"Więzi" - Karolina Wilczyńska

 

(...) Wiedziała, że pewnych ran nie goi się słowami, tylko obecnością.

W domu Wardeckich od dawna nie słychać już śmiechu, a niewypowiedziane słowa unoszą się w powietrzu jak kurz. 

Kiedy wszystkie plany legły w gruzach, Zosia musi na nowo odnaleźć siebie. Nie ma wsparcia matki, która wciąż patrzy na nią przez pryzmat zawiedzionych ambicji. Rafał stara się być pomostem między matką a córką, choć sam coraz częściej ucieka – w pracę i w samotność, co odbija się na jego zdrowiu.
Emilia nadal pomaga poranionym i zagubionym kobietom – jej dom jest zawsze otwarty. Coraz częściej przychodzi tu Zosia. Rozmowa przy filiżance herbaty przynosi jej spokój i ukojenie. Między sąsiadkami z czasem rodzi się wyjątkowa więź. W salonie Emilii pojawia się też zupełnie nowa osoba, która w końcu zbiera się na odwagę i mówi o swoich uczuciach. Jakie sekrety skrywa?
Karolina Wilczyńska w poruszającej, pełnej emocji opowieści przypomina, że w każdym człowieku drzemie siła, by podnieść się, stanąć na nogi i zawalczyć o własne szczęście.

 

Więzi. Trwałe relacje, jakie łączą nas z bliskimi osobami. Poczucie przynależności, świadomość, że obok jest ktoś, kto nas wesprze, zwłaszcza w trudnych momentach. To na ich kanwie budujemy poczucie bezpieczeństwa, które stanowi tak ważny element naszego życia. Buduje pewność siebie, sprawia, iż czujemy, że nie jesteśmy sami, bowiem z kimś wiąże nas coś, co zdaje się nie do zniszczenia. Co jednak kiedy więzi zostają nadszarpnięte…? 
Bardzo wyczekiwałam kontynuacji „Rozdroży”, bowiem tamta historia skradła mi serce. Tą autentycznością, mądrością, życiowym bystrym spojrzeniem na świat, ludzi i łączące ich relacje. I mam wrażenie, że „Więzi” to jeszcze większa bomba emocjonalna, a autorka dotyka wielu trudnych tematów, które mogą wydać się „znajome” wielu z nas… 
Powieść Karoliny Wilczyńskiej skupia się na rodzinnych relacjach, a te zdają się buzować, choć tak naprawdę niszczeją w ciszy. W niewypowiedzianych słowach, braku uwagi i zbytnim skupieniu się na codziennych obowiązkach oraz budowaniu fasady dobrego wizerunku, który wydaje się dla niektórych ważniejszy niż szczęście i spokój najbliższych. Autorka w nowej książce bardzo dobitnie uświadamia, jak duży wpływ na emocje między członkami rodziny może mieć brak rozmowy. Brak zrozumienia, chęci przyjęcia do wiadomości, że ktoś czuje i myśli inaczej. Że dziecko chce popełniać swoje własne błędy, że, chociaż relacje z nim są inne, to nadal jesteśmy rodzicami, nie tracimy nad nim panowania, bo wszak powinno samo rozwinąć skrzydła i wkroczyć w dorosłość z dobrym kapitałem. A ten przez lata gromadzony, jest przecież ofiarowany przez najbliższych. 
Chociaż uwaga czytelnika wciąż skupia się w drugim tomie na losach rodziny Wardeckich, to gdzieś w tle przestrzeń zyskują postaci drugoplanowe. Wciąż tajemnicza jest ich sąsiadka, o której przeszłości nie wiemy zbyt wiele, ale z każdą przewracaną stroną czujemy jej ciężar, który skrywa głęboko na dnie serca. Pojawia się także wątek przemocowego związku, który z jednej strony porusza, a z drugiej wzburza krew w żyłach. Czy bohaterce, która jest jego ofiarą, wystarczy odwagi, by zawalczyć o siebie? 
Karolina Wilczyńska kreśli opowieść, która jest po prostu o życiu. O naszych ułomnościach, problemach, braku poczucia bezpieczeństwa i pewności siebie, która zamyka nam drzwi do odwagi. I robi to w sposób niewymuszony, nienachalny – zupełnie, jakby relacjonowała codzienność jednej z wielu rodzin, które borykają się ze swoimi problemami. Pokazuje tym samym, że właśnie w takiej familijnej grupie bardzo często egzystujemy obok siebie z przekonaniem o słuszności własnej wizji życia, która nie zawsze jest spójna z tym, co czują nasi bliscy. Ta powieść jest naprawdę na wskroś autentyczna, czasami gorzka, ale wciąż niosąca nadzieję, że można jeszcze tak wiele zmienić na lepsze.

Podsumowując:

Myślę, że jednym z największych atutów „Więzi” są bohaterowie. Nieidealni, niejednoznaczni, bowiem każdy z nich nosi w sobie emocje, które przez lata nie znalazły ujścia. I chociaż niektórzy mogą wywoływać w nas ambiwalentne odczucia, ba – możemy ich nawet nie lubić, to w głębi serca czujemy, że ich postawa, decyzje nie biorą się z próżni, że idzie za nimi jakiś ból, który niezaleczony kiełkuje, nie znajdując ukojenia. Tytułowe więzi mają tutaj znaczenie wielorakie. Z jednej strony są symbolem przywiązania i relacji rodzinnych, które dają wsparcie i poczucie bezpieczeństwa, z drugiej zaś, w pewien sposób nas ograniczają… To pełna emocji, przejmująca, czuła powieść, która pokazuje, jak wielka jest moc rozmowy, jak wielu z nas potrzebuje, by nas wysłuchać lub po prostu, by potowarzyszyć w ciszy nasiąkniętej zrozumieniem. Bo nie chodzi nawet o to, by wskazać rozwiązanie czy drogę, którą powinniśmy pójść. Ale by pomóc komuś zrozumieć, że już teraz, na jej początku, jest naprawdę wystarczający.
 
Książkę można zamówić tutaj: KLIK
 
 
[wpis sponsorowany przez wydawnictwo Czwarta Strona]

 

Komentarze

instagram

Copyright © NIEnaczytana