"Popołudnia jak gorzka czekolada" - Sabina Waszut - patronat medialny
(…) Zrośli się z tym miejscem, przesiąkli zapachami. Miękkie ciasto, w które zanurzali dłonie, koiło bardziej niż najszczersza modlitwa, a piec chlebowy ogrzewał szybciej niż dotyk.
Najbardziej boli, gdy pękają więzi budowane przez całe życie…
Po
wojennych zawirowaniach i trudnych czasach rządów Mussoliniego w
niewielkiej miejscowości Villasanta w Lombardii w końcu nastaje czas
dobrobytu. Il miracolo economico, czyli włoski cud gospodarczy lat 50.,
sprawia, że ulice tętnią życiem, a z telewizorów płyną piosenki
zwycięzców festiwalu w San Remo. Jednak zza drzwi piekarni Consonnich
dochodzi nie tylko zapach chleba – można też wyczuć napięcie i
narastające konflikty.
Dorosło trzecie pokolenie rodziny. Rodzeństwo Francesco i Maria próbuje wspólnie prowadzić piekarnię. Oboje kochająto miejsce, jednak ich odmienne temperamenty i trudne doświadczenia są źródłem coraz liczniejszych nieporozumień. Czy miłość do piekarni i przywiązanie do tradycji okażą się wystarczające, by ocalić rodzinny interes?
Dorosło trzecie pokolenie rodziny. Rodzeństwo Francesco i Maria próbuje wspólnie prowadzić piekarnię. Oboje kochająto miejsce, jednak ich odmienne temperamenty i trudne doświadczenia są źródłem coraz liczniejszych nieporozumień. Czy miłość do piekarni i przywiązanie do tradycji okażą się wystarczające, by ocalić rodzinny interes?
Rodziny się nie wybiera, jak mówi stare powiedzenie. Otrzymujemy ją z całym dobrodziejstwem inwentarza, stajemy się jej częścią, zacieśniamy więzi, by stworzyć coś stałego. Opokę, która stanie się wsparciem w trudnych momentach. Bywa jednak, że w rodzinne relacje wkradają się niesnaski. Niewypowiedziany żal, nieporozumienia, które rzutują na uczucia, jakie łączą jej członków. I choć mogą zburzyć silny fundament, na którym wzrastały, to można temu zapobiec, jeśli to miłość stanie się przewodniczką, jeśli otwarte serce i chęć zażegania konfliktu, będą ważniejsze niż prywatne ambicje.
Bardzo lubię tę sagę. Nie tylko przez wzgląd na wyjątkowy włoski klimat, ale dla tej subtelnej melancholii. To uczucie otula nas podczas lektury, kiedy śledzimy losy członków rodziny Consonni. Mijają lata, do głosu dochodzą kolejne pokolenia, trudności stają się niczym piach rzucony przez życie w oczy. A mimo to trwają. I chyba właśnie to świadczy o sile tej serii, która tak pięknie traktuje o rodzinnych wartościach, stawiając familię na pierwszym miejscu. To właśnie ta kompilacja tradycji, przywiązania do spuścizny, sprawia, że czytelnik z pewnym rozczuleniem chłonie tę historię, która przypomina o tym, co w życiu najważniejsze.
Nowa książka Sabiny Waszut to jednak nie tylko powrót do znanych i lubianych bohaterów. To także opowieść o rozterkach i dylematach, przed którymi staje każdy, kto musi zrezygnować z tego, co znane i bezpieczne, by zaryzykować i zawalczyć o marzenia. Sabina Waszut opisuje zmagania wykreowanych przez siebie postaci, które stawiają czoła licznym przeciwnościom. Bo już nie tylko budowanie czegoś swojego nastręcza wątpliwości, ale także wewnątrzrodzinne nieporozumienia, stają się solą w oku, która może rzutować na przyszłość rodzinnego biznesu. Autorka z dużą wrażliwością dotyka emocji, a te zdają się wypływać prosto z serca osób, których dalsze losy poznajemy. Towarzyszymy im w codziennej pracy, pozwalamy, by otulił nas zapach chleba, później także - czekolady. I chociaż to ona jest poniekąd „bohaterką” tego tomu, to jednak chleb, a zwłaszcza piekarnia stają się sercem domu, sercem snutej przez autorkę historii. Dlatego to właśnie nasze serce pęka na finałowych scenach, które pozostawiają nas ze łzami wzruszenia...
Podsumowując:
Jeśli szukasz serii, która cię otuli, zachwyci włoskimi smakami i aromatami, a przy tym poruszy najczulsze struny, koniecznie poznaj rodzinę Consonni. To coś więcej niż opowieść o losach jednej familii. To historia o sile rodzinnych więzi, wystawianych na próbę przez nieporozumienia, przemilczane żale i życiowe wybory, ale też o miłości, która potrafi wiele przetrwać. Ta książka budzi tęsknotę za domem, który dla każdego znaczy coś innego, ale zawsze pozostaje miejscem pierwszych wspomnień, zapachów i smaków. Za czasem, kiedy świat wydawał się prostszy, a obecność bliskich czymś oczywistym. Przypomina, że choć dorastamy, wyjeżdżamy i często wybieramy własne ścieżki, część nas na zawsze pozostaje tam, skąd wyruszyliśmy. To czuła, niespieszna opowieść o nowych początkach i pożagnaniach, ale także o tym, że przeszłość nigdy tak naprawdę nie odchodzi. Czasem wystarczy znajomy zapach, ulubione miejsce albo przypadkowe spotkanie, by obudzić emocje, o których wydawało się, że już zapomnieliśmy… Polecam!
Bardzo lubię tę sagę. Nie tylko przez wzgląd na wyjątkowy włoski klimat, ale dla tej subtelnej melancholii. To uczucie otula nas podczas lektury, kiedy śledzimy losy członków rodziny Consonni. Mijają lata, do głosu dochodzą kolejne pokolenia, trudności stają się niczym piach rzucony przez życie w oczy. A mimo to trwają. I chyba właśnie to świadczy o sile tej serii, która tak pięknie traktuje o rodzinnych wartościach, stawiając familię na pierwszym miejscu. To właśnie ta kompilacja tradycji, przywiązania do spuścizny, sprawia, że czytelnik z pewnym rozczuleniem chłonie tę historię, która przypomina o tym, co w życiu najważniejsze.
Nowa książka Sabiny Waszut to jednak nie tylko powrót do znanych i lubianych bohaterów. To także opowieść o rozterkach i dylematach, przed którymi staje każdy, kto musi zrezygnować z tego, co znane i bezpieczne, by zaryzykować i zawalczyć o marzenia. Sabina Waszut opisuje zmagania wykreowanych przez siebie postaci, które stawiają czoła licznym przeciwnościom. Bo już nie tylko budowanie czegoś swojego nastręcza wątpliwości, ale także wewnątrzrodzinne nieporozumienia, stają się solą w oku, która może rzutować na przyszłość rodzinnego biznesu. Autorka z dużą wrażliwością dotyka emocji, a te zdają się wypływać prosto z serca osób, których dalsze losy poznajemy. Towarzyszymy im w codziennej pracy, pozwalamy, by otulił nas zapach chleba, później także - czekolady. I chociaż to ona jest poniekąd „bohaterką” tego tomu, to jednak chleb, a zwłaszcza piekarnia stają się sercem domu, sercem snutej przez autorkę historii. Dlatego to właśnie nasze serce pęka na finałowych scenach, które pozostawiają nas ze łzami wzruszenia...
Podsumowując:
Jeśli szukasz serii, która cię otuli, zachwyci włoskimi smakami i aromatami, a przy tym poruszy najczulsze struny, koniecznie poznaj rodzinę Consonni. To coś więcej niż opowieść o losach jednej familii. To historia o sile rodzinnych więzi, wystawianych na próbę przez nieporozumienia, przemilczane żale i życiowe wybory, ale też o miłości, która potrafi wiele przetrwać. Ta książka budzi tęsknotę za domem, który dla każdego znaczy coś innego, ale zawsze pozostaje miejscem pierwszych wspomnień, zapachów i smaków. Za czasem, kiedy świat wydawał się prostszy, a obecność bliskich czymś oczywistym. Przypomina, że choć dorastamy, wyjeżdżamy i często wybieramy własne ścieżki, część nas na zawsze pozostaje tam, skąd wyruszyliśmy. To czuła, niespieszna opowieść o nowych początkach i pożagnaniach, ale także o tym, że przeszłość nigdy tak naprawdę nie odchodzi. Czasem wystarczy znajomy zapach, ulubione miejsce albo przypadkowe spotkanie, by obudzić emocje, o których wydawało się, że już zapomnieliśmy… Polecam!

Komentarze
Prześlij komentarz