"Cienie przeszłości" - Tess Gerritsen
Niektóre wspomnienia są zbyt straszne, by się nimi dzielić.
Klub książki Maggie Bird to dość nietypowe grono – tworzą go emerytowani szpiedzy, którzy prowadzą anonimowe życie w spokojnym miasteczku Purity.
Gdy jednak w hotelu Cod Cove Resort dochodzi do szokującego morderstwa, a jednocześnie znika przyjaciółka Maggie, Ingrid, spokój mieszkańców zostaje brutalnie zakłócony.
Mąż Ingrid, Lloyd, jest zdruzgotany. Nie ma żadnego doświadczenia w tajnych operacjach, ale jest gotów zrobić wszystko, by odnaleźć żonę – gdziekolwiek na świecie się znajduje. Wraz z zatroskaną Maggie rusza na poszukiwania, nieświadomie uruchamiając lawinę wydarzeń, które mogą kosztować Ingrid życie.
Tymczasem w stanie Maine miejscowa policjantka Jo Thibodeau i jej nieoczekiwani sojusznicy trafiają na zaskakujące dowody, które wywracają do góry nogami wszystko, co dotąd wydawało się pewne…
Życie w Purity jeszcze nigdy nie było tak niebezpieczne. Czy to koniec Klubu Martini?
Grupka emerytów i klub książki – to brzmi jak klasyczna wersja spokojnej emerytury na tle małej miejscowości, w której nic się nie dzieje, prawda? Co jednak kiedy ów „Klub Martini” skrywa w swoich szeregach tajnych agentów, którzy wprawdzie przeszli już na zasłużony odpoczynek, ale krew nie woda – wciąż pulsuje w żyłach. Zwłaszcza jeśli na horyzoncie pojawia się niebezpieczeństwo. Tak jest i tym razem, kiedy przeszłość zaczyna wracać do jednej z kobiet należących do grupy przyjaciół i ewidentnie „dybie” na sielankową emeryturę całej reszty.
Ta seria jest świetna! Z jednej strony pełna ciekawostek, trzymająca w napięciu, a z drugiej – niepozbawiona humoru, który cechuje tych nietypowych emerytów. To sprawia, że jej lektura jest doskonałą rozrywką, a śledzenie poczynania niesubordynowanych „staruszków” to nie lada rozgrywka, w którą gra się z przyjemnością, czasem nawet pozwalając się wyprowadzić w przysłowiowe pole.
„Cienie przeszłości” to opowieść, w której do głosu dochodzą dawne sekrety. A te rzucają się cieniem nie tylko na aktualne bezpieczeństwo bohaterów, ale także na wieloletnie relacje, które zdawały się nierozerwalne, a jednak mogą ucierpieć i nie tylko przez zagrożenie życia małżonków. Bo kiedy przeszłość nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, a niezaleczone rany wciąż zaczynają przeszkadzać, to wszystko może się zdarzyć. Czy Klub Martini przetrwa tę nierówną walkę z demonami sprzed lat i nadwyrężonym zaufaniem w gronie przyjaciół? Czy można odpuścić chęć wyrównania rachunków i żyć dalej? Aż wreszcie – czy długoletnie małżeństwo ma szansę w starciu z dawnym uczuciem, które, zdawać by się mogło, wciąż się tli?
Podsumowując:
„Cienie przeszłości” to historia, która bardzo dosadnie pokazuje, że przeszłość nigdy nie znika całkowicie. Nawet jeśli przez lata udaje nam się o niej nie myśleć, nadal pozostaje częścią naszego życia. I chociaż bardzo byśmy się starali od niej odciąć, to są takie wydarzenia, które obligują nas, by wyrównać niektóre rachunki. To z jednej strony świetna powieść szpiegowska, w której nie brakuje zwrotów akcji, z drugiej zaś to opowieść o ludziach, ich słabościach, niewygodnych wspomnieniach. O przyjaźni, której fundamentem jest wzajemna troska i poświęcenie, niezależnie od ryzyka. I to właśnie to drugie, a tak naprawdę pierwsze tło, czyli ludzkie oblicze historii, wysuwa się na głównym plan do tego stopnia, że w pewnym momencie łapiemy się na tym, że już nie śledztwo, rozwikłanie zagadki, ale przeżycia bohaterów, przede wszystkim angażują naszą uwagę. Polecam miłośnikom kryminałów z charakternymi postaciami, pełnymi szpiegowskich tajemnic i historii, w których napięcie przenika się z humorem.

Komentarze
Prześlij komentarz