"Czarny Trójkąt" - Bianka Kunicka

 

(...) czas nie leczy ran. Kolejne pokolenia przekazują znamiona dawnej traumy.

Ciało kobiety, doskonałość, piękno, świątynia narodzin, obiekt pożądania. Tak często jednak bezczeszczone, uprzedmiotowiane, traktowane jako trofeum i składane na ołtarzu wojen, które rzekomo rządzą się własnymi prawami.

„Czarny Trójkąt” to opowieść o kobietach, które muszą ponieść największą ofiarę, bo z siebie samych. Współczesna historia z retrospekcją do czasów nazizmu i holokaustu z elementami mistycyzmu, tajemnicą i miłością w wielu odsłonach. Porusza kwestię piętna jakie noszą kolejne pokolenia na skutek nieprzepracowanych traum wojennych naszych matek i babć, ale też walki o prawdę i prawo do własnej tożsamości.
Jak daleko sięga ludzka tolerancja wobec szeroko rozumianej inności? Do czego może się posunąć niekochany człowiek, a ile ktoś inny jest w stanie poświęcić dla miłości… 

 

Ciało kobiety niesie ślady czasu, emocji i przeżyć, które kształtują jej tożsamość. Nie jest jedynie obiektem pożądania, kształtem do oglądania, lecz przestrzenią życia, siły i wrażliwości. W jego ruchach kryje się pamięć codzienności i wyjątkowych chwil. Kobieta poprzez swoje ciało komunikuje się ze światem - czasem subtelnie, czasem z odwagą. To ciało bywa źródłem jej dumy, ale i refleksji nad przemijaniem i zmianą. Ostatecznie kobieta jest czymś więcej niż swoim ciałem, a jednak to ono pozostaje płaszczyzną, na którym jej doświadczenia odcisnęły swoje piętno…
Trafiają w moje ręce czasami takie książki, po których lekturze po prostu nie wiem, co powiedzieć, co napisać... To takie pozycje, które wymagają przemyślenia, ułożenia sobie w głowie buzujących we mnie emocji, „przetrawienia” niełatwej fabuły, która niczym drzazga zdaje się tkwić pod skórą, przypominając o właśnie skończonej historii. I z takim wrażeniem pozostawiła mnie Bianka Kunicka i jej powieść „Czarny Trójkąt”, która wywołuje w sercu burzę, a w myślach niepokój, który ciężko okiełznać…
To właśnie w tej opowieści przeszłość niejako nakłada się na teraźniejszość, wybrzmiewając bardzo mocno w codzienności późniejszych pokoleń. W życiu kobiety, która zdaje się dziedziczyć traumy po swojej przodkini. Nieświadomie naznaczona wydarzeniami z przeszłości, próbuje zrozumieć, odkryć tajemnice, które zaburzają jej spokój, które sprawiają, że zaczyna wątpić w realny kształt swojego życia. Kunicka prowadzi narrację w sposób szarpany. Tutaj rzeczywistość, ta namacalna, zaczyna przenikać się z czymś nieuchwytnym. Czymś, co czasem trudno zrozumieć, zamknąć w słowach, z czymś... mistycznym. I to właśnie mistycyzm zaczyna mocno wybrzmiewać w tej historii, która z każdą przewracaną stroną staje się jeszcze bardziej niepokojąca…
Autorka splata współczesne losy Marty z opowieścią o brutalnej, wojennej rzeczywistości, której ofiarą była jej przodkini oraz inne kobiety. Nie stroni ona od odmalowania okrucieństwa tamtych czasów, od ukazania piekła, które pochłaniało ludzkie ciała, umysły, które niszczyło miłość. A mimo to ta zdawała się silniejsza niż wszystko, chciała przetrwać pomimo razów, które dotykały kobiecego ciała. I ta cielesność staje się delikatną materią, wokół której skupia się Bianka Kunicka. Kobiece ciało ma tutaj wymiar niejako symboliczny. Z jednej strony, obiekt pożądania, z drugiej zaś ofiara męskiej przemocy lub systemu, które zmuszał kobiety, by poświęcały je w imię idei. Nie jest to łatwa lektura, wywołuje w czytelniku bunt, poczucie niesprawiedliwości, niemalże wściekłość nie tylko dla tego, co miało miejsce w czasie II wojny światowej, ale dla samego uprzedmiotowienia kobiet.

Podsumowując:

„Czarny Trójkąt” to powieść niezwykle intensywna w doznania na różnych płaszczyznach. Opowieść, które skłania do zadania sobie pytania: ile z tego, kim jesteśmy, jest naprawdę „nasze”, a ile to spuścizna po przodkach? To z całą pewnością historia, która mocno rezonuje w nas zarówno podczas lektury, jak i na długo po przewróceniu ostatniej strony. Bolesna, bezkompromisowa, ale jednocześnie podkreślająca wartość i siłę miłości, która w tej opowieści stanowi wielką moc, coś, co pozwalało przetrwać nawet w samym centrum wojennej pożogi. Bianka Kunica zawarła w niej wiele elementów z kultury żydowskiej, okrasiła szczyptą mistycyzmu, co sprawia, że powieść jest totalnie nietuzinkowa, choć momentami…niewygodna. To taka opowieść, od której chcielibyśmy odwrócić wzrok, a jednak autorka „każe” patrzeć. Zmusza nas do skonfrontowania się z tym, jak często my-kobiety stawałyśmy się ofiarami cierpienia. I jak wiele z tego, co zdawało się już należeć do przeszłości, poprzez niechciane dziedzictwo znajduje odzwierciedlenie w aktualnych traumach… Mocna powieść warta poznania! 
 
Książkę można zamówić tutaj: KLIK
 
 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Skarpa Warszawska]
 

Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana