"Cudne manowce" - Agnieszka Olejnik

 

(...) kiedy człowiek wyrzuci z siebie wstydliwe tajemnice, one ważą jakby mniej. Nie ubywa ich, tylko stają się drobniejsze. A gdzieś w środku, na samym dnie duszy, robi się jakby jaśniej.

Poruszająca opowieść o sile kobiecej przyjaźni, która potrafi przetrwać nawet wtedy, gdy życie rozrzuca ludzi po różnych ścieżkach.

Cztery przyjaciółki, od lat utrzymujące kontakt głównie online, spotykają się ponownie dopiero na pogrzebie jednej z nich - tej, która zawsze próbowała je jednoczyć. W jej mieszkaniu odnajdują plan wymarzonej pielgrzymki szlakiem Świętego Jakuba, na którą nigdy nie znalazły czasu.
Z poczucia winy, tęsknoty i potrzeby zamknięcia pewnego etapu rodzi się decyzja: wyruszą w drogę za nią i dla niej. Portugalski szlak stanie się dla każdej z nich nie tylko fizycznym wyzwaniem, lecz także podróżą w głąb siebie. W trakcie wędrówki odsłonią swoje sekrety, zmierzą się z porażkami i lękami, a także odkryją, że wciąż mogą liczyć na siebie nawzajem. Każda z nich odnajdzie coś jeszcze ważniejszego: utraconą radość życia i sens wspólnej drogi.
Wzruszająca i pełna nadziei historia o tym, że nigdy nie jest za późno, by zacząć od nowa. 
 

Przyjaciółki na dobre i na złe wiedzą o tobie wszystko. Znają cię na wylot, są zawsze obok, kiedy potrzebujesz wsparcia, kiedy musisz zrzucić z siebie balast ciążących ci trosk. Dzielicie się tajemnicami i zawsze masz świadomość, że cokolwiek by się nie wydarzyło – możesz na nich polegać. Co jednak kiedy po latach przyjaźni okazuje się, że ta relacja to wydmuszka? Że wprawdzie rozmawiacie ze sobą, ale tak wiele sekretów utworzyło między wami mur? Czy wówczas nadal można mówić o prawdziwej przyjaźni? 
Książki Agnieszki Olejnik to gwarancja dobrej lektury. Często pod pozornie lekką historią autorka ukrywa ważne, czasem trudne tematy, które bierze na tapet z wrażliwością, empatią i dojrzałością. Nie inaczej jest w przypadku powieści „Cudne manowce”, która z jednej strony jest opowieścią o kobiecej przyjaźni, z drugiej zaś – o mierzeniu się z własnymi lękami. 
Autorka kreśli niespieszną opowieść, której fabuła rozgrywa się na tle portugalskich krajobrazów. Nie sposób nie zachwycić się lokalną przyrodą, która staje się poniekąd cichym bohaterem tej historii, powiernikiem trosk, które wychodzą na światło dzienne z każdym przemierzonym kilometrem. I chociaż jest to powieść drogi, podróży w hołdzie jednej z przyjaciółek, która odeszła, jej spełnionym marzeniem, to równocześnie staje się wędrówką w głąb siebie. Agnieszka Olejnik obnaża potknięcia, błędy, niedopatrzenia i życie bohaterek, które dalekie jest od ideału. Zresztą jak one same. Jednocześnie zdaje się kruszyć mur tajemnic, które każda z nich skrywa, które stają się balastem, z jakim podążają przez życie. Autorka uświadamia w swojej nowej powieści, że czasem trzeba się zatrzymać, by zdać sobie sprawę, jak wiele rzeczy odkładamy na później: rozmowy, marzenia, spotkania z bliskimi czy zwykłe „jestem obok”. Agnieszka Olejnik zdaje się mówić wprost, że czasem musi się w naszym życiu coś zawalić, byśmy w końcu dostrzegli to, co istotne. 
Najważniejszym, w moim odczuciu, przesłaniem tej historii jest droga. To ona tak naprawdę stanowi cel. I nie chodzi wyłącznie o pielgrzymkę, której podejmują się bohaterki, ale o całą życiową ścieżkę, którą przemierzamy wszak tylko raz, a tak często zapominamy o tym, uciekając od problemów, biorąc los na „przeczekanie”, a może akurat coś się samo zmieni… Autorka uświadamia czytelnikowi, że jeśli nie weźmiemy byka za przysłowiowe rogi, to już zawsze będziemy iść przez życie z „zaciągniętym hamulcem”, samoistnie pozbawiając siebie szansy na szczęście, miłość i spełnienie. I nawet jeśli zgubimy się gdzieś na trasie, wybierzemy niewłaściwe ścieżki, oddalimy się od ludzi, których kochamy, to warto podążać swoją drogą. Bo nawet na tych pozornych manowcach można odnaleźć coś cennego: spokój, przebaczenie, przyjaźń albo… samego siebie.

Podsumowując:


„Cudne manowce” to opowieść, która w bardzo przejmujący i szczery sposób pokazuje, że życie jest kruche, a czasu nie da się zatrzymać. Która uświadamia, że nie powinniśmy niczego zostawiać na później, na tzw. „odpowiedni moment”, bo zanim, w naszym odczuciu on nadejdzie, może być już za późno… To jedna z tych książek, które niejako otwierają oczy, każą nam zwolnić i spojrzeć na swoje relacje, te przyjacielskie i uczuciowe, z zupełnie innej perspektywy i docenić to, że obok są ludzie, którzy nas kochają. Być może to właśnie dobry moment, by sprawdzić, co u nich słychać? Ale tak naprawdę… „Cudne manowce” to ciepła, mądra i pełna refleksji opowieść o stracie, przyjaźni i o tym, że nawet najbardziej wyboiste drogi mogą prowadzić do zmian na lepsze. Bo to właśnie u ich kresu może czekać na nas coś naprawdę ważnego. Coś, na co czekaliśmy całe życie. 
 
Książkę można zamówić tutaj: KLIK
 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Harde]


 

Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana