"Czerwona woda" - Agnieszka Jeż
Zło nie ma narodowości. Nie jest przypisane do konkretnych epok. Zmieniają się czasy i dekoracje. Ale nie zmienia się, że jedni mają serce na dłoni, a inni z kamienia.
Opowieść o micie, który ożywa, i prawdzie, której nie da się zatopić.
Gdy milkną piły, woda w Szurpiłach barwi się na czerwono, a pszczelarz Antanas znajduje martwy rój nad brzegiem. Wyłowione z jeziora pocięte ludzkie ciało to dopiero początek makabrycznych odkryć. Aspirant Ruta Rosieńska rozpoczyna śledztwo, w którym tropy prowadzą od opuszczonego ula, przez skrytkę na suwalskim dworcu aż do przydrożnego krzyża w Widugierach.
Aby odkryć, dlaczego jezioro spłynęło krwią, Ruta musi się zmierzyć nie tylko z bezwzględnymi mordercami, ale również ze zmową milczenia i tajemnicą własnego pochodzenia.
Czerwona woda. Legenda, która przesiąkła krwią.
.png)
Wypłynęła na powierzchnię czerwień. Szkarłatem pokryła się tafla wody, niosąc zniszczenie. Nie miała litości, weszła w zatarg z naturą. Rozlewała się coraz dalej, zbierając krwawe żniwo. Martwe pszczoły, makabryczne znaleziska, które wstrząsnęły małą społecznością. To, co początkowo wyglądało na problem związany ze skażeniem środowiska, stało się przyczynkiem do śledztwa w sprawie brutalnej zbrodni…
Agnieszka Jeż wielokrotnie udowodniła, że zarówno w obyczajowej odsłonie, jak i tej mrocznej odnajduje się doskonale. I tym razem zabiera nas ponownie na Suwalszycznę. Tereny piękne, spokojne, otulone ciszą, ale jeśli bliżej się przyjrzeć, spróbować „wejść w buty” jego mieszkańców, może się okazać, że skrywają niejedną tajemnicę. Sekrety, które otula zmowa milczenia…
Autorka buduje atmosferę niespiesznie, ale klimat miejsca robi swoje. Tutaj bardzo łatwo złapać się na tym, że podczas lektury czujemy dreszcze na plecach, bowiem lokalizacja sama w sobie jest mroczna i napawa niepokojem. Już nie tylko makabryczne odkrycia stanowią dla czytelnika „rarytas”, kiedy wspólnie z Rutą próbuje rozwikłać zagadkę morderstwa, ale jest jeszcze to, co trudno początkowo zdefiniować, ale wyraźnie odczuwamy, że za przysłowiowym zakrętem czeka na nas „coś więcej”. Dzieje się tak dlatego, iż Agnieszka Jeż nie traktuje Suwalszczyzny wyłącznie jako tła wydarzeń, ale wykorzystuje atmosferę małej miejscowości leżącej na pograniczu polsko-litewskim oraz wpisane w jej historię opowieści i legendy, by stworzyć nietuzinkową literacką kompilację, a tym samym bardzo mocno rezonować w wyobraźni czytelnika.
Myślę, że seria z Rutą Rosieńską to taka dobrze zbalansowana opowieść łącząca powieść obyczajową i kryminał, okraszona szczyptą lokalnej historii, osadzona na kanwie specyfiki hermetycznej społeczności. To sprawia, że czytelnik lawiruje pomiędzy prywatnymi dylematami głównej bohaterki, samym śledztwem, wciąż wyczekując „smaczków”, które nadają historii regionalnego kolorytu. Postać kobieca też zwraca uwagę. Jest ona momentami nieco antypatyczna, czasami zdaje się zagubiona, a jednocześnie ma świetny instynkt, który pozwala jej kluczyć po zakamarkach tajemnic, odkrywać rzeczy, które początkowo mogą być zupełnie niewidoczne. Ruta to kobieta, która łączy w sobie dwie role: policjantki, która chce być skuteczna w pracy oraz kobiety, która musi mierzyć się z własną przeszłością i próbą odpowiedzi na pytania dotyczące jej pochodzenia. I to właśnie ten prywatny wątek zdaje się najmocniej korelować z motywem prawdy, która stanowi fundament powieści. Prawdy, którą można próbować ukryć, ale której nie da się na zawsze zatopić…
Podsumowując:
Jeśli lubicie powieści kryminalne, które nie skupiają się wyłącznie na prowadzonym śledztwie, ale wchodzą głębiej w świat postaci i miejsca akcji, to musicie poznać serię z Rutą Rosieńską. Suwalszczyzna staje się tutaj równoległym bohaterem – tym, który nierozerwalnie spaja się ze sprawą kryminalną, ale także tym, który nadaje opowieści wyjątkowy, duszny klimat, który napawa niepokojem. To powieść, która pokazuje, że czasem zło rodzi się w milczeniu i skrywane na dnie ludzkich dusz, jest blokowane przed światem. Ale prawda prędzej czy później, nawet ta brzydka, obnaży swoje oblicze lub… wypłynie na powierzchnię.
Agnieszka Jeż wielokrotnie udowodniła, że zarówno w obyczajowej odsłonie, jak i tej mrocznej odnajduje się doskonale. I tym razem zabiera nas ponownie na Suwalszycznę. Tereny piękne, spokojne, otulone ciszą, ale jeśli bliżej się przyjrzeć, spróbować „wejść w buty” jego mieszkańców, może się okazać, że skrywają niejedną tajemnicę. Sekrety, które otula zmowa milczenia…
Autorka buduje atmosferę niespiesznie, ale klimat miejsca robi swoje. Tutaj bardzo łatwo złapać się na tym, że podczas lektury czujemy dreszcze na plecach, bowiem lokalizacja sama w sobie jest mroczna i napawa niepokojem. Już nie tylko makabryczne odkrycia stanowią dla czytelnika „rarytas”, kiedy wspólnie z Rutą próbuje rozwikłać zagadkę morderstwa, ale jest jeszcze to, co trudno początkowo zdefiniować, ale wyraźnie odczuwamy, że za przysłowiowym zakrętem czeka na nas „coś więcej”. Dzieje się tak dlatego, iż Agnieszka Jeż nie traktuje Suwalszczyzny wyłącznie jako tła wydarzeń, ale wykorzystuje atmosferę małej miejscowości leżącej na pograniczu polsko-litewskim oraz wpisane w jej historię opowieści i legendy, by stworzyć nietuzinkową literacką kompilację, a tym samym bardzo mocno rezonować w wyobraźni czytelnika.
Myślę, że seria z Rutą Rosieńską to taka dobrze zbalansowana opowieść łącząca powieść obyczajową i kryminał, okraszona szczyptą lokalnej historii, osadzona na kanwie specyfiki hermetycznej społeczności. To sprawia, że czytelnik lawiruje pomiędzy prywatnymi dylematami głównej bohaterki, samym śledztwem, wciąż wyczekując „smaczków”, które nadają historii regionalnego kolorytu. Postać kobieca też zwraca uwagę. Jest ona momentami nieco antypatyczna, czasami zdaje się zagubiona, a jednocześnie ma świetny instynkt, który pozwala jej kluczyć po zakamarkach tajemnic, odkrywać rzeczy, które początkowo mogą być zupełnie niewidoczne. Ruta to kobieta, która łączy w sobie dwie role: policjantki, która chce być skuteczna w pracy oraz kobiety, która musi mierzyć się z własną przeszłością i próbą odpowiedzi na pytania dotyczące jej pochodzenia. I to właśnie ten prywatny wątek zdaje się najmocniej korelować z motywem prawdy, która stanowi fundament powieści. Prawdy, którą można próbować ukryć, ale której nie da się na zawsze zatopić…
Podsumowując:
Jeśli lubicie powieści kryminalne, które nie skupiają się wyłącznie na prowadzonym śledztwie, ale wchodzą głębiej w świat postaci i miejsca akcji, to musicie poznać serię z Rutą Rosieńską. Suwalszczyzna staje się tutaj równoległym bohaterem – tym, który nierozerwalnie spaja się ze sprawą kryminalną, ale także tym, który nadaje opowieści wyjątkowy, duszny klimat, który napawa niepokojem. To powieść, która pokazuje, że czasem zło rodzi się w milczeniu i skrywane na dnie ludzkich dusz, jest blokowane przed światem. Ale prawda prędzej czy później, nawet ta brzydka, obnaży swoje oblicze lub… wypłynie na powierzchnię.

Komentarze
Prześlij komentarz