listopada 04, 2017

Knockin'on Heaven's Door czyli NIEnaczytana i jej pierwszy raz na targach książki


Na ten weekend czekałam bardzo długo. Bilet miałam zarezerwowany już od sierpnia i od tego miesiąca trwało przygotowywanie się i odliczanie kolejnych dni, które jak na złość dłużyły się niemiłosiernie. 

Ale w końcu nastał!
Zaopatrzona w małe pamiątki dla autorów, z plecakiem zawierającym ok. 10 książek, wyruszyłam w podróż - kierunek Kraków!
Przed Halą EXPO zebrały się prawdziwe tłumy. I jak tu wierzyć w badania, kóre mówią, że Polacy nie czytają? Na szczęście mogłam wejść bez kolejki, ponieważ wejście oznaczone jako: wystawcy, autorzy, VIP-y i blogerzy, stało przede mną otworem :)
Uczucie jakie towarzyszyło mi po wejściu na halę, można było porównać z wizytą dziecka w sklepie z zabawkami lub fana piłki nożnej na stadionie podczas meczu ukochanej drużyny. Tak. Stanowczo byłam w raju. Książkowym raju :)
Zaopatrzona w mapę udałam się na pierwsze spotkanie. Moja ekscytacja była tym większa, że zaraz miałam spotkać się z jedną z moich ulubionych autorek - Gabrielą Gargaś. I tak jak mogłam to wywnioskować po internetowych rozmowach, również w rzeczywistości Gabrysia okazała się cudowną, ciepłą kobietą, z dużym poczuciem humoru. 
Potem targi można było, w moim przypadku, porównać już jedynie do maratonu, a nawet "spaceru farmera" - konkurencji strongmanów, bo jak inaczej mogłabym nazwać bieganie po wielkiej hali z uwaga - 23 książkami??!! :) 
Niemniej jednak, nie zrażona tłumami, skrupulatnie realizowałam swój plan. I tak oto udało mi się "dopchać", nie zrezygnować po długim staniu w kolejce i zdążyć na czas, na spotkania z:
Dorotą Gąsiorowską

 Magdaleną Kordel

 Magdaleną Witkiewicz

 Alkiem Rogozińskim 

 Anią Kasiuk

 Magdą Majcher

 Anią Szafrańską

 Natalią Sońską

 Agatą Przybyłek

 Karoliną Wilczyńską

Uffff od godziny 9:30, kiedy to zawitałam w progi Hali EXPO, aż do godziny 16:00 - byłam bardzo zmęczona, ale tak szczęśliwa, że zapomniałam nawet o tym żeby ... zjeść :D


Drugi dzień był dla mnie o tyle łatwiejszy, że udało mi się wyciągnąć na targi męża i dojechać na miejsce samochodem. Do tego oczywiście zyskałam tragarza, tak więc było o tyle przyjemniej :) Tym razem nie było już aż tylu osób, dzięki czemu można było spokojnie przemieszczać się pomiędzy stoiskami. Z pewnością ułatwiał mi to również brak plecaka oraz dwóch torb, po których zostały jedynie otarcia :P
W niedzielę nie obyło się od podekscytowania kolejnymi spotkaniami, tym razem z:
 Kasią Misiołek

 Beatą Majewską (vel Augustą Docher)

 Krystyną Mirek

 Renatą Kosin

Agnieszką Olejnik

 
 Olą Tyl

 
K.N.Haner

Magdaleną Zimniak

Przez te dwa dni spotkałam się również z Edytą Świętek, Joanną Szarańską, Hanną Greń, Agnieszką Lis i Agnieszką Krawczyk.

Poza autorami, nie mogę nie wspomnieć o spotkaniu wielu osób, które poznałam przez facebooka, osób z wydawnictw, ale także kilku blogerek oraz administratorek stron, z którymi pracą i zaangażowaniem bardzo się liczę i sama chętnie, jako czytelnik, odwiedzam regularnie. Wśród nich: Martę z Na regale u Marty Mrowiec, Justynę - ONA CZYTA, Kasię z Książkowo czyta, Kingę z Ogród kwitnących myśli, Dominikę z Bookaholic., Wiolę z Subiektywnie o książkach i wielu innych.  

z Kasią Englot - Książkowo czyta (fot. Daniel Englot) 
To były dwa intensywne dni. Przepełnione emocjami, których życzę każdemu "książkoholikowi". Usłyszałam wiele miłych słów, spotkałam się z pozytywnymi opiniami na temat tego co robię. Przecież prowadzę moją stronę od niedawna, więc tym bardziej byłam wzruszona wszystkimi słowami pochwały. Dały i dają mi one motywację do dalszej pracy i rozwoju i za nie jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję.

Oczywiście ten weekend spowodował, że na mojej półce zagościło kilka książkowych perełek, sama nie wiem od której zacząć. :D

Podsumowując:

Targi Książki w Krakowie były dla mnie ogromnym, pozytywnym przeżyciem. I to nie tylko ze względu na to, że obawiałam się czy dotrę w jednym kawałku? Czy zdołam unieść wszystkie przywiezione i zakupione książki? Czy zdążę przebiec z jednej części hali na drugą? Czy moje nogi to wytrzymają (niestety miejsc siedzących brak). Ale przede wszystkim dlatego, że mogłam poznać tylu wspaniałych ludzi: blogerów, książkowych znajomych z facebooka, ale przede wszystkim autorów, którzy do tej pory byli mi tacy, jakby to określić, "odlegli". 


Może to zabrzmi nieco naiwnie i dziwnie, ale jako czytelnikowi, zanim pojawiła się NIEnaczytana, autorzy jawili mi się jako osoby niedostępne, jak aktorzy z filmów, które oglądasz w kinie czy telewizji. 
A teraz? Teraz wiem i czuję, że z wieloma z nich mam wiele wspólnego, że są to wspaniałe osoby, które mogłam poznać już nie tylko poprzez książki, które piszą, ale osobiście. 
I powiem wam, że jest to ŚWIETNE uczucie. 

P.S. A Gwiazdka? Gwiazdki może już nie być ... :P :D 

7 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za miłe słowa :). U nas relacja także się powoli tworzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dziękuję za przemiłe spotkanie, a raczej spotkania :D "wasz śledzący" :*

      Usuń
  3. Asiula, no jak bez gwiazdki, skoro masz tyle klimatycznych powieści 😁 Dziękuję za spotkanie i za wszystko 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez gwiazdki dla mnie - bo już przyszła w październiku 😁 Ja też dziękuję - następnym razem konieczni fofo 😁

      Usuń

"Smartfonowe dzieciaki" - Julianna Miner - patronat medialny NIEnaczytana [PREMIEROWO]

Masa dorosłych, wliczając w to rodziców, nadużywa mediów społecznościowych i samych telefonów. Tak jak palenie u rodziców jest wskazówką...

Copyright © 2016 NIEnaczytana , Blogger