sierpnia 05, 2018

"Marzenia z terminem ważności" - Agnieszka Dydycz

- Dziecko, nie przejmuj się innymi - poradziła jej babcia, gdy było najciężej. - Z nimi jesteś tylko przez chwilę, a ze sobą -  przez całe życie! Dlatego to ty musisz zostać swoim najlepszym przyjacielem".
Zawsze wydawało mi się, że marzenia nie mają terminu ważności. Że po prostu są, czekają na realizację, a kiedy się ziszczą, przechodzą w niepamięć. Jednak książka Agnieszki Dydycz pokazała mi, że niekoniecznie miałam rację... 

Każda rodzina ma sekrety. I takie właśnie tajemnicze spotkanie postanawiają zorganizować dla swoich bliskich Tosia i Andrzej. Nikt nie wie, czego może się spodziewać po tej uroczystości. Jakie jest zdziwienie, zwłaszcza ich dorosłych już dzieci, kiedy okazuje się, że rodzice postanowili się pobrać! To wydarzenie daje początek kolejnym zmianom, jakie tym razem zachodzą w życiu sióstr: Anny i Alicji, które postanawiają... zamienić się miejscami zamieszkania. Rodziny obu kobiet przeprowadzają się z miasta na wieś i odwrotnie. Czy ta zamiana ról wyjdzie im na dobre i jakie jeszcze tajemnice skrywa ta nietuzinkowa rodzina?


Mawia się, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Zdarzają się przypadki, kiedy to powiedzenie jest bardzo na miejscu. Jednak w przypadku rodziny opisanej przez Agnieszkę Dydycz, niekoniecznie. Autorka stworzyła historię o ludziach takich jak my, którzy mają swoje problemy i rozterki, ale zawsze starają się trzymać razem, bo w końcu rodzina jest najważniejsza. W opowieści moją ulubioną bohaterką została seniorka rodu - Apolonia, która skradła moje serce od samego początku. Osiemdziesięciopięcioletnią kobietę zdradza tylko metryka, bowiem energii ma więcej niż niejeden młody. Nie lubi, aby zwracano się do niej 'per babciu' i za nic ma konwenanse. Jak mawia jej prawnuczka Hania - jest zawsze cool. 

Cała książka jest podzielona na krótkie rozdziały, które stanowią przedstawienie fabuły oczami poszczególnych bohaterów. Tu każdy jest ważny i każdy ma swój wkład w budowanie historii rodzinnej. Dzięki temu czyta się ją bardzo szybko i nie sposób się nudzić. Nawet w momentach kiedy wydawało mi się, że już wiem, w jakim kierunku potoczy się akcja, autorka wyciągała kolejnego 'asa z rękawa' i zaskakiwała mnie czymś nowym. Podobało mi się, że w książce nie brakuje humoru, zwłaszcza w dialogach z udziałem Apolonii oraz jej wnuka Aleksa. Nie chcę wam zdradzać szczegółów perypetii tej rodziny, ale wierzcie mi - zawirowań nie zabraknie. 


Podsumowując:

Książka Agnieszki Dydycz to opowieść o pogoni za marzeniami, tymi na pozór odległymi, ale i tymi małymi, które sprawiają, że nasze życie nabiera sensu. To refleksyjna książka, która uświadamia nam, że należy cieszyć się życiem tu i teraz, "a przede wszystkim całym sobą". To także historia, która pokazuje, że na rodzinę zawsze można liczyć, nawet w najbardziej krytycznych momentach. Cytując fragment piosenki Kabaretu Starszych Panów:

"Rodzina, rodzina, rodzina, ach rodzina.
Rodzina nie cieszy, nie cieszy, gdy jest,
Lecz kiedy jej nima
Samotnyś jak pies."


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu MUZA SA.

https://www.facebook.com/AgnieszkaDydyczAutor/
https://www.facebook.com/wydawnictwo.muza.sa/


 

4 komentarze:

  1. Mam w planach lekturę tej książki w trochę dalszej przyszłości. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam, byłam zachwycona :) polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że mamy podobne zdanie na jej temat :D

      Usuń

"Smartfonowe dzieciaki" - Julianna Miner - patronat medialny NIEnaczytana [PREMIEROWO]

Masa dorosłych, wliczając w to rodziców, nadużywa mediów społecznościowych i samych telefonów. Tak jak palenie u rodziców jest wskazówką...

Copyright © 2016 NIEnaczytana , Blogger