"Białe magnolie" - Ewa Lange - patronat medialny
(...) Historia zatoczyła koło. Pozwoliliśmy, by przeszłość do nas wróciła, by dopadła nas ze zdwojoną siłą.
Czy są prawdy, które nie powinny wyjść na jaw?
Rok 2024. Ola Sobota wchodzi w dorosłość i zaczyna pracę w domu
seniora. Wychowana w atmosferze ksenofobii i uprzedzeń, pragnie uciec od
ciężaru cudzych oczekiwań i od poczucia, że nigdzie nie pasuje.
Rok 1943. Aleksandra Kwiatkowska, wojenna maturzystka, stara się walczyć
o resztki człowieczeństwa w świecie pozbawionym litości.
Ola przypadkowo poznaje historię Alki, co staje się impulsem, by niczego nie odkładać na później. Szperając w przeszłości, trafia na symbol białych magnolii. Za wszelką cenę chce poznać jego znaczenie. Wychodzą na jaw skrywane przez lata sekrety, a niepożądana prawda okazuje się źródłem tragedii. "Białe magnolie" to historia dwóch kobiet u progu dorosłości. Dzielą je czasy, możliwości i oczekiwania. Łączy jedno – miłość, dla której są gotowe na wszystko. Wbrew rozsądkowi i ostrzeżeniom.
.png)
Ewa Lange zadebiutowała w pięknym stylu, kradnąc serca wielu czytelników, którzy z niecierpliwością wypatrywali kolejnej książki tej zdolnej autorki. I oto „Białe magnolie” trafiły na rodzimy rynek, stając się poniekąd sprawdzianem dla pisarki, wszak nie od dziś słyszy się o „klątwie drugiego tomu”. Jeśli jednak zastanawiacie się, czy dotknęła ona Ewy Lange, to spieszę donieść, że absolutnie nie. Co więcej, śmiem twierdzić, że druga powieść jest lepsza niż jej „starsza siostra”.
W „Białych magnoliach” odnajdziecie wszystko to, za co pokochaliście książki autorki. Historyczne tło, które nadaje rytm ludzkim losom, determinując trudne, często dramatyczne wybory, a także szczyptę mroku, która spowija opowieści Ewy Lange. To powieść, która skłania do refleksji, biorąc na tapet wątek prawdy, która z jednej strony, niesie oczyszczenie, z drugiej zaś... niszczy. To jedna z tych historii, które serwują czytelnikowi całą gamę emocji, od wzruszenia począwszy, przez poczucie niesprawiedliwości, złość, czułość dla rodzącej się relacji, a na goryczy, którą karmi się nienawiść, skończywszy.
Autorka nie stroni od bolesnych wydarzeń, które zakotwiczone w historycznych realiach przypominają o wojennym piekle. A ono zdaje się kłaść cieniem na życiu przyszłego pokolenia, które poniekąd obarczone jest traumą. Negatywnymi uczuciami, które niczym trucizna wypełniają krwiobieg, nie pozwalając zapomnieć o tym, co złe. To one pulsują w żyłach, podsycając nienawiść i ksenofobię, która staje się piętnem, którego nie sposób się pozbyć.
Opowieść zbudowana jest niejako na fundamencie kontrastu. Dwie młode kobiety, które wkraczają w dorosłe życie w zupełnie różnych okolicznościach. Jedna, musi stawić czoła wojennej rzeczywistości, druga ucieka od ciężaru cudzych oczekiwań i próbuje znaleźć swoją drogę, zrozumieć siebie. Przypadkowe spotkanie z wnukiem jednego z pensjonariuszy domu seniora, w którym Ola podejmuje pracę, zmieni na zawsze jej życie. Czy miłość wystarczy, kiedy rodzinne tajemnice wyjdą na światło dzienne?
Podsumowując:
„Białe magnolie” to nie tylko podróż w czasie, ale także w głąb ludzkiej pamięci, bolesnych wspomnień pełnych poczucia winy i niezaleczonych ran. Autorka kreśli przejmującą opowieść, która pełna jest różnych emocji, które zalewają nas podczas lektury, kiedy z niepokojem śledzimy losy bohaterów. A te nie są łatwe, jak nie jest łatwe życie w cieniu wydarzeń z minionych lat, błędów oraz uprzedzeń członków ich rodzin. Tutaj przeszłość przeplata się z teraźniejszością, co stanowi żywy dowód na to, że nie da się ostatecznie zamknąć za nią drzwi, bo ona cały czas będzie dopominać się o swoje, o to, by prawda została odkryta... To opowieść o miłości, tej pierwszej, prawdziwej, która dla niektórych jest jedynym promykiem w mroku codziennych rozterek. O skomplikowanych relacjach międzyludzkich, które często bywają wystawione na próbę, o błędach, których konsekwencje dopadają nas bardzo szybko lub wręcz przeciwnie – udaje nam się od nich uciekać przez całe życie. To wreszcie historia o tym, że choć prawda może nas zniszczyć, tylko stawienie jej czoła, może nas naprawdę wyzwolić. Nie sposób także nie wspomnieć o symbolice kwiatów, która u Ewy Lange zawsze jest dopracowana do perfekcji i wywołuje wiele emocji. Niecierpliwie wypatruję kolejnej książki autorki, a na razie… zapach literackich magnolii pozostanie z nami na długo, z jednej strony otulając słodyczą, a z drugiej, szczyptą goryczy, która czasem wybrzmiewa z tej przejmującej opowieści. Polecam!

Komentarze
Prześlij komentarz