"Od Murania mgła" - Agnieszka Szymaszek
(...) byłyśmy takie wolne i szczęśliwe, jak te orły nad Muraniem. I chwilę potem orły zostały schwytane, uwięzione w ciasnej klatce.
W największej rozpaczy zawsze jest coś, co może cię ocalić…
Podhale, Tatry, lato 1938 roku. Władka – młoda góralka, taterniczka i pracowniczka schroniska nad Morskim Okiem – poznaje Pawła, studenta z Krakowa. Łączy ich pasja do gór i rodząca się miłość…
Rok później wybuch wojny brutalnie przerywa ich szczęście. Zakopane zamienia się w miasto strachu, Tatry zostają zamknięte, a Władka i Paweł włączają się w działalność konspiracyjną. Gdy Paweł ginie, a nad Władką zaczyna zaciskać się krąg podejrzeń, kobieta musi uciekać z nowo narodzonym dzieckiem i nauczyć się życia w świecie, w którym każdy wybór może kosztować życie.
„Od Murania mgła” to wielowątkowa, inspirowana faktami powieść o kobietach rzuconych w sam środek historii – o ich sile, solidarności, miłości i cenie, jaką płaci się za wierność sobie. To opowieść o wojnie widzianej z perspektywy Tatr, o granicach między dobrem a złem oraz o uczuciu, które potrafi przetrwać nawet wtedy, gdy wszystko inne ginie.
.png)
Piszę to zapłakana… Nie spodziewałam się, że ta niepozorna objętościowo powieść przyniesie ze sobą tak wielki ładunek emocjonalny. Że z krótkich, jakby pamiętnikowych rozdziałów, chwil wydzieranych trudnej rzeczywistości, wyczytam tak wiele. Ból, rozczarowanie, strach, a jednocześnie odwagę, która mimo chłodu tli się w sercach mieszkańców, którzy nade wszystko chcieli przetrwać. Którzy pragnęli, by skrzynka, w której zamknięto wspomnienia z bezpiecznej przeszłości, została otwarta. By wróciła zwyczajna codzienność, życie w cieniu tatrzańskich szczytów. Bo to właśnie góry – surowe, zachwycające swym pięknem, niebezpieczne i często niedostępne, są tutaj nie tylko tłem, ale i bohaterem, który doświadcza wojennego piekła razem z ludźmi. To one stają się przestrzenią, w której bohaterowie próbują odnaleźć sens, schronienie, pokrzepienie, ale i nadzieję…
Autorka buduje w swojej powieści napięcie stopniowo. Czytelnik czuje, że zaraz wydarzy się to, co nieuniknione, ale na razie może żyć. Jak Władka, młoda dziewczyna, która doświadcza miłości i z nadzieją spogląda w przyszłość. Nowy dom, jej miejsce na ziemi, radość, przyjaźń i ukochany mężczyzna przy boku. To wszystko zostaje jej odebrane, kiedy nadchodzi jesień 1939 roku. Od tej chwili nic już nie będzie takie samo… I to właśnie te emocje, kumulowane z każdą przewracaną stroną, uderzają w nas z całą mocą. To one chwytają za gardło, wywołują strach o losy postaci, które od początku skradły nam serce. A jednak… Musimy oswoić się z myślą, że nie można oczekiwać sielanki, bowiem autorka nie stroni od mrocznej strony wojennej rzeczywistości, która była walką o przetrwanie. W tę właśnie codzienność wplata misję, jaką była praca kurierów w Tatrach, którzy ryzykowali swoje życie, by w cieniu górskich szczytów, otulonych białym puchem, walczyć o wolną ojczyznę.
Agnieszka Szymaszek oddaje głos przede wszystkim kobietom. Przestraszonym, zagubionym, zmęczonym, ale wciąż pełnym odwagi i determinacji. Walczącym o każdy dzień, o zachowanie choć odrobiny normalności w nieludzkich czasach, o wydarcie dla siebie tych nielicznych chwil radości i wiary, że to wszystko, co złe kiedyś się skończy…
Podsumowując:
Ta powieść jest niczym lawina, która zaczyna się niepozornie od jednego kamyka, by pociągnąć za sobą pozostałe. Emocje zalewają nas strumieniami, a my dajemy się ponieść, angażując się w fabułę bez reszty. To historia, która zbudowana jest na zasadzie kontrastu, gdzie bezpieczna rzeczywistość ściera się z wojenną pożogą, gdzie piękno Tatrzańskiego krajobrazu z nieprzewidywalnością górskich przełęczy. To nie jest opowieść o wielkich bitwach, to opowieść o ludziach walczących w ciszy. O ich uczuciach, wyborach i stracie, próbie przetrwania i pogodzenia się z tym, co zsyła na nich los. A także o nadziei, która każe trwać pomimo wszystko... Polecam!

Komentarze
Prześlij komentarz