"Uczucia pod obserwacją" - Agata Przybyłek
Życie chyba po prostu jest takie pogmatwane. Człowiek ma wrażenie, że rozwiązał już wszystkie supełki, a tu zaraz znajduje następny i znów się musi natrudzić.
Jedno spojrzenie wstecz. Decyzje, które zaważą na przyszłości.
W szpitalu wreszcie wszystko zaczyna się układać. Dzięki pracy całego zespołu wraca porządek, a Julita może znowu robić to, co kocha najbardziej – operować. Po miesiącach chaosu jej życie zawodowe znów ma sens.
Ale spokój nie trwa długo. Przeszłość puka do drzwi szpitala. I to dosłownie.
Dlaczego Paweł, były partner lekarki, pojawił się na oddziale? Czy chodzi tylko o pracę?
Julita czuje, jak jej misternie odbudowane życie zaczyna się chwiać. Jej ukochany wyjechał, a ona została w miejscu, które kocha najbardziej – z mężczyzną, którego miała nadzieję już nigdy nie spotkać.
Czy lekarkę znowu czekają zmiany? Czy znajdzie wsparcie?
Przekonaj się, jak potoczą się dalsze losy Julity kobiety, która kolejny raz staje przed decyzjami mogącymi odmienić jej życie.
Ale spokój nie trwa długo. Przeszłość puka do drzwi szpitala. I to dosłownie.
Dlaczego Paweł, były partner lekarki, pojawił się na oddziale? Czy chodzi tylko o pracę?
Julita czuje, jak jej misternie odbudowane życie zaczyna się chwiać. Jej ukochany wyjechał, a ona została w miejscu, które kocha najbardziej – z mężczyzną, którego miała nadzieję już nigdy nie spotkać.
Czy lekarkę znowu czekają zmiany? Czy znajdzie wsparcie?
Przekonaj się, jak potoczą się dalsze losy Julity kobiety, która kolejny raz staje przed decyzjami mogącymi odmienić jej życie.
.png)
Życie lubi nam czasami zrobić psikusa. Kiedy wydaje się, że ułożyliśmy je sobie na nowo po bolesnych doświadczeniach z przeszłości, ono postanawia wystawić nas na kolejną próbę. I trudno stwierdzić, czy jest miłośnikiem gry w kotka i myszkę, chce, byśmy z tego wynieśli dla siebie jakąś naukę, albo po prostu – wierzy, że kolejna przeszkoda „nas nie zabije”, ale wzmocni, byśmy byli bardziej odporni w przyszłości.
W nowej powieści Agaty Przybyłek wracamy do szpitala w Tarcicy, by śledzić dalsze losy Julity. Kiedy zawodowe sprawy w końcu udało się uporządkować, a serce lekarki zabiło mocniej do pewnego ortopedy, wydawało się, że bohaterka wyszła na przysłowiową prostą. Nie straszna jej zatem kilkumiesięczna rozłąka z ukochanym, który wybiera się na zagraniczny kurs, prawda? Cóż, kiedy życie postanowiło zaserwować jej niespodziankę, niekoniecznie miłą…
W otoczeniu szpitalnych murów, które stają się świadkiem nie tylko kolejnych medycznych przypadków, ale także prywatnych rozgrywek, Agata Przybyłek kreśli opowieść, która pokazuje, że nigdy nie należy się poddawać. Jeśli w coś bardzo wierzymy, powinniśmy podążać obraną drogą. Także wtedy, a może przede wszystkim wówczas, kiedy los rzuca nam kłody pod nogi. Bo to prawdziwy akt odwagi wziąć byka za rogi i pokazać mu, że to my jesteśmy kreatorami naszej codzienności, a co za tym idzie – przyszłości, której nikt i nic nam nie odbierze. Jeśli tylko będziemy na tyle silni i zdeterminowani, by sięgać po marzenia, tak właśnie się stanie.
I chociaż to brzmi dosyć prosto, autorka pokazuje, że droga do szczęścia bywa długa i kręta, że często potykamy się czy mamy chwile zwątpienia. I to jest jak najbardziej naturalne, że mnogość przeciwieństw losu nas przytłacza. Ale nawet wtedy, kiedy przychodzą trudne momenty, zawsze warto poprosić o pomoc, chwilę rozmowy, ratunek, który często przychodzi ze strony kogoś, kto wyciąga rękę i wierzy w nas bardziej... niż my sami. Bo to ważne, by w życiu nie dać się ponieść emocjom, by analizować istotne dla nas sprawy „na chłodno”. A czasami posłuchać rady ludzi, którzy dobrze nam życzą, bo dzięki nim właśnie mamy poczucie, że niezależnie od trudności, nie jesteśmy sami. I ta świadomość jest niezwykle uskrzydlająca.
Podsumowując:
Nowa powieść Agaty Przybyłek to taka romantyczno-dramatyczna historia o marzeniach i walce o nie. O chęci rozwoju i realizacji swojej pasji, nawet jeśli coś (lub ktoś) staje nam na przeszkodzie. Autorka zdaje się uświadamiać nam, że nigdy nie powinniśmy się rezygnować z pragnień, bo najważniejsze w życiu jest odnaleźć to, co nas uszczęśliwia: miłość, przyjaźń, pracę, w której się realizujemy. Bo to właśnie to jest nasz największy kapitał, kiedy przyjdzie zmierzyć się z losem. I choć ta „walka” przypomina czasem próbę zwalczenia kontuzji, to z dobrym nastawieniem przywrócenia naszej codzienności do „pełnej sprawności”, jesteśmy w stanie wiele zdziałać. Nawet jeśli czasami przyjdzie zboczyć z obranej drogi, by nabrać dystansu, to ostatecznie nigdy nie warto się poddawać.
W nowej powieści Agaty Przybyłek wracamy do szpitala w Tarcicy, by śledzić dalsze losy Julity. Kiedy zawodowe sprawy w końcu udało się uporządkować, a serce lekarki zabiło mocniej do pewnego ortopedy, wydawało się, że bohaterka wyszła na przysłowiową prostą. Nie straszna jej zatem kilkumiesięczna rozłąka z ukochanym, który wybiera się na zagraniczny kurs, prawda? Cóż, kiedy życie postanowiło zaserwować jej niespodziankę, niekoniecznie miłą…
W otoczeniu szpitalnych murów, które stają się świadkiem nie tylko kolejnych medycznych przypadków, ale także prywatnych rozgrywek, Agata Przybyłek kreśli opowieść, która pokazuje, że nigdy nie należy się poddawać. Jeśli w coś bardzo wierzymy, powinniśmy podążać obraną drogą. Także wtedy, a może przede wszystkim wówczas, kiedy los rzuca nam kłody pod nogi. Bo to prawdziwy akt odwagi wziąć byka za rogi i pokazać mu, że to my jesteśmy kreatorami naszej codzienności, a co za tym idzie – przyszłości, której nikt i nic nam nie odbierze. Jeśli tylko będziemy na tyle silni i zdeterminowani, by sięgać po marzenia, tak właśnie się stanie.
I chociaż to brzmi dosyć prosto, autorka pokazuje, że droga do szczęścia bywa długa i kręta, że często potykamy się czy mamy chwile zwątpienia. I to jest jak najbardziej naturalne, że mnogość przeciwieństw losu nas przytłacza. Ale nawet wtedy, kiedy przychodzą trudne momenty, zawsze warto poprosić o pomoc, chwilę rozmowy, ratunek, który często przychodzi ze strony kogoś, kto wyciąga rękę i wierzy w nas bardziej... niż my sami. Bo to ważne, by w życiu nie dać się ponieść emocjom, by analizować istotne dla nas sprawy „na chłodno”. A czasami posłuchać rady ludzi, którzy dobrze nam życzą, bo dzięki nim właśnie mamy poczucie, że niezależnie od trudności, nie jesteśmy sami. I ta świadomość jest niezwykle uskrzydlająca.
Podsumowując:
Nowa powieść Agaty Przybyłek to taka romantyczno-dramatyczna historia o marzeniach i walce o nie. O chęci rozwoju i realizacji swojej pasji, nawet jeśli coś (lub ktoś) staje nam na przeszkodzie. Autorka zdaje się uświadamiać nam, że nigdy nie powinniśmy się rezygnować z pragnień, bo najważniejsze w życiu jest odnaleźć to, co nas uszczęśliwia: miłość, przyjaźń, pracę, w której się realizujemy. Bo to właśnie to jest nasz największy kapitał, kiedy przyjdzie zmierzyć się z losem. I choć ta „walka” przypomina czasem próbę zwalczenia kontuzji, to z dobrym nastawieniem przywrócenia naszej codzienności do „pełnej sprawności”, jesteśmy w stanie wiele zdziałać. Nawet jeśli czasami przyjdzie zboczyć z obranej drogi, by nabrać dystansu, to ostatecznie nigdy nie warto się poddawać.

Komentarze
Prześlij komentarz