"Gwiazdkowy galimatias" - Katarzyna Sosnecka
(…) szczęście nie polegało na tym, żeby nic się nie wydarzyło. Polegało na tym, żeby nawet kiedy coś się wydarzy, mieć obok siebie ludzki, z którymi można się z tego śmiać.
Święta to najlepszy czas, by rozwiązać zagadki, które nosimy w sercu.
Gdy tuż przed Bożym Narodzeniem dziadek znika bez śladu, zaniepokojona rodzina odkrywa, że pozostawił po sobie niezwykły trop. W choinkowych bombkach ukrył serię zagadek, które prowadzą bliskich przez pełen wzruszeń i niespodzianek świąteczny escape room. Każda rozwiązana łamigłówka przybliża ich nie tylko do odnalezienia seniora rodu, ale przede wszystkim do siebie nawzajem.
W atmosferze pachnącej piernikiem, w towarzystwie uroczego golden retrievera o imieniu Cynamon oraz pośród świątecznego gwaru bohaterowie zmierzą się z niewypowiedzianymi żalami, skrywanymi tajemnicami i uczuciami, które mają szansę odmienić ich życie. Bo czasem największym prezentem nie jest to, co znajdziemy pod choinką, lecz odwaga, by wybaczyć, zaufać i dać sobie szansę na miłość.
To romantyczna, uroczo zabawna i pełna wzruszających emocji lektura na długie zimowe wieczory, nie tylko przy blasku choinkowych lampek.
Galimatias kojarzy się z zamieszaniem, bałaganem wręcz. Kiedy wszystko idzie nie tak, jak powinno, robi się zamęt, a sprawy plączą się niczym włóczka z motka, można odnieść wrażenie, że dana historia jest wypadkową dziwnych zbiegów okoliczności. I tak było na początku, kiedy zaczęłam czytać powieść Katarzyny Sosneckiej. Bo musicie wiedzieć, że dzieje się w niej dużo i szybko. Że mamy wrażenie, że nie tylko coś zaraz się wydarzy, co jeszcze bardziej skomplikuje losy rodziny Goździków, ale że zostaliśmy wplątani w jakąś grę, której główną cechą jest przewrotność.
Autorka kreśli pełną humoru opowieść z bohaterami, którym daleko jest do sztampy. Tutaj dziwne świąteczne powiedzonka czasami dominują fabułę i mamy poczucie, że tytułowy galimatias idealnie odzwierciedla to, co się dzieje. Dajemy się temu porwać, bo nie sposób nie poczuć zaciekawienia, kiedy do gry wkraczają kolejne postaci, niosąc ze sobą jeszcze większe zamieszanie.
Książka Katarzyny Sosneckiej jest przykładem świątecznej historii, która bawi, ale i wzrusza. Która pokazuje, że w tym szaleństwie jest metoda, ale i prawdziwy sens, który, choć może trudno w to uwierzyć, jest zawarty w nietuzinkowej zabawie, której kreatorem staje się dziadek Hieronim. Bo czasami potrzebujemy tego, by ktoś przywrócił nam uśmiech. By przypomniał, że mimo iż czasem musimy zmierzyć się ze stratą, zawsze warto pamiętać, że są obok ci, którzy pomogą nam niezależnie od sytuacji. Bo rodzina, nawet jeśli daleko jej do ideału, to opoka. To ludzie, do których zawsze możemy się zwrócić, z którymi możemy się śmiać, nawet przez łzy.
Podsumowując:
„Gwiazdkowy galimatias” to pełna humoru i uroku zwariowana historia, która wywołuje uśmiech, ale i wzrusza. I choć czasami jest nieco przerysowana i przesłodzona, to można jej to wybaczyć, bo w tym całym galimatiasie zdarzeń przypomina nam o tym, co w święta jest najważniejsze – o rodzinie i szukaniu szczęścia w małych rzeczach. To powieść o ludzkiej życzliwości i bezinteresownej solidarności serc, które mogą góry przenosić, ale na razie wystarczy, że… uratują to, co można było bezpowrotnie stracić. Opowieść o miłości i sile rodziny, która uświadamia, że najpiękniejsze prezenty nie zawsze czekają pod choinką. Czasem są nimi otwarte serce oraz odwaga, by ponownie komuś zaufać i pozwolić radości na nowo zagościć w naszym życiu.


Komentarze
Prześlij komentarz