"Anioł z Wiednia" - Kate Hewitt





- Człowiek albo jest wart życia, albo nie. Nie można stworzyć listy warunków i odhaczać ich jeden po drugim, bo kto ma prawo decydować o takich sprawach? 

Podczas gdy bomby spadają na Europę, pielęgniarka Hannah Stern próbuje po prostu przetrwać. 

Podejmując pracę w renomowanym szpitalu psychiatrycznym wierzy, że to pozwoli jej uciec od niebezpieczeństwa. Pracę załatwił jej przyrodni brat, stawiając jednak warunek, że zabierze tam również jego syna. Twierdzi, że w tym miejscu Willi będzie bezpieczny. Hannah szybko nawiązuje bliską więź z tym delikatnym chłopcem, którym zobowiązała się zaopiekować. Z początku szpital wydaje się bezpieczną przystanią, ale jest on jednak źródłem wielu tajemnic, które okazują się mroczniejsze, niż Hannah przypuszczała. Kiedy życie Williego zostaje zagrożone, Hannah musi pokonać własne lęki i podjąć działanie. Odkrywa, że jedna z pielęgniarek próbuje pomagać pacjentom w ucieczce i postanawia wesprzeć ją w tych działaniach. By uratować choćby jedno życie z rąk nazistów, musi jednak zaryzykować własne...


Dziecko. Niewinna istota, która powinna być otoczona troską i ciepłem. Tak kruche i bezbronne, całkowicie zależne od dorosłych, którzy mają obowiązek stać na straży jego bezpieczeństwa. To właśnie oni powinni być tarczą chroniącą przed bólem, lękiem i tym, co najmroczniejsze. A jednak czasem ta ochrona zawodzi, pozostawiając w małym sercu ślady, których nie sposób wymazać. Okrucieństwo, nawet jeśli trwa chwilę, potrafi zapisać się w pamięci na całe życie. I wtedy dzieciństwo, które powinno być światłem, na zawsze nosi w sobie cień… 
To była niezwykle poruszająca lektura… Wciąż na myśl o niej mam łzy w oczach. Zupełnie, jakbym towarzyszyła głównej bohaterce, która zderza się z największym okrucieństwem świata, bo wymierzonym przeciwko dzieciom. Autorka zabiera nas bowiem do 1940 roku, do miejsca, które miało być ostoją, tymczasem okazało się, że w jego murach kryje się wiele mrocznych tajemnic. Bo to właśnie tam pod maską pozorów do głosu dochodzi systemowe okrucieństwo, które nie oszczędza nikogo, nawet istot najbardziej bezbronnych… 
Hewitt buduje napięcie stopniowo. Niby domyślamy się, co takiego skrywa szpital, jakie procedery są w nim praktykowane, a jednak po cichu kiełkuje w nas nadzieja, że to nie do końca prawda. Jednak zderzenie z rzeczywistością jest niezwykle bolesne, a wiara pozostaje naiwnym wspomnieniem, kiedy zaczynamy dowiadywać się o brutalności wymierzonej przeciwko podopiecznym placówki. Ten fakt uderza w nas z całą mocą, a kolejno odkrywane elementy przynoszą zatrważającą świadomość, że chłód instytucji to zaledwie wierzchołek góry lodowej, w której sercu kryje się… śmierć. 
Na uwagę z całą pewnością zasługuje główna bohaterka, która mierzy się z odkrytą prawdą. Która początkowo próbuje odwrócić oczy, uwierzyć w roztoczoną przed nią wizję przyjaznej przystani, w której dzieci dotknięte niepełnosprawnością, mogą żyć w miarę normalnie. Bardzo szybko jednak postanawia stawić czoła złu, które rozprzestrzenia się szybko, zabierając kolejne istnienia. Jej postawa jest godna podziwu, bowiem z determinacją i odwagą walczy z ukrycia, nawet wtedy, kiedy wydaje się, że sytuacja jest beznadziejna, wszak nie uratuje wszystkich dzieci. Czy mimo to kobieta się nie podda? 

Podsumowując:

„Anioł z Wiednia” to powieść, która odsłania okrutne oblicze systemu, w którym człowiek przestawał mieć jakiekolwiek znaczenie, jeśli tylko nie mieścił się w ramach narzuconego ideału. To historia bolesna, poruszająca i pełna napięcia, pokazująca, jak łatwo odebrać komuś godność i jak trudno ją ocalić. A mimo to istnieli ludzie, którzy mimo wszechobecnego strachu decydowali się sprzeciwić złu, ryzykując własne życie. Każdy ich wybór był cichym, niezwykle odważnym aktem buntu wobec świata, który wolał odwracać wzrok… Świadomość, że powieść nawiązuje do prawdziwych wydarzeń z czasów II wojny światowej, sprawia, że opowieść snuta przez autorkę wybrzmiewa z dużo większą mocą i zostaje w pamięci na długo. Polecam!
 
Książkę można zamówić tutaj: KLIK
 
 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Filia]
 

Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana