"Burza na Podlasiu": Anastazja, Krzysztof - Agnieszka Panasiuk - patronat medialny

 

(...) zacisnęła usta, a jej jasne brwi na zmarszczonym czole zlały się w jedną kreskę. Właśnie tego obawiała się najbardziej. Niesprawiedliwych sądów i ocen. 

Anastazja Cichosz po latach nauki wraca do Białej i zderza się ze smutną rzeczywistością rodzinnego domu: ojcem brutalem, chorą matką i zaniedbanym rodzeństwem. Niesiona ideałami i pragnieniem niezależności, zatrudnia się w żeńskim progimnazjum.
Tymczasem nad Podlasie, gdzie codzienność wytyczają carska władza i bieda, nadciąga rewolucyjna burza, a wraz z nią pierwsze robotnicze wystąpienia i szkolne strajki. Inżynier Krzysztof Wilczyło podstępem wprowadza Anastazję w działalność socjalistów z PPS-u.
Czy miłość rodząca się w życiu na krawędzi może przetrwać? Czy młodsza siostra Anastazji odkryje tajemnicę swojego pochodzenia?
Krzysztof. Na ziemi bialskiej trwa rewolucyjna burza. Ścierają się poglądy i ludzie. Dochodzi do brutalnych aresztowań i carskich represji, w wyniku których Anastazja musi uciekać. Na podlaskiej prowincji rozpoczyna nowe życie – uczy chłopskie dzieci, pomaga chorym, odkrywa sens pracy dla innych. Poznaje tam Eugenię, która odsłania przed nią rodzinne sekrety, i Ignacego, który ofiaruje jej ciepło i czułość.
Jednak w jej myślach i snach wciąż pojawia się lęk o Krzysztofa i nurtujące ją pytanie: jaki los go spotkał? 
 
 
Burza. Zjawisko atmosferyczne, które potrafi przynieść zniszczenie. Które przeraża i fascynuje zarazem, jest bowiem spektaklem barw i dźwięków. Burza wywołuje strach, niepewność tego, co się stanie. Jest synonimem niebezpieczeństwa, które nadciąga niepostrzeżenie, poprzedzane cichymi pomrukami. Nie inaczej rzecz ma się w przypadku burzy, jaka zachodzi w naszym sercu. Rozłamuje je na pół, kiedy jesteśmy zmuszeni stanąć przed trudnym wyborem – czy posłuchać jego podszeptów, czy postawić na rozum, który zazwyczaj nie idzie z nim w parze. 
Bardzo lubię powieści z historią w tle, a tym bardziej cenię te, które są dla mnie szansą, by eksplorować wydarzenia bliżej mi nieznane. Które dają możliwość poznania losów regionu, który nie tylko staje się tłem dla snutej opowieści, ale równorzędnym bohaterem, przestrzenią, która zmusza do konfrontacji z samym sobą. Ziemią, która zachwyca, niszczeje wraz z rewolucyjną pożogą, karmi, ale i głodzi, kiedy odebrano jej prawo do tego, by rodzić… Agnieszka Panasiuk w swojej dylogii ponownie zaprasza nas w gościnne progi Podlasia, byśmy mogli poznać je bliżej. Byśmy mogli poczuć to, czego doświadczył ten region w okresie rewolucji w 1905 roku. W czasach, kiedy codzienność uzależniona była od łaski lub niełaski cara, kiedy to bieda zdominowała rzeczywistość jego mieszkańców… 
Niewątpliwym atutem powieści, poza wiernie oddanymi realiami epoki i piękna regionu, jest kreacja głównej bohaterki. Anastazja to bowiem postać, która naprawdę zdaje się mieć przeciwko sobie cały świat, nie może nawet liczyć na najbliższych, którzy nie tylko jej nie wspierają, ale odtrącają, nie akceptując jej chęci rozwoju. A mimo to kobieta walczy – o siebie, o wiedzę, o poszerzanie horyzontów, aż do momentu, kiedy na jej drodze pojawia się Krzysztof, a Anastazja zostaje zmuszona, by podjąć decyzję, czy wybrać to, w co wierzyła, czy to, co z każdym dniem zdaje się krystalizować, a co tak dalekie jest od wyznawanych przez nią dotąd ideałów…? I chociaż losy tej bohaterki przede wszystkim „kradną” czytelniczą uwagę, to autorka wplotła w fabułę także inne kobiece postaci, które intrygują i sprawiają, że historia zyskuje na wielowymiarowości. 
W swoich powieściach Agnieszka Panasiuk pokazuje, jak przeszłość potrafi determinować teraźniejszość, nawet jeśli usilnie próbujemy od niej uciec. Jak tajemnice rodzinne nie tylko zmieniają ludzkie życie, ale rozrywają więzi, które budowane przez lata, wciąż zdają się zbyt wątłe, by przetrwać. Jak czasami to, co się kiedyś wydarzyło, niszczy, odbierając nam nadzieję na lepsze jutro, kiedy jest kolejną kłodą rzuconą pod nogi przez przewrotny los. Zwłaszcza wówczas, gdy miesza się w sprawy serca, które wybija rytm miłości pierwszy raz. Jeszcze nieśmiałej, niepewnej, nieco naiwnej, ale pełnej emocji i dylematów.

Podsumowując:

Podlasie w dylogii Agnieszka Panasiuk nie jest tylko miejscem - to żywy organizm, który oddycha historią, pulsuje emocjami, zachwyca swoją autentycznością, ale też niepokoi surowością. Autorka z niezwykłą wrażliwością prowadzi czytelnika przez losy bohaterów, dając przestrzeń, by naprawdę poczuć ich lęk, napięcie i tęsknotę. To niespieszna opowieść, w której odnajdzie on miejsce na refleksję, na wsłuchanie się w to, co ukryte między wierszami. I właśnie tam tkwi największa siła tej historii. „Burza na Podlasiu” to nie tylko barwnie odmalowane tło historyczne i trudne, często bolesne wydarzenia, które naznaczyły Podlasie. To przede wszystkim poruszająca opowieść o ludziach: niedoskonałych, pogubionych, uwikłanych we własne uczucia i sekrety, które nie dają o sobie zapomnieć. Bohaterowie muszą stawić czoła nie tylko rewolucji, która rozgrywa się wokół nich, ale także tej znacznie bardziej bolesnej - burzy w ich sercach. „Anastazja” i „Krzysztof” to dylogia o powrotach, mierzeniu się z przeszłością i o odwadze, by na nowo poskładać siebie. Bo czasem trzeba wrócić tam, skąd się uciekło… żeby naprawdę się odnaleźć.
 
Książkę można zamówić tutaj: KLIK
 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Szara Godzina]
 

 

Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana