"Tam, gdzie spotkałam ciebie" - Paige Toon

 

Niełatwo wybaczyć komuś, kto nie może nam niczego wyjaśnić ani nas przeprosić.

Gdybyś mogła wyruszyć w nieznane, jak daleko wybrałabyś się, by odnaleźć miłość?

Angie od zawsze marzyła o podróżach. Ale ma już dwadzieścia siedem lat i nigdy jeszcze nie opuściła małego górniczego miasteczka na australijskim pustkowiu. Kiedy umiera jej babcia, Angie wreszcie czuje się wolna i gotowa, by zobaczyć świat — aż do chwili, gdy znajduje list adresowany do ojca, którego nigdy nie znała. To co w nim znajdzie sprawi, że Angie zwątpi we wszystko, co do tej pory uważała za prawdę.
Teraz naprawdę musi wyruszyć w podróż — by odkryć prawdę o swojej rodzinie, przeszłości i o tym, kim naprawdę jest. Czy kiedy spotka na swojej drodze tajemniczego nieznajomego, Alessandro, okaże się on drogowskazem, który pomoże jej odnaleźć właściwą drogę?

Czy można kochać kogoś, kto robi wszystko, by się od nas oddalić? Odpycha to uczucie, nie chce, by relacja pogłębiła się na tyle, by można było ją nazwać miłością... Czy można kochać kogoś, kto jest tak blisko i daleko zarazem? Kogo ciepło czujemy, ale w głębi duszy wiemy, że ta osoba skrywa tajemnicę. I to właśnie być może ona stanowi przeszkodę dla uczucia, które nie może w pełni rozkwitnąć…? 
Paige Toon to specjalistka od historii miłosnych, które wypełnione są po brzegi emocjami. A jednak w przypadku „Tam, gdzie spotkałam ciebie” wydaje się, jest nieco inaczej. Autorka nie skupia się bowiem tak bardzo na wątku romantycznym, ale na indywidualnych uczuciach bohaterów, których historie w pewnym momencie splatają się wzajemnie, by dać ujście tym emocjom, które każde z nich skrywa bardzo głęboko… 
Nowa książka autorki to opowieść o poszukiwaniu, a w zasadzie o odnajdywaniu swoich korzeni. O oswajaniu się, że już nie jesteśmy sami na świecie, bo oto obok jest ktoś, kogo możemy nazwać rodziną. Główna bohaterka stanowi synonim poświęcenia. Ona to bowiem oddała się w pełni opiece nad babcią. A kiedy ta zmarła, a odkryty przypadkowo list odsłonił skrywaną przez lata tajemnicę, kobieta postanowiła dać sobie szansę, by odnaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytania. Toon zdaje się właśnie za sprawą jej losów próbować odpowiedzieć na pytanie: kim możemy się stać, kiedy przestajemy żyć dla innych? Nawet jeśli to oznacza, że dotąd znany i bezpieczny świat trzeba będzie zostawić za sobą i podążyć za głosem serca. Wyruszyć w podróż, która stanie się drogą do odnalezienia prawdy. 
„Tam, gdzie spotkałam ciebie” ma wiele poruszających momentów. Jest poniekąd utkana z bólu związanego ze stratą, poczucia winy, wciąż rozpamiętywanych wydarzeń z przeszłości, które są niczym niezabliźniona rana. To sprawia, że książkę czyta się ze ściśniętym sercem, które wystukuje niepewnie rytm, w obawie przed tym, co może się wydarzyć. Jeśli jednak oczekujecie bomby emocjonalnej, to tym razem autorka obrała inną drogę. Skupiła się bowiem na pokazaniu przeżyć bohaterów z innej perspektywy, a sam romans rozwija się gdzieś w tle, jednocześnie nie będąc klasycznym przedstawicielem gatunku, a jedną z tych historii, której happy end nie jest do końca pewien…

Podsumowując:

„Tam, gdzie spotkałam ciebie” to otulona włoskim klimatem opowieść o rodzinnych sekretach, żałobie, tęsknocie i o poczuciu pustki, które pojawia się wtedy, gdy kończy się jeden etap życia, a kolejny jest wielką niewiadomą. To historia, która pokazuje, że czasami trzeba zrobić ten jeden krok w nieznane, który, choć wydaje się milowym, może przynieść coś najcenniejszego - prawdę o nas samych. Niespieszna opowieść o uczuciu, które rodzi się, mimo iż warunki ku temu nie sprzyjają, kiedy jedna ze stron jest zbyt poraniona, by otworzyć się na miłość... Aż wreszcie to opowieść o konieczności zmierzenia się z tym, co nas boli, by móc ruszyć naprzód. Bo tylko konfrontacja z własnymi demonami, jest w stanie przynieść ukojenie i szansę na prawdziwe szczęście. I chociaż tym razem nie otrzymujemy bomby emocjonalnej, to warto poznać tę przejmującą opowieść o ucieczce i odnajdywaniu właściwej drogi zarazem. 
 
Książkę można zamówić tutaj: KLIK

 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Albatros]
 

Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana