"Trzysta kilometrów miłości" - Agata Przybyłek [PREMIEROWO]
(...) życie jest krótkie, więc trzeba chłonąć dobre momenty.
Gdy rozum widzi przeszkody, serce znajduje mosty.
Gabriel po przeprowadzce do Grzybowa prowadzi spokojne, poukładane życie. Wszystko zmienia się pewnego dnia, gdy podczas spaceru z psem znajduje na plaży różowy notatnik. Okazuje się, że należy on do Laury, nauczycielki z Mazowsza, która co roku przyjeżdża tu, by choć na chwilę odpocząć od obowiązków związanych z opieką nad chorą siostrzenicą i młodszą siostrą. Zaintrygowany zapiskami Laury, Gabriel odkrywa, że mają ze sobą więcej wspólnego, niż przypuszczał. Niewinna korespondencja między nimi przeradza się w coś głębszego, a spotkania, mimo dzielącej ich odległości, stają się coraz częstsze. Budują więź, której nie sposób zignorować. Wydaje się, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby mogli być razem.
Kiedy Laura decyduje się wreszcie pójść za głosem serca, stan zdrowia jej siostrzenicy nagle się pogarsza. Rozdarta między miłością a obowiązkami wobec rodziny zrywa kontakt z ukochanym. Mijają lata, ale zakochani nie potrafią o sobie zapomnieć. Czy ich drogi jeszcze się skrzyżują? Czy los da im kolejną szansę, a może ich uczucie pozostanie jedynie wspomnieniem?
.png)
Szumem wiatru otulona historia. O miłości, która przychodzi niespodziewanie. Nieproszona, nieoczekiwana, zrządzeniem przypadku, a może… losu? Różowy notatnik, cichy powiernik prywatnych tajemnic, stał się talizmanem. Dla niej, dla niego, dla nich. Mimo wszystko, mimo że dzieliło ich tak wiele, a życie zdawało się przeciwko ich uczuciu… Pełne dylematów i rozterek, czy to bowiem na pewno ten czas? Czy odległość nie zniszczy miłości, która przyszła po cichu, otulona szumem morskich fal…?
Historie, która łapią za serce zostają z nami na zawsze. Takie, które od pierwszych stron zwiastują poruszającą powieść, która uruchomi lawinę emocji, a te otulą nas zewsząd i ukołyszą snutą przez autorkę opowieścią. Taką właśnie książką jest „Trzysta kilometrów miłości” Agaty Przybyłek, która w swym słodko-gorzkim wydźwięku niesie jednocześnie poczucie spełnienia, nadzieję i wiarę w odmianę losu.
Autorka osadziła akcję powieści częściowo w Grzybowie i to właśnie ta mała miejscowość zdaje się cichym świadkiem narodzin uczucia. Miłości niełatwej, bo muszącej stawić czoła nie tylko odległości, nieprzychylności bliskich osób, ale także dylematom z serii tych najtrudniejszych; wyborom między głosem serca i rozumu, a także zmierzyć się ze strachem, jaki determinuje zmiana dotychczasowej, bezpiecznej codzienności na nieznane, na to, co może ze sobą przynieść. Agata Przybyłek opowiada swoją historię zupełnie tak, jakby szeptała do ucha czytelnika, a ten zasłuchany chłonie ją całym sobą, momentami tylko połykając łzę spływającą po policzku, kiedy kapryśny los postanowi zadecydować inaczej, niż kierunek, jakie narzuciłoby nasze serce. I choć gorycz jego przewrotności boli, to wciąż mamy nadzieję, że tych dwoje spotkało się nieprzypadkowo…
Doceniam fakt, że w nowej książce autorka nie stawia na tanie fajerwerki emocjonalne, że celebruje codzienność, która, nawet jeśli okupiona trudami, nie musi być nudna. Bo zdaje się, że w dzisiejszych czasach sztuką jest dostrzegać w niej to, co sprawa, że czujemy się naprawdę szczęśliwi. Mimo wszystko.
Agata Przybyłek w nowej książce pokazuje także, że czasem, pchani poczuciem obowiązku, gubimy w tym wszystkim siebie, zapominamy o marzeniach i planach. Rezygnujemy z własnego szczęścia, które, nawet jeśli nasze postępowanie podyktowane jest szlachetnymi pobudkami, może nam przejść koło nosa a druga szansa nigdy się nie pojawić… Ta słodko-gorzka historia uświadamia, że warto znaleźć balans między tym, co powinniśmy a tym, czego pragniemy, bo nasze potrzeby są równie ważne, o ile nie ważniejsze, od innych. Dlatego wciąż warto wierzyć i chłonąć dobre chwile jakie zsyła nam życie. Nawet jeśli mają one dłuższy „termin ważności”.
Podsumowując:
„Trzysta kilometrów miłości” to niespieszna opowieść utkana z subtelnych emocji, które osadzone na fundamencie codziennej zwyczajności, dojrzewają powoli. Historia, która uświadamia, że czasem spotykamy kogoś, kto może być dla nas całym światem, ale jednocześnie wszechświat zdaje się być przeciwko nam… I nawet jeśli tak się dzieje, to nigdy nie powinniśmy przestać wierzyć, że w życiu „PO” nadal jest przestrzeń dla naszego szczęścia. Musimy tylko sobie na nie pozwolić, być może wyrwać się z oków obowiązków i poczucia odpowiedzialności za kogoś, które narzuciliśmy sobie sami, a skupić się na odpowiedzialności za własne pragnienia. Słodko-gorzka, ciepła opowieść o miłości, której cichym świadkiem stał się różowy notatnik. Miłości, która była początkiem i końcem, pustką i spełnieniem, marzeniem, które jest na wyciągnięcie ręki i tak nieosiągalne zarazem... Polecam miłośnikom czułych opowieści o życiu, które bywa przewrotne i nie zawsze prowadzi nas drogą, którą sami byśmy obrali.
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz