"Ten, którego kochały" - Paige Toon - patronat medialny

 

(…) książę z bajki może przyjść w innej postaci, niż się spodziewamy.

Opowieść o miłości we wszystkich jej odcieniach – romantycznej, namiętnej i tej najtrudniejszej, o której trzeba zapomnieć.

W niektórych historiach chodzi o to, kto zdobędzie wymarzonego mężczyznę.
Ale w tych najpiękniejszych prawdziwą nagrodą jest więź silniejsza niż narodziny i śmierć.
Złociste włosy, zielone oczy, nieodparty magnetyzm… Identyczne trojaczki. W dzieciństwie nawet matka je myliła. Ale kiedy dorosły, stało się jasne, że nie mogłyby się bardziej różnić.
Phoebe. Stoi przed najtrudniejszym wyborem w życiu: ustatkować się i wyjść za mąż czy wrócić w ukochane Alpy i oddać się swojej pasji?
Eliza. Kocha kogoś, kto już do niej nie należy. Właściwie pewnie nigdy tak naprawdę nie należał. A jej marzenie o byciu sławną muzyczką blednie z każdym dniem.
Rose. Ma dość swojej pracy i straciła chłopaka. Co więcej, życie zmusiło ją, by znowu zamieszkać z matką.
Każda z nich jest inna. Ale wszystkie zakochują się w tym samym mężczyźnie…
Spotkanie z zabójczo przystojnym chłopakiem z sąsiedztwa jest dla sióstr początkiem drogi, która zaprowadzi każdą gdzie indziej. Czy kolejne tragedie w rodzinie jeszcze bardziej pogłębią przepaść między nimi, czy pozwolą im wreszcie odnaleźć bliskość i szczęście? 

 

Siostrzana więź jest czymś wyjątkowym. To relacja, która łączy na zawsze nierozerwalnym węzłem miłości, wsparcia, poczucia, że ktoś bliski jest zawsze obok. Że jest kobieta lub kobiety, na które zawsze możemy liczyć i mamy to ot tak, niejako od losu, nie musimy już szukać. Wydaje się zatem, że nic nie jest w stanie zniszczyć tej więzi, że jest ona ponad wszelkie przeciwności losu. Ale czy zdoła przetrwać, jeśli miłość do tego samego mężczyzny stanie pomiędzy siostrami…? 
Mam wrażenie, że piszę to za każdym razem, kiedy jestem po lekturze książki Paige Toon, ale ona znów to zrobiła! Ponownie zaskoczyła mnie emocjonalnym plot twistem i to do tego stopnia, że cofałam się kilka stron wstecz, by przekonać się, czy na pewno stało się to, co właśnie przeczytałam? Nie wiem, jak jej się to udaje, ale jej książki wzbudzają we mnie taki ogrom emocji, że trudno to okiełznać. Że serwuje mi za każdym razem historię miłosną, która nigdy nie jest „po prostu” powieścią o uczuciu, zawsze jest czymś jeszcze. 
„Ten, którego kochały” to opowieść, która w zasadzie jest zupełnie nieprzewidywalna. I wiem, akurat element zaskoczenia w przypadku romansu może i nie jest kluczowy, ale dla mnie stanowi wartość dodaną. Bo oto poza dawką emocji dostaję także historię uczucia, która nie jest jednoznaczna, bo też niemal do końca nie jesteśmy pewni, czy będzie ten happy end, a tu dodatkowo pojawia się pytanie – dla kogo…? 
Paige Toon ujęła mnie opowieścią o pierwszym zauroczeniu, o rozterkach uczuciowych młodych kobiet, które wciąż jeszcze zagubione, u progu dorosłego życia zapałały uczuciem do tego samego mężczyzny. To taka dumka na trzy serca, które biją w tym samym rytmie, ale tylko jedno z nich może wygrywać tę samą melodię co to czwarte, co ukochana osoba. I to właśnie ta niepewność, ta nieporadność w okiełznaniu uczucia, które przecież w przypadku dwóch z trzech sióstr było niejako zakazane, chwyciła mnie za serce. Tak jak i zwrot akcji, który mi to serce złamał… 
Chociaż wątek trojaczek zakochanych w jednym mężczyźnie jest niejako fundamentem, na którym autorka zbudowała swoją powieść, to tak naprawdę wiele jest wątków, które ukryte między wersami, wciąż zaprzątają naszą uwagę. To bowiem historia o poczuciu winy, zazdrości, niespełnionych nadziejach, decyzjach z serii tych najtrudniejszych, ale także o stracie i próbie poradzenia sobie po odejściu bliskiej osoby. Ta kompilacja różnych tematów sprawia, że ta opowieść zyskuje. Nie jest już wyłącznie powieścią romantyczną, ale historią o kobiecych emocjach, trudnych relacjach siostrzanych, które nawet jeśli najcenniejsze dla każdej z nich, także mogą zostać wystawione na próbę…

Podsumowując:

„Ten, którego kochały” to opowieść o miłości, która czasem bywa trudna. Nie zawsze jest nam bowiem dane doświadczyć wzajemności. Bywa też, że musimy zrezygnować z niej w imię, w naszym odczuciu, wyższego dobra i trochę dla nas samych, byśmy nie cierpieli… Pełna emocji historia, która dotyka wielu niełatwych tematów, która porusza i sprawia, że zaczynamy inaczej patrzeć na niektóre kwestie. To także powieść o poszukiwaniu siebie, która opowiada o wyborach, które determinują naszą przyszłość, ale też o tych, które czasami trzeba podjąć w imię ryzyka. Bo być może to jedyna szansa na szczęście, dlatego czasem warto postawić wszystko na jedną kartę. Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć o pasji, która wybrzmiewa z kart książki, za której sprawą przenosimy się w górskie rejony, które zachwycają pięknem, a jednocześnie wywołują niepokój przed wyzwaniem, jakim jest zdobycie ich szczytów. Nieoczywista, romantyczna powieść, która jest w gronie moich ulubionych książek autorki. 
 
Książkę można zamówić tutaj: KLIK
 
 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Albatros]
 

Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana