"Biblioteka wigilijnych wspomnień" - Natasza Socha
(…) niektórych ludzi spotykamy wprawdzie tylko na chwilę, ale inni będą z nami przez całe życie. Bo ich kochamy, nawet jeśli są niedoskonali.
Są historie, które trzeba opowiedzieć, by móc pójść dalej. W te święta wszystko może zacząć się od nowa.
Przytulna biblioteka tuż przed świętami. Kilka krzeseł i kartka: „Przyjdź, jeśli nie masz z kim pomilczeć”. Cztery osoby decydują się opowiedzieć nieznajomym o wigiliach, które odmieniły ich los. Bez pouczania i bez oceniania.
Krystyna próbuje uporać się z przeszłością, Magda podejrzewa męża o zdradę, Marek, policyjny negocjator, staje wobec dramatu, który może odebrać mu wszystko, co kocha, a Anna odkrywa prawdziwą twarz męża i musi podjąć radykalne kroki, by chronić córkę.
Pozornie nic ich nie łączy. Z czasem losy bohaterów splatają się w sposób, którego nie mogli przewidzieć. Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa tajemniczy mężczyzna, który przesiaduje na ławce mimo śniegu i mrozu?
„Biblioteka wigilijnych wspomnień” to opowieść o skomplikowanej przeszłości i drugich szansach, która daje nadzieję i skłania do refleksji nad tym, co naprawdę jest w tym czasie ważne.
.png)
Sięgając po nową świąteczną historię Nataszy Sochy, wiedziałam, że nie będzie to słodka opowieść pachnąca piernikami. Ba, nawet poczułabym się zawiedziona, gdyby tak właśnie było, musiałabym kilka razy sprawdzić, czy na pewno to jej książka. Szczęśliwie autorka znów mnie nie zawiodła. Zostawiła mnie z buzującymi emocjami i mnogością refleksji. A to wszystko za sprawą zwyczajnej-niezwyczajnej rozmowy, która dla wielu być może najcenniejszym podarunkiem świątecznym. Ofiarowaną bezinteresownie, i często nieświadomie, drugą szansą...
Socha ma umiejętność opowiadania o niezwyczajnych rzeczach w zwyczajny sposób. Bez patosu, sztucznego literackiego lukru, bez upiększania i wygładzania tego, co niewygodne. I może to właśnie w tym tkwi siła jej historii. Że mówi wprost o tym, co nieidealne, brzydkie w naszym życiu, czego nie przykryje puchem szczęścia nawet świąteczny nastrój. Bo święta nie powinny być kolejną sceną do odegrania, pokazaniem, jak cudownie może być, choć w sercu wieje chłodem... Święta są i będą niezależnie od białego obrusa lub jego braku, niezależnie od tego, czy będzie dwanaście tradycyjnych potraw, czy kubełek skrzydełek z kurczaka. Ważne, żebyśmy czuli się szczęśliwi naprawdę, a nie jako statyści w bożonarodzeniowym przedstawieniu pozorów.
Podsumowując:
„Biblioteka wigilijnych wspomnień” to opowieść, która z otwartością i szczerością pokazuje, jak niewiele trzeba, by pomóc drugiej osobie. Bo czasem życie stawia na naszej drodze ludzi, którzy odgrywają w nim epizodyczna, a jednak kluczową rolę. Ten ktoś może uchronić nas przed błędem, przed wjechaniem pod prąd, a czasami... po prostu jest dla nas przestrzenią do tego, by wyrzucić z siebie to, co w nas tkwi głęboko, co nas uwiera. Taki człowiek staje się dla kogoś słuchaczem, który nie oceniając, pozwala, by słowa płynęły wartkim strumieniem i były swego rodzaju katharsis dla naszej duszy. A puste miejsce przy wigilijnym stole? Ono staje się okazją, by otworzyć serce na drugiego człowieka, by nie pozwolić na zimną obojętność. Nowa książka Nataszy Sochy to jedna z tych historii, które przypominają, by nie dać się zamknąć w sztywnych ramach celebrowania świąt. Bo tak naprawdę to w tych wszelkich "krzywiznach" i niedoskonałościach tkwi największa magia Bożego Narodzenia. Polecam!

Komentarze
Prześlij komentarz