"Zanim wróci echo win" - Marlena Wittstock - patronat medialny
(...) Dziedziczy się nie tylko oczy czy uśmiech. Dziedziczy się też cudze winy, cudze milczenia.
Nad brzegiem Raduni, rzeki skrywającej sekrety minionych lat, zaczyna
się opowieść o winie, miłości i odwadze.
Gdy w przeddzień ślubu zostaje
zamordowany Ignacy Dobrowolski, życie trzech kobiet zmienia się
nieodwracalnie. Pogrążona w żałobie Antonina, by ratować rodzinny
majątek, musi podjąć decyzje, które nie są zgodne z tym, co podpowiada
serce. Matylda buntuje się przeciw narzuconym rolom i coraz wyraźniej
czuje, że śmierć Ignacego nie była przypadkiem. Rozalia dźwiga złamane
serce i tajemnice, które mogą zniszczyć je wszystkie. W cieniu pruskich
reform, narastających napięć narodowych i nadchodzącej wojny dawne
lojalności pękają, a granica między tym, co słuszne, a tym, co
konieczne, staje się coraz mniej wyraźna.
Zanim wróci echo win to pierwszy tom nowego cyklu Na Pomorzu autorki bestsellerowej trylogii Pewnego razu w Wolnym Mieście. Marlena Wittstock z niezwykłą delikatnością snuje historię o kobiecym doświadczeniu wojny, straty i samotności. Kreśli portrety kobiet szukających własnej drogi w czasie, gdy upada stary świat.
.png)
Kiedy świat, który dotąd znaliśmy, traci swoje fundamenty, które kruszeją z każdym dniem, czujemy niepokój. Otoczenie nie jest już bezpieczne. Plany i marzenia musiały ulec zmianie. Serce musiało nauczyć się żyć z raną zadaną przez stratę kogoś, kto był dla nas całym światem. Z kim mieliśmy zbudować swoją przyszłość. Tymczasem ona jawi się w ciemnych barwach, kiedy w powietrzu czuć mrok nadciągającej wojny, a dawne tajemnice, miast tkwić w ukryciu, wypełzają na światło dzienne, by zburzyć i tak już nadwątlony spokój…
Przeczytałam wiele powieści z historią w tle, ale tylko niektóre potrafiły skraść moje serce już od pierwszych stron. I taką pozycją jest niewątpliwie „Zanim wróci echo win” Marleny Wittstock, która zaczarowała mnie pięknem odmalowanego z czułością pomorskiego krajobrazu, ale także nieoczywistą opowieścią o poczuciu winy, o stracie, ale przede wszystkim o kobietach, które rzucone w wir wydarzeń, zwłaszcza tych rozgrywających się w cieniu zbliżającej się wojny, stają w szranki z nierównym przeciwnikiem, który odbiera im poczucie bezpieczeństwa. Bo oto na ich oczach rozpada się znany dotąd świat, a kolejne tajemnice, które dochodzą do głosu, determinują ich decyzje i dalsze losy.
W powieści Marleny Wittstock klimatyczne Pomorze nie jest wyłącznie tłem, ono jest równoprawnym bohaterem. Cichym powiernikiem sekretów, które zdają się w ciszy czekać na właściwy moment. Kryształowe wody Raduni, rzeki, która tak wiele widziała, szumią w naszej głowie, zupełnie jakbym swym brzmieniem chciały nas ostrzec, przed tym co nadejdzie… A zło zdaje się czaić tuż za rogiem. Zarówno to, które w końcu dochodzi do głosu, kiedy pierwsze pomruki wojny stają się tak wyraźne, jak i to, które próbuje zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo. Obnażyć wydarzenia z przeszłości, które dla niektórych są wciąż niczym niezabliźniona rana. Jak cierń, który tkwi wbity w samo serce, jak echo, które wraca, by wybrzmieć niechcianym dźwiękiem, którego nie sposób stłamsić…
„Zanim wróci echo win” to nie tylko opowieść o stracie, ale przede wszystkim o tym, jak wyglądać musi życie po niej. Strata w powieści nie jest wyłącznie czymś jednoznacznym, tożsamym ze śmiercią, ale z deficytem obecności tych, którzy są czasem obok, ale zupełnie inni, którzy pełnią nowe role w odwróconym porządku. O tęsknocie i samotności wśród ludzi, którzy nie są już dla nas wsparciem, ale też takich, którzy stopniowo opuszczają nasze życie, by ruszyć własną drogą. Którzy próbują ją odnaleźć nawet w wojennej zawierusze, która rozdziela najbliższe osoby i niszczy świat, który dotąd stanowił naszą opokę.
W swojej książce autorka dotyka także wątku dziedziczenia traum. One niczym niechciana spuścizna, mimowolnie stanowią nieodłączny element życia. Są niepisaną historią, która się wypełnia z pokolenia na pokolenia, zadając kolejne rany… Marlena Wittstock oddaje w swojej książce wiele miejsca kobietom, to one wiodą prym w tej historii. Nieidealne, poranione, czasem zagubione lub zmuszone do decyzji z serii tych najtrudniejszych. Mimo to trwają, poszukują, próbują przetrwać, zwłaszcza w obliczu wojny, która potrafi wpełznąć do ich codzienności. Historyczne tło nie jest tu więc tylko okolicznością, w której osadzono fabułę. Ono współbrzmi z rzeczywistością zwyczajnych ludzi, jest niezwykle wyczuwalne, tak jak napięcie tego, co ma nadejść, jak kruchość porządku społecznego i nieuchronność zmian.
Podsumowując:
„Zanim wróci echo win” to opowieść dla czytelników, którzy w literaturze szukają czegoś więcej niż samej fabuły. Poszukują emocji, lubią historie o ludziach noszących w sobie niewypowiedziany ból, sekrety i decyzje, które kładą się cieniem na całym życiu. Marlena Wittstock kreśli świat pełen kobiet silnych nie dlatego, że nic nie jest ich w stanie złamać, ale właśnie dlatego, że pomimo potknięć próbują iść dalej. Ich historia porusza, bo wydaje się niezwykle autentyczna, utkana z ciężaru codzienności, tęsknoty, straty i pragnienia, by choć raz los okazał się dlań łaskawszy... Polecam miłośnikom klimatycznych powieści z historią w tle, w których rodzinne tajemnice wybrzmiewają echem dawnych wydarzeń, a te determinują codzienność bohaterów, zmuszając do konfrontacji z tym, co czasem boli najbardziej, ale jednocześnie oczyszcza i daje przestrzeń dla miłości. A to wszystko osadzone na łonie pięknej natury, która zachwyca i trwa w ciszy, stając się cichą powierniczką ludzkich losów.
Zanim wróci echo win to pierwszy tom nowego cyklu Na Pomorzu autorki bestsellerowej trylogii Pewnego razu w Wolnym Mieście. Marlena Wittstock z niezwykłą delikatnością snuje historię o kobiecym doświadczeniu wojny, straty i samotności. Kreśli portrety kobiet szukających własnej drogi w czasie, gdy upada stary świat.
.png)
Kiedy świat, który dotąd znaliśmy, traci swoje fundamenty, które kruszeją z każdym dniem, czujemy niepokój. Otoczenie nie jest już bezpieczne. Plany i marzenia musiały ulec zmianie. Serce musiało nauczyć się żyć z raną zadaną przez stratę kogoś, kto był dla nas całym światem. Z kim mieliśmy zbudować swoją przyszłość. Tymczasem ona jawi się w ciemnych barwach, kiedy w powietrzu czuć mrok nadciągającej wojny, a dawne tajemnice, miast tkwić w ukryciu, wypełzają na światło dzienne, by zburzyć i tak już nadwątlony spokój…
Przeczytałam wiele powieści z historią w tle, ale tylko niektóre potrafiły skraść moje serce już od pierwszych stron. I taką pozycją jest niewątpliwie „Zanim wróci echo win” Marleny Wittstock, która zaczarowała mnie pięknem odmalowanego z czułością pomorskiego krajobrazu, ale także nieoczywistą opowieścią o poczuciu winy, o stracie, ale przede wszystkim o kobietach, które rzucone w wir wydarzeń, zwłaszcza tych rozgrywających się w cieniu zbliżającej się wojny, stają w szranki z nierównym przeciwnikiem, który odbiera im poczucie bezpieczeństwa. Bo oto na ich oczach rozpada się znany dotąd świat, a kolejne tajemnice, które dochodzą do głosu, determinują ich decyzje i dalsze losy.
W powieści Marleny Wittstock klimatyczne Pomorze nie jest wyłącznie tłem, ono jest równoprawnym bohaterem. Cichym powiernikiem sekretów, które zdają się w ciszy czekać na właściwy moment. Kryształowe wody Raduni, rzeki, która tak wiele widziała, szumią w naszej głowie, zupełnie jakbym swym brzmieniem chciały nas ostrzec, przed tym co nadejdzie… A zło zdaje się czaić tuż za rogiem. Zarówno to, które w końcu dochodzi do głosu, kiedy pierwsze pomruki wojny stają się tak wyraźne, jak i to, które próbuje zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo. Obnażyć wydarzenia z przeszłości, które dla niektórych są wciąż niczym niezabliźniona rana. Jak cierń, który tkwi wbity w samo serce, jak echo, które wraca, by wybrzmieć niechcianym dźwiękiem, którego nie sposób stłamsić…
„Zanim wróci echo win” to nie tylko opowieść o stracie, ale przede wszystkim o tym, jak wyglądać musi życie po niej. Strata w powieści nie jest wyłącznie czymś jednoznacznym, tożsamym ze śmiercią, ale z deficytem obecności tych, którzy są czasem obok, ale zupełnie inni, którzy pełnią nowe role w odwróconym porządku. O tęsknocie i samotności wśród ludzi, którzy nie są już dla nas wsparciem, ale też takich, którzy stopniowo opuszczają nasze życie, by ruszyć własną drogą. Którzy próbują ją odnaleźć nawet w wojennej zawierusze, która rozdziela najbliższe osoby i niszczy świat, który dotąd stanowił naszą opokę.
W swojej książce autorka dotyka także wątku dziedziczenia traum. One niczym niechciana spuścizna, mimowolnie stanowią nieodłączny element życia. Są niepisaną historią, która się wypełnia z pokolenia na pokolenia, zadając kolejne rany… Marlena Wittstock oddaje w swojej książce wiele miejsca kobietom, to one wiodą prym w tej historii. Nieidealne, poranione, czasem zagubione lub zmuszone do decyzji z serii tych najtrudniejszych. Mimo to trwają, poszukują, próbują przetrwać, zwłaszcza w obliczu wojny, która potrafi wpełznąć do ich codzienności. Historyczne tło nie jest tu więc tylko okolicznością, w której osadzono fabułę. Ono współbrzmi z rzeczywistością zwyczajnych ludzi, jest niezwykle wyczuwalne, tak jak napięcie tego, co ma nadejść, jak kruchość porządku społecznego i nieuchronność zmian.
Podsumowując:
„Zanim wróci echo win” to opowieść dla czytelników, którzy w literaturze szukają czegoś więcej niż samej fabuły. Poszukują emocji, lubią historie o ludziach noszących w sobie niewypowiedziany ból, sekrety i decyzje, które kładą się cieniem na całym życiu. Marlena Wittstock kreśli świat pełen kobiet silnych nie dlatego, że nic nie jest ich w stanie złamać, ale właśnie dlatego, że pomimo potknięć próbują iść dalej. Ich historia porusza, bo wydaje się niezwykle autentyczna, utkana z ciężaru codzienności, tęsknoty, straty i pragnienia, by choć raz los okazał się dlań łaskawszy... Polecam miłośnikom klimatycznych powieści z historią w tle, w których rodzinne tajemnice wybrzmiewają echem dawnych wydarzeń, a te determinują codzienność bohaterów, zmuszając do konfrontacji z tym, co czasem boli najbardziej, ale jednocześnie oczyszcza i daje przestrzeń dla miłości. A to wszystko osadzone na łonie pięknej natury, która zachwyca i trwa w ciszy, stając się cichą powierniczką ludzkich losów.

Komentarze
Prześlij komentarz