"Niecodzienne przypadki Denny’ego Vossa" - Holly Kennedy

 

Miłość może być zagmatwana, bo kiedy ktoś cię kocha, nie zawsze wypowiada głośno te słowa.

Denny Voss wiedzie spokojne życie w małym miasteczku w Minnesocie. 

Trzydziestolatek mieszka w domu ze swoją starzejącą się matką i ukochanym, niewidomym i głuchym bernardynem o imieniu George. Uczciwie zarabia na utrzymanie, sprzątając z dróg ciała martwych zwierząt. Chociaż jego perspektywy ograniczają znaczne deficyty rozwojowe – wynikające z komplikacji przy porodzie – Denny zawsze uważał, że prowadzi „dobre życie”.
Jak więc doszło do tego, że został oskarżony o zabójstwo kandydata na burmistrza – tuż po tym, jak uderzył wyładowanymi bronią saniami w drzewo?
Podczas gdy Denny czeka na proces, wyznaczony przez sąd terapeuta wypytuje go o wydarzenia z ostatniego roku. Denny’emu zdarzały się już wcześniej konflikty z prawem… Pierwszy z nich dotyczył porwania zrzędliwej gęsi sąsiada. Do drugiego doszło, kiedy – niechcący – pomógł w napadzie na bank. Wygląda na to, że ilekroć Denny próbuje postąpić słusznie, wokół wybucha chaos.
Rekonstrukcja wydarzeń związanych z morderstwem ujawnia trudną prawdę dotyczącą przeszłości jego rodziny. I choć to prawda, że zawsze otaczali go ludzie, którzy go kochali, to tym razem Denny sam musi nadać swojemu życiu nowy kierunek.


Niezrozumiały, społecznie wykluczony, inny. Wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju, wspaniały. Czy te określenia mogą się łączyć? Czy można jednocześnie być nieporadnym życiowo, albo raczej radzić sobie inaczej niż przeciętny człowiek, może nieco „kulawo”, a z drugiej mieć wielkie serce i ufność dziecka zamkniętą w dorosłym ciele? Można, a przynajmniej udowadnia do Denny, bohater powieści, która bawi i wzrusza, otwiera oczy i uwrażliwia na drugiego człowieka. 
To, co mogę powiedzieć o tej historii to to, że z całą pewnością jest nietuzinkowa. Jest nieoczywistą mieszanką pełną sprzeczności, bo z jednej strony zawiera absurdalne sytuacje, humor, który wywołuje uśmiech, a z drugiej wybrzmiewa z niej samotność, poczucie niesprawiedliwości oraz bolesna świadomość, że świat nie zawsze jest bezpiecznym miejscem dla ludzi, którzy odbierają go inaczej niż większość… Bo książka Holly Kennedy jest swoistego rodzaju zaproszeniem do życia Denny'ego. Mężczyzny z IQ 72, który, choć ma wielkie serce, przyciąga do siebie problemy, jak magnes, by w końcu stanąć przed tym, któremu niełatwo będzie stawić czoła… 
Ta powieść to prawdziwa paleta skrajnych emocji, które buzują nas podczas lektury. Czasami śmiejemy się z absurdalnego wydźwięku sytuacji, które napotyka bohater, innym razem płaczemy, cicho łkając, kiedy serce pęka na pół, gdy przychodzi się pożegnać. Czasem mamy poczucie, że jest to jakaś satyra na aktualne społeczeństwo, które widziane oczami Dennego wydaje się karykaturalne, odstaje od jego percepcji. I chyba to stanowi o wyjątkowości tej historii. Bo nawet jeśli mężczyzna posiada deficyty rozwojowe, to… wielokrotnie łapiemy się na tym, że go rozumiemy. Ba, że odczuwamy jak on, mamy poczucie, że pewne sytuacje odebralibyśmy przez taki sam filtr wrażliwości. To na pewno jego historia dotyka najczulszych strun, porusza i otula serce ciepłem, bo każdy z nas czasem jest jak bohater tej powieści, każdy pragnie, by być kochanym, potrzebnym i mieć prawo decydować o własnym losie. 
I chociaż Denny kradnie przysłowiowe show, choć w książce nie brakuje humorystycznych scen, to jest w niej także dużo momentów, które nie są łatwe. To bowiem również opowieść o skomplikowanych relacjach rodzinnych, błędach z przeszłości, zatajonej prawdzie, która w momencie, kiedy wychodzi na światło dzienne, może zburzyć kruchy fundament więzi budowany przez lata. Bo czasem, nawet jeśli intencje są dobre, nie zawsze udaje się uchronić bliskie osoby przed światem i innym ludźmi. Nie da się ich trzymać pod kloszem, kontrolować, bo prędzej czy później będą musiały zmierzyć się z przeciwnościami i własnymi ograniczeniami.

Podsumowując:

„Niecodzienne przypadki Denny’ego Vossa” to powieść wyjątkowa pod każdym względem. Począwszy od nietuzinkowej fabuły, przez mieszankę emocji, aż na ważnym wydźwięku skończywszy. Bo to nie tylko opowieść o śledztwie, procesie o morderstwo – nawet pokuszę się o stwierdzenie, że w ogóle o nim nie jest, mimo iż to właśnie ten wątek jest w centrum fabuły, ale to poruszająca serce, ciepła, mimo życiowej goryczki, historia, która pokazuje, jak ważna jest tolerancja. Jak trudno jest być „innym” w dzisiejszym świecie, jak trudno jest „odstawać” od przyjętych wzorców. I mimo że wiatr wieje takim osobom w oczy znacznie częściej, to nie należy pozwolić, by system, inni ludzie ukształtowali nas według swoich oczekiwań. Bo także w tym świecie jest miejsce dla tych, którzy czują mocniej, widzą więcej, mają swoje deficyty, ale w tym wszystkim są po prostu wystarczający. Tylko tyle i aż tyle. Polecam! 
 
Książkę można zamówić tutaj: KLIK
 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Szara Godzina]
 





Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana