"Powrót do pałacu" - Agata Sawicka - patronat medialny
Czasem nie ma dobrych wyborów, trzeba zamknąć jedne drzwi, żeby otworzyć kolejne.
Miłość, która nie miała prawa się wydarzyć. Tajemnica, która nie powinna ujrzeć światła dziennego.
1938 rok – młody, niemiecki arystokrata Karl von Wartenburg przyjeżdża do Warszawy. Pewnego dnia spotyka Zoję – skromną dziewczynę o niezwykłym głosie, podopieczną Zakładu dla Niewidomych w Laskach. Między dwojgiem ludzi z zupełnie różnych światów rodzi się uczucie, na którym cieniem kładzie się nadchodząca wojna. Współcześnie – Angelika samotnie wychowuje synka i próbuje odnaleźć swoje miejsce w życiu. Tymczasem do pałacu w Bukowcu przyjeżdża Nikodem Magura, który próbuje rozwikłać tajemnicę losów swojego dziadka. Co tak naprawdę wydarzyło się przed laty? Jak daleko można się posunąć, by ocalić tych, których kochamy?
"Powrót do pałacu" to opowieść o miłości, trudnych wyborach i nieodkrytej przez pokolenia tajemnicy, która również porusza ważny wątek odzyskiwania polskich dzieci uprowadzonych przez Trzecią Rzeszę. Czytelnicy spotkają w niej Anastazję i Ottona, których poznali w powieści "Dziewczyna z herbaciarni".
"Powrót do pałacu" to opowieść o miłości, trudnych wyborach i nieodkrytej przez pokolenia tajemnicy, która również porusza ważny wątek odzyskiwania polskich dzieci uprowadzonych przez Trzecią Rzeszę. Czytelnicy spotkają w niej Anastazję i Ottona, których poznali w powieści "Dziewczyna z herbaciarni".
.png)
Oddzieleni od rodzin, zabrani. Wywiezieni w nieznane, porwani. Narzucona tożsamość przygniata, chcąc dokonać zmian, wymazać z pamięci to, co wpajano im od urodzenia. Krzyk matek, rozdzierający serce ból i niewiedza, która tożsama jest z cierpieniem tych, których losy zdeterminowała historia. Ta trudna, okrutna, kiedy inny człowiek decydował o setkach istnień tych, którzy byli najbardziej bezbronni…
Agata Sawicka to autorka, której twórczość dopiero tak naprawdę odkrywam. I muszę przyznać, że z każdą przeczytaną książką, staje mi się ona coraz bliższa. Nie sposób bowiem nie zagłębić się w lekturze powieści tak pełnych emocji, które splatają ludzkie losy, tworzą mozaikę zdarzeń z przeszłości i teraźniejszości. Zwłaszcza tej trudnej, której świadkami jesteśmy jako czytelnicy „Powrotu do pałacu”.
Autorka prowadzi narrację dwutorowo, dzięki czemu poznajemy bohaterów książki z różnych perspektyw. Z jednej strony, wojenna zawierucha, zakazana miłość, która, choć piękna, musi mierzyć się nie tylko z trudnościami wynikającymi z pochodzenia zakochanych, ale przede wszystkim z nierównym przeciwnikiem, jakim jest wielka historia. A ta nie pyta miłości o zgodę, kiedy rzuca się cieniem na rozkwitające uczucie… Z drugiej strony wkraczamy do życia młodej matki, która boryka się z niełatwą rzeczywistością. Zmęczenie, frustracja, a przede wszystkim poczucie samotności i nieradzenia sobie z codziennymi obowiązkami, przytłaczają Angelikę. Czy pojawienie się w jej życiu mężczyzny, zmieni je na lepsze, a może jeszcze bardziej je skomplikuje?
Choć wydaje się, że opowieść o miłości stanowi tutaj ważny element, i nie ukrywam, że na pewno tak jest, to autorka pokazuje ją również z nieco innej, mniej romantycznej perspektywy. Bowiem obraz uczucia przefiltrowuje przez okoliczności, stawia naprzeciw wyborom z serii tych najtrudniejszych, próbując odpowiedzieć na pytania, ile jesteśmy gotowi poświęcić w imię uczucia i czy każde poświęcenie można usprawiedliwić? Tak trudno przejść obok historii dwojga młodych ludzi bez emocji, zwłaszcza w obliczu decyzji, jakie zsyła los, a które to nie niosą dobrego rozwiązania… I to właśnie ta niejednoznaczność moralna jest jednym z mocniejszych elementów powieści, która zapada w pamięć i… łamie serce.
„Powrót do pałacu” to jednak nie tylko opowieść o miłości, bowiem autorka porusza w niej wątek polskich dzieci uprowadzanych przez Niemców w czasie II wojny światowej. Nie sposób wyobrazić sobie cierpienia, które wybrzmiewa z tej strony historii. Nie można nie przeżywać całym sobą świadomości, że były dzieci, którym odebrano rodzinę, język, nazwisko, a niekiedy nawet pamięć o własnym pochodzeniu. Oraz uczuć rodziców, którzy żyli w niewiedzy o dalszych losach ich latorośli, próbując odzyskać te, które odebrała im wojna. Ten wątek bardzo mocno rezonuje w czytelniku i zostawia po sobie trwały ślad.
Podsumowując:
„Powrót do pałacu” to wzruszająca powieść, która portretuje ludzkie emocje. Która utkana z dwóch perspektyw czasowych, pozwala spojrzeć na przeszłość z dystansu, podczas gdy współczesność przypomina, że dawne wydarzenia nie zawsze są zamkniętym rozdziałem… To opowieść o miłości, która nie zna granic, również tej macierzyńskiej, o nadziei silniejszej niż rozpacz, o poszukiwaniu własnej tożsamości i potrzebie przynależności. Ale to także historia o okrucieństwie wojny, która odbierała ludziom nie tylko bliskich, lecz również prawo do bycia sobą. O dramatycznych wyborach, w których nie ma dobrych rozwiązań, a każda decyzja pozostawia ślad, niekiedy stając się spuścizną odziedziczoną przez kolejne pokolenia… Polecam miłośnikom powieści obyczajowych z historią w tle, rodzinnych sekretów i opowieści, które nie tylko poruszają, ale również skłaniają do refleksji.
Agata Sawicka to autorka, której twórczość dopiero tak naprawdę odkrywam. I muszę przyznać, że z każdą przeczytaną książką, staje mi się ona coraz bliższa. Nie sposób bowiem nie zagłębić się w lekturze powieści tak pełnych emocji, które splatają ludzkie losy, tworzą mozaikę zdarzeń z przeszłości i teraźniejszości. Zwłaszcza tej trudnej, której świadkami jesteśmy jako czytelnicy „Powrotu do pałacu”.
Autorka prowadzi narrację dwutorowo, dzięki czemu poznajemy bohaterów książki z różnych perspektyw. Z jednej strony, wojenna zawierucha, zakazana miłość, która, choć piękna, musi mierzyć się nie tylko z trudnościami wynikającymi z pochodzenia zakochanych, ale przede wszystkim z nierównym przeciwnikiem, jakim jest wielka historia. A ta nie pyta miłości o zgodę, kiedy rzuca się cieniem na rozkwitające uczucie… Z drugiej strony wkraczamy do życia młodej matki, która boryka się z niełatwą rzeczywistością. Zmęczenie, frustracja, a przede wszystkim poczucie samotności i nieradzenia sobie z codziennymi obowiązkami, przytłaczają Angelikę. Czy pojawienie się w jej życiu mężczyzny, zmieni je na lepsze, a może jeszcze bardziej je skomplikuje?
Choć wydaje się, że opowieść o miłości stanowi tutaj ważny element, i nie ukrywam, że na pewno tak jest, to autorka pokazuje ją również z nieco innej, mniej romantycznej perspektywy. Bowiem obraz uczucia przefiltrowuje przez okoliczności, stawia naprzeciw wyborom z serii tych najtrudniejszych, próbując odpowiedzieć na pytania, ile jesteśmy gotowi poświęcić w imię uczucia i czy każde poświęcenie można usprawiedliwić? Tak trudno przejść obok historii dwojga młodych ludzi bez emocji, zwłaszcza w obliczu decyzji, jakie zsyła los, a które to nie niosą dobrego rozwiązania… I to właśnie ta niejednoznaczność moralna jest jednym z mocniejszych elementów powieści, która zapada w pamięć i… łamie serce.
„Powrót do pałacu” to jednak nie tylko opowieść o miłości, bowiem autorka porusza w niej wątek polskich dzieci uprowadzanych przez Niemców w czasie II wojny światowej. Nie sposób wyobrazić sobie cierpienia, które wybrzmiewa z tej strony historii. Nie można nie przeżywać całym sobą świadomości, że były dzieci, którym odebrano rodzinę, język, nazwisko, a niekiedy nawet pamięć o własnym pochodzeniu. Oraz uczuć rodziców, którzy żyli w niewiedzy o dalszych losach ich latorośli, próbując odzyskać te, które odebrała im wojna. Ten wątek bardzo mocno rezonuje w czytelniku i zostawia po sobie trwały ślad.
Podsumowując:
„Powrót do pałacu” to wzruszająca powieść, która portretuje ludzkie emocje. Która utkana z dwóch perspektyw czasowych, pozwala spojrzeć na przeszłość z dystansu, podczas gdy współczesność przypomina, że dawne wydarzenia nie zawsze są zamkniętym rozdziałem… To opowieść o miłości, która nie zna granic, również tej macierzyńskiej, o nadziei silniejszej niż rozpacz, o poszukiwaniu własnej tożsamości i potrzebie przynależności. Ale to także historia o okrucieństwie wojny, która odbierała ludziom nie tylko bliskich, lecz również prawo do bycia sobą. O dramatycznych wyborach, w których nie ma dobrych rozwiązań, a każda decyzja pozostawia ślad, niekiedy stając się spuścizną odziedziczoną przez kolejne pokolenia… Polecam miłośnikom powieści obyczajowych z historią w tle, rodzinnych sekretów i opowieści, które nie tylko poruszają, ale również skłaniają do refleksji.

Komentarze
Prześlij komentarz