"Córka z Norwegii" - Soraya Lane - patronat medialny

 

- Nie sądzisz, że warto zaryzykować? Wiem dobrze, jak to jest kogoś stracić, ale czy nie powinniśmy przynajmniej próbować? Czy nie na tym polega życie? Na tym, by wierzyć, że następnym razem może być inaczej?

Norwegia, rok 1951.

„Amalie, chcę, żebyś wiedziała, jak bardzo cię kocham. Nigdy nie chciałem, żebyśmy się rozstali, i zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby wrócić do ciebie i naszego dziecka. Proszę, czekaj na mnie”.
Londyn, czasy współczesne.
W życiu Charlotte wkrótce wszystko się zmieni. Odkąd w jej ręce trafiło małe pudełko, zawierające pierścionek z diamentem i norweski herb, czuje, że musi wrócić do domu, aby ponownie połączyć się z ukochaną prababcią Amalie i swoją norweską rodziną.
Charlotte przyjmuje wymarzoną pracę szefowej kuchni w najbardziej prestiżowym hotelu w Norwegii. Przez lata poświęcała wszystko dla kariery, a teraz wreszcie czuje, że jej wytrwałość się opłaciła. Ale kiedy po tym wspaniałym miejscu oprowadza ją jego główny projektant, uroczy i utalentowany Harrison, Charlotte czuje, że być może nadszedł wreszcie czas, by przestać skupiać się wyłącznie na karierze, a pomyśleć także z troską o swoim samotnym sercu.
Ale Charlotte nie wie jeszcze, że jej życie wkrótce znów stanie na głowie – kiedy pokaże zawartość szkatułki swojej babci. Ściskając w dłoni pierścionek, który uważała za zaginiony na zawsze, Amalie opowie wnuczce tragiczną historię miłosną i zdradzi bolesny sekret, który ukrywała przez lata. Charlotte odkryje ogromne poświęcenie, na jakie zdecydowała się jej babka, by zapewnić bezpieczeństwo rodzinie. Czy da jej to siłę, której potrzebuje, aby podążać za głosem serca? A może podda się, przestraszy i opuści Norwegię na zawsze? 
 

Czy prawdziwa miłość zdarza się tylko raz? Ta wyśniona, wymarzona, jedyna. Kiedy na naszej drodze pojawia się „druga połówka”, wydaje nam się, że to już na zawsze. Że pasujemy do siebie, że jesteśmy sobie przeznaczeni. A jednak los miewa czasami inne plany, nie zawsze spójne z tym, czego pragną zakochani… I kiedy serce zabije mocniej drugi raz, nie jesteśmy pewni, czy to uczucie można nazwać szumnie „wielką miłością”. Ale czy nie można kochać wiele razy prawdziwie? „Przeprosić pierwszą miłość”, że tę nową uważamy za najważniejszą? 
Uwielbiam serię Sorayi Lane. To historie, które otulają, wzruszają, powodują, że podczas lektury wokół serca czuć ciepło. Pełne miłości opowieści, które traktują o rodzinnych tajemnicach, trudnych wyborach i kobiecej sile, którą można dostrzec nawet w kruchości. 
Tym razem autorka zabiera nas do Oslo. Czaruje pięknem lokalnego krajobrazu, odmalowuje pejzaże na czele z fiordami. To właśnie przyroda staje się scenerią, na której tle rozgrywają się opowieści miłosne. Zupełnie jakby historia chciała zatoczyć koło, jakby to wyjątkowe miejsce stawało się kolejny raz cichym bohaterem, niemym świadkiem rodzącego się uczucia... 
Wspólnym mianownikiem serii są na pewno rodzinne tajemnice. I tutaj też stopniowo poznajemy sekret skrywany przez lata, który wychodzi na światło dzienne, zmieniając życie kobiet, które żyją tu i teraz, a które przyjmują spuściznę po swojej przodkini z całą odpowiedzialnością. Jest w tej więzi coś wyjątkowego. Coś, co sprawia, że niemal czujemy relacje, jakie łączą poszczególne członkinie familii i od niemal pierwszych stron z zaciekawieniem śledzimy ich losy. Tak jak historię kolejnego pudełka, które latami spoczywało w Domu Hope, by w końcu trafić we właściwe ręce. 
W nowej powieści autorka z dużą wrażliwością pisze o stracie. Ma ona wiele twarzy, niesie ze sobą cierpienie, ale jednocześnie uzewnętrznienie bólu staje się czymś oczyszczającym dla osób, które pozostały. To właśnie one borykają się na co dzień z nieobecnością bliskich osób, próbują ułożyć swoje życie od nowa, nawet wówczas, kiedy nie wierzą, że można. Że da się zbudować szczęście jeszcze raz, kiedy ich serce rozpadło się kiedyś na miliony kawałków… Autorka pokazuje jednak, że wielka miłość może przytrafić się nam więcej niż raz. Być może ten kolejny raz będzie zupełnie inny, nieoczekiwany, ale warto chwycić w dłonie szansę na uczucie, które może stać się dla nas całym światem, szansą na odzyskanie radości życia i szczęście.

Podsumowując:

„Córka z Norwegii” to kolejna odsłona serii, którą pokochają wszystkie miłośniczki ciepłych opowieści o miłości i rodzinnych tajemnicach. To historia, która pokazuje, że można kochać więcej niż raz, że życie czasami odbiera nam coś, co było najcenniejsze, ale równocześnie ma dla nas inny plan, który często nieświadomie realizujemy, przybliżając się do szczęścia. To opowieść o pasji, która czasem bywa kością niezgody, ale mimo to warto o nią walczyć, a także o bolesnych sekretach, które skrywane przez lata, czekają na swój czas, by wyjść na światło dzienne. Czuła, poruszająca opowieść o miłości, pięknej Norwegii, trudnych rodzinnych relacjach i drugiej szansie na to, by zacząć od nowa. Idealna pozycja dla romantyczek i fanek historii, które portretują barwne kobiece postaci. Polecam! 
 
Książkę można zamówić tutaj: KLIK
 
 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Albatros]
 







Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana