"W ramionach wroga" - Nina Zawadzka
(...) człowiek postawiony przed ścianą wykona rzeczy, na które z własnej woli by się nie zdobył.
Rok 1939. Okupacja rozpoczęła się grabieżą, której Oktawian, młody muzealnik, nie potrafi wybaczyć.
Wszelkie próby ochrony dzieł sztuki
okazują się fiaskiem – aż do momentu, w którym uświadamia sobie, że to
jego wina. Dokument, który przed laty powierzył Niemcom, stał się dla
nich mapą i planem rabunku. Aby naprawić błąd przeszłości, Oktawian
rozpoczyna pościg, nie wiedząc, że droga wiedzie prosto do serca
hitlerowskiej twierdzy. Nieoczekiwanie po drugiej stronie barykady staje
Melissa, agentka nazistowskiego aparatu grabieży, dla której operacja w
Polsce jest przykrywką dla realizacji własnych celów. Nosi mundur
wroga, choć jej spojrzenie obiecuje ocalenie… lub całkowite zatracenie.
Gdy ich losy splatają się w niebezpiecznym sojuszu, rodzą się namiętność
silniejsza niż honor oraz pragnienie. Czy miłość to jedyny skarb,
którego nie sposób ukraść?
Najniebezpieczniejszą bronią nie jest pistolet, lecz serce, które przestało słuchać rozkazów.
.png)
Nina Zawadzka to jedna z tych pisarek powieści z historią w tle, która zawsze mnie zaskakuje. Sięga po tematy, które wcześniej nie były tak zgłębiane, pomimo iż sama II wojna światowa i wydarzenia, które wówczas miały miejsce, były wielokrotnie brane na tapet przez innych autorów. Tymczasem ona udowadnia, że można wyjść poza schemat, dotknąć emocji, niekoniecznie za sprawą ckliwej historii miłosnej. U niej ciekawość miesza się ze świetnie oddanymi realiami tamtych czasów, a miłość nie stanowi dominującego aspektu fabuły, a staje się jedynie dodatkiem do fascynującej historii, która wciąga czytelnika bez reszty. I za to bardzo ją cenię.
Tym razem autorka zabiera nas do świata… sztuki. Z ogromem wyczuwalnych w czasie lektury emocji kreśli obraz działań okupanta, który odzierał nas z dziedzictwa narodowego. W opisanej przez nią książce czuć niewypowiedziany żal, poczucie niesprawiedliwości i starty po czymś, co po dziś dzień nie zostało odnalezione… To sprawia, że staje się ona jeszcze ciekawsza, bo odsłania meandry ówczesnych wydarzeń, o których nie mówi się często. Dzieje się tak, ponieważ w literaturze z historią w tle zazwyczaj pisarze skupiają się na walce o przetrwanie, tymczasem Nina Zawadzka przypomina, że wojna niszczyła także pamięć, kulturę i tożsamość narodu. Dlatego to właśnie motyw ratowania dzieł sztuki nadaje tej powieści świeżości i sprawia, że czytelnik patrzy na okupację z nieco innej perspektywy.
Myślę, że ogrom emocji wzbudzają także główni bohaterowie. Pozornie stojący po przeciwnych stronach barykady, zdają się jednak mieć tak wiele wspólnego. Autorka kreśli ich portrety, tworząc sylwetki postaci, które są niejednoznaczne, często wzbudzają ambiwalentne odczucia. Doceniam, że „W ramionach wroga” nie jest kolejnym romansem rozgrywającym się na tle wojny, bowiem wątek romantyczny nie dominuje fabuły, lecz staje się naturalną „wypadkową” wydarzeń. To uczucie, choć zakazane, rodzi się mimowolnie, splatając losy dwóch zagubionych w pełnym mroku świecie osób, które doświadczyły wiele zła, a które to połączyła… sztuka.
Podsumowując:
Nowa książka Niny Zawadzkiej to pełna emocji opowieść okraszona szczyptą sensacji, która wykorzystuje wydarzenia historyczne jako przestrzeń do zadawania pytań o odkupienie i granice lojalności. Autorka zdaje się przypominać, że w tamtych okrutnych czasach nic nie było czarno-białe, a ferowanie wyroków w kwestii winy, nie nosiło znamion jednoznaczności. To opowieść o rodzinnych konfliktach, o poświęceniu w imię wyższego dobra, ale także o walce o odzyskanie tego, co dla nas najważniejsze. Motyw sztuki sprawia, że powieść staje się jeszcze ciekawsza i uświadamia ogrom strat oraz grabieży, jakich dokonali na naszym dziedzictwie narodowym okupanci. To wreszcie historia o miłości rozkwitającej w cieniu, wbrew wszystkiemu. Która stanowiła najbardziej wartościowy skarb, którego nikt nie był w stanie zawłaszczyć. Polecam!

Komentarze
Prześlij komentarz