"Już ci niosę suknię z welonem" - Joanna Szarańska

 

Marzenia są jak skrzydła. Unoszą nas nad ziemię i nie pozwalają tkwić bez końca w jednym miejscu! Ale żeby tak się stało, żeby poniosły nas ku spełnieniu, trzeba im też trochę pomóc! (...).

Michalina nie spodziewa się, że zwyczajny dzień odmieni jej życie. Tymczasem pod jej drzwi trafia tajemnicza przesyłka – pięć ciężkich kufrów i list, który otwiera drzwi do przeszłości.

To prezent od dawnej przyjaciółki: kolekcja sukien ślubnych z zamkniętego już salonu. Ale to nie są zwykłe kreacje. Każda z nich ma swoją historię, skrywa emocje i niespełnione marzenia.
Mimo plotek, niedowierzania i złośliwych spojrzeń Michalina otwiera wyjątkowy salon sukien ślubnych w stylu vintage o nazwie Ofelia. Wierzy, że każda z tych niezwykłych kreacji odnajdzie swoją właścicielkę… a może to przyszłe panny młode odnajdą coś znacznie więcej niż tylko suknię?
Do Ofelii trafiają kobiety różne jak ich historie – młode i dojrzałe, odważne i zagubione, pełne nadziei lub skrywające lęk przed przyszłością. Każda stoi u progu nowego życia. Każda pragnie miłości. Każda szuka swojej drogi do szczęścia.
A suknie? Wśród szelestu tiulu i szmeru paciorków dzielą się swoimi tajemnicami.


Otulone szelestem tkanin, płynnie spływającej na manekinach. Tiulowe, koronkowe, wyszywane koralikami. Czekają. Na dźwięk dzwonka zwiastujący przybycie klientki. Bo to może właśnie ta jedyna. To właśnie ona wypatrzy swoją wymarzoną suknię pośród innych, to właśnie jej zabije szybciej serce, bo w tej jednej chwili wyobrazi sobie, jak kroczy w niej ze łzami w oczach w kierunku swojego wybranka. To właśnie ten moment przesądzi, czy kolejna kreacja wyruszy do domu, bo znalazła swoją właścicielkę, a ona znalazła ją. 
Mam sentyment do książek z wątkiem ślubnym. Niezależnie od tego, czy historia jest komedią pomyłek, poruszającą opowieścią o spełnionej miłości, której zwieńczeniem jest wesele, czy o czymkolwiek innym, co oscyluje wokół tego wyjątkowego wydarzenia. A jeśli do tego wiem, że wyszła spod pióra Joanny Szarańskiej, to mamy gotową receptę na otulającą historię, która napełni serducho ciepłem. Tak też było w przypadku „Już ci niosę suknię z welonem”. 
Można się zastanawiać, dlaczego ten wątek jest tak wyjątkowy, wywołuje ekscytację lub melancholię, gdy ślubną gorączkę mamy już za sobą. Myślę, że dzieje się tak, gdyż z założenia wybór sukni na ten szczególny dzień, zawsze wzbudza pozytywne skojarzenia. To właśnie ona ma być przysłowiową wisienką na torcie, upiększeniem ukoronowania relacji narzeczeńskiej, kiedy w końcu stajemy na ślubnym kobiercu, by powiedzieć sobie TAK. I właśnie te pozytywne odczucia udało się uchwycić Joannie Szarańskiej, zamykając w salonie Ofelia wszystkie kobiece emocje wywołane perspektywą ślubu. Mnogość obaw, radość, wątpliwości, a nawet niechęć do finalizacji związku – to wszystko sprawia, że sklep z sukniami w książce autorki nie jest wyłącznie lokalem, w którym dokonuje się transakcji zakupu, ale miejscem, które otacza opieką. Które wsłuchuje się w bicie serc przyszłych panien młodych, łagodzi ich rozterki, by mogły przekroczyć jego próg z poczuciem szczęścia i dokonania dobrego wyboru. Albo i takim, że to właśnie ta suknia wybrała swoją właścicielkę, dlatego jest jedyna i niepowtarzalna. 
Ta powieść wywołuje pozytywne emocje, choć pojawia się i poruszenie, kiedy nie każda historia klientki kończy się happy endem. To sprawia, że snuta przez Joannę Szarańską historia nie jest cukierkową opowieścią o ślubnej euforii. Bo pokazuje, że życie nie zawsze bywa czyste jak łza, nieskazitelne, jak materiał, z którego uszyto suknie. Nie każda miłość znajduje swój finał, co nie oznacza, że nie można znaleźć szczęścia gdzie indziej lub… w innym czasie. To pełna nadziei powieść, która jest niczym przytulenie, delikatne muśnięcie po policzku, w której tajemnice ukryte są między tiulem a koronką przykuwają naszą uwagę. Tak jak historie sukienek z duszą.

Podsumowując:

„Już ci niosę suknię z welonem” to pełna ślubnych rozterek i kobiecych emocji opowieść, która pokazuje, że miłość nie zawsze jest remedium na wszelkie problemy. Bo chociaż uczucia są ważne, to równie ważna jest szczerość, szczególnie przed samym sobą. To opowieść, która łączy szczyptę humoru i romantycznych wzruszeń, która przywołuje pozytywne skojarzenia, a dla tych z nas, które ślubne przygotowania mają już za sobą, stanowi sentymentalną podróż do tamtych chwil. Ciepła, urocza, choć niepozbawiona odrobiny życiowej goryczki historia, która uświadamia, że TAK jest ukoronowaniem miłości, ale jeśli nie będzie poparte rozmową, może nawet przyznaniem się do błędów czy wątpliwości, może nie okazać się tym, czego naprawdę chcemy. Bo tylko wówczas będzie idealnie, kiedy będziemy mieć pewność, że robimy to w zgodzie z własnymi pragnieniami, a nie oczekiwaniami innych. A suknia? Ona na pewno gdzieś czeka na każdą przyszłą pannę młodą, by szelestem tiulu i koronek potwierdzić, że jest tą jedyną i niepowtarzalną. 
 
Książkę można zamówić tutaj: KLIK
 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Czwarta Strona]

Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana