"Warmiński ogród wspomnień" - Małgorzata Mikos
(...) pewne sprawy muszą powrócić, żeby człowiek zrozumiał, gdzie tak naprawdę jest jego miejsce (...).
Czasem trzeba wyruszyć w daleką podróż, by odkryć, że najpiękniejsze jest to, co mieliśmy zawsze na wyciągnięcie ręki...
Wiele
lat temu Lena postanowiła opuścić rodzinne strony i poszukać szczęścia w
Warszawie. Teraz, jako trzydziestoparoletnia kobieta po życiowym
kryzysie, wraca do Zaciszan, by uporządkować dom po babce. Tam odnajduje
spokój, którego tak bardzo potrzebowała – w sielskich krajobrazach,
zapachu ziół i bliskości natury. Jest też i on, Jan, jej dawna miłość.
To dzięki niemu odżywają wspomnienia czasów, kiedy dni toczyły się
leniwym rytmem, a radość miała smak zerwanych w sadzie wiśni. Czy stojąc
na życiowym rozdrożu, Lena zrozumie, że w prostej codzienności kryje
się prawdziwa magia? Jaką drogę wskażą jej tajemnice sprzed lat, ukryte w
starych listach?
To opowieść o pojednaniu z przeszłością i o
tym, że czasem trzeba stracić wszystko, by odnaleźć prawdziwe szczęście.
W warmińskim ogrodzie na skraju wsi usłyszycie nie tylko melodię
kołysanych letnim wiatrem kwiatów, ale również echa najpiękniejszych
wspomnień, dzięki którym w naszych sercach może zagościć miłość…
Autorka zabiera nas na Warmię, gdzie w pięknych okolicznościach przyrody, w czterech ścianach starego domu, towarzyszymy bohaterce, która próbuje odnaleźć siebie na nowo, która pragnie rozliczyć się z przeszłością, kiedy ta gwałtownie zalewa ją uczuciami i tajemnicami, o których nie miała pojęcia… Małgorzata Mikos stworzyła wyjątkowy zakątek, który otulony jest aromatem ziół i owoców z sadu. Który jest niezwykle klimatyczny, na myśl przywodzi wspomnienie o domu, który wywołuje uśmiech nostalgii i tęsknoty za naturą, za jej bliskością i cichą obecnością w naszym życiu, co nie zawsze dostrzegamy, nie zawsze doceniamy... Ta wyjątkowa kreacja sprawia, że czujemy się w Zaciszanach jak u siebie i wspólnie z Leną stopniowo uświadamiamy sobie, że to, co wydaje się nam czasem odległe, jest na wyciągnięcie ręki.
Podsumowując:
Ta powieść otula. Nie tylko aromatem ziół, ale także snutą przez autorkę niespieszną historią, która z delikatnością „głaszcze nas po policzku”. To opowieść, która nie wybrzmiewa mnogością fabularnych fajerwerków, a jednak chcemy w nią wsiąkać, a ona bierze nas w swe ramiona, byśmy poczuli się swojsko i na miejscu. Autorka niemal szepcze, kreśląc opowieść o przeszłości, która skrywa wiele tajemnic i niezaleczonego żalu, ale także o miłości, która w myśl przysłowia zdaje się, nie zardzewiała. Czuła, ciepła, poruszająca powieść, która jest niczym cicha przystań w codziennym zabieganiu. To właśnie tu chcemy „przycupnąć”, pragniemy rozkoszować się bliskością natury i jej zwyczajnym-niezwyczajnym pięknem. Zapachem lipy, smakiem ziołowej herbaty, grzybków w zalewie oraz domowej konfitury. To właśnie tu odpoczywamy, śledząc jednocześnie wewnętrzną walkę bohaterki, która by ruszyć naprzód i dostrzec, że to, czego pragnie, jest tuż obok, musi wybaczyć sobie i „rozmówić się” z przeszłością. Polecam!

Komentarze
Prześlij komentarz