grudnia 04, 2018

"Dwanaście życzeń" - Karolina Głogowska, Katarzyna Troszczyńska

(...) dawno już zdała sobie sprawę z tego, że ci, którzy na starość ciężko nie chorują, robią chorobę ze starości".

Ta książka trafiła do mnie dosyć wcześnie, jak na książki świąteczne. Zachęcający opis i stricte bożonarodzeniowa okładka zapowiadały ciekawą historię. Czy tak był naprawdę? 

Dagna pracuje w telewizji. Wydawać by się mogło, że ma wymarzone życie. A jednak czuje się bardzo samotna. Niespodziewanie musi wrócić w rodzinne strony, aby przeprowadzić wywiad... ze swoimi rodzicami. Jej siostra Bogusia jest matką czwórki dzieci i czuje się odrobinę... zmęczona swoim życiem. Polę poznajemy kiedy siedzi w swoim pokoju w sukni ślubnej i topi smutki w alkoholu. Tymczasem jej przyrodnia siostra Basia nadal nie potrafi wybaczyć swojemu ojcu, że w przeszłości porzucił ją i jej matkę, aby za łożyć nową rodzinę. Jest także Róża, która w jesieni życia odnajduje miłość. Czy święta sprawią, że życie kobiet się odmieni?
Kiedy zaczęłam czytać "Dwanaście życzeń" pomyślałam sobie: to jest dobre! Lekkie pióro autorek oraz dowcip, który towarzyszył opowieści o losach pierwszej bohaterki sprawiły, że byłam pozytywnie nastawiona do lektury. Potem mój entuzjazm nieco osłabł. Nie mogę powiedzieć, że książka nagle z dobrze zapowiadającej się historii, stała się tą, której nie chce się czytać, ale po prostu nie tego się spodziewałam. Liczyłam na komedię świąteczną, a otrzymałam dobry kawałek obyczajówki. I chociaż ta pozycja wydawnicza miała być książką o tematyce bożonarodzeniowej, to w moim odczuciu jest bardziej opowieścią o relacjach międzyludzkich i troskach współczesnych kobiet. Co oczywiście nie traktuję jako czegoś złego, zwłaszcza jeśli jest to podane w tak "smaczny" sposób w jaki zrobił to duet Głogowska i Troszczyńska.
Akcja książki toczy się w okresie świątecznym, a mimo to nie do końca czułam charakterystyczną dla niego atmosferę. Owszem, znalazły się w niej wszelkie blaski i cienie związane z przygotowaniami do wigilii, niemniej jednak uważam, że autorki skupiły się bardziej na wykreowaniu bohaterów i na ich wiarygodności, niż na klimacie, który sugerowała okładka z choinką w roli głównej. I bardzo dobrze! To właśnie świetnie przedstawione postacie kobiece, są moim zdaniem, głównym atutem tej książki. Nie są to jedynie fikcyjne osoby, ale pełnokrwiste bohaterki, w których każda z nas może odnaleźć pierwiastek samej siebie. 
Podsumowując:

"Dwanaście życzeń" to książka o kobiecych problemach i ich dylematach. O codziennym zabieganiu, o zapominaniu o swoich potrzebach, o niespełnionych miłościach i trudzie wybaczenia zawiedzionego zaufania. I chociaż w moim odczuciu jest to książka, którą można przeczytać o dowolniej porze roku, to być może autorki nie bez przyczyny umiejscowiły losy swoich bohaterek właśnie w trakcie świąt? Czyż nie jest to czas cudów i spełnionych marzeń? Czy to właśnie ten okres nie jest idealny na podsumowanie dotychczasowego życia i rozpoczęcie nadchodzącego nowego roku  z "czystą kartą"? Na te i inne pytania, które być może pojawią się podczas lektury tej książki, musicie odpowiedzieć sobie sami.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu W.A.B.
https://www.facebook.com/wydawnictwo.wab/

2 komentarze:

"Tylko dla dorosłych" - Nina Majewska - Brown

Z roku na rok stawała się coraz mniej wyczulona na piękno, radość życia i własne posuwające się w latach ciało. Jeśli ten proces będzie ...

Copyright © 2016 NIEnaczytana , Blogger