"Podwójny wstrząs" - Karolina Morawiecka

 

Co to za świat, w którym prawa może i są równe dla wszystkich, ale równe szanse to mrzonka? 

Fokstrot, świeże ostrygi i… zbrodnie.

Panna Konstancja Tatarewiczówna wraz z młodym medykiem Dionizym Porckolanką wyruszają do podkrakowskich Cianowic, wezwani na pomoc przez zaniepokojone mieszkanki pałacu. Wkrótce zostaną wciągnięci w sam środek zagadkowych wydarzeń, a do śledztwa dołączy wybitny komisarz Ewaryst Grzebinoga. Czy mordercą jest ktoś z rodziny? Czy uda się go powstrzymać, nim uderzy ponownie?


Lubimy mieszanki gatunkowe, zwłaszcza gdy potrafią przyjemnie zaskoczyć. Cóż jednak się stanie, kiedy spotkają się zagadka kryminalna, szczypta humoru i odrobina romansu? Brzmi trochę jak przepis na wieczór idealny. Tutaj napięcie zdaje się przeplatać z uśmiechem, a między tropami pojawia się coś więcej niż tylko wskazówki. Taka kombinacja może sprawić, że czytelnik z jednej strony chce rozwiązać zagadkę, z drugiej zaś kibicuje bohaterom w ich małych sercowych perypetiach. Czy to zatem mariaż idealny? 
Nie miałam dotąd okazji poznać twórczości Karoliny Morawieckiej, ale słyszałam wiele dobrego o historiach spod jej pióra. I po lekturze „Podwójnego wstrząsu” mogę powiedzieć jedno – wcale się nie dziwię. To smakowita, klimatyczna, świetnie zakotwiczona w epoce opowieść, która bawi, serwując nam interesujący cosy crime w stylu retro. 
Od początku uwagę przyciąga otoczenie, w którym toczy się akcja. Autorka z dużą pieczołowitością oddała bowiem klimat destynacji, w której dochodzi do tajemniczych wydarzeń. Stary pałac wraz z całym zapleczem architektonicznym stanowi nie lada kąsek i zdaje się idealnym tłem dla snutej przez Morawiecką historii. Tak jak tamtejsze wnętrza, kolacje, smakowite ostrygi, wyrafinowane koktajle i salonowe dysputy, co tworzy scenerię zachęcającą do zgłębiania fabuły. A ta rozwija się niespiesznie, momentami odciągając nieco uwagę od sprawy kryminalnej, a skupiając naszą uwagę na kwestiach relacji, sympatii i antypatii oraz wątku romantycznego, którego subtelne oznaki dodają całej opowieści smaczku. 
To jedna z takich historii, które doceniamy za atmosferę. Autorka przenosi nas bowiem do międzywojennej Polski, do świata pełnego konwenansów i ograniczeń, które dotykają głównie… kobiet. Tutaj stara panna zdaje się spisana „na straty”, a młoda powinna szukać intratnego związku, by zabezpieczyć się na przyszłość. I to wszystko – lokalizacja oraz klimat epoki stają się okolicznościami, w których Karolina Morawicka osadziła swoją opowieść. Autorka bawi się konwencją klasycznego kryminału, budując napięcie stopniowo. Kolejne wydarzenia napędzają akcję i mnożą pytania oraz domysły odnośnie do sprawcy, co jest proste i niełatwe zarazem. Mamy tutaj bowiem zamkniętą przestrzeń i hermetyczne towarzystwo, w którym większość można zaliczyć do grona podejrzanych. Kto ostatecznie okaże się winny?

Podsumowując:

„Podwójny wstrząs” to lekka, przyjemna historia, okraszona szczyptą humoru, którą czyta się z przyjemnością. Siłą powieści jest niewątpliwie jej klimat, ale także bohaterowie, z Konstancją i Ewarystem na czele. Oni to bowiem naprowadzają nas na właściwy trop, czasami gubiąc drogę. To wbrew konwenansom właśnie kobieta zdaje się jednym z mózgów „operacyjnych”; to jej spryt i umiejętność analitycznego myślenia, ratują męską część śledczych z niejednej opresji. Mariaż humoru, ówczesnej elegancji, lokalizacja miejsca akcji, a także mała dawka romansu sprawiają, że powieść stanowi idealne połączenie wielu elementów. To właśnie one tworzą ten wyjątkowy klimat i nadają książce obyczajowego charakteru. Idealna pozycja dla miłośników cosy crime, którzy cenią sobie intrygujące zagadki, nietuzinkowych bohaterów, subtelny humor i elegancję rodem z pałacowych salonów.

Książkę można zamówić tutaj: KLIK
 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Harde]

Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana