stanowczo jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku i jeden z najlepszych debiutów ostatnich lat. Dlatego nie wyobrażam sobie, abyście nie mieli go poznać. To powieść utkana z różnobarwnych emocji, które towarzyszą nam podczas tej literackiej podróży, pełnej wybojów, stanowiącej mozaikę wzruszeń i ludzkiego cierpienia, ale jednocześnie jakże fascynująca i piękna! To opowieść o Śląsku, rodzinie, o kobietach, które musiały mierzyć się z niełatwą codziennością w czasach, gdy o ludzkim losie decydowała polityka, a granica między dobrem a złem stawała się niebezpiecznie cienka. Historia o przeszłości, która wraca do nas w najmniej oczekiwanych momentach oraz o tajemnicach, które ukryte na dnie „kopalni ludzkich serc", prędzej czy później dojdą do głosu, by zburzyć ich świat… Wspaniała, po prostu wspaniała!

Komentarze
Prześlij komentarz