"Cuda z piernika" - Joanna Szarańska - patronat medialny

- Bo w święta nikt nie powinien być sam. Bo trzeba się dzielić szczęściem (...). 
Pensjonat Bajka przygotowuje się do pierwszego od dłuższego czasu turnusu świątecznego.

Mieszkańcy Czterech Mostów z radością czekają na Gwiazdkę, ale Aleksander ma poważne wątpliwości. Zastanawia się, czy na ponowne otwarcie Bajki nie jest jeszcze za wcześnie. Wkrótce jednak mają pojawić się pierwsi goście — również ci, których nikt się nie spodziewał. Tymczasem całe miasteczko stroi się na święta. Na placu pod ratuszem pojawia się choinka, sklepowe witryny rozbłyskują światełkami, a w Kawiarni u Klary trwa zabawa z Nochalkiem. Kiedy mikołaj niespodziewanie znika, Klara wykorzystuje okazję, by rozpocząć nową świąteczną tradycję: konkurs wypieków. A tam, gdzie pojawia się rywalizacja, szybko mogą pojawić się także silniejsze uczucia i zazdrość


Czasami dochodzimy do pewnych miejsc okrężną drogą. Nie wiemy do końca, którędy pójść, czasem trafiamy gdzieś przypadkiem, kierowani instynktem, intuicją, zaopatrzeni w szczyptę szczęścia. Podobnie ma się rzecz, kiedy próbujemy trafić do ludzkich serc, nawet jeśli tego nie planujemy, zniechęceni antypatią unoszącą się w powietrzu. Ważne jest jednak, by się nie zrażać, bo chociaż czasami droga do drugiego człowieka jest długa i kręta, to moment spotkania może okazać się najpiękniejszym prezentem. 
Jak co roku o tej porze wypatruję Gwiazdki… A nie, na to trochę za wcześnie. Dlatego, jak co roku o tej porze wypatruję nowej powieści świątecznej Joanny Szarańskiej, bo ona jak mało kto, potrafi tchnąć w serducho mnóstwo bożonarodzeniowej magii i ciepła. I nie jest ważne, czy ukryte jest ono w konkursowym wypieku, w papierowej ozdobie, która zaginęła, czy w zwyczajnym, prostym geście, wyciągniętej pomocnej dłoni w kierunku drugiej osoby. Ona ma ten dar.
Wracamy do Czterech Mostów, a tym samym do Bajki, która przeszła swój świąteczny glow up. Bo oto wydarzenia sprzed roku zapoczątkowały odwilż uczuć i otwarcie drzwi tego wyjątkowego pensjonatu na gości, którzy zapełnili smutne dotąd mury, swoją obecnością. Nie zabrakło i nieproszonych osobników, którzy próbują namieszać w życiu tych, którzy w końcu odnaleźli swoje miejsce na ziemi oraz powołanie, dzięki któremu mogą się spełniać. Czy „Bajowym Grinchom” uda się zepsuć święta i kiełkujące nieśmiało nowe uczucia? 
W książkach bożonarodzeniowych Joanny Szarańskiej lubię to, że pod warstwą świątecznych dekoracji, zapachu piernika i całej tej grudniowej krzątaniny kryje się coś więcej. Potrzeba bliskości, odbudowania relacji, które zostały nadwątlone, zapełnienia luki, która wyziera z samotnego serca. Bo przecież nie dla każdego święta są wyczekiwanym okresem, bowiem przypominają im, że pierwsza Gwiazda wcale nie zwiastuje zbliżających się chwil radości w gronie bliskich osób...
Myślę, że główna siła tej historii drzemie w… zwyczajności i braku pogoni za ideałem. Choinki mogą być krzywe, nawet nieco łyse, ale ustrojone wspólnie, nabierają blasku, który rozświetla mrok. Rolada może zapowiadać się znakomicie, ale może też upaść i nic nie szkodzi, bo można zjeść taką „rozciapaną”, zaśmiewając się z bliską osobą u boku. Może być i bohaterka, która jest typowym „grumpy”, który stroni od ludzi, ale jeśli się bardzo chce, to można dotrzeć do jej serca i je roztopić – wystarczy otworzyć swoje własne. 

Podsumowując:

„Cuda z piernika” to okraszona humorem i wypełniona po brzegi świąteczną atmosferą opowieść o tym, że czasami najpiękniejsze rzeczy dzieją się wtedy, kiedy zupełnie się ich nie spodziewamy. Joanna Szarańska po raz kolejny zabiera nas do Czterech Mostów, otulając atmosferą tego wyjątkowego miejsca. To historia, która serwuje czytelnikowi całą masę świątecznej magii, uśmiechu, wzruszeń, która przede wszystkim uświadamia, jak niewiele trzeba, by obdzielić świat życzliwością. Jeśli macie ochotę na lekką, przyjemną historię, która nastraja do radosnego celebrowania Bożego Narodzenia, to polecam zajrzeć do Pensjonatu Bajka. Autorka stworzyła miejsce, do którego po prostu chce się wracać. Nie dlatego, że wszystko jest tam idealne, ale dlatego właśnie, że takie... nie jest. To sprawia, że niepostrzeżenie stajemy się częścią tej urokliwej, literackiej społeczności. Już tęsknię! 
 
Książkę można zamówić tutaj: KLIK

 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Książnica]
  

Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana