"Czerwona nić" - Agnieszka Jeż

 

(...) Nie mamy władzy nad przeszłością (...) - ale możemy ją opisać i... zostawić w spokoju.

Jedna nić. Dwa dzieciństwa. Trzydzieści lat milczenia.

W latach dziewięćdziesiątych w Foluszu zamordowano dwoje dzieci. Z miejsca zbrodni zniknął sandał dziewczynki, obok chłopca leżała piłeczka. Mordercy nigdy nie złapano.
Trzy dekady później na Suwalszczyznę przyjeżdża Ruta – policjantka, która po przerwie wraca do służby. Chce odpocząć od przeszłości i zamieszkać na tych terenach.
Na strychu jednego z domów znajduje pudełko, a w nim dziewczęcy but przewiązany czerwoną nitką. Wraz z młodym posterunkowym odkrywa historię, którą pamiętały już tylko zakurzone akta.
Rozpoczynające się śledztwo sięga dalej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać – w głąb lasu, w ludzkie milczenie, w winę sprzed lat. A to, co miało chronić, staje się dowodem.


Przeszłość, która była świadkiem dramatycznych wydarzeń. Cisza, która wybrzmiała, nie znajdując ujścia dla prawdy, która niedostrzeżona spoczywała przez lata. Przypadek, który zmienił bieg losu, zupełnie jakby mroczna zbrodnia dopominała się sprawiedliwości. Jakby zza światów ktoś chciał o niej przypomnieć. By ochronić to, co wyniszczone przez lata, miało jeszcze szansę, by wyjść z cienia tragedii… 
To była naprawdę dobra historia! Taka, która pokazuje, że można zbudować napięcie z pozornie niepasujących do siebie elementów. Z osobistych rozterek, niewyjaśnionej sprawy, odrobiny lokalnych wierzeń oraz tajemnicy, która niemal do samego końca pozostaje nierozwikłana. Agnieszka Jeż kreśli niespieszną opowieść, która wciąga nas w swój wir, otulając mgłą niepamięci o wydarzeniach, które zmroziły krew w żyłach małej społeczności. Które dzięki przypadkowemu znalezisku, mają szansę na prawdę i finał historii, która przed trzydziestu laty została zamieciona pod dywan zapomnienia. 
Autorka prowadzi nas śladami, które zostawia Ruta – policjantka, która po przerwie wraca do służby. To ona nadaje całej historii rytm. To właśnie jej wnikliwość, spostrzegawczość i dogłębna analiza tak znikomych poszlak sprawiają, że czytelnik z emocjami na przysłowiowej dłoni, w napięciu oczekuje rozwiązania sprawy, która tak długo czekała, by wyjść na światło dzienne. To kryminał, który, choć pozbawiony krwawych scen, świetnie oddaje realia pracy policji na terenach, które zdawały się spokojne. A to właśnie spokoju oczekiwała kobieta, która zapragnęła zacząć od nowa po nieudanym małżeństwie. 
Agnieszka Jeż łączy zatem wątki kryminalne i obyczajowe, pozwalając zajrzeć w zakamarki kobiecej psychiki. A ta z jednej strony wydaje się nieco jeszcze nieuporządkowana jak życie Ruty, z drugiej zaś, mocno ukierunkowana na odcięcie się od tego, co było i zbudowanie siebie na nowo. To postać, która niewątpliwie zyskuje w naszych oczach. Nie tylko jako niezłomna przedstawicielka swoje płci, ale także wrażliwa na rzeczy, które zostały pominięte kiedyś w śledztwie, które teraz ożywa na nowo. Możliwość śledzenia jej losów, które splątane niewidzialną nicią z pierwszą poważną sprawą dochodzeniową w pracy, nadaje powieści głębszego wymiaru i autentyczności. Nie jest to bowiem wyłącznie kryminalna odsłona, ale także opowieść o nowych początkach, próbie odnalezienia się w hermetycznym środowisku, a także rozterkach i niepewności, która zdaje się tlić w głębi kobiecego serca. 
Muszę przyznać, że autorka tak skrupulatnie utkała intrygę kryminalną, że do końca nie wiedziałam, jaki będzie jej finał. To wszystko sprawiło, że zamiast pędzić za rozwiązaniem, mogłam skupić na całej otoczce. Na subtelnych słowiańskich akcentach, lokalnych wierzeniach, na milczeniu tych, którzy pamiętali, ale nie szukali odpowiedzi… Agnieszka Jeż splata to wszystko w intrygujący i mroczny kalejdoskop zdarzeń, które odkrywane krok po kroku dają nam poczucie prawdziwego smakowania tej historii.

Podsumowując:

Niespieszna, ale trzymająca w napięciu. Mroczna, ale pozbawiona epatowania krwawymi scenami. Świetnie skonstruowana i okraszona obyczajową nutą. Taka właśnie jest nowa powieść Agnieszki Jeż. Autorka z precyzją łączy kryminalną odsłonę historii sprzed lat z obyczajowym wątkiem skupionym wokół głównej bohaterki, która poniekąd nadaje opowieści charakteru. Tutaj każdy drobiazg ma znaczenie, a zwłaszcza te, które niezauważone, trwały w ciszy niewypowiedzianych słów. Tutaj słowiańskie akcenty splatają się z kolorytem lokalnych wierzeń, ale także z budowanych pieczołowicie wspomnień, dzięki czemu z retrospekcji zaczyna wyłaniać się opowieść o tym, co wydarzyło się trzydzieści lat temu. To powieść, która uświadamia, że nawet jeśli nikt nie czeka na sprawiedliwość, to każda historia z przeszłości powinna zostać opowiedziana do końca. A potem... można ją zostawić w spokoju.
 
Książkę można zamówić tutaj: KLIK
 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Harde]


 

 

 

Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana