"Jeszcze jedno lato" - Magdalena Kordel

 

Chyba nie bardzo też umiała grać w tę grę zwaną życiem. Ani nie była dobra w marzeniu. Właściwie umiała tylko czekać. Miała w tym tak dużą praktykę, że spokojnie mogła ubiegać się o jedno z czołowych miejsc.

Czy jedno lato może naprawić całe życie?

Młoda Lila miała głowę pełną marzeń. Życie szybko jednak nauczyło ją, że nie zawsze można podążać za głosem serca. Zawarła pewien układ, który miał jej dać bezpieczeństwo.
Dojrzała Lilianna żyje z konsekwencjami tamtej decyzji. Przez lata była posłuszną córką, oddaną żoną i kochającą matką. Teraz jej dni wypełnia czekanie na telefon córki. Kiedy samotność staje się nie do zniesienia, jedno przypadkowe spotkanie sprawia, że Lilianna daje sobie ponownie szansę.

 

Czasami nasze życie przypomina oczekiwanie. Zupełnie, jakbyśmy tkwili w jednej, wielkiej poczekalni i trwali do momentu, aż wydarzy się COŚ. Nie wiemy tak naprawdę, czym owo coś jest, ale codzienność jest stabilna, może nieco szara, ale znana. I chociaż jest to jakiś sposób na życie, to w pewnym momencie możemy się zorientować, że jednak czegoś nam brakuje, że umyka nam coś istotnego… Ważne jest w takiej chwili, by przerwać marazm i pomyśleć, być może po raz pierwszy, o własnym szczęściu. 
Magdalena Kordel znana jest z powieści, które są ciepłe, otulające, a jednak pod tą otoczką skrywają coś więcej. Często są to ludzkie troski, zawoalowane rady, przyczynek do refleksji nad własnym życiem, do których skłania nas lektura jej książek. I takim przykładem jest także „Jeszcze jedno lato”. 
To historia, która łapie ostatnie promienie słonecznej pory roku, ale poniekąd jest nieco melancholijna, jak jesień, która nadchodzi wielkimi krokami. To opowieść, która pokazuje, jak często żyjemy, zapominając na co dzień o kimś najważniejszym – o sobie. Autorka kreśli poruszającą opowieść o kobiecie, która musiała egzystować z deficytem czułości. Której nie było dane zakosztować prawdziwej miłości od osób najbliższych; która myślała, że dając od siebie wszystko, a nawet więcej, otrzyma choć okruchy uczucia. Która przez lata myliła dobroć z poświęceniem i rezygnacją z własnych potrzeb. Autorka zdaje się próbować znaleźć odpowiedź na pytanie, czy życie dla innych ma sens, jeśli w pewnym momencie nie zostaje w nim już nic dla nas samych…? Jednocześnie to właśnie postać Lilianny pokazuje, jak czasami potrzebny jest wstrząs, często bolesny, byśmy zaczęli myśleć o sobie. Bo tylko wówczas dostrzeżemy, jak długo tkwiliśmy w „poczekalni życia”.

Podsumowując:

Nowa powieść Magdaleny Kordel to poruszająca opowieść o przeszłości, która rzuca się cieniem na naszą teraźniejszość. Jak czasami rany zdane przed laty, wciąż nas bolą, nie pozwalając wyzbyć się bólu i niezabliźnionego żalu. To także opowieść o przyjaźni, bliskości osób, które czasami pojawiają się w naszym życiu niespodziewanie, wpuszczając weń światło, którego tak długo nie dopuszczaliśmy do siebie. Z jednej strony gorzka historia, która ukazuje skomplikowane relacje rodzinne, z drugiej zaś, ciepła, pełna nadziei na lepsze jutro opowieść o nowych początkach, otwartości na własne szczęście, które dotąd umykało nam, bo zbyt byliśmy zajęci zadowalaniem innych ludzi. Aż wreszcie to powieść, która pokazuje, że czasami trzeba zostawić wszystko za sobą, może nawet zrobić coś szalonego, a najlepiej rzucić wszystko i… wyjechać w Bieszczady. 
 
Książkę można zamówić tutaj: KLIK

 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Znak]
 
 

Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana