"Iris. Siostry mórz" - Eleanor Buchanan - patronat medialny

 

Miłość nigdy dotąd nie przychodziła jej z taką łatwością. (…) Kochała to, jak się z nią droczył i jak ją rozśmieszał, a także to, że wystarczyło lekkie muśnięcie jego palców, żeby zaparło jej dech. 

Rok 1931. Podczas budowy domu Charles Blackmore powala pionowe głazy zwane Siostrami Skary, a na jego rodzinę spada pradawna klątwa: mężczyzna traci majątek, umiera jego żona, a córki są zmuszone opuścić dom. 

Zabierają ze sobą jedynie pierścionki odziedziczone po ukochanej matce. Jako pierwsza wyjeżdża Iris – podróżuje do Cejlonu w poszukiwaniu wuja, który ma pomóc ocalić rodzinę…
Obecnie. Roz ucieka z Australii do Londynu, zabierając ze sobą niewiele poza starym pierścionkiem matki. Samotna i pogrążona w żałobie trafia do małego antykwariatu, w którym widzi obraz przedstawiający cztery skały na klifie. Jakaś tajemna siła każe Roz zgłębić jego historię. Dziewczyna poznaje losy Iris i przekonuje się, że nie da się uciec od przeszłości…
Cztery zagubione siostry. Cztery magiczne pierścienie. Cztery skały, które wskazują drogę do utraconego domu. Pełna emocji podróż z krainy szkockich klifów, przez plantacje cejlońskiej herbaty, po australijskie prerie i klimatyczne zakamarki Londynu.

 
Klątwa. Gorzka, rozdzierająca serce, wyrwana z duszy jak krzyk rozpaczy. Przekleństwo rzucone na wiatr, który uniósł je daleko, rozsiewając cierpienie na wszystkie strony świata. Ból ojca przemienił się w coś mrocznego, w pragnienie zemsty na tych, którzy odebrali mu wszystko. Pozbawiony obecności córek, odarty z ich beztroskiego śmiechu, czuł, jak jego świat obraca się w nicość. Miotał się w swojej żałobie niczym zranione zwierzę, które nie zna już ukojenia ani nadziei. A jednak nawet ta klątwa, tak pełna gniewu i rozpaczy, nie była w stanie uciszyć bólu… 
Uwielbiam klimatyczne sagi okraszone szczyptą magii i wypełnione po brzegi sekretami. I taka jest właśnie „Iris”, pierwszy tom cyklu, który zabiera nas w fascynującą, pełną emocji literacką podróż, z której naprawdę nie chce się wracać. Dzieje tak zapewne ze względu na świat, który autorka wykreowała z rozmachem. Świat, w którym klątwa wyznacza bieg zdarzeń, a popełnione w przeszłości błędy, rzucają się cieniem na losy przyszłych pokoleń… 
To jedna z tych powieści, które czyta się z zapartym tchem i wypiekami na twarzy. Tutaj tajemnica goni tajemnicę, zapętlając fabułę jeszcze bardziej, co sprawia, że tym bardziej chcemy odkryć prawdę. Autorka prowadzi nas przez lata wydarzeń – tych z przeszłości, które przeplatają się z teraźniejszością. Kreśli klimatyczną opowieść o siostrzanej więzi, która została wystawiona na próbę czasu i rozłąki. Cudownie się ją czytało, bowiem zarówno sekrety z przeszłości, jak i te teraźniejsze są na tyle ciekawe, że z niecierpliwością oczekujemy, kiedy historia zatoczy koło spinając klamrą to, co było z tym, co ma szansę ziścić się w przyszłości. 
„Iris” nie jest jedynie historią utkaną z sekretów i ciężaru klątwy, ale przede wszystkim poruszającą opowieścią o kobietach, które zostały wystawione na próbę. O kobietach, które musiały nauczyć się walczyć o własne szczęście, które musiały spojrzeć w oczy własnemu lękowi. To historia o kruchości, ale i o niezwykłej sile rodzącej się tam, gdzie wszystko zdaje się już stracone. O powolnym odzyskiwaniu siebie, kawałek po kawałku. I gdzieś pomiędzy tym wszystkim pojawia się także subtelny wątek romantyczny. Nie jest on dominujący, lecz dopełnia całości niczym ciepły promień słońca, który po długiej burzy pozwala bohaterkom uwierzyć, że przed nimi wciąż jeszcze cudowna przyszłość.

Podsumowując:

„Iris” to fascynująca powieść, która wciąga nas w wir tajemnic z przeszłości. Historia o siostrzanej więzi, o kobiecej odwadze, która sprawia, że pomimo strachu próbujemy zrobić krok naprzód. Opowieść o nadziei, która pojawia się niepostrzeżenie, jak również o miłości, której nie oczekujemy, zbyt pochłonięci prywatną walką, ale która potrafi rozjaśnić największy mrok. Osnuta na fundamencie pradawnej klątwy, która staje się symbolem ciężaru niesionego przez bohaterki oraz subtelnej magii historia o poszukiwaniu swoich korzeni, a także o próbie pozwolenia sobie na miłość i szczęście. Na uwagę zasługuje niewątpliwie także tło powieści. Autorka zabiera nas bowiem w barwną, pełną sekretów podróż: od szkockich klifów, przez egzotyczny Cejlon, aż po Australię i Londyn, które to stają się częścią codzienności bohaterów. Zupełnie, jakby zamykała poszczególne fabularne kadry w ramach obrazów, portretując ważne momenty z życia postaci. To wreszcie opowieść o tym, jak bardzo przeszłość potrafi kształtować nasze losy. Decyzje sprzed laty, rodzinne tajemnice – wszystko to zdaje się powracać, by pewnego dnia zapukać do naszych drzwi. Absolutnie cudowna historia! Polecam miłośnikom klimatycznych sag. 
 
Książkę można zamówić tutaj: KLIK
 
 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Książnica]
 
 
 


 

Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana