"Po tamtej stronie nieba" - Tomasz Betcher

 

Był niszczycielem. Niczym pożar trawił wszystko, co napotkał na swojej drodze, zostawiając spaloną ziemię i zgliszcza. To, czego się tknął, prędzej czy później niszczył. A teraz musiał zrobić wszystko, aby cokolwiek uratować.

Opowieść o tych, którzy pamiętają. O ranach, które nigdy się nie goją. O szansach, które los podsuwa tylko nielicznym. I o tym, jak wielki wpływ na następne pokolenia mają wybory ich przodków.

Jest 1945 rok. Druga wojna światowa dobiega końca, ale następujące po niej wydarzenia stają się dramatem dla ocalałych. Teodor Bury-Steinke nie może się pogodzić z tym, co uczynił. Sara wyrusza tymczasem z synkiem Emmanuelem w najważniejszą podróż swojego życia. Los w nieoczekiwany sposób przecina ścieżki całej trójki, a Teo pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Magda i Jakub ruszają na ratunek Wiktorii, zatrzymanej za usiłowanie przemytu narkotyków i osadzonej w południowoamerykańskim więzieniu. Jednocześnie próbują poukładać relacje między sobą i rozwikłać rodzinne tajemnice, które za sprawą dziadka Edwarda zdają się jedynie mnożyć.

  
Głód poznania przeszłości wydaje się czymś naturalnym. Kiedy mamy świadomość, że tak wiele faktów z życia naszej rodziny, to jedynie wspomnienia, do których nie mamy dostępu, wzrasta chęć wiedzy na ten temat. Nie zawsze jest to jednak łatwe. Bolesne odczucia związane z tym, co minęło, stanowią barierę nie do przejścia, nawet jeśli ci, którzy je w sobie noszą, są wciąż wśród nas i mogliby podzielić się z nami przeżyciami, które były ich udziałem. Wówczas pojawia się pytanie: czy uszanować to, pozostawić przeszłość za chmurami zapomnienia, jeśli taka jest wola tych, którzy przeżyli? A może warto przełamać milczenie i sprowokować do zwierzeń…?
Ogromnie cenię pióro Tomasza Betchera. I chociaż pisałam o tym wiele razy, powtórzę i teraz, że uważam go za jednego z najbardziej utalentowanych pisarzy polskiej literatury obyczajowej. Dowodem na to są jego dotychczasowe powieści, w tym poruszająca i napisana z rozmachem seria „Po tamtej stronie”.
Nie ukrywam, że ciężko było mi się pożegnać z bohaterami, choć jednocześnie chciałam poznać finał tej opowieści, która splata wyjątkową klamrą przeszłość z teraźniejszością. Losy tych, którzy musieli zmierzyć się z wojennym i powojennym piekłem oraz tych, którzy wciąż poniekąd żyją w cieniu tamtych wydarzeń, niosąc na barkach ciężar niewiedzy, która nie daje im spokoju. Autor zaprasza nas ponownie do świata wykreowanych przez siebie postaci, by udać się w kolejną literacką podróż.
Opowieść, którą z dużą lekkością, mimo ciężaru opisywanych zdarzeń, snuje Tomasz Betcher, pokazuje, jak wielki wpływ mają na nasze życie nasi przodkowie. Ich decyzje, dokonane wybory, determinują naszą codzienność, zupełnie jakby przekazywali nam pewne wskazówki na temat tego, jak powinniśmy postępować. To często przekonania czy wartości, którymi się kierujemy, chociaż nie zostały nam wpojone wprost przez członków rodziny, a mimo to są częścią nas. To swego rodzaju „spadek”, który otrzymujemy w genach zupełnie nieświadomie. Czasami są to pozytywne rzeczy, ale bywa, że „dziedziczymy” także traumy, z którymi musimy się zmierzyć.
W nowej książce autor w przejmujący sposób kreśli opowieść, która pokazuje, że codzienność z bagażem trudnych doświadczeń, z wyrzutami sumienia, które są niczym niezabliźnione rany, nie jest życiem w pełni szczęśliwym. Historia Teodora porusza do głębi i wywołuje w czytelniku ambiwalentne odczucia. Z jednej strony, wciąż czujemy ciężar tego, co mężczyzna zrobił, a z drugiej, jest nam go zwyczajnie i tak po ludzku żal… Nie będę opisywać tutaj fabuły, bo mam poczucie, że zdradziłabym zbyt wiele. Możecie mi jednak wierzyć, że autor zagra na strunach waszej wrażliwości i wywoła łzy wzruszenia kilkukrotnie, kiedy przyjdzie się rozstać nie tylko z samą serią, ale i z niektórymi postaciami, które odnalazły swoje miejsce… po tamtej stronie nieba.

Podsumowując:

I tak się trudno rozstać, ale to pożegnanie uważam za jak najbardziej udane. W przypadku serii bywa tak, że kolejne tomy nie „trzymają poziomu” poprzednich. Jednak u Tomasza Betchera nie tylko jest bardzo dobrze, ale mam wrażenie, że „Po tamtej stronie nieba” jest idealnym ukoronowaniem jego literackiej przygody z powieścią z historią w tle. I naszym - czytelników żegnaj, wypowiedzianym ze wzruszeniem w momencie, w którym przewracamy ostatnią stronę. Jeśli szukacie świetnie napisanego cyklu, którego lektura chwyci was za serducho, który będzie kompilacją przeszłości i teraźniejszości; serii z pełnokrwistymi bohaterami, których losy przeżywamy z wypiekami na twarzy, to koniecznie sięgnijcie po „Po tamtej stronie”. To opowieść, która pokazuje, jak decyzje przodków determinują naszą przyszłość, a nawet wpływają na nasze własne wybory. To historia o rodzinie, bolesnych sekretach skrywanych na dnie duszy, o prawdzie, która próbuje wydostać się na światło dzienne oraz o miłości o wielu obliczach. Tej, której wypatrujemy przez całe życie, ale i tej, która czasami puka do naszych drzwi... dwa razy, dlatego nie możemy przeoczyć swojej na nią szansy, bo kolejnej może już nie być... Polecam!
 
Książkę można zamówić tutaj: KLIK
 
 
[materiał sponsorowany przez Autora]

 

 

Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana