"Niewidoczna góra " - Caro De Robertis
(...) świat to jeden wielki żart. - Wesoło ci? - Czy ja wiem...
Niezwykła saga obejmująca trzy pokolenia. Historia silnych kobiet i mrocznej historii kraju.
Pierwszy
stycznia 1900 roku. Mieszkańcy małego miasteczka na urugwajskiej
prowincji są świadkami cudu – nieoczekiwanego powrotu zaginionej w wieku
niemowlęcym Pajarity. Znaleziona na samym czubku wysokiego drzewa
dziewczynka trafia pod opiekę ciotki Tity, znachorki i zielarki.
Odrzucona przez ojca, któremu na niej nie zależy, Pajarita da początek
linii silnych, niezależnych kobiet. Historia o jej cudownym powrocie
stanie się rodzinną legendą, przekazywaną z ust do ust inspiracją dla
kolejnych pokoleń.
Pajarity wychodzi za mąż za włoskiego
imigranta Ignazia i wydaje na świat Evę – dziecko o wybitnym talencie
poetyckim i ogromnej wrażliwości. Odesłana do pracy w wieku dziesięciu
lat Eva doświadcza ludzkiego okrucieństwa oraz zdrady i musi ze
wszystkich sił walczyć o swoje szczęście. Rozpaczliwe poszukiwanie uczuć
w świecie artystycznej bohemy, nierozważne próby działalności
politycznej, wreszcie maniakalny upór prowadzą ją poprzez ciąg katastrof
i cierpień aż do wymarzonej wielkiej miłości.
Jej córka Salome,
działaczka organizacji rewolucyjnej, aresztowana i poddana torturom,
trafi do więzienia i urodzi dziecko, dla którego zrezygnuje z ucieczki i
wolności...
Przeczytałam wszystkie dotychczas wydane książki Caro de Robertis i każda zachwyciła mnie na swój sposób. Być może właśnie dlatego miałam wysokie oczekiwania względem „Niewidocznej góry”. I co mogę powiedzieć? Nie zawiodłam się! Nie sposób bowiem nie dać się porwać tej wielopokoleniowej sadze, która splata losy rodziny z historią Urugwaju, pokazując, że wielkie wydarzenia polityczne i społeczne zawsze odciskają swoje piętno na życiu zwykłych ludzi…
Ogromnym atutem powieści są z całą pewnością bohaterki. Babka, matka, córka, ale i cała plejada kobiecych postaci, które odgrywają swoje role w fabule. A ta toczy się niespiesznie, dając przestrzeń na śledzenie życia tych, które każdego dnia walczyły. O rodzinę, siebie, pragnienia, wolność i własne ideały, w których imię były w stanie poświęcić niemal wszystko… De Robertis stawia je przed wyzwaniami z serii tych najtrudniejszych, czasem boleśnie obnażając ich słabości. Nie szczędzi im „razów”, konfrontując marzenia i wizję życia z realną codziennością, która mocno koreluje z wydarzeniami historycznymi. A te wprowadzają weń rewolucję. Tę, która wybucha na ulicach, ale i tę, która toczy się w sercach kobiet, którym hołd oddano na kartach opowieści.
Nie sposób w tym miejscu nie zwrócić uwagi na owo tło, które w powieści stanowi jej naturalną część. Zmiany polityczne, dyktatura, napięcia i przemiany wpływają na życie bohaterów, co sprawia, że wychodzi ona poza ramy sagi obyczajowej, a zdaje się obrazem ówczesnego społeczeństwa, które musiało stawić czoła wielkiej historii Urugwaju. Ta kompilacja ludzkich uczuć i surowości prawdziwych zdarzeń sprawia, że powieść zatrzymuje nas na chwilę. To nie jest bowiem opowieść, którą można zgłębiać powierzchownie. Ona wnika pod skórę, czasami wręcz boleśnie zostawia swój ślad, wywołując ambiwalentne uczucia z poczuciem niesprawiedliwości na czele. I to właśnie ta mozaika przeżyć sprawia, że książka tak mocno rezonuje w nas w trakcie i po zakończeniu lektury.
Podsumowując:
Ta historia wiele razy złamała mi serce... Poruszyła, skłoniła do refleksji nad kobiecą siłą, która czasami zderza się z okrucieństwem świata, a także nad nierozerwalnością rodzinnych więzi, które łączą kolejne pokolenia. „Niewidoczna góra” to powieść, która przypomina, że nasza opowieść to tylko element większej całości, a wybory naszych przodków nie tylko zostawiają trwały ślad w codzienności ich następców, ale także czasami zmieniają ją bezpowrotnie… To historia o różnych obliczach wolności, która czasami ma gorzki smak, a także o próbie życia według własnych zasad. I w całej tej emocjonalnej głębi chyba najbardziej uderzyło mnie zakończenie… Krzyczałam: „Wiosłuj, wiosłuj!”, roniąc łzy, które były wyrazem poruszenia, ale także zrozumienia dla decyzji podejmowanych w imię ogromnej miłości. Polecam!

Komentarze
Prześlij komentarz