"Trzy życia Cate Kay" - Kate Fagan - patronat medialny

 

Dowcip życia polega na tym, […] że wystarczy zadbać o to, co masz na wyciągnięcie ręki.

Przyjaciółka. Kochanka. Oszustka.

Życie nr 1
Cate Kay jest najsłynniejszą pisarką na świecie. Ale to tylko nazwisko. Mimo bestsellerowych powieści i adaptacji filmowej pisarka pozostaje anonimowa. Dlaczego się ukrywa?
Życie nr 2
Anne Marie Callahan znają tylko ludzie, których zostawiła wiele lat temu, uciekając z domu… Nikt nie połączyłby tej dziewczyny ze słynną powieściopisarką.
Życie nr 3
Cass Ford to kelnerka – każdego dnia podaje ci kubek z kawą. I tak przedstawiła się dziewczynie, którą ostatecznie nazwie miłością swojego życia.
Trzy nazwiska, trzy życia, jedna kobieta. W końcu Cate Kay decyduje się wyznać, kim naprawdę jest. Czy po ujawnieniu swojej tożsamości uwielbiana powieściopisarka straci w oczach czytelników? Może są zdrady, których się nigdy nie wybacza?
Trzy życia Cate Kay to opowieść o cenie ambicji, o tęsknocie za pierwszą (a także drugą i trzecią) miłością i o tym, że nigdy nie jest za późno, aby wrócić do domu. 

Są takie powieści, które wywołują ambiwalentne uczucia. Poczucie chaosu, zagubienia, emocjonalnej huśtawki, która raz rozbujana, wzlatuje i opada, dostarczając kolejnej porcji nowych przeżyć, aż trudno złapać oddech. Nietuzinkowe, nieoczywiste, zaskakujące w swej prostocie, a jednak z jakiegoś określonego, indywidualnego powodu, dla nas ważne. Zapadające w serce i pamięć. Taką powieścią jest niewątpliwie „Trzy życia Cate Kay”. To burza emocji, opowieść, która najpierw rozwiewa wszystko, co znane, by później przynieść ukojenie - ciche, poruszające, jak delikatny szum fal. To opowieść, którą się czuje każdą komórką ciała. I która nie pozwala o sobie zapomnieć.
Zupełnie się nie spodziewałam, że ta historia tak bardzo mnie zawłaszczy, bo początek wydawał się zupełnie niepozorny… Ale kiedy dałam się jej ponieść, to już nie byłam w stanie oderwać się do ostatniej strony. Próbowałam ułożyć w jedną całość sens wybrzmiewający z tego literackiego „wielogłosu”, by odnaleźć go gdzieś pomiędzy stronicami…
Czasami miałam wrażenie, że to nie tyle powieść drogi, ale bardziej ucieczki. Bo główna bohaterka ucieka. Od przeszłości, wyrzutów sumienia, strachu, przed samą sobą, miłością…? Ta ucieczka sprawia, że trafia ona prosto w macki samotności, co rodzi swego rodzaju paradoks, biorąc pod uwagę, że żyje w świecie, w którym je twórczość, choć eksplorowaną anonimowo, podziwiają rzesze ludzi. Jej życie w pewnym momencie, od tego przełomowego wydarzenia, które uruchomiło lawinę zdarzeń, zaczyna przypominać trochę jej ukochaną grę w teatrze. Zakładane kolejno maski, przybieranie nowych wcieleń, aż zatraci się w tym, co jest prawdą, a co kreacją… To zdaje się idealną metaforą życia. Bo czy wszak my nie robimy podobnie? Czy nie przybieramy różnych twarzy, które pokazujemy światu, by ochronić siebie przed zranieniem?
Narracja wielogłosowa – coś, co na początku wprowadza chaos, by wraz z każdą przewracaną stroną, dać szeroką perspektywę i odmalowany z wrażliwością i delikatnością obraz kobiecej duszy. Tej zranionej, przerażonej, która ściga się wciąż z przeszłością i podążającymi za nią krok w krok wyrzutami sumienia. Kobiety, która kochała i która zadawała ból nieodwzajemnienia. Kobiety zagubionej, która niosąc na barkach balast trudnych doświadczeń, próbuje odnaleźć siebie.
Podsumowując:

Ta powieść to prawdziwy kalejdoskop emocji — nieuporządkowany, surowy, czasem bolesny, ale przez to tak autentyczny. To nie jest zwykła opowieść, lecz intymny pamiętnik utkany z porozrywanych kartek, zapisanych przez tak wiele osób. Z tych fragmentów, z pozornie niepasujących do siebie kawałków, wyłania się pełny obraz — poruszający, niejednoznaczny, prawdziwy. Ta książka jest niczym literackie puzzle, których układanie wciągają bez reszty. Każda cząstka tej historii odkrywana jest z emocjonalnym napięciem, jakbyśmy próbowali ułożyć nie odłamki fikcyjnej opowieści, lecz ludzkiego życia... To opowieść o zdradzie, strachu, wyrzutach sumienia, zagubieniu, ucieczce, ale najważniejsze – o miłości. A ta u Fagan nie jest krzykliwa, nie epatuje wielkimi gestami. Jest cicha, delikatna, wręcz ulotna, a jednocześnie boleśnie prawdziwa i głęboka. „Trzy życia Cate Kay” nie daje łatwych odpowiedzi. Nie karmi nas złudzeniami, ale zostawia ślad. Trwały, subtelny, niemal niewidoczny, jak blizna po czymś ważnym, co już minęło, ale nadal w nas rezonuje. Polecam!

Książkę można zamówić tutaj: KLIK


[post sponsorowany przez Wydawnictwo Książnica]



Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana