"Tak blisko" - Agnieszka Olejnik - patronat medialny
Nigdy nie należy lekceważyć roli przypadków.
Czarne to nie tylko miasteczko. Czarne bywają też myśli, sprawy i tajemnice...
Po
latach na emigracji Cezary wraca do rodzinnego miasta. Nie spodziewa
się, że trafi w samo centrum dramatycznych wydarzeń: w rzeczce
przepływającej przez Czarne odkryto ciało bez dłoni i języka. Mieścina
huczy od plotek i domysłów. Cezary zaprzyjaźnia się z prowadzącym
śledztwo komisarzem Wiktorem Gryką. Wkrótce podejmuje pracę w szkole.
Stina, jedna z uczennic, sprawia poważne problemy wychowawcze. Kiedy na
mokradłach za miastem zostaje znalezione kolejne ciało, sprawa Stiny
staje się zagadką nie tylko pedagogiczną, lecz także kryminalną. Nikt
się nie spodziewa, że rozwiązanie jest tak blisko…
Męska
przyjaźń, psia wierność, nowa miłość, niepokojący klimat małego
miasteczka, a do tego tajemnicze zbrodnie – czy można sobie wyobrazić
bardziej odurzający koktajl?
Wracamy do Czarnego! A wraz z tym miasteczkiem, którego zdają się trzymać kurczowo sprawy kryminalne, wraca także Dante – kto czytał „Tuż obok”, zapewne wie, że ten czworonożny bohater stanowczo kradnie show. Nie inaczej jest w przypadku kontynuacji, która pokazuje, że pies to prawdziwy przyjaciel człowieka i zwierzę, które jest niezwykle mądre.
W powieści poznajemy Cezarego, który wraca „na stare śmieci”, by odzyskać równowagę po stracie, jakiej doświadczył oraz by ułożyć sobie życie, które od dłuższego czasu było w rozsypce. Pech, a może zrządzenie losu sprawiają, że zaczyna wizytę w miasteczku od… trupa. Niewybredna zbrodnia zdaje się zaledwie pierwszą kostką domina, która pociąga za sobą wiele nieoczekiwanych zdarzeń. A te angażują czytelniczą uwagę bez reszty i sprawiają, iż wciela się on niejako w rolę naszego bohatera, by jako samozwańczy detektyw amator spróbować połączyć elementy zawiłego śledztwa. Jego finał na pewno was zaskoczy!
Agnieszka Olejnik ponownie świetnie splata kryminał z powieścią obyczajową, sprawiając, że mroczny gatunek zyskuje na trójwymiarowości zdarzeń. To już nie tylko sprawa zbrodni staje się główną osią fabuły, ale także życie prywatne postaci, które wywołuje niemniej emocji niż chęć odkrycia prawdy. A ta jest niczym kalejdoskop zdarzeń, które nakładają się na siebie, początkowo zaburzając jasność obrazu, by z każdą przewracaną stroną wreszcie obnażyć brudne sekrety i przeszłość, która nie zapomina…
Autorka nie skupia się zatem wyłącznie na zagadce kryminalnej, ale w swojej książce porusza także trudne wątki, takie jak przemoc domowa, zastraszanie, potrzeba bliskości drugiego człowieka, strach, poczucie winy. Agnieszka Olejnik dotyka także tematu nastolatków, które często pod postawą buntownika ukrywają prawdziwe oblicze. To właśnie ona jest pancerzem ochronnym i próbą poradzenia sobie z traumą, z jaką nikt nie powinien musieć się mierzyć… Na uwagę z pewnością zasługuje kreacja nauczyciela, który dostrzega problem, chce pomóc i zrozumieć, z czego wynikają zaburzenia młodej osoby. W tej powieści główną rolę zdaje się zatem grać nie tyle sprawa kryminalna, ile psychologia postaci, które autorka wykreowała z dużą wrażliwością i wnikliwością.
Podsumowując:
W nowej powieści Agnieszka Olejnik opowiada o niełatwej miłości, męskiej przyjaźni, nowych początkach, trudnych wyborach, zawiłych relacjach i demonach z przeszłości, które prędzej czy później mogą „przyjść”, by upomnieć się o swoje… Autorka umiejętnie buduje klimat małomiasteczkowej społeczności, miejsca, w którym rządzą niedopowiedzenia, domysły, plotki, ale także kreuje mroczną atmosferę osnutą wokół zagadki opartej na zbrodni. To bardzo udany mariaż kryminału i obyczajówki, gdzie ten drugi gatunek zdaje się wysuwać na pierwszy plan, dając nam opowieść nie tylko mroczną, ale także gorzką w swym wydźwięku. Która obnaża prawdę, iż często największe tragedie dzieją się w czterech ścianach i nawet jeśli rozgrywają się one w hermetycznej społeczności, gdzie, teoretycznie, każdy każdego zna, to jednak może się okazać, że jednak nikt nie wie wszystkiego… Trzymająca w napięciu opowieść z bogatym tłem psychologicznym, która uświadamia, że choć druga szansa nie zawsze jest łatwo dostępna, to zawsze warto spróbować zacząć od nowa, nawet pomimo… „niefortunnego” początku. Polecam!

Komentarze
Prześlij komentarz