"Sekrety matek" - Sophie de Baere - patronat medialny

 

Miłość niczego nie zabiera, wręcz przeciwnie, wzbogaca nas; dzięki niej życie staje się pełniejsze.

Trzy kobiety, dwie różne epoki, jedno zniknięcie.

Ta historia zaczyna się na małej farmie położonej na dzikich terenach Morvan w Burgundii. Zamieszkująca ją rodzina adoptuje Luciena, sierotę z Paryża. Pojawienie się chłopca narusza panującą tu delikatną harmonię. Marthe, najmłodsza córka, przyjmuje Luciena z otwartymi ramionami i darzy go miłością, ale jej brat Etienne zaciekle broni swojej pozycji jedynego syna w rodzinie. Ich rodzice też są podzieleni. A Lucien… po prostu próbuje przetrwać.
Rodzinne relacje są coraz bardziej złożone, ale mijają lata i po sojuszach i konfliktach pozostają tylko niewypowiedziane słowa i marzenia, które legły w gruzach...
W 2004 roku, po wielu latach nieobecności, Colette Legendre wraca do rodzinnego Morvan, aby opiekować się umierającą matką, Augustine. Tym razem jednak postanawia, że wszystko będzie inaczej. Jest bowiem zdeterminowana, aby rzucić światło na długo skrywaną rodzinną tajemnicę: zniknięcie jej starszej siostry Marthe pewnego lipcowego wieczoru 1969 roku. Co stało się z Marthe? Dlaczego jej rodzina tak długo milczała? Colette uparcie dąży do prawdy, a odkrywając kolejne fakty, znajduje odpowiedzi, które wykraczają daleko poza jej poszukiwania i burzą wszelkie jej dotychczasowe przekonania.


Macierzyństwo. Najpiękniejsze doświadczenie i jedno z najtrudniejszych wyzwań, jakie życie stawia kobietom. Jedne są najszczęśliwsze, kiedy mogą je celebrować, innym zaś zostaje to odebrane… Są także matki, dla których macierzyństwo jest czymś, z czym niełatwo się pogodzić. W takich chwilach zamykają się na świat i uczucie, jakie wywołuje w nich ta mała istota. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedzi może być wiele… Niezależnie od nich - nigdy nie należy oceniać matki, zanim nie pozna się jej historii. 
Czasami trafiają w moje ręce takie książki, które wywołują ogrom emocji, które trudno okiełznać. I nawet teraz, kiedy próbuję ubrać je w słowa, wciąż nie wiem, od czego zacząć. Choć od lektury minęło sporo czasu… To właśnie sprawia, że daną książkę uznaję za ważną, wartościową, mocną, kiedy mimo upływu dni ona wciąż rezonuje we mnie z całą mocą. I tak też jest w przypadku „Sekretu matek”. 
Wydaje się zatem, że powieść stanowi kompilację macierzyństwa oraz tajemnic. I poniekąd tak właśnie jest. Z jednej strony bowiem dostajemy tę współczesną historię, której rozwój odsłania kolejne fakty z życia rodzinnego, zmierzając, z założenia, do wyjaśnienia tego, co stało się z Marthe, która w tajemniczych okolicznościach zaginęła przed laty. Z drugiej zaś strony, autorka pokazuje coś więcej, bo ujawnia niespodziewane okoliczności i kobiece przeżycia, których doświadczały w latach 60. XX wieku. Ta prawda szokuje, obnaża wstydliwe okoliczności i fakty, na których kanwie autorka snuje swoją opowieść. Nikt bowiem nie spodziewa się, że odkrywanie tajemnic doprowadzi nas do dramatów, które były udziałem wielu młodych kobiet… A mowa tutaj o tzw. domach dla niezamężnych matek, do których trafiały przyszłe rodzicielki, by uniknąć społecznego ostracyzmu. To tutaj musiały „odpokutować” za miłość, nieślubną ciążę czy próbę życia na własnych zasadach. 
Bohaterki powieści są niezwykle barwne, choć niektórym przyszło żyć w cieniu traumy z przeszłości. Każda z nich walczy na swój sposób o to, by móc normalnie żyć. By odciąć się od bólu, straty, by ponieść konsekwencje swoich wyborów i osiągnąć upragnioną wolność, jakikolwiek gorzki smak ona wielokrotnie miała… I to właśnie taki sposób ich sportretowania, pokazania ich postaw i okoliczności decyzji, jakie podjęły z szerszej perspektywy, sprawia, że nie oceniamy. Może współczujemy, współodczuwamy, ale nie krytykujemy, bo nie sposób tego dokonać, jeśli nigdy nie przeszło się „mili i w ich butach”.

Podsumowując:


„Sekrety matek” to powieść, która mnie poruszyła i skłoniła do refleksji. To opowieść, która uświadamia, że są takie wydarzenia, które uniemożliwiają naprawę przeszłości. Że są takie decyzje, których podjęcie może zniszczyć czyjeś życie bezpowrotnie. Aż wreszcie są takie prawdy, które przemilczane są niczym jątrząca się przez lata rana, która być może nigdy się nie zabliźni… To historia, która nie ocenia, a ukazuje dramatyzm postaci w pełnym wymiarze. Książka o społecznych oczekiwaniach i narzuconych rolach, których złamanie może prowadzić do ostracyzmu. Aż wreszcie o milczeniu, które z jednej strony ma chronić, a z drugiej, jest konsekwencją wstydu, który wynika ze strachu przed odrzuceniem. O milczeniu, które z czasem staje się balastem nie do udźwignięcia... Polecam miłośnikom przejmujących powieści o trudnych rodzinnych relacjach i sekretach, które nie zawsze dają ukojenie. 
 
Książkę można zamówić tutaj: KLIK

 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Albatros]
 



Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana