sierpnia 02, 2018

"Strażniczka miodu i pszczół" - Cristina Caboni


W pewnym momencie należy dokonać wyboru, co zawsze jet związane z jakimiś wyrzeczeniami, bo albo się idzie w jedną stronę, albo w drugą. Nie można być jednocześnie w dwóch miejscach".

"Strażniczka miodu i pszczół" zaintrygowała mnie samym tytułem. Nie spodziewałam się, że dzięki Cristinie Caboni przeniosę się w świat pełen zapachów i aromatów, gdzie króluje natura i jej piękno w najczystszej postaci... 

Angelika Senes zawodowo zajmuje się pszczołami. Doradza hodowcom w sprawach owadów, oddając zajęciu całe swoje serce. Na co dzień kobieta czuje się jednak bardzo samotna. Nie potrafi jasno stwierdzić, czy jest szczęśliwa. Wiadomość dotycząca śmierci opiekunki z lat dzieciństwa - Margherity i niespodziewany spadek sprawiają, że Angelika wraca w rodzinne strony, aby rozprawić się z przeszłością... 
 
Sięgając po tę książkę, nie wiedziałam czego się mogę spodziewać. Jednak słyszałam wiele pozytywnych opinii, więc miałam wobec niej duże oczekiwania. I wiecie co? Nie zawiodłam się. 

Ta książka przenosi czytelnika w inny świat. I nie chodzi o to, że jest z gatunku fantasy, ale o klimat jaki stworzyła Cristina Caboni w swojej powieści. Niemal czujemy powiew wiatru i zapachy domu Margherity, aromat miodu, cytryn i ziół. Słyszymy pracujące w pocie czoła pszczoły i piękny, kuszący śpiew ich strażniczki. Każdy rozdział opatrzony jest recepturą innego miodu, co sprawia, że jeszcze bardziej wchodzimy do wykreowanego przez autorkę świata tych niezwykłych stworzeń.

"Strażniczka miodu i pszczół" to klimatyczna i magiczna opowieść o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi. O bolesnych powrotach do przeszłości, która czasami skrywa w sobie tajemnice, potrafiące zburzyć teraźniejszy spokój. To także historia o miłości. Ale nie tylko tej międzyludzkiej. Autorka ukazała ogromną moc miłości do natury oraz...tradycji, która potrafi odwzajemnić się tym samym, ze zdwojoną siłą. 
Podsumowując:

Jeżeli szukacie historii, która was ukołysze, to koniecznie sięgnijcie po "Strażniczkę miodu i pszczół". Otuli was niczym lekki wiatr i przeniesie do urokliwego Abbadulche. Wierzę, że pokochacie piękne krajobrazy Sardynii, a jej lektura pozwoli wam oderwać się od codzienności. Idealnym podsumowaniem wydaje się tutaj, użycie słów nawiązujących do starego powiedzenia - ta opowieść jest niczym "miód na serce". Serdecznie polecam!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu MUZA SA.


https://www.facebook.com/wydawnictwo.muza.sa/

 

4 komentarze:

  1. Mam ochotę poznać tę historię. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja ją juz czytałam i polecam

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie do tej książki przyciągnęła okładka, ale okazało się, że treść jest równie cudowna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem zaintrygowana i chętnie przeczytam :-)

    OdpowiedzUsuń

"Smartfonowe dzieciaki" - Julianna Miner - patronat medialny NIEnaczytana [PREMIEROWO]

Masa dorosłych, wliczając w to rodziców, nadużywa mediów społecznościowych i samych telefonów. Tak jak palenie u rodziców jest wskazówką...

Copyright © 2016 NIEnaczytana , Blogger